Blog poświęcony wspaniałym wulkanom, ich erupcjom, wyprawom na nie oraz geomorfologii. Popularyzujący wulkanologię i podróżniczy. Zapraszam do ewentualnej współpracy media, osoby prywatne, ewentualnych sponsorów czy marki, których mógłbym zostać ambasadorem. Kontakt do mnie: krawczykbart(at)yahoo.com
poniedziałek, 5 stycznia 2026
Samochodowy wyścig na wulkanie Ojos del Salado
poniedziałek, 17 lutego 2025
Rój trzęsień ziemi w kalderze Campi Flegrei
14 lutego o godzinie 23.32 lokalnego czasu trzęsienie ziemi o magnitudzie 6.0 miało miejsce blisko etiopskiego wulkanu Fentale (Oromia) uszkadzając przy okazji liczne budynki w pobliskim mieście Metehara. Długa na ponad 52 km intruzja magmowa wciąż rozciąga się pomiędzy wulkanami Fentale i Dofen. Według GeologyHub wschodnia część kaldery wulkanu Fentale mogła się zapaść o przynajmniej 8 metrów. Polecam obejrzeć jego najnowsze nagranie:
https://www.youtube.com/watch?v=vr2An2QgJVA
Od wczorajszego popołudnia trwa rój płytkich trzęsień ziemi w kalderze Campi Flegrei. W ciągu doby wystąpiło 210 trzęsień ziemi, w tym dwa o magnitudzie 3.9. Mieszkańcy Pozzuoli i okolic odczuwają te wstrząsy, boją się, niektórzy z nich nocują w samochodach. Ostatnia erupcja w kalderze miała miejsce w 1538 roku, była niewielka i uformowała stożek Monte Nuovo blisko jeziora kraterowego Averno.
17 i 18 lutego 2025 roku szkoły w Pozzuoli będą zamknięte.
W ostatnich dniach osłabł rój trzęsień ziemi blisko wyspy Santorini (Grecja). Trzęsień ziemi jest co prawda mniej, ale nie można wykluczyć, że rój trzęsień ziemi znowu nabierze intensywności.
Wylew lawy z sycylijskiego wulkanu Etna dotarł już do wysokości 1850 metrów przecinając drogę Altomontana i zaczął palić niewielki las sosnowy. Do czoła wylewu lawy zaczyna docierać coraz więcej osób, zarówno turystów z autoryzowanymi przewodnikami, jak i samodzielnie. Nie należy się jednak zanadto zbliżać do czoła wycieku lawy, gdyż wskutek interakcji lawy ze śniegiem może dojść do erupcji freatycznej. Zdj. Arkadiusz Granatowski.
https://www.facebook.com/GranatyWdrodze
Emisje popiołu mają miejsce z SE Crater wulkanu Etna. Wyciek lawy osiąga już długość 4 km.
15 lutego br. filipiński wulkan Kanlaon wyemitował niewysoki obłok popiołu.
Ostatnio udało mi się odnaleźć zdjęcia dwóch jeziorek (lagun) kraterowych znajdujących się w kraterze stratowulkanu Aracar (Chile/Argentyna, 6082 metry wysokości). To dla mnie cenne znalezisko, gdyż od lat chciałem potwierdzić ich istnienie. Zdj. Clube Trekking z 2022 roku.
W partiach szczytowych innego stratowulkanu Paniri (5960 metrów wysokości) w Chile istnieją trzy niewielkie jeziorka o różnorodnej barwie. Jedno jest krwistoczerwone (podobnie jak laguna innego chilijskiego wulkanu Aguas Calientes), drugie zielonkawe, trzecie krystalicznie czyste. W 1988 roku podczas wysokogórskiego nurkowania w jednym z tych jeziorek odkryto maleńką krewetkę Brachinecta brushi.
Oczywiście najwyżej położone jeziorka na Ziemi znajdują się w partiach szczytowych wulkanu Ojos del Salado (Chile/Argentyna). Dla przypomnienia w 2016 roku badał je nieodżałowany Grzegorz Gawlik (1980-2023), a w grudniu 2019 roku w jednym z nich (lokalizacja: 6395 metrów wysokości) zanurkował bijąc Rekord Guinnessa polski nurek Marcel Korkuś.
Tyle informacji na dzisiaj. Zachęcam Was do kawowego bądź patronackiego wsparcia WŚ, jeśli lubicie moją aktywność popularyzatorską i możecie sobie na owo wsparcie pozwolić. Linki poniżej:
https://buycoffee.to/wulkanyswiata/
https://patronite.pl/wulkanyswiata
EDIT 18 i 19 lutego: Od 15 lutego br. na obszarze kaldery Campi Flegrei (Pola Flegrejskie) zarejestrowano już łącznie 526 trzęsień ziemi. To długi i intensywny rój trzęsień ziemi. Nie jestem w stanie przewidzieć czy dojdzie np. do eksplozji freatycznej w kraterze Solfatara. Natomiast jestem przekonany, że w przyszłości wystąpią w CF kolejne niepokojące roje trzęsień ziemi.
Santorini (Grecja) - Stan wyjątkowy obowiązuje już na 4 wyspach: Santorini, Ios, Anafi i Amorgos. Jestem przekonany, że mamy tutaj do czynienia z interakcją procesów tektonicznych i magmatycznych. Naukowcy monitorują aktywność sejsmiczną, deformację powierzchni, emisję gazów i dane satelitarne. Dziś rano miało miejsce podmorskie trzęsienie ziemi o magnitudzie 5.1.
19 lutego obłok popiołu o wysokości 700 metrów wyemitował sumatrzański wulkan Marapi.
czwartek, 26 października 2023
Krótka historia odkryć inkaskich mumii i szczątków na andyjskich wulkanach
1896 - odkrycie szkieletu z pogrzebowymi darami na wulkanie Chachani (Argentyna), którego dokonał niemiecki podróżnik imieniem Wagner.
czwartek, 16 lipca 2020
Fontanna lawy z aktywnego stożka wulkanu Nishinoshima
16 lipca po południu doszło do emisji popiołu z wulkanu Copahue znajdującego się na granicy Chile i Argentyny. Widok z zimowego Caviahue, zdj. Fabricio Sosa.
piątek, 13 grudnia 2019
Marcel Korkuś rekordzistą w nurkowaniu wysokogórskim
http://www.grzegorzgawlik.pl/blog/769-najwyzej-polozone-jeziora-swiata-ojos-del-salado-wulkan-chile-argentyna?fbclid=IwAR0bwg8hGI9WF4yKSfwy24XcZAtruysaedNQP8wVW7lXSAJY1hH2_QZ34cc
http://wulkanyswiata.blogspot.com/2016/01/grzegorz-gawlik-i-najwyzej-poozone.html
EDIT: Położone na wysokości 6395 metrów nad poziomem morza jezioro, w którym zanurkował Marcel było skute lodem i wymagało wiercenia. Prace wiertnicze w lodzie się powiodły i Marcel zanurkował. W 15-dniowej wyprawie wzięli także udział Ulises Kusnezov, Eduardo Salas i Martin Alderete. Na zdj. Eduardo Salasa doświadczony nurek Marcel Korkuś przygotowujący się do pobicia rekordu w nurkowaniu wysokogórskim.
Info od samego Marcela: "Cel osiągnięty! Nowy rekord świata w nurkowaniu na wysokości z użyciem sprzętu nurkowego oraz rekord świata w nurkowaniu na wysokości na wstrzymanym oddechu. W trakcie trwającej 15 dni wyprawy dotarliśmy do zbiornika wodnego znajdującego się na aktywnym wulkanie Ojos del Salado (drugiej najwyższej góry Ameryki Południowej). Zbiornik wodny znajduje się na wysokości 6395 m n.p.m. Grubość pokrywy lodowej w centralnej części 1.3 m, temperatura wody 3 stopnie Celsjusza, głębokość 1.8 metra.
Sukces wyprawy to praca i poświecenie całego zespołu: Uli Kusnezov, Eduardo Salas, Martin Alderete.
Partnerzy wyprawy: Garmin Polska
Sponsorzy: Eversub
Dziękuje wszystkim, którzy trzymali kciuki i za gratulacje."
https://www.facebook.com/marcelkorkusofficial/?epa=SEARCH_BOX
Zdj. Ojos Del Salado sergeyf.
Powodzeniem zakończyła się także akcja odzyskania sześciu ciał turystów z wyspy wulkanicznej White Island, Nowa Zelandia. Na wyspie wciąż pozostały zwłoki dwójki turystów. Bilans ofiar śmiertelnych erupcji freatycznej wulkanu White Island z 9 grudnia wynosi 17 ofiar śmiertelnych. Wulkany potrafią być groźne i nieprzewidywalne. Jednakże ryzyko śmiercionośnej erupcji wulkanu jest bardzo niskie - w ciągu ostatniej dekady w wyniku erupcji wulkanicznych zginęło mniej niż 1000 osób. Mam nadzieję że wulkan White Island nie zostanie definitywnie zamknięty na długie lata dla turystów i miłośników wulkanów.
EDIT 16 grudnia: White Island, Nowa Zelandia - Tydzień po tragicznej erupcji tego wulkanu poszukiwania ciał dwóch ofiar są kontynuowane. Być może ciała tych dwóch osób znajdują się w wodzie. Oficjalny bilans tej erupcji to zatem 18 osób zabitych, w tym te dwie zaginione. Stan 10 osób przebywających w szpitalach pozostaje wciąż krytyczny.
środa, 11 grudnia 2019
Aktualna sytuacja na White Island i wieści od Marcela Korkusia
"Przetransportowaliśmy sprzęt nurkowy i namiot na wysokość 6400. Zbiornik jest cały skuty lodem, ale widać pod nim wodę. Zbiornik wodny z relacji Grzegorza Gawlika na 6510 m (z 2016 roku) przestał istnieć całkowicie, natomiast w miejscu zbiornika na 6420 znajduje się niewielkie zlodzenie do ziemi. Odnaleźliśmy świder do lodu zostawiony w 2018 roku. Natomiast 2 butle i płetwy ktoś sobie "pożyczył". Jutro przenosimy się do C1-5800 m. W piątek 13-ego zaczynamy kuć lód chyba, że do tego czasu zorganizujemy jakiś dynamit."
Postępy Marcela możecie śledzić na tym profilu:
https://www.facebook.com/marcelkorkusofficial/
Wulkan White Island nadal jest niestabilny. Od środy (godzina 04.00 czasu NZDT) trwa wzrost aktywności sejsmicznej, co może skutkować kolejną erupcją w ciągu najbliższej doby. Poziom alarmu trzeci, kod awiacji pomarańczowy. Ciała 8 zaginionych osób pozostaną na wyspie zapewne przez bliżej nieokreślony czas. Trwa także policyjne śledztwo mające na celu wyjaśnienie dlaczego organizatorzy wycieczek dopuszczali turystów na wyspę mimo podniesienia stopnia alarmu dla White Island w ubiegłym miesiącu.
W jednym ze szpitali zmarła 6 osoba poparzona w wyniku erupcji. Bilans erupcji to 6 osób zabitych i 8 zaginionych. 30 osób wciąż przebywa w szpitalach ze straszliwymi oparzeniami skóry i dróg oddechowych.
EDIT 12 grudnia: Niestety bilans ofiar śmiertelnych erupcji wulkanu White Island zwiększył się do 16 osób. Na jutro przewidziana jest akcja ściągnięcia ciał 8 turystów z krateru.
11 grudnia 2019 roku zintensyfikowała się aktywność erupcyjna wulkanu Sangay w Ekwadorze. Opad popiołu miał miejsce w społecznościach na południowy zachód od wulkanu. Na zdj. Captaina Françoisa Kaisina duże spływy piroklastyczne.
Pochwalę się czymś. Jestem w kontakcie z jednym z wulkanologów biorących udział w wyprawie na archipelag Sandwich Południowy. Wyprawa rozpoczyna się 24 grudnia 2019 roku. Jej podstawowe cele to pomiar gazów wulkanicznych, pobranie próbek, badanie wulkanu Mount Michael przy użyciu specjalistycznego drona, być może wspinaczka na niego (jeśli pogoda pozwoli), pobranie próbek i sfotografowanie jego krateru/enigmatycznego jeziora lawy. Nadto badanie ptaków (jak mniemam w wyprawie uczestniczą też ornitolodzy) i innych wulkanów South Sandwich. Zlodowaciałe wulkany Sandwichu Południowego należą do jednych z najbardziej niedostępnych na Ziemi, dlatego tak bardzo mnie fascynują. Liczę na spektakularne zdjęcia, może też uda się dostać jakiś okruch lawy.
piątek, 2 lutego 2018
Już niedługo ciąg dalszy Ojos Diving Expedition
http://wulkanyswiata.blogspot.com/2016/03/wywiad-z-marcelem-korkusiem-i-zdjecia.html
Te jeziora (zbiorniki) na Ojos Del Salado doskonale udokumentował fotograficznie i opisowo Grzegorz Gawlik. To była całkiem nowa i świeża wiedza geograficzna. Oto ich skrótowy opis wraz z odesłaniem do linków Grzegorza:
http://wulkanyswiata.blogspot.com/2016/01/grzegorz-gawlik-i-najwyzej-poozone.html
http://www.grzegorzgawlik.pl/blog/item/624-najwyzsze-jezioro-swiata-ojos-del-salado-wulkan-chile-argentyna.html
Wyprawa rusza 8 lutego 2018 roku z Warszawy. Marcelowi będzie towarzyszył filmowiec i alpinista Bartosz Wnęk, a w Argentynie dołączą do niego Herman Max Binder, Pablo Lukach i Chacho Pacheco. Do 19 lutego ma trwać aklimatyzacja, a potem już atak na Ojos del Salado wraz z aklimatyzacją. Plan minimum obejmuje nurkowanie w jeziorze Numero Uno znajdującym się na wysokości 6395 metrów, być może zostanie sprawdzona głębokość pozostałych 6 zbiorników na Ojos i możliwości zanurkowania w Ukrytym (6415 m.n.p.m) i Niespodziance (ok. 6510 m.n.p.m).
Oczywiście kibicuję tej wyprawie, gdyż ma ona nie tyle zamysł wyczynowy, co też badawczy. Takie wyprawy lubię najbardziej, gdyż kojarzą mi się z pionierskimi ekspedycjami naukowymi i przyrodniczymi sprzed wieków, dzięki którym wiedza geograficzna, geologiczna czy przyrodnicza rosła i rosła. Wydają mi się one o wiele ciekawsze niż zwykła chęć wejścia na szczyt czy wytyczenia nań nowej trasy. Moim marzeniem jest wziąć kiedyś udział w takiej właśnie ekspedycji badawczo-poszukiwawczo-eksploracyjnej.
W pewnym sensie te jeziora na Ojos Del Salado do pewnego czasu były tzw. geograficznymi białymi plamami (bardzo lubię to określenie), choć przynajmniej częściowo wiedziano o ich istnieniu. Można je porównać do wielu ziemskich wulkanów, które do tej pory zostały sfotografowane jedynie przez satelity (znam ich dziesiątki, jednym z nich był np. niepozorny i kiepsko zbadany Kadovar do czasu swego przebudzenia w styczniu 2018 roku). Inne porównanie to nieodkryte do tej pory systemy jaskiniowe czy niektóre bezludne wyspy wulkaniczne chociażby Oceanu Południowego. Nadto warto dodać iż tego typu wysokogórskie jeziora powinny być interesujące dla mikrobiologów i astrobiologów, którzy pragną zdobyć i przechować nie tylko żywe mikroby, ale też poznać ich DNA czy RNA, by je poprawnie zidentyfikować, odpowiednio sklasyfikować i odtworzyć ich strukturę. Wiem że na przestrzeni lat takie badania przeprowadzono na mikroorganizmach zamieszkujących wysokogórskie jeziora andyjskich wulkanów Aguas Calientes (Simba, koło wulkanu Lascar w Chile), Licancabur czy Llullaillaco. I zapewne kiedyś na ten temat szerzej napiszę.
Tymczasem trzymam kciuki za Ojos Diving Expedition 2018. Oby pogoda i tym razem nie pokrzyżowała planów Marcelowi i jego ekipie.
środa, 28 czerwca 2017
O Etnie i Projekcie 100 Wulkanów - wywiad z Grzegorzem Gawlikiem
Skąd się wzięło u ciebie zainteresowanie badawcze wulkanami? Słyszałem że dużą rolę odegrały w tym płonące śląskie hałdy. Czy nadal je można zobaczyć?
Od zawsze pasjonowałem się geologią. Na śląskich hałdach nie tylko zbierałem minerały, ale wyobrażałem sobie, że w jakimś stopniu przypominają wulkany, o których zawsze marzyłem. Zwłaszcza te płonące wewnątrz, z których większość już ugaszono. I w istocie tak jest, kolorowe skały, ciepła powierzchnia, niemiłe zapachy, a czasami nawet ukształtowanie. Umiejętnie fotografując, można wiele osób nabrać, że to nie hałda tylko wulkan.
Jakie cele badawcze chcesz realizować na zdobywanych wulkanach? Dlaczego to właśnie wulkany są warte starannej eksploracji?
Użyłeś szalenie istotnego słowa "starannie". Turystyka wulkaniczna się rozkręca. Ludzie fotografują i filmują erupcje wulkaniczne, ale o wulkanach nie mają najmniejszego pojęcia. Ot, efektowny widoczek. Nie stoi za tym żadna wartość ani żadna wiedza. Gdy tymczasem wulkanizm kryje ciągle wiele zagadek dla człowieka, a wiele wulkanów jest niezbadanych. Można w tej materii dokonać jeszcze licznych historycznych odkryć, zrobić nieznane światu materiały fotograficzne i filmowe. Choć to kosztowne, właśnie taka działalność najbardziej mnie interesuje.
Co udało ci się odkryć & zbadać w trakcie ostatnich wulkanicznych wypraw?
Zebrało się już tego sporo, stąd wspomnę o niektórych. Odnalezienie i zbadanie najwyżej położonego pola geotermalnego na świecie w masywie wulkanu Ojos del Salado na wysokości ok. 6460-6500m i zebranie dowodów, że to wulkan Llullaillaco 6755m a nie wulkan Ojos del Salado 6896m obecnie zasługuje na miano najwyższego aktywnego wulkanu na świecie.
Obecność na wulkanach, w ich kraterach czy miejscach o największej aktywności wulkanicznej - gdzie nie dotarł jeszcze człowiek albo zdarza się to sporadycznie. Na przykład zejście na dno wulkanu Anak Krakatau w Indonezji, zejście do krateru Reusch na wulkanie Kibo (Kilimandżaro), wejście na wulkan w fazie erupcji - Popocatepetl w Meksyku, dotarcie do obu miejsc erupcji z 2010 roku wulkanu Eyjafjallajokull na Islandii albo dokonanie pomiarów trzech najwyższych wierzchołków wulkanu Pissis w Argentynie.
Nie można pominąć dokonań mniej wulkanicznych, a bardziej geograficznych. Na przykład podczas szukania aktywności wulkanicznej na Ojosie del Salado udało mi się dotrzeć do serii jezior o wysokościach 6350 - 6510m n.p.m., z których trzy okazały się umiejscowione wyżej niż dotychczas znane światu. Notabene również położone w masywie Ojosa, na wysokości 6395m. Dotarłem do największych oraz najgrubszych lodowców rejonu Puna de Atacama, wędrując po nich. Czy ustalenie, że wulkan Sairecabur (Chile/Boliwia) jest 6-tysięcznikiem albo weryfikacja wysokości wulkanów Demawend w Iranie i Elbrus w Rosji, co potwierdziło pierwszeństwo tego drugiego.
Przy okazji udało się osiągnąć liczne sukcesy sportowe i alpinistyczne. Na przykład zdobycie dwóch najwyższych wulkanów Ameryki Północnej w 5 dni, w ciągu 5 tygodni zdobycie dziewięciu wierzchołków w Andach o wysokości 6580-6962m, nocleg na wysokości 6820m w masywie Ojosa del Salado czy wejście w ciężkich warunkach zimowych w stylu alpejskim na Kazbek, z wpadnięciem po drodze do szczeliny lodowcowej. Wszystko samotnie.
Czy środowiska naukowe są zainteresowane owocami twoich wypraw na wulkany?
Zdarza się, że środowiska naukowe proszą mnie o pomoc, informacje, materiały. Śmiem twierdzić, że nie ma w Polsce nikogo z tak ogromnym doświadczeniem w zdobywaniu wulkanów jak ja, a i na świecie niewielu jest takich. I w Polsce z tego właśnie wynika problem. O ile profesorowie z dorobkiem, potrafią nawiązać ze mną współpracę, o tyle młodsza kadra naukowa traktuje mnie jako konkurencję. Bo jak to może być, że Gawlik, który skończył studia prawnicze i nie wziął ani złotówki od państwa, ma bezporównywalnie większe dokonania niż my, wieloletni etatowi pracownicy państwowych uczelni. To bardzo smutne podejście do sprawy, bo łącząc siły, można by zrobić jeszcze więcej.
Jakich pomiarów zazwyczaj dokonujesz na wulkanach? Jakiego sprzętu do nich używasz?
Po tylu latach działalności wiele rzeczy potrafię rozpoznać i ustalić bez żadnego sprzętu. Ogranicza mnie waga plecaka, z którym wędruję, dlatego mój ekwipunek ogranicza się do drobnych przedmiotów. Jak: wysokotemperaturowy termometr, miarka, czujnik tlenku węgla, GPS, młotek i farba geologiczna, paski do badania PH wody. Mam często ze sobą sprzęt alpinistyczny, no i przede wszystkim gogle ochronne i maskę przeciwgazową, bez których nie da się przez wiele godzin eksplorować aktywnych wulkanów. Nawet tak prosty sprzęt pozwala ustalić choćby czy mamy do czynienia z fumarolami charakterystycznymi dla aktywnych wulkanów czy z solfatarami charakterystycznymi dla wulkanów uśpionych oraz wygasłych.
Na jakie zagrożenia należy się przygotować w trakcie wyprawy na czynny bądź uśpiony wulkan?
Erupcje obserwowane z bliskiej odległości grożą choćby uderzeniem w nas materiału piroklastycznego, który wyrzucany jest w powietrze. Popiół wulkaniczny może nas poparzyć, nie wspominając o płynnej magmie. Do tego lawiny skalne i błotne, pojawiające się rozpadliny czy mające kilkaset stopni Celsjusza wyziewy wulkaniczne. Na wulkanach najbardziej aktywnych szczególne zagrożenie wywołują gazy, z dominującym siarkowodorem. W większym stężeniu są śmiertelne.
Jesteś zapalonym kolekcjonerem minerałów i skał. Jakimi okazami chciałbyś się szczególnie pochwalić?
Minerały i skały kolekcjonuję od najmłodszych lat, ze szczególnym naciskiem na szkołę podstawową i średnią. Kolekcja przekracza 250 odmian minerałów i 1500 okazów. Do dzisiaj z każdej wyprawy przywożę próbki law, popioły wulkaniczne oraz minerały. Moją ulubioną grupą minerałów są krzemiany, ze względu na różnorodność i atrakcyjność geologiczną. Na przykład granaty są bardzo interesujące. Duży kryształ demantoidu i uwarowitu, potrafi być cenniejszy od diamentu.
Czy posiadasz w swojej kolekcji jakieś skamieliny?
Posiadam kilkadziesiąt okazów - fauny i flory. Część znalazłem na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, pokopalnianych śląskich hałdach. Na pustyni Gobi w Mongolii czy w Ameryce Południowej. W Nepalu znalazłem saligramy w korycie rzeki Kali Gandaki. Niektóre okazy kupiłem na giełdach minerałów.
Czy miałeś okazję widzieć z bliska erupcję wulkaniczną?
Tak, lecz nie taką jaką bym chciał. Czekam na erupcję o sile przynajmniej VEI4 albo jeszcze silniejszą, np. porównywalną z wybuchem wulkanu Pinatubo w 1991 roku albo Mt. St. Helens w 1980r.
Które wulkany & obszary aktywności geotermalnej wywarły na tobie największe wrażenie?
Islandia. Ta wyspa jest jak jeden wielki wulkan. Chociaż erupcje nie występują tam często, to wszędzie są wulkany, pola geotermalne, gorąca ziemia. A to wszystko w otoczeniu surowej wulkaniczno-lodowcowej przyrody. Jeśli chodzi o wulkan, uwielbiam wierzchołek Etny z trzema kraterami, z których dwa są imponujące. Poniżej, tam gdzie dojeżdżają turyści, też jest ślicznie, ale dopiero na samej górze czuć jej moc. Ponadto do Etny mam sentyment, bo to był mój pierwszy aktywny wulkan.
Co dalej? Gdzie planujesz kolejną wyprawę?
Projekt 100 wulkanów w 2016 roku przekroczył półmetek. Z każdym rokiem stawiam sobie poprzeczkę coraz wyżej. A co za tym idzie, rosną koszty wypraw. To co najciekawsze jest bardzo daleko od Polski, w bardzo izolowanych od cywilizacji miejscach. Mam cały segregator różnorodnych pomysłów na ekspedycje wulkaniczne. Zbieram materiały, przygotowuję szczegółowe plany. Gdy udaje mi się dopasować czas i budżet do konkretnego pomysłu, jadę. Nie lubię opowiadać o planach, wolę informować, gdy już się doczekają realizacji. W każdym bądź razie, w kręgu moich zainteresowań, są wszystkie wulkaniczne tereny na świecie.
EDIT: Kolejną spontaniczną wyprawą była ponowna wyprawa na czynny sycylijski wulkan Etna, z którą wiązał się pewien niecodzienny pomysł. Także i o nią nie omieszkałem Grega po jego powrocie wypytać.
Skąd pomysł na grillowanie na wulkanie Etna? Jak się do niego przygotowałeś?
W ogóle się nie przygotowywałem. Grillowanie nie jest szczególnie trudną czynnością. Wiem, że dla większości najlepszym miejscem na piknik jest na przykład ogródek albo brzeg jeziora. Lecz skoro wulkany to moje naturalne środowisko, gdzie niby miałbym grillować?
Dlaczego Etna jest według ciebie tak fascynującym wulkanem? Jakie przejawy jej aktywności widziałeś?
Ogromny, wysoki, bardzo rozbudowany masyw. Co najważniejsze, wybitnie aktywny. Będąc na Etnie zawsze można zobaczyć ogromną liczbę wydobywających się gazów, wykwity siarki. Zwykle można gdzieś zobaczyć płynną lawę. Co roku dochodzi do erupcji efuzywnych i eksplozywnych. Ponadto potężny obszar kraterów szczytowych ciągle ulega zmianom dzięki nim. Nigdy nie jest tak samo. A to tylko dwie godziny lotu z Polski. Inne, podobnie fascynujące wulkany są znacznie dalej. Nie bez znaczenia jest fakt, że był to pierwszy aktywny wulkan w Projekcie 100 wulkanów.
Jak wyglądała twoja trasa wyprawy na Etnę? Jakie pomiary wykonałeś na jej wierzchołku?
W masywie Etny spędziłem tydzień wędrując od skraju rozpadliny Valle del Bove poprzez kratery szczytowe, dolinę Valle del Leone, jaskinię z lodowcem Grotta del Gelo. Kończąc w Randazzo. W rejonie kraterów szczytowych spędziłem 4 dni, przemierzające jest wzdłuż i wszerz na wszystkie sposoby. Od mojego pobytu 7,5 roku wcześniej, dużo się zmieniło. Bardzo urósł Nowy Krater Południowo-Wschodni, niezwykle aktywny fragment Etny. Obok Krateru Południowo-Wschodniego "wyrosły" trzy inne. Mocno przeobraził się Krater Północno-Zachodni, ale akurat znajdujący się tutaj najwyższy punkt Etny, choć uszkodzony, utrzymał wysokość 3331m. Najciekawsza było pęknięcie pomiędzy Kraterem Centralnym a Kraterem Północno-Wschodnim, w którym znajdowało się jezioro płynnej lawy. Zebrałem dużo materiałów fotograficzno-filmowych, próbki law (część trafi do Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu). Przyjrzałem się najaktywniejszym miejscom Etny i najmłodszym lawom. Łącznie spenetrowałem kilkadziesiąt kraterów i tyle samo jaskiń oraz grot. Po lawach przemierzyłem dziesiątki kilometrów. Bardzo pracowity czas. A na koniec odwiedziłem jeszcze przepiękny wulkaniczny wąwóz Golle del Alcantara. Po tygodniu mogłem się w końcu wykąpać w rzece płynącej jego dnem.
Zdjęcia Grzegorza Gawlika - pierwsze kilka to wyprawa na Etnę w czerwcu 2017 roku (krater centralny Etny, lawa w rozpadlinie, SE Crater, wąwóz Alcantara), kolejne to m.in. wulkan Anak Krakatau i zejście do jego krateru, fumarole wulkanu Demawend w Iranie, wulkany Llullaillaco i Ojos del Salado (obszar geotermalny i jedno z jezior wysokogórskich), wulkan Lokon-Empung w Inodnezji (krater Tompaluan), meksykański Popocatepetl w trakcie erupcji, zejście do krateru Reusch wulkanu Kilimandżaro, El Volcancito, Atakama, chryzokola z Chile i krater wulkanu karbonatytowego Ol Doinyo Lengai (Tanzania).
http://www.grzegorzgawlik.pl/
środa, 14 grudnia 2016
Marcel Korkuś już na Ojos del Salado
A co u wulkanów? W telegraficznym skrócie - nasilenie aktywności erupcyjnej wulkanu Colima w Meksyku w ostatnich dniach. Niewielkie roje trzęsień ziemi pod wulkanem Mount Saint Helens - słaba sejsmiczność nie wskazuje jednak kiedy nastąpi erupcja. Emisje popiołu z wulkanu Copahue (Chile/Argentyna). Anomalia termiczna na wierzchołku kamczackiego wulkanu Bezymianny (Bezimienny) - prawdopodobna ekstruzja kopuły lawowej.
Nie zanosi się na jakąś silniejszą erupcję wulkaniczną w grudniu. O postępach Ojos Diving Expedition 2016 będę informował na bieżąco.
EDIT 16 grudnia 2016 roku - Wygląda na to że Ojos Diving Expediton 2016 się kończy. Ambitne plany Marcela pokrzyżowała surowa pogoda na wulkanie. Szkoda, ale zawsze można spróbować jeszcze raz.
czwartek, 8 grudnia 2016
Pierwsze niusy od Ojos Diving Expedition 2016
Mała dygresja odnośnie wyprawowej eksploracji. Zgadzam się z Grzegorzem Gawlikiem że w kwestii eksploracji badawczej liczne wulkany mają wiele do zaoferowania. Mógłbym wymienić dziesiątki wulkanów, które nie są należycie zbadane i logistycznie bardzo trudne do osiągnięcia. Niektóre z nich być może nigdy nie zostały zdobyte albo nie zostało to w żaden sposób udokumentowane. Przykłady? Wiele wulkanów Etiopii, Kamczatki, Chin, Indonezji, Papui Nowej Gwinei, liczne wulkany antarktyczne i sub-antarktyczne (np. Sandwich Południowy, Wyspy Balleny'ego, Wyspa Piotra I). Uwielbiam wieczorem przysiąść sobie na godzinkę nad Google Earth i eksplorować najtrudniej dostępne zakątki Ziemi. Znam wiele wulkanów, które poza zdjęciami satelitarnymi nie mają żadnych zdjęć w sieci. Oczywiście jest ich coraz mniej, ale nadal są. Generalnie odnoszę wrażenie że wulkany są przez wspinaczy traktowane po macoszemu - zwłaszcza te niższe. Owszem, mamy Elbrus, Kazbek, Demawend, Kilimandżaro, Cotopaxi czy Ojos del Salado (od strony Chile) - wulkany na które alpiniści nader chętnie się wspinają, mamy też wulkany stricte-turystyczne jak Wezuwiusz, Santorini czy Pico del Teide, które tak czy owak warto podziwiać (w końcu wulkan to wulkan - coś wspaniałego, a celem tego bloga jest rzetelna promocja wulkanów wśród Czytelników). Jednak wiele jeszcze pozostaje do odkrywania czy eksplorowania, jeśli chodzi o wulkany. Przykładowo podmorskie wulkany są w dużej mierze niezbadane - ba, nie jest znana nawet ich dokładna liczba. Zauważyłem że wciąż ogromnym powodzeniem cieszą się Himalaje czy Korona Ziemi - na pewno zdobycie Everestu czy Broad Peak to doskonałe osiągnięcie fizjologiczne i dla wielu osób mordercze wyzwanie, ale nie ma w tym już dla mnie posmaku nowości (przykładowo na Everest weszło setki wspinaczy, najwyższy szczyt na Ziemi stał się niestety oblegany). Ok, zgoda, zawsze można wytyczyć nową i trudniejszą trasę na często odwiedzany szczyt. Jednak osobiście wolałbym kiedyś wejść na jakiś dużo niższy wulkan (czy szczyt) i mieć świadomość że byłem na nim pierwszy albo przynajmniej jako jeden z pierwszych. Dlatego cenię wspinaczy i podróżników-odkrywców, którzy robią coś nowego, świeżego, nie tylko się wspinają, ale też eksplorują, badają, analizują, bo to dzięki nim wiedza geograficzna się poszerza. Do tego grona zaliczam Marcela Korkusia czy Grzegorza Gawlika.
Ostatnio zajrzałem na stronę nowojorskiego The Explorers Club, Klubu Odkrywców, zrzeszającego ludzi, którzy eksplorują (bądź kiedyś eksplorowali) ląd, morze, powietrze czy przestrzeń kosmiczną. Dla mnie to co robi NASA czy ESA to coś niesamowitego (eksploracja badawcza kosmosu, planet, ich księżyców, planetoid czy wreszcie gwiazd i egzoplanet), lecz na Ziemi wciąż mamy białe plamy geograficzne np. niektóre wulkany, osamotnione wyspy wulkaniczne (nie tylko zresztą wulkaniczne - generalnie niezamieszkane albo niedostępne wyspy zawsze kojarzyły mi się z czymś nowym, mam do nich ogromną słabość), ukryte gdzieś głęboko w górach jaskinie, cenoty i zalane wodą groty (eksploracją tychże zajmuje się m.in. nasz rodak Krzysztof Starnawski), niektóre łańcuchy i masywy górskie (nadal są szczyty w Himalajach, Karakorum, Kunlun czy na Antarktydzie, które uchodzą za ciągle nie zdobyte np. wulkan Mount Siple), niezbadane dżungle Papui Nowej Gwinei czy Papui Zachodniej, ogromne i surowe płaskowyże (Chang Tang), niezbadane jeziora czy kaniony (arktyczne wyspy Kanady, Grenlandia), gigantyczne połacie tundry i tajgi, wreszcie tajemnice głębin morskich i oceanicznych (rowy oceaniczne, podmorskie łańcuchy górskie, etc.)
Oprócz sporadycznych wypadów na wulkany lubię od czasu do czasu eksplorować opuszczone budynki przemysłowe, rozrywkowe, struktury militarne, szpitale, wielkie hale fabryczne. Podoba mi się industrialny i post-apokaliptyczny klimat tego typu miejscówek. No i koszt takiej eksploracji często jest żaden. Niestety ze zdumieniem stwierdzam że Urban Exploration stał się modą - tysiące nastolatków czy dzieciaków w tym uczestniczy (zdarzają się wśród nich wandale), w urbexie nie ma już powiewu świeżości, jest lansowanie się na portalach społecznościowych, itd. Owszem, i tutaj zdarzają się ludzie, którzy robią coś wartościowego, nowatorskiego, ale są nieliczni. Po prostu zajmuje się tym zbyt dużo ludzi. A wówczas taka działalność przestaje być odkrywcza.
Zdj. Ojos Diving Expedition 2016 - w drodze na szczyt i na szczycie Falso Morocho.
https://www.facebook.com/ojosdiving/?fref=ts
Przy okazji pragnę poinformować że zadebiutowałem niniejszym tekstem dla poczytnego portalu crazynauka.pl. Mam nadzieję, że przypadnie on moim czytelnikom do gustu.
http://www.crazynauka.pl/mount-saint-helens-co-wiemy-o-jednej-z-najwiekszych-katastrof-xx-wieku/
Zapraszam też do śledzenia mojego Twittera, gdzie informacje zamieszczam częściej niż tutaj:
https://twitter.com/Wulkany1?lang=pl
piątek, 18 listopada 2016
Kerinci, Reventador i Copahue
Emisje popiołu i wylewy lawy z wulkanu Revenatdor (Ekwador).
Link do zdjęć dwójki podróżników: http://wherever-we-are.de/welcome-to-the-jungle-home-of-volcanoes-mosquitos-and-little-tigers/
17 listopada emisje gazu z zawartością popiołu wulkanu Kerinci (Sumatra, Indonezja). Strefa zagrożenia wokół wulkanu wynosi 3 km.
Skoro wróciłem do bardziej aktywnego udzielania się w mediach recenzja drugiego filmu dokumentalnego Wernera Herzoga z 2016 roku (tym razem traktującego o Internecie) "Lo and Behold" (2016). Nadal zachęcam także do obejrzenia "Into the Inferno" (2016):
http://bartkrawczyk.natemat.pl/194757,zaduma-nad-swiatem-w-sieci
Ciekawe czy doczekamy się jeszcze w końcówce tego roku jakiejś znaczącej erupcji wulkanicznej (4 w skali VEI bądź wyżej)?
wtorek, 15 listopada 2016
Argentyna
Argentyna
poniedziałek, 12 września 2016
Nurkowanie w jednym z jezior wysokogórskich wulkanu Ojos del Salado
http://wulkanyswiata.blogspot.com/2016/01/grzegorz-gawlik-i-najwyzej-poozone.html
http://wulkanyswiata.blogspot.com/2016/03/wywiad-z-marcelem-korkusiem-i-zdjecia.html
Tak czy owak fascynują mnie te małe zbiorniki wodne na andyjskich sześciotysięcznikach, do których praktycznie nikt nie dociera i ich nie eksploruje. Zastanawiam się ile jest jeszcze takich jeziorek, które pozostają nie odkryte? W końcu w Chile, Argentynie czy Boliwii mamy słabo poznane wulkany o wysokości powyżej 6000 metrów. Co jest jeszcze do odkrycia na wielu rzadko odwiedzanych andyjskich wulkanach? Jakie tajemnice one kryją?
Drugi dzień erupcji szczelinowej wulkanu Piton de la Fournaise zlokalizowanej w Enclos Fouque. 11 września miał miejsce rój płytkich trzęsień ziemi w kalderze islandzkiego wulkanu Katla. Tego samego dnia eksplozja wulkanu Santiaguito w Gwatemali wygenerowała obłok erupcyjny o wysokości 5 km.

















































