czwartek, 26 maja 2016

Piton de la Fournaise: Pierwsza erupcja w 2016 roku

Pierwsza tegoroczna erupcja wulkanu tarczowego Piton de la Fournaise na wyspie Reunion rozpoczęła się dzisiejszego ranka o godzinie 08.05 lokalnego czasu. Poprzedziły ją silny sygnał drgań zarejestrowany w obserwatorium wulkanu, a także silna deformacja gruntu. Lokalizacja: otwór erupcyjny w pobliżu Château Fort w południowo-wschodnim sektorze Enclos. Zaobserwowano sześć fontann lawy, choć kiepska pogoda uniemożliwia dokładniejszą obserwację. Dosłownie przed momentem francuska prasa ujawniła pierwsze zdjęcia erupcji.

http://www.linfo.re/la-reunion/societe/694213-volcan-le-piton-de-la-fournaise-de-nouveau-en-eruption-6-fontaines-de-lave-observees#photo-3

W ubiegłym roku wulkan wybuchał aż czterokrotnie: w lutym, maju, na przełomie lipca i sierpnia oraz od sierpnia do października (długa erupcja trwająca prawie 70 dni). W ciągu ostatniej dekady doczekaliśmy się ok. 15 erupcji Piton de la Fournaise.

EDIT: Erupcja Piton de la Founaise ustała 27 maja 2016 roku, czyli tym razem była króciutka. Ale coś czuję że jeszcze o tym wulkanie w tym roku usłyszymy.

wtorek, 24 maja 2016

Wrząca rzeka Shanay-timpishka

Czasem mam tak że jakieś miejsce nie związane z wulkanami mnie zaintryguje (np. jezioro Tobellus Mały). Ponad miesiąc temu w dwóch pismach popularnonaukowych przeczytałem o peruwiańskiej wrzącej rzece Shanay-timpishka. Lokalizacja Amazonia, region Mayantuyacu w Peru z dala od peruwiańskich wulkanów (700 kilometrów od najbliższego centrum erupcyjnego), najbliżej niej znajduje się miasto Pucallpa. Zazwyczaj rzeki termalne są kojarzone właśnie z wulkanami jak np. strumienie termalne islandzkiego wulkanu Hengill. A tutaj taka niespodzianka. Shanay-timpishkę dla świata naukowego odkrył w 2011 roku naukowiec zajmujący się geotermią Anders Ruzo. Od szamana Asháninka opiekującego się rzeką uzyskał zgodę na pobranie próbek jej wody. Przeciętna temperatura rzeki wynosiła 86 stopni Celsjusza. Wymiary Shanay-timpishka w najszerszym miejscu: 25 metrów, maksymalna głębokość 6 metrów. Przy źródle woda rzeki jest chłodna, lecz dalej miesza się z wodą wyrzucaną z gorących źródeł wzdłuż uskoku. W najcieplejszych miejscach Shanay-timpishka giną zwierzęta, które wpadną do rzeki. Zostają ugotowane. Nie przeszkadza to jednak ekstremofilom, które żyją w rzece bądź wokół niej.

Ilekroć dowiaduje się o takich miejscach zastanawiam się czy gdzieś w niedostępnym zakątku Ziemi są jeszcze nieodkryte, tudzież kompletnie niezbadane jeziora, wulkany, rzeki termalne, jaskinie, kaniony? Czy są na Ziemi miejsca na których nie stanęła jeszcze stopa żadnego człowieka? Co jeszcze kryją np. nieprzebyte lasy deszczowe Papui Nowej Gwinei, niezamieszkane wysepki wulkaniczne, zimne i surowe krajobrazy płaskowyżu Chang Tang, kratery i zbocza andyjskich wulkanów czy niezbadane wulkany Sandwichu Południowego i wysp Balleny? Człowiek chce badać i eksplorować Układ Słoneczny, ale czasem odnoszę wrażenie że tak naprawdę nie poznał jeszcze dostatecznie Ziemi. Znam przynajmniej kilkadziesiąt wulkanów, które w ogóle nie mają zdjęć w sieci (no może poza satelitarnymi) i nikt się nimi nie interesuje. Gdybym miał środki finansowe to chętnie bym je zbadał. Przynajmniej te znajdujące się w rejonach bezpiecznych dla białego człowieka.

sobota, 21 maja 2016

Spływ piroklastyczny z Gunung Sinabung zabija trzy osoby

Pierwsze ofiary śmiertelne wulkanu w tym roku. 21 maja 2016 roku spływy piroklastyczne schodzą z Gunung Sinabung w godzinach 02:28, 03:08, 04:39 i 04:48 i docierają do rzeki Lao Baurus na zachód od wulkanu. Obłoki popiołu sięgają wysokości 3 km. Gorejące chmury zabijają trzy osoby, a cztery zostają ciężko poparzone. Ofiary znajdowały się w tzw. Czerwonej Strefie. Trwa akcja poszukiwawcza. Zdj. Hasron David Ginting.

UPDATE: Stan 22 maja 2016 roku - Niestety liczba ofiar śmiertelnych wczorajszego spływu piroklastycznego z Sinabung wzrasta: 7 zabitych, 2 osoby w stanie krytycznym. Wszystkie ofiary pracowały w swoich farmach w wiosce Gember 4 km od zbocza wulkanu. Gorejące chmury zniszczyły budynki i uśmierciły liczne zwierzęta hodowlane.

piątek, 20 maja 2016

Trzeci paroksyzm erupcyjny wulkanu Etna

Trzeci paroksyzm erupcyjny wulkanu Etna miał miejsce w ciągu mniej niż 72 godzin od zakończenia drugiego. Fontanny lawy pojawiły się w kraterze Voragine. Cieszę się że po blisko pół rocznej pauzie Etna zaczęła znowu dokazywać.

Aktywność erupcyjną wykazuje także wulkan Turrialba w Kostaryce. 20 maja chmura popiołu nad wulkanem sięgnęła wysokości 3 km. Kolaps kolumny erupcyjnej spowodował spływy piroklastyczne wewnątrz krateru - depozyty piroklastyczne częściowo pokryły jezioro kraterowe wulkanu powodując emisję pary. W stolicy kraju San José 45 km na zachód od Turrialba popiół opadł na budynki i samochody. Niektóre szkoły zamknięto, anulowano lokalne loty. Setki osób trafiły do szpitali z powodu kłopotów z oddychaniem. Erupcja z 20 maja na zdjęciu RSN.

Zacząłem wrzucać nagrania z moich przeszłych wulkanicznych wypraw na Youtube. Mam ich całkiem sporo, choć musiały przejść jakąś selekcję. Na początek Islandia i kaldera Santorini. Niestety gdzieś zgubiłem kabel USB do mojej starszej kamery Sony, zatem nagrania z ubiegłorocznych wypraw pojawią się w późniejszym terminie (czekam na otrzymanie kabla). Załączam linka do mojego profilu na Youtube, gdzie można je obejrzeć:

https://www.youtube.com/user/Vulcan344/videos?sort=dd&view=0&shelf_id=0

I jeszcze jedno: za pomocą superkomputerów szwajcarscy badacze odkryli nowy rezerwuar magmy 50 km pod małą koreańską wyspą Ulreung (na zdjęciu). Jego szerokość wynosi około 300 km, a głębokość 200 km. Wyspa ma szerokość zaledwie 10 km, a wulkan na niej wybuchł po raz ostatni 5000 lat temu. Rezerwuar prawdopodobnie składa się tylko z częściowo płynnej skały, a płynna magma może znajdować się wzdłuż granic skał bądź w szczelinach. Zagadka tkwi w tym że wyspa Ulreung znajduje się daleko od strefy subdukcji, czyli obszaru w którym jedna płyta tektoniczna wciska się pod drugą za sprawą dryfu kontynentalnego. Ten rezerwuar magmy zdaje się być pewną anomalią.

https://sciencenode.org/feature/supercomputer-spots-lava-lake-.php

czwartek, 19 maja 2016

Etna budzi się z drzemki

18 maja 2016 roku w 36 rocznicę katastrofalnego wybuchu wulkanu St. Helens rozpoczęła się aktywność strombolijska w Nowym Wschodnim Kraterze (NEC) wulkanu Etna, której towarzyszyła emisja popiołu. Potem aktywność strombolijska gwałtownie przeniosła się do krateru Voragine z którego miał miejsce krótki epizod pulsujących fontann lawy. Drugi epizod fontann lawy miał miejsce w kraterze Voragine kilka godzin temu. Wylew lawy z podstawy Nowego Południowo-Wschodniego Krateru (New SE Crater) wciąż pozostaje aktywny. Obłok popiołu wędruje w kierunku wschodnim. Mamy zatem pierwszą znaczącą erupcję Etny w 2016 roku, choć wulkan ów miał znacznie efektowniejsze paroksyzmy erupcyjne.

poniedziałek, 16 maja 2016

Pavlof i Santiaguito

14 maja 2016 roku o godzinie 07:21 silna eksplozja targnęła wulkanem Santiaguito w Gwatemali. Towarzyszyła jej chmura popiołu sięgająca wysokości 4.5 km. Spływy piroklastyczne pomknęły w dół kopuły lawowej Caliente, a opad popiołu miał miejsce w San Felipe Retalhuleu, Pueblo Nuevo, El Nuevo Palmar, Las Marias, Aldea Loma Linda, San Marcos Palajunoj, Finca El Faro, La Florida Patzulin oraz w kilku innych miastach na wschodnim zboczu wulkanu. Eksplozja była umiarkowana, ale wyrzuciła bomby wulkaniczne na odległość 3 km. Zdj. Eric Colop 100.

15 maja o godzinie 17.45 kolejna eksplozja Santiaguito generująca kolumnę erupcyjną o wysokości 5 km oraz spływy piroklastyczne w kierunku rzek Cabello del Angel, San Isidro i Nima II.

W godzinach 19:27-21:07 14 maja 2016 roku umiarkowane emisje popiołu miały miejsce z wulkanu Pavlof na Alasce. Zdj. Royce Snapp.

środa, 11 maja 2016

Erupcja Mount Sourabaya wciąż trwa

Póki co jest to pierwsza niespodzianka roku 2016, gdyż wybucha stratowulkan praktycznie niezbadany, który ostatni raz wykazywał aktywność erupcyjną w 1956 roku. Na stronie NASA Earth pojawiły się dwa satelitarne zdjęcia Landsat 8 z tej erupcji, które znajdziecie powyżej. Czysta pogoda umożliwiła zaobserwowanie obłoku pary i gazu zapewne z domieszką popiołu unoszącego się nad Mount Sourabaya. Jakbym chciał aby ktoś z polarnych geologów tam się udał i uwiecznił tę erupcję np. ze statku bądź helikoptera. Na wyspie Bristol z powodu twardej pokrywy lodowej nie ma dogodnego miejsca do lądowania. To jeden z najmniej eksplorowanych skrawków lądu na Ziemi.

Link: http://earthobservatory.nasa.gov/IOTD/view.php?id=87995

sobota, 7 maja 2016

Szósta rocznica powstania Wulkanów Świata

7 maja 2010 roku napisałem pierwszy post inaugurujący podróż wśród wulkanów na Ziemi i nie tylko. Przez te sześć lat zdobyłem skromne grono czytelników i mam nadzieję że choć kilka osób udało mi się zafascynować wulkanami i zjawiskami im towarzyszącymi. Jeśli o mnie chodzi to nadal bardzo mocno angażuję się w ten temat, choć z wykształcenia nie jestem geologiem. Smutkiem napawa mnie jednak fakt że w Polsce nie mamy ani czynnych, ani drzemiących wulkanów. W związku z tym wulkanologia zdaje się funkcjonować na rodzimych studiach geologicznych jako ciekawostka, ewentualnie jako przedmiot fakultatywny. Może zabrzmi to dziwnie, ale zdarzało mi się kiedyś myśleć o tym dlaczego Polska nie ma żadnych wysp wulkanicznych gdzieś na ziemskich oceanach. Owszem, nikogo nie kolonizowaliśmy tak jak Hiszpania, Francja, Holandia czy Wielka Brytania (ok, mieliśmy takie nieśmiałe próby), ale mimo wszystko szkoda że nie mamy żadnych zamorskich terytoriów. Nasze wyspy (niewulkaniczne) to Wolin i Uznam oraz kilkanaście wysp jeziornych. To wszystko. Nie mamy żadnych wysp wulkanicznych i basta.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Terytorium_zale%C5%BCne

Polska prasa (może poza popularnonaukową) traktuje wulkany i ich aktywność erupcyjną raczej na zasadzie ciekawostki bądź niusowego zapychacza. O wulkanach pisze się mało i częstokroć w żenującym sensacyjnym stylu. A myślę że wulkany zasługują na o wiele więcej. Niewiele w Polsce jest osób (choć naturalnie znam takie) dla których wulkan to coś więcej niż kupa skał zdolna (bądź już nie) do erupcji. Jednak cieszę się gdy kogoś ten temat zaintryguje, po czym taka osoba pojedzie na jakiś wulkan, wejdzie na niego i wróci potem do domu pełna wrażeń. Niestety Polakom (w tym i mnie) znacznie trudniej jest dostać się na np. na wulkany Vanuatu, Tonga czy Nowej Zelandii. Sam chciałbym te wulkany kiedyś zobaczyć, ale po prostu mnie na to nie stać. W Niemczech czy we Francji funkcjonują biura turystyczne organizujące wyprawy na czynne wulkany (np. Volcano Discovery). U nas czegoś takiego nie ma. Nie ma nawet książek poświęconych stricte wulkanom (chyba że dla dzieci) - mam nadzieję że chociaż moją uda mi się wydać. Wiem że to głupio zabrzmi, ale zdarza mi się zazdrościć francuskim, brytyjskim, niemieckim czy włoskim eksploratorom wulkanów (tudzież wulkanologom) możliwości udania się na niemal każdy wulkan. Ja mogę na razie tylko o tych wulkanach pisać, choć trochę europejskich wulkanów zobaczyłem przez ostatnie lata. Staram się to robić wytrwale. I z pasją. Ponieważ wulkany są dla mnie o wiele piękniejsze od zwykłych gór. Tutaj mogę narazić się alpinistom, ale tak po prostu mam. Są związane z nimi także inne zagrożenia. Niemniej wszystkie są dla mnie fantastyczne: wulkany tarczowe, stratowulkany, maary, kaldery, pierścienie tufu, obszary geotermalne czy nawet najpospolitsze stożki żużlowe. Uwielbiam też gdy wulkanologia wykracza poza Ziemię poszukując struktur wulkanicznych w Układzie Słonecznym, a nawet poza nim. Zaczęły mnie również fascynować jeziora kraterowe i inne zbiorniki wodne na wulkanach. Są cudowne. Lubię research na ich temat oraz grzebanie się w archiwalnych materiałach o erupcjach.

Nie wiem kiedy przestanę pisać tego bloga. Może przyjdzie nagle taki czas. Wówczas ktoś mógłby go kontynuować. Postaram się jednak pisać go jak najdłużej dopóki starczy chęci i możliwości.

5-6 maja 2016 roku - 1) kontynuacja aktywności strombolijskiej wulkanu Sangay w Ekwadorze, 2) niewielkie emisje popiołu z kostarykańskiego wulkanu Turrialba 3) mała eksplozja aleuckiego wulkanu Cleveland.

Na zdjęciu z 1866 roku erupcja Nea Kameni, kaldera Santorini, Grecja. To jedna z najstarszych i najpiękniejszych fotografii erupcji wulkanicznej jaką znam.

poniedziałek, 2 maja 2016

Możliwa erupcja na Bristol Island, Sandwich Południowy

Mamy pierwszą niespodziankę roku 2016. Erupcja wulkaniczna ma miejsce na zlodowaciałej Bristol Island wchodzącej w skład sub-antarktycznego archipelagu Sandwich Południowy. Centrum erupcyjnym jest stożek Mount Sourabaya (na zdjęciu Johna Smellie, British Antarctic Survey). Na zdjęciach satelity Landsat 8 z 24 kwietnia i 1 maja 2016 roku krater Mount Sourabaya żarzy się i jest widoczny obłok erupcyjny. Erupcja mogła się rozpocząć około 20 kwietnia 2016 roku i ma zapewne charakter strombolijski. Do ostatniej erupcji na Bristol Island doszło w styczniu 1956 roku z krateru na zachodnim zboczu. Tak się akurat składa że wyspa Bristol ze względu na swą niedostępność i grubą warstwę lodu jest słabo zbadana. Możemy zatem nie doczekać się żadnych dokładniejszych zdjęć z tej erupcji. Sandwich Południowy jest zbyt rzadko odwiedzany przez polarników, geologów czy eksploratorów. Napisałem w tej sprawie do British Antarctic Survey i czekam na odpowiedź.

Link: http://southsandwichmonitoring.blogspot.co.uk/2016/05/eruption-on-bristol-island.html

Archipelag Sandwich Południowy składa się z 11 zlodowaciałych wysp wulkanicznych: Zavodovski, Visokoi, Leskov, Candlemas, Vindication, Saunders, Montagu (największa), Bristol, Cook, Thule i Bellinghausen. Odkrył je w 1775 roku James Cook i określił mianem "najbardziej straszliwego wybrzeża na świecie" oraz wysp "na które nigdy nie padnie promień Słońca". Niesamowicie surowy i niegościnny łańcuch wysp - jak dla mnie absolutnie fascynujący.

sobota, 30 kwietnia 2016

White Island i Ruapehu

Kończy się powoli kwiecień, który niczym w zasadzie nie zaskoczył ani nie zachwycił, jeśli chodzi o aktywność wulkaniczną. Póki co uważam rok 2016 za najmniej ciekawy odkąd założyłem tego bloga w maju 2010 roku. 7 maja minie 6 lat. :-) Obym pisał go jak najdłużej, gdyż wulkany są bardzo ważnym elementem mojego życia.

Wieści z Nowej Zelandii: - White Island - wieczorem o godzinie 21.50 lokalnego czasu 27 kwietnia miała miejsce niewielka erupcja freatyczna z głównego krateru. 80% powierzchni krateru oraz jego północnych i południowych ścian zostało pokrytych popiołem. Poziom jeziora kwasowego White Island opadł o dwa metry wskutek ewaporacji bądź infiltracji.

- Ruapehu - od 26 kwietnia rejestrowane są roje trzęsień ziemi na Ruapehu. Od połowy kwietnia temperatura jeziora kraterowego wzrosła z 25 stopni Celsjusza do 40.

Polecam zakup najnowszego numeru Wiedzy i Życia, w którym obszerny artykuł Andrzeja Hołdysa o superwulkanach oraz opis gotującej się rzeki w Peru Shanay-timpishka. Rodzi się szybko pytanie, które w tym drugim artykule niestety nie pada: czy w sercu Amazonii są jeszcze inne gotujące się rzeki o temperaturach sięgających 90 stopni Celsjusza wzwyż?

http://www.santuariohealing.com/conservation/

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Drony, roboty i wulkany

Z coraz większym zachwytem oglądam filmiki nakręcone przez drony w trakcie erupcji wulkanicznych czy też nagrania z przelotów nad kraterami czynnych czy drzemiących wulkanów. Bardarbunga, Ambrym, Yasur, Bromo, Sakurajima, Asama, Yellowstone, Sinabung, Piton de la Fournaise, Etna - to tylko niektóre z wulkanów nad którymi fruwały bezzałogowe statki powietrzne. Wulkanolodzy czy entuzjaści wulkanów & dronów często wykorzystują je do monitoringu aktywności danego wulkanu. Kwadrokoptery nagrywają filmiki z przelotów nad kraterami wulkanów czy aktywnymi miejscami erupcyjnymi np. szczelina erupcyjna Holuhraun wulkanu Bardarbunga oraz pobierają próbki skał i toksycznych gazów. Docierają w miejsca do których człowiekowi trudno jest dotrzeć z powodu grożącego mu niebezpieczeństwa. Dane dostarczone wulkanologom przez drony mogą pomóc naukowcom w predykcji kiedy dany wulkan wybuchnie i czy zajdzie potrzeba ewakuacji ludzi z jego sąsiedztwa. Gdy już dojdzie do erupcji bezzałogowe statki powietrzne nagrywają jej przebieg - powstają przepiękne i budzące podziw nagrania z lotu ptaka płynącej lawy, schodzących ze zboczy góry spływów piroklastycznych czy ejekcji popiołu i bomb wulkanicznych. Jednym z pionierów badań wulkanów przez odporne na żar roboty i drony jest profesor Keji Nagatani z Uniwersytetu Tohoku. Skonstruował drony zdolne do pobierania próbek skał za pomocą otwieranych łopatek czy drony spuszczające próbniki do krateru, które następnie pobierają próbki gazów i skał. Drony potrafią także mapować w formie trójwymiarowej aktywne jeziora lawy np. wulkanu Ambrym. Te testowane przez NASA posiadają kamery, czujniki dwutlenku siarki i pojemniki do pobierania próbek powietrza.

Najczęściej używane do badań wulkanów cywilne drony to DJI Phantom 2 i 3.

http://forum.dji.com/thread-41486-1-1.html

Ciekawe są również roboty konstruowane do badań wulkanów. Jednym z konstruktów profesora Nakatani jest robot eksploracyjny wulkanów TrackWalker zdolny do poruszania się po sypkich wulkanicznych zboczach. Innym przykładem robota eksplorującego wulkany (np. alaskański Mount Spurr) jest zdalnie sterowany robot Dante 2 o ośmiu robotycznych nogach. Dante 2 został skonstruowany przez badaczy z Uniwersytetu Carnegie Mellon i wyposażony w czujniki i kamery. Dante 2 z NASA był jednym z pionierów robotycznej eksploracji wulkanów - badał krater Mount Spurr w lipcu 1994 roku. Nowszymi projektami NASA są niewielkie VolcanoBot 1 i VolcanoBot 2 mapujące szczeliny hawajskiego wulkanu tarczowego Kilauea.

Coś do obejrzenia na sam koniec:

https://www.youtube.com/watch?v=UnNpRc2fvto

sobota, 23 kwietnia 2016

Obecna sytuacja na Santiaguito

Wulkan Santiaguito w Gwatemali jest obecnie w stanie najintensywniejszej aktywności erupcyjnej od dwóch lat. Erupcjom Santiaguito towarzyszą chmury erupcyjne sięgające wysokości 4.5-5 km oraz spływy piroklastyczne. Opad popiołu ma miejsce w odległości 60 km od aktywnego krateru w departamentach Quetzaltenango, Retalhuleu i Mazatenango, a szczególnie w wioskach Loma Linda i San Marcos Palajujoj. Erupcje mają miejsce z kopuły lawowej Caliente. Jej częściowe zapadnięcia się generują spływy piroklastyczne schodzące wschodnią stroną Caliente.

Emisje popiołu z wulkanu Langila w Papui Nowej Gwinei sięgnęły wczoraj wysokości 2.1 km. Także wczoraj uaktywnił się wulkan San Cristobal w Nikaragui. Erupcje San Cristobal wygenerowały obłoki popiołu sięgające wysokości 2 km, a opad popiołu miał miejsce 10-15 km na południe i południowy wschód od wulkanu w Las Brisas, Santa Narcisa i Chichigalpa.

EDIT Kluczewska Sopka (Kamczatka) - Silne eksplozje strombolijskie generują obłok popiołu sięgający wysokości 8-9 km. Przypuszczalnie nowy wylew lawy schodzi zboczem wulkanu. Dane satelitarne wskazują na obecność silnej anomalii termicznej.

Słówko odnośnie książki: zacząłem ją pisać prawie dwa tysiące temu, a w tej chwili mam 120 stron materiału w Wordzie. Nie jest źle.

wtorek, 19 kwietnia 2016

Popocatepetl i Cleveland

Powoli zaczynam narzekać na bieżący rok pod kątem znaczącej aktywności wulkanicznej. Dzieje się sporo, ale brakuje niespodzianek tak jak w poprzednich latach. Co się działo w ostatnich dniach?

- Duża erupcja piroklastyczna wulkanu Santiaguito w Gwatemali.

- 19 kwietnia 2016 roku także emisja popiołu z chilijskiego wulkanu Nevados de Chillan.

- Paroksyzm erupcyjny meksykańskiego wulkanu Popocatepetl w dniu 18 kwietnia 2016 roku (na zdjęciu). Rozpoczął się o godzinie 02.15 i trwał przez dwie godziny obejmując ciągłe fontanny lawy. Około godziny trzeciej w nocy deszcz rozżarzonego materiału wulkanicznego opadł na odległość 1.6 kilometrów od wierzchołka. Umiarkowany opad popiołu miał miejsce w Puebla, gdzie zamknięto na kilka godzin lotnisko. Erupcja była nagła i nastąpiła bez żadnych prekursorów.

- W dniu 16 kwietnia 2016 roku zarejestrowano małą eksplozję aleuckiego wulkanu Cleveland.

Oprócz tego w ostatnich dniach mieliśmy tragiczne trzęsienia ziemi w Japonii, Kiusiu oraz w Ekwadorze.

sobota, 16 kwietnia 2016

Opuszczone miejsca i wulkany

Wczoraj wieczorem spędziłem trochę czasu na stronie Forgotten.pl przeglądając zdjęcia opuszczonych miejsc w Polsce i zagranicą. Lubię Urban Exploration (urbexing) i gdy tylko nadarzy się ku temu okazja to wchodzę i zaglądam tam gdzie nie powinno się wchodzić. Odpowiada mi specyficzny nastrój opuszczonych kompleksów przemysłowych czy instalacji militarnych, starych cmentarzy, zrujnowanych kamienic i szpitali, itd. Większość tych wytworów ludzkich z czasem przestanie istnieć - zostaną wyburzone, a w ich miejsce powstaną 'niezbędne do życia' supermarkety czy bloki mieszkalne. Warto zatem tego typu miejsca uwieczniać i dzielić się zdjęciami z otoczeniem. Zacząłem się zastanawiać czy jakieś opuszczone miejsca kojarzą mi się z wulkanami. Pomijam tutaj ruiny starożytnych/starych osad zniszczonych przez wulkany i odkopanych potem przez archeologów np. Pompeje, Herkulanum, Akrotiri, wioska Tambora. Chodzi mi o miejsca bardziej współczesne (koniecznie związane z wulkanami), które rzadko kto ma sposobność odwiedzić. Oto lista tychże:

1) Plymouth (Montserrat) - Najsłynniejsze miasto-widmo związane z aktywnością wulkaniczną, dawna stolica wyspy, zniszczona przez spływy piroklastyczne i lahary z wulkanu Soufriere Hills w latach 1995-97. Przykładowo spływ piroklastyczny z dnia 25 czerwca 1997 roku zabił w Plymouth 19 osób. Pokryte popiołem i zdewastowane Plymouth po dziś dzień stanowi strefę wykluczenia na Montserrat.

http://www.theatlantic.com/photo/2013/05/soufriere-hills-volcano/100509/

2) Na wulkanicznej Wyspie Zwodniczej (Deception Island) znajdują się opuszczone budynki chilijskiej i brytyjskiej stacji badawczej, opuszczony hangar oraz pozostałości stacji wielorybniczej, w tym bojlery. Do erupcji wulkanicznych na Deception Island doszło w latach 1967, 1969 i 1970.

3) Opuszczone muzeum u podnóża czynnego wulkanu Asama. Robi niesamowite wrażenie na zdjęciach. Otwarte w 1967 roku i poświęcone najaktywniejszemu wulkanowi wyspy Honsiu, zamknięte w 1993 roku. Obecnie wyburzone.

http://abandonednow.blogspot.com/2011/06/asama-volcano-museum.html

4) Opuszczone od 1965 roku budynki stacji pogodowej i wulkanologicznej na japońskiej wyspie Torishima (Wyspy Izu), niestety niedostępne dla wielbicieli urbexu i wielbicieli wulkanów, gdyż na wyspie mogą przebywać tylko naukowcy. Gwoli przypomnienia erupcja na wyspie Torishima w 1902 roku uśmierciła wszystkich 125-150 ówczesnych mieszkańców wyspy.

5) Ruiny kopalni siarki na White Island (Nowa Zelandia) zrównanej z ziemią przez lahar w 1914 roku. Ginie wówczas 10 górników, a ich ciała są pogrzebane na wyspie po dziś dzień.

6) Ruiny kopalni potażu i miasta-widma w Dallol, Etiopia. Także pozostałości torów kolejowych prowadzących do Erytrei. Opuszczone w latach 60-tych XX wieku.

7) Ruiny kościołów zniszczonych przez erupcje wulkanów Paricutin (Meksyk, San Juan Parangaricutiro), Mayon (Filipiny, ruiny kościoła Cagsawa) oraz Savai'i/ Matavanu (Samoa).

8) Ruiny fundamentów fabryczki La Langouste Française na wyspie wulkanicznej Świętego Pawła (St. Paul).

9) Ruiny obozu jenieckiego na wyspie Atłasowa w archipelagu Kuryli, na której znajduje się czynny wulkan Ałaid (obecnie w stanie erupcji).

10) Opuszczone wioski w pobliżu aktywnego wulkanu Gunung Sinabung na Sumatrze. Czy zostaną ponownie zasiedlone? Nie wiadomo.

11) Aleucka wyspa wulkaniczna Kiska słynie z pozostałości sprzętu militarnego z czasów II Wojny Światowej pozostawionego tam przez Japończyków w 1943 roku. Niesamowite ile tam tego jest.

http://www.slate.com/blogs/atlas_obscura/2014/08/25/world_war_ii_relics_on_kiska_island.html

12) Etna, Sycylia - spalone schronisko/obserwatorium wulkanologiczne i trochę domów spalonych i pokrytych lawą w niższych partiach.

13) Eldfell, Islandia - zniszczone fragmenty miasteczka na wyspie Heimaey.

14) Villarrica, Chile - zniszczone prze erupcję schronisko, jaskinia - kiedyś turystyczna z oświetleniem, dzisiaj opuszczona, niektóre wyciągi narciarskie są zniszczone (podobnie jak na Etnie).

15) zniszczona przez erupcję wulkanu North Pagan wioska Pagan na wyspie Pagan, Mariany. Ile się z niej zachowało obecnie nie mam pojęcia.

16) w 1983 roku japoński wulkan Miyakejima zniszczył 400 domów na wyspie o tej samej nazwie. Są na niej pokryte lawą ruiny domostw.

17) ruiny domów i budynków w kolumbijskim miasteczku Armero zniszczonym przez lahar z wulkanu Nevado del Ruiz 13 listopada 1985 roku. Zginęło wówczas 23 000 ludzi.

18) opuszczone miasto-widmo Chaitén zniszczone laharem z wulkanu o tej samej nazwie w trakcie jego erupcji w maju 2008 roku, Patagonia, Chile.

http://www.urbanghostsmedia.com/2015/07/chaiten-ghost-town-volcano-chile-patagonia/

19) wioski Portela i Bangaeira zniszczone przez wylewy lawy w trakcie erupcji wulkanu Fogo w latach 2014-15, Cape Verde.

20) opuszczona po trzęsieniu ziemi w 1980 roku wioska Tocco Caudio i opuszczony hotel Eremo blisko wulkanu Wezuwiusz.

21) opuszczone wioski oraz podziemny bunkier blisko jawajskiego wulkanu Merapi

22) zniszczone przez wylewy lawy z erupcji wulkanu tarczowego Kilauea miasto Kalapana, dystrykt Puna, Big Hawaii (sugestia: Tomasz Lepich).

23) opuszczone budynki w pobliżu wulkanu Usu (Hokkaido, Japonia) - w Usu Geopark. Erupcja tego wulkanu 31 marca 2000 roku doprowadziła do ewakuacji 13 000 ludzi.

http://www.360navi.com/photo/01hokaido/08usuzan/08konpira/10page.htm

24) ruiny opuszczonej wioski Severino na kurylskiej wyspie wulkanicznej Kharimkotan - zniszczyła ją letnia lawina w 1952 roku. Także opuszczona wioska Ajnów.

25) struktury militarne na kurylskiej wyspie Matua (wulkan Sarychev) - japońskie bunkry, podziemne tunele, opuszczone sowieckie lotnisko.

26) opuszczone i zardzewiałe statki w Siewierokurylsku (Paramuszyr, Kuryle, Rosja)

27) ruiny wioski zmytej przez tsunami na wyspie Onekotan (Kuryle, Rosja) 

28) opuszczony brutalistyczny hotel Monte Palace na wyspie Sao Miguel z widokiem na jeziora kraterowe (Azory, Portugalia)

Na razie tyle. Lista będzie aktualizowana, jak dowiem się o innych opuszczonych miejscach związanych z wulkanami. Za trzy sugestie (nr. 12-14) dziękuje Grzegorzowi Gawlikowi.

Zdjęcia m.in. Photo Volcanica, blog.goo.ne.jp, Ryan Schuessler, Liam Quinn.

niedziela, 10 kwietnia 2016

Kiyoko Matsumoto i samobójstwa na Mount Mihara

Dziś post nietypowy, jednak bezpośrednio związany z jednym konkretnym japońskim wulkanem. Wszystko zaczęło się 11 lutego 1933 roku gdy 21-letnia studentka Kiyoko Matsumoto rzuciła się do krateru wulkanu Mihara na wyspie wulkanicznej Izu-Oshima. Powód? Dziewczyna zakochała się do szaleństwa w drugiej studentce Masako Tomita. W liście pożegnalnym napisała: "Jestem oszołomiona na zabój rozdarciem związanym z dojrzewającą kobiecością. Nie potrafię znieść tego dłużej. Co powinnam zrobić? Powinnam skoczyć do wulkanu." Tomita znała idealne miejsce do samobójstwa. Wraz z Matsumoto obie popłynęły na Izu-Oshima. W owym czasie związki lesbijskie były w Japonii tematem tabu, więc Matsumoto podjęła udaną próbę samobójczą skacząc do krateru Mihara.

Już wówczas samobójcze skoki do krateru Mount Mihara się zdarzały, gdyż na szczycie znajdował się punkt obserwacyjny pozwalający na obserwację głębi krateru. Po romantycznym samobójstwie Kiyoko Matsumoto japońskie media oszalały na jej punkcie. Gazety drukowały jej list pożegnalny. Matsumoto stała się pośmiertną celebrytką. Gwiazdą prasy stała się także Masako Tomita. Na Mount Mihara tłumnie przebywali turyści. I zaczęli pojawiać się naśladowcy. W 1933 roku 944 osoby skoczyły do krateru (804 mężczyzn i 140 kobiet). W ciągu dwóch kolejnych lat w kraterze Mihara umarło 350 samobójców, a prób samobójczych naliczono 1386. Niektórzy wiedzeni ciekawością przebywali tylko po to by patrzeć jak zdesperowane jednostki skaczą.

Być może podane powyżej dane nie są precyzyjne, tudzież są przesadzone. Inne źródło mówi że w ciągu 10 miesięcy od samobójczego skoku Kiyoko Matsumoto przynajmniej 143 osoby powtórzyły jej samobójstwo. W 1934 roku jest mowa o 167 udanych samobójstwach, inny z kolei raport mówi o ok. 800. Ponad tysiąc prób zostało udaremnionych przez policję i ratowników. Pojawili się obserwatorzy z teleskopami, którzy mieli alarmować o potencjalnych samobójcach na kraterze. Nie zawsze jednak pomoc nadchodziła na czas. Aby zapobiec pladze samobójstw lokalny rząd zakazał sprzedaży biletów na promy w jedną stronę. Szacuje się że na przestrzeni kilkunastu lat w kraterze Mount Mihara mogło się zabić ponad 1000 zdesperowanych jednostek.

Romantyczny aspekt samobójstwa Kiyoko Matsumoto skłaniał pary do popełniania wspólnych (tzw. shinjuu) samobójczych skoków do krateru Mihara. Do wybuchu II Wojny Światowej co roku skakało około 45 par. Przykładowo w roku 1956 27-letni Fumisuke Onodera oraz 21-letnia Chieko Numakura postanowili skoczyć razem do krateru z powodu zdiagnozowanej gruźlicy kości Numakury. Oboje wylądowali na półce 10 metrów nad lawą. Po przemyśleniu sprawy Onodera próbował wspiąć się z powrotem na górę dźwigając Chieko na plecach, ale nie mógł sam jej wydostać. Udało mu się dotrzeć na górę, zorganizował pomoc i oboje (choć mocno poparzeni) zostali uratowani.

Obecnie z powodu zabezpieczeń fala samobójstw na Mihara została zahamowana. Japończycy chcący się zabić podróżują do gęstwiny lasu Aokigahara u podnóża wulkanu Fudżi. Epidemie samobójczych naśladownictw się jednak zdarzają, gdy młodzi Japończycy naśladują samobójstwa swoich muzycznych idoli np. Hideo Matsumoto (hide) oraz Yukiko Okada. Kryzys ekonomiczny w kraju oraz popularność stron i książek gloryfikujących samobójstwo sprzyjają rozwojom samobójczych epidemii.

Na zdjęciach turyści na Mount Mihara oraz próba ratowania samobójcy, który skoczył do krateru (lata 30-te XX wieku).

Swoją drogą pisałem tego posta tego samego dnia gdy w Poznaniu (gdzie przebywam) zaginęła 23-letnia studentka weterynarii Sara Radwan. Jak się później okazało utopiła się w jeziorze Rusałka - to miejsce do którego lubię przyjeżdżać rowerem. Smutna i niepotrzebna śmierć, nie mniej smutna koincydencja.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Wyprawa Michała na wulkan Montagne Pelee na Martynice

Napisał do mnie bloger Michał, który w marcu 2016 roku miał okazję odwiedzić karaibską wyspę Martynikę i wspiąć się na tamtejszy wulkan Mount Pelée, czyli niesławnego sprawcę zagłady nadmorskiego miasta Saint Pierre w 1902 roku i zabicia 30 000 ludzi. Był to jeden z największych kataklizmów wulkanicznych w historii o którym na blogu wspominałem niejednokrotnie. Oddaję Michałowi głos:

Niszczycielską siłę Mount Pelée najłatwiej wyobrazić sobie zwiedzając byłą stolicę wyspy, dziś spokojne rybackie miasteczko Saint Pierre. Ta kwitnąca niegdyś metropolia została doszczętnie zniszczona wybuchem wulkanu w 1902 roku. Wśród kilku uratowanych znalazł się przetrzymywany w więzieniu marynarz Cyparis. Cela Cyparisa udostępniona jest dziś zwiedzającym. Wybuch zmiótł też z powierzchni ziemi pełną wiernych katedrę oraz teatr, których ruiny robią największe wrażenie na turystach. W miejscu dawnego teatru ustawiono rzeźbę – alegorię miasta St Pierre, która piękna, w bólu podnosi się z upadku.

Punktem wypadowym na szczyt wulkanu jest najwyżej położone miasto Martyniki – Morne Rouge. Na jego obrzeżach znajduje się pierwsze schronisko, które pełni też rolę obserwatorium meteorologicznego. Minąwszy schronisko, najpierw po wzmocnionych deskami schodkach wyrytych w ziemi, później po śliskich skałach wspinamy się na pierwszy garb wulkanu. Przez cały czas trasa jest dobrze oznaczona, betonowe paliki informują o położeniu i czasie wędrówki.

Idąc dalej przekraczamy widok dość niecodzienny, bagniste szuwary rosnące na dużej wysokości w jednym z zagłębień terenu.

Drugie schronisko, często spowite we mgle, jest znakiem, że osiągnęliśmy krawędź krateru wulkanu. Stąd ruszyć można albo od razu na szczyt (skalisty stożek położony powyżej krateru, następstwo kolejnych wybuchów wulkanu w latach 20 i 30 ubiegłego wieku) albo obejść krater dookoła. Jeśli na miejsce dotrzemy wcześnie rano, jest szansa na zobaczenie fantastycznej panoramy wyspy. Wraz z upływem dnia, szczyt wulkanu kryje się w chmurach i widoczność spada do zera.

Po obejściu krateru ruszamy w drogę na sam szczyt – największym wrogiem jest wiatr i dojmujące zimno. Warto wziąć to pod uwagę planując wycieczkę, szczyt wulkanu jest miejscem surowym i niedostępnym nawet na karaibskiej wyspie! Dno krateru także warte jest odwiedzenia – pokryte gęstą roślinnością, chronione od porywistego wiatru, przypomina rajski ogród zagubiony pośród skał.

Michał prowadzi świetny blog podróżniczy. Polecam lekturę:

http://www.okiemmiszy.pl/
http://www.okiemmiszy.pl/2016/03/montagne-pelee/

Michał przesłał mi dwa zestawy zdjęć. Pierwszy z miasta Saint Pierre, drugi z wulkanu Mount Pelée. Ostatnie zdjęcie obrazuje Pitons du Carbet – niedostępne, bardzo strome, pokryte dżunglą pasmo górskie pochodzenia wulkanicznego. Dowód na wulkaniczne pochodzenie samej Martyniki.

Garść informacji wulkanicznych z ostatnich dni:

- Popocatepetl (Meksyk)- przelot nad wulkanem 2 kwietnia ujawnił zniszczenie kopuły lawowej uformowanej w styczniu 2016 roku. Obecny wewnętrzny krater wulkanu ma średnicę 325 metrów i głębokość 50 metrów. Niektóre eksplozje wulkanu są na tyle silne że wyrzucają bomby wulkaniczne i bloki skalne poza krater.

- Santiaguito (Gwatemala) - Silna eksplozja 2 kwietnia 2016 roku o godzinie 9.48. Spływy piroklastyczne miały miejsce na wschodnich i południowo-wschodnich zboczach. Kolumna popiołu sięgnęła wysokości 4 km. Opad popiołu miał miejsce w Nuevo Palmar, Quetzaltenango, San Felipe Retalhuleu, San Marcos Palajunoj i Loma Linda.

- Telica (Nikaragua) - Eksplozje gazu 2 kwietnia. Odgazowanie aktywnego krateru za dnia, w nocy żarzenie się.

- Masaya (Nikaragua) - Niewielki wzrost emisji gazów z jeziora lawy znajdującego się w kraterze Santiago.

- Sakurajima (Japonia) - 2 kwietnia o godzinie 03.11 w nocy eksplozje z krateru Minamidake, którym towarzyszyła emisja popiołu i wulkaniczne błyskawice.

- Langila (Papua Nowa Gwinea) - 3 kwietnia prawdopodobna niewielka emisja popiołu.

- Bromo (Jawa, Indonezja) - 3 kwietnia powrót emisji popiołu.

środa, 30 marca 2016

Źródłem Yellowstone plama gorąca?

Natrafiłem ostatnio na stronie "Scientific American" na ciekawy artykuł dotyczący pochodzenia superwulkanu Yellowstone od gorącego punktu (plamy gorąca). Lecz nowe badania geofizyczne wskazują, że owa konwencjonalna hipoteza może być błędna. Gorący punkt nie mógł dosięgnąć powierzchni, gdyż został zablokowany przez płytę pochodzącą z dawnej płyty tektonicznej. Geolodzy z Uniwersytetu Illinois stworzyli model, w którym chcieli ukazać zarówno tektoniczną historię powierzchni, jak i geofizyczny obraz wnętrza Yellowstone w formie trójwymiarowej w ciągu minionych 40 milionów lat, aby odtworzyć dawne erupcje wulkaniczne w Yellowstone. Odtworzenie niektórych erupcji okazało się jednak niemożliwe, gdyż 100 milionów lat temu owa płyta została wprowadzona głęboko w płaszcz ziemski - wówczas płyty Pacyficzna i Północno-Amerykańska zaczęły się do siebie zbliżać. Pióropusz płaszcza opływał tonącą płytę i zaczęło rosnąć ciśnienie na jej przedzie. Około 15 milionów lat temu różnica ciśnień stała się zbyt duża i płyta zaczęła się rozdzierać. Pióropusz poniżej pulsował przechodząc przez płytę i powodując potężne wylewy magmy. Pomimo dziury w zatopionej płycie pióropusz nie przedzierał się dalej przez nią z powodu kleistości płaszcza. Zatem płyta tonęła dalej pociągając za sobą otaczający ją pióropusz aż w końcu dziura została zasklepiona, a pióropusz został zablokowany od docierania na powierzchnię na okres 15 milionów lat. Konwencjonalna hipoteza nie umie wytłumaczyć łańcucha erupcji wulkanicznych od czasu tych pierwszych powodzi bazaltu, a także erupcji formującej kalderę Yellowstone 2.1 miliona lat temu. Być może dodatkowym źródłem ciepła dla Yellowstone jest grzbiet Juan de Fuca oddalony od gorącego punktu Yellowstone o 1600 km.

Tyle nowa teoria. Grzegorz Gawlik podesłał mi kilkanaście zdjęć z finalnej wyprawy do Parku Narodowego Yellowstone, którą odbył zimą 2016 roku w ramach jubileuszowej wyprawy 100 Wulkanów. Tym razem nie będę się rozpisywał na temat poszczególnych atrakcji Yellowstone, które Grzegorz zobaczył, lecz od razu odeślę do jego opisów. Powiem tylko tyle: do tej pory w polskim internecie nie natrafiłem na tak wnikliwą relację podróżniczą z Parku Narodowego Yellowstone. Z tej relacji przebija jedna prawda: częstokroć najciekawsze miejsca znajdują się poza głównymi szlakami turystycznymi, trzeba tylko zrobić dokładny research i chcieć do nich dotrzeć. W wielu przypadkach absurdalnych obostrzeń władz parkowych wskazane jest też obywatelskie nieposłuszeństwo.

Yellowstone w trzech odsłonach poniżej:

http://www.grzegorzgawlik.pl/blog/item/643-superwulkan-yellowstone-1-3-west-yellowstone,-kanion,-wodospady-i-pole-gejzer%C3%B3w-norris-steamboat-geyser.html

http://www.grzegorzgawlik.pl/blog/item/644-superwulkan-yellowstone-2-3-najs%C5%82ynniejszy-gejzer-old-faithful,-%C5%BAr%C3%B3d%C5%82o-grand-prismatic,-trzy-pola-gejzer%C3%B3w-i-stada-bizon%C3%B3w.html

http://www.grzegorzgawlik.pl/blog/item/645-superwulkan-yellowstone-3-3-mineralne-tarasy-w-mammoth,-usa-bizony.html

Na zdjęciach Grzegorza charakterystyczne dla Yellowstone bizony, Fountain Pain Pot w Lower Basin, Liberty Point w Mammoth Hot Springs, Lower Terrace tamże, Beryl Spring w Gibbon Basin, erupcja gejzeru Old Faithful (Starego Wiarusa), Chinese Spring w Upper Basin, Trawertyn w Mammoth Hot Springs, Wielki Kanion Yellowstone, Norris Geyser Basin, Upper Terrace w Yellowstone, Grand Prismatic Spring, gejzer Steamboat, Main Terrace w Mammoth Hot Springs i północne wejście do Yellowstone.

Nowości wulkaniczne: - rankiem 30 marca 2016 roku niewielka emisja popiołu miała miejsce z sumatrzańskiego wulkanu Kerinci. Dostęp do jego wierzchołka zamknięto. - od 29 marca 2016 roku zaobserwowano erupcję kurylskiego wulkanu Chikurachki na wyspie Paramuszyr. Chmura popiołu sięga wysokości 3-4 km i rozciąga się na odległość 200 kilometrów w kierunku południowym i południowo-zachodnim.