Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Białe plamy, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania Białe plamy, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

środa, 1 lipca 2015

Białe plamy: Wyspy Peter I (Piotra I) i Mehetia

Zdecydowałem się kontynuować rozpoczęty w kwietniu cykl "Białe plamy" o miejscach wulkanicznych, które są bardzo rzadko odwiedzane i raczej trudno jest się tam dostać (chyba że się ma ku temu odpowiednie warunki finansowe). A mnie intrygują. Jeszcze wiele pozostało wulkanów, które nie posiadają nawet zdjęć w sieci np. szereg wulkanów w Etiopii, aleucki wulkan Sergief (nie mogę się doprosić naukowców z AVO o zrobienie jego zdjęć!) i kilkanaście innych z różnych stron świata. Nie ukrywam, że marzy mi się dotarcie do którejś z omawianych przeze mnie 'białych plam'.

Wyspy Piotra I i Mehetia. Jakże odmienne od siebie. Jedna niemal kompletnie zlodowaciała, druga przynależąca do Polinezji Francuskiej.

Wyspa Piotra I znajdująca się na Morzu Bellinghausena 450 km od Antarktydy standowi terytorium Norwegii (obok innej wulkanicznej wyspy Bouveta). Przez większość roku otacza ją lodowy pak. Wymiary Peter I: długość 11 x 19 km, najwyższy punkt o wysokości 1640 metrów stanowi wulkan tarczowy Lars Christiensen Peak, który zapewne nigdy nie został zdobyty. Nie ukrywam, że interesują mnie wulkany na których do tej pory nie stanęła ludzka stopa. A jest ich coraz mniej, choć pewnie w Ameryce Południowej np. w Chile czy na Antarktydzie znalazłoby się ich kilka. Na Peter I, gdy warunki pogodowe temu sprzyjają od czasu do czasu lądują sporadycznie turyści - możliwe jest to jednak tylko wówczas gdy zanika lodowy pak. W 2015 roku obok wyspy Piotra I przepływała załoga polskiego jachtu "Selma", ale jej członkom nie udało się wylądować na wyspie. Nie wiadomo czy wulkan tarczowy Lars Christensentoppen jest drzemiący czy wygasły. Niemniej prezentuje się imponująco i posiada kolisty krater o średnicy 100 metrów.

Mehetia należąca do archipelagu Wysp Na Wietrze to młody stratowulkan 110 km od Tahiti, który mierzy 435 metrów (4000 metrów pod poziomem morza). Szerokość wyspy wynosi zaledwie 1.5 km, a wulkan zwany Mont Fareura posiada dobrze zachowany krater o szerokości 150 metrów i głębokości 80 metrów. Z niego wypłynęły najmłodsze nie obrośnięte jeszcze wegetacją wylewy lawy. Drugi podmorski krater znajduje się na głębokości 2500-2700 metrów na południowo-wschodnim zboczu Mehetia. W roku 1981 na wyspie i w jej okolicach miały miejsce trzęsienia ziemi (od marca do listopada łącznie 3536 mikro-trzęsień ziemi). Z tego co się orientuję to wyspa obecnie wystawiona jest na sprzedaż, a z Tahiti można sobie na nią zorganizować wyprawę. Mehetia jest zdecydowanie najciekawszym wulkanem Polinezji Francuskiej - jej gorącym punktem. Na południowej stronie wysepki znajdują się pozostałości marae (świętego miejsca).

Pozostałe białe plamy: http://wulkanyswiata.blogspot.com/search?q=Bia%C5%82e+plamy

EDIT: 1 lipca 2015 roku - zintensyfikowanie aktywności erupcyjnej wulkanu Fuego w Gwatemali. Zapadanie się kopuły lawowej generuje spływy piroklastyczne schodzące kanionem Las Lajas. Chmura erupcyjna nad Fuego sięga wysokości 5 km.

niedziela, 20 maja 2018

Lawa z obszaru Leilani Estates dociera do oceanu

Wpierw o aktywności szczelin erupcyjnych: szczelina nr 17 wykazuje słabą aktywność, natomiast szczeliny 16 i 20 połączyły się w rzekę lawy. Wczoraj po południu lawa ze szczeliny nr 20 przecięła drogę Pohoiki. Lawa ze szczeliny nr 18 zastygła.

Wieczorem tuż przed godziną 23 19 maja 2018 roku lawa ze szczeliny numer 20 przecięła drogę 137 na obszarze znanym jako Malama Flats i zaczęła wpływać do oceanu. Droga 137 jest zamknięta pomiędzy drogami Kamaili i Pohoiki. Należy uważać na tzw. laze - gdy lawa dociera do oceanu powstają niebezpieczne dla zdrowia opary kwasu solnego (chlorowodorowego, HCl), pary wodnej i okruchów wulkanicznego szkliwa, które wędrują wraz z wiatrem na znaczne odległości. Wciąż trwają niewielkie emisje popiołu z krateru Halemaumau (konkretnie z Overlook Crater) wulkanu tarczowego Kilauea. Zdj. Mick Kalber.

EDIT 21 maja: dwa wylewy lawy dotarły do oceanu blisko MacKenzie State Park. Rankiem 20 maja wschodni kanał lawy zaczął wpadać do wówczas otwartej rozpadliny. Trzykrotnie wzrosły koncentracje SO2 w powietrzu. Bardziej płynna lawa emitowana obecnie przez wulkan Kilauea jest podobna do lawy znajdujących w jeziorach lawy Pu'u O'o i Halama'uma'u. Ta za szczeliny 17 to lawa andezytowa z 57% zawartością krzemionki (według ustaleń naukowców z USGS).

W sieci pojawiły się najnowsze zdjęcia wulkanu Kadovar (Papua Nowa Gwinea) autorstwa Tico Liu. Jak widać wulkan podlega odgazowaniu zarówno z wierzchołka, jak i z przybrzeżnej kopuły lawowej. Kadovar to sprawca najbardziej zaskakującej erupcji wulkanicznej w tym roku - rozpoczęła się ona w styczniu 2018. Do czasu jego przebudzenia na początku tego roku wulkan ten pozostawał praktycznie nieznany i słabo zbadany. Takie wulkany lubię najbardziej - są to dla mnie wulkaniczne białe plamy. Kadovar często obserwuję za pośrednictwem teledetekcji satelitarnej, podobnie jak inne słabo poznane wulkany Papui Nowej Gwinei. Analogiczna sytuacja miała miejsce z silną erupcją wulkanu Nabro w Erytrei w 2011-12 roku - wulkan ów był wcześniej kompletnie niezbadany.

EDIT 21 maja: Trzy erupcje freatyczne targnęły wulkanem Merapi (Jawa, Indonezja). Towarzyszyły im obłoki erupcyjne o wysokości 1.2 km i 700 metrów.

sobota, 4 kwietnia 2015

Białe plamy: Kunlun, Kekexili i Turfan

Dzisiejszy post będzie dotyczył tzw. białych plam wulkanizmu, czyli wulkanów niezbadanych, piekielnie rzadko odwiedzanych, a przez to fascynujących i pobudzających moją wyobraźnię. Mam wiele takich wulkanów np. sub-antartktyczne wulkany Sandwichu Południowego czy Wysp Balleny, Wyspa Bouveta, pacyficzna Mehetia, malezyjski Bombalai Hill czy niektóre słabo poznane kurylskie, kamczackie czy aleuckie wulkany np. Sergief, tudzież niektóre mało znane wulkany Papui Nowej Gwinei np. Waiowa. Liczne potężne wulkany andyjskie w Chile czy Argentynie też są warte odnotowania. Poza tym mnogość odizolowanych wulkanów na niezamieszkanych wyspach np. Bam. Wpierw jednak chcę napisać o dwóch tajemniczych azjatyckich obszarach wulkanicznych, a mianowicie Kunlun i Kekexili.

Wulkaniczna Grupa Kunlun to rozległa grupa piroklastycznych stożków w Masywie Górskim Kunlun w liczbie około siedemdziesięciu. Najwyższy stożek Grupy Wulkanicznej Kunlun czyli Ka-er-Daxi (Vulcan) wznosi się na wysokość 5808 metrów, czyli jest wyższy od irańskiego wulkanu Damavand (5610 metrów wysokości) - lecz to Demawend dzierży berło najwyższego wulkanu Azji. Czy zatem słusznie? To sprawa dyskusyjna, gdyż z tego co się orientuję Ka-er-Daxi nigdy nie został zdobyty. Wulkany (trachyandezytowe stożki piroklastyczne) grupy Ashikule tworzące zachodnią część masywu Kunlun to najmłodsze wulkany Chin. Wyróżnia się tutaj Ashi Shan (czyli Ka-er-Daxi, Vulcan), który po raz ostatni wybuchł 27 maja 1951 roku (jak doniosła gazeta Xinjiang Daily), a jego erupcję miała jakoby obserwować grupa robotników budująca drogę. Problem tkwi w tym, iż na Global Volcanism Program wysokość Ka-er-Daxi wynosi 4868 metrów. Inne stożki piroklastyczne to np. Beihuokou, Dahei Shan (5102 m. wysokości), Dong Shan (4652 m. wysokości), Donghuokou, Dujianshan, Heilong Shan (4852 m. wysokości), Heishibeihu, Huangyangling, Liuhuangdaban, Maoniu Shan, Migong Shan, Quanshuigou, Shenglidaban, Wuluke Shan (4820 m. wysokości), Xihuokou, Yi Shan, Yuei Shan. Część obszaru wulkanicznego Kunlun znajduje się na obszarze Askai Chin, do którego pretensje roszczą sobie Indie. W basenie Ashikule znajdują się także trzy słone jeziora Ashikule, Wulukekule i Shagesikule, które otoczone są przez 10 głównych stożków i kilkanaście mniejszych. Stożki wulkaniczne Kunlun są o tyle fascynujące, że ich relatywna wysokość nie jest duża, acz są one uformowane na wysokiej wysokości. Jest to zatem najwyżej położona grupa stożków wulkanicznych na świecie. Miejsce dla mnie absolutnie fascynujące, które chciałbym kiedyś odwiedzić.

O obszarze wulkanicznym Kekexili (Hoh Xil) jeszcze mniej wiadomo. Lokalizacja: północno-zachodni Tybet. Najwyższy wulkan tarczowy w Kekexili nazwany Bamaoqiongzhong wznosi się na wysokość 5400 metrów, a do ostatniej niepotwierdzonej erupcji stożka w kalderze Kekexili (położonej na wysokości 5200 metrów) miało dojść 16 lipca 1973 roku. Jest ona jednak dyskusyjna. Kekexili uchodzi za trzeci największy niezamieszkany obszar świata i największy niezamieszkany obszar Chin. Temperatura potrafi tam spaść do -40 stopni Celsjusza, przeciętnie wynosi -4 stopnie. Istna Ziemia Niczyja. Lokalny rząd nie chce uczynić z Kekexili strefy turystycznej, zatem jest to niewątpliwie intrygujące miejsce.

Innym intrygującym wulkanem w Chinach jest niewątpliwie samotny stożek wulkaniczny Turfan, znany także jako Ho-Tscheu/Bischbalik i zlokalizowany w pobliżu miasta Turfan. Ostatni raz wybuchł w roku 1120 plus minus 150 lat - w czasach dynastii Song. Oczywiście zdjęć w sieci zero. Nawet wysokość stożka Turfan pozostaje nieznana.

Zdjęcia stożków Kunlun pochodzą z rosyjskiej wyprawy wspinaczkowej oraz chińskiej wyprawy geologicznej w 2011 roku do basenu Ashikule.

czwartek, 16 kwietnia 2015

Białe plamy: Jezioro kraterowe Nong Fa/ Nongphatom w Laosie

Może nie do końca biała plama geograficzna, ale miejsce raczej trudno dostępne i tajemnicze. Poza tym miejscowi utrudniają do niego dostęp płatnymi 'zezwoleniami'. Jakoś mnie jednak zaintrygowało. Nong Fa to jezioro kraterowe położone na wysokości 1154 metrów, o nieznanej średnicy, które Lonely Planet określa mianem 'magiczne'. Lokalizacja: Dystrykt Sanxay, Prowincja Attapeu, serce rezerwatu Dong Ampham, południowo-wschodni Laos, około 12 km od granicy z Wietnamem. Szacowana głębokość 78 metrów, miejscowi twierdzą, że jest nieznana, bo jezioro ma bardzo grząskie dno. Stronią też od kąpieli w Nong Fa zaznaczając, iż jezioro zamieszkuje wężo-świnia, która pożera pływaków. Na pewno w 2008 roku był nad tym jeziorem polski globtroter Andrzej Muszyński. To już chyba łatwiej dostać się nad kambodżańskie koliste jezioro kraterowe Yak Loum. W każdym razie poniższy opis Muszyńskiego nieco mrozi krew w żyłach.

http://turystyka.wp.pl/kat,1036543,page,5,title,Takich-Indochin-szukalem,wid,15563810,wiadomosc.html
http://wulkanyswiata.blogspot.com/2011/05/kambodza.html

czwartek, 7 stycznia 2016

Cazadero Diving Expedition 2016 wkrótce

Szykuje się kolejna ze wszech miar interesująca ekspedycja na andyjski wulkan związana z wysokogórskim nurkowaniem w najwyżej położonym jeziorze na Ziemi. Chodzi o Cazadero Diving Expedition 2016, w skład której wchodzą organizator i płetwonurek Marcel Korkuś oraz alpinista i filmowiec Bartosz Wnęk. Cel wyprawy to zanurkowanie i eksploracja jeziora Cazadero, które znajduje się na wysokości 5990 m n.p.m. na wulkanie Cerro Tipas (6658 m. wysokości). Ów potężny wulkaniczny kompleks składa się ze stożków, kopuł lawowych, kraterów i wylewów lawy i znajduje się na południowy zachód od Ojos del Salado, najwyższego wulkanu Andów uchodzącego za aktywny. Wspomniany zbiornik wodny, w którym zamierza zanurkować Marcel Korkuś ma szacowane wymiary 210 x 90 metrów. Głębokość jego jest nieznana. Wyprawa prawdopodobnie ruszy 26 lutego 2016 roku, ale na razie nie jest to w stu procentach potwierdzony termin. Będzie ona obejmowała dwa tygodnie aklimatyzacji i w trzecim tygodniu nurkowanie w jeziorze Cazadero (minimum 5 metrów na 20 minut), które (jeśli się powiedzie) zostanie wpisane do księgi rekordów Guinnessa. Także jest na co czekać.

Polscy nurkowie mają wiele osiągnięć w zakresie nurkowania w najwyżej położonych jeziorach na Ziemi. Wspominałem już tutaj o nurkowaniu Kamila Iwankiewicza i Łukasza Gawła w jeziorze kraterowym wulkanu Licancabur w 2009 roku. W 2012 roku ekipa Medexpeditions zanurkowała w położonym na wysokości 5715 metrów jeziorze roboczo nazwanym El Lago de los Polacos znajdującym się na wulkanie Ojos del Salado. 12 marca 2015 roku polscy nurkowie z Medexpeditions zanurkowali w położonym na wysokości 5915 metrów jeziorze Tres Cruces Norte. Jak do tej pory to najwyżej położone jezioro w którym ktoś zanurkował. W 2016 roku ów rekord może zostać pobity. :-)

Dlaczego ta wyprawa jest tak interesująca? Chociażby dlatego że ekosystemami najwyżej położonych jezior na Ziemi interesują się astrobiolodzy, którzy poszukują śladów życia na pozaziemskich planetach (np. Mars) czy ich księżycach (np. Europa, Enceladus). W wysoko położonych na andyjskich wulkanach jeziorach mogą żyć ekstremofilne bakterie, algi czy inne organizmy, które warto by było skatalogować. Nadto owe jeziora (przykładowo na Ojos del Salado, Pular czy Cerro Tipas) są bardzo rzadko odwiedzane przez wspinaczy - to częstokroć dziewicza eksploracja swoistych geograficznych białych plam, czyli miejsc, gdzie być może nigdy nie stanęła stopa ludzka. Warto takie białe plamy odwiedzać i eksplorować, gdyż przyda się pokazać je ludzkości. O kulisach wyprawy Cazadero Diving 2016 będę informował na bieżąco.

Na zdjęciach Cerro Cazadero (Cerro Tipas, Walther Penck, zdj. monkeypike) oraz jezioro do którego ma dotrzeć polska ekspedycja.

Stronka przedsięwzięcia, któremu warto się przyglądać i kibicować: https://www.facebook.com/wwwrebpl/?ref=ts&fref=ts

środa, 28 września 2016

Już w grudniu Ojos Diving Expedition

Już w grudniu Marcel Korkuś, który 7 marca 2016 roku zanurkował w położonym na wysokości 5985 metrów jeziorze wulkanu Cerro Tipas wybiera się na inny andyjski wulkan, a mianowicie Ojos del Salado. Marcel chce tam pobić swój dotychczasowy rekord i zanurkować w jednym z jeziorek wysokogórskich Ojos del Salado, które znajdują się na wysokości powyżej 6400 metrów. To będzie nurkowanie ekstremalne, ryzykowne, podlodowe i jeśli Marcelowi uda się je wykonać to ponownie stanie się rekordzistą Guinnessa. Jedno z jeziorek na Ojos del Salado (wedle ustaleń polskiego podróżnika i eksploratora wulkanów Grzegorza Gawlika) znajduje się na niebagatelnej wysokości ok. 6510 metrów. Nie znam żadnego innego zbiornika wodnego położonego wyżej. Inne większe od niego znajduje się nieco niżej - na wysokości ok. 6460 metrów. Powodzenie nurkowania w którymś z tych wysokogórskich zbiorników wodnych zależy od pogody i aklimatyzacji na wulkanie. Ta wyprawa to także ogromne przedsięwzięcie kondycyjne i logistyczne. Oby się powiodła.

Obejrzyjcie materiał promocyjny Ojos Diving Expedition:

https://www.youtube.com/watch?v=dWTOltlGBiQ

https://www.facebook.com/ojosdiving/?fref=ts

Imponują mi Grzegorz Gawlik i Marcel Korkuś. Imponują determinacją i realizacją marzeń. W człowieku tkwi (a przynajmniej powinna tkwić) głęboko zakorzeniona pasja odkrywania i eksploracji. Wulkany (zazwyczaj lekceważone przez miłośników gór poza nielicznymi wyjątkami czysto wspinaczkowymi) oferują sporo do odkrycia. Sam zacząłem ostatnio wyszukiwać zbiorniki wodne na andyjskich sześciotysięcznikach, gdyż coraz bardziej mnie intrygują (choć osobiście nigdy nie nurkowałem). To miejsca niedostępne, bardzo rzadko odwiedzane - istne geograficzne białe plamy. Odkrywanie i eksploracja takich miejsc jest czymś pionierskim, brawurowym, pociągającym. Ludzie często pytają po co takie ryzyko? Ano po to by zrobić coś czego jeszcze nie dokonano. By poszerzyć wiedzę geograficzną, biologiczną czy antropologiczną. Dlaczego naukowcy pragną eksplorować kosmos? Ponieważ chcą zagłębić się w nieznane, przekraczać granice nauki i techniki, chcą odkrywać nowe pozaziemskie światy. Podobna eksploracja jest możliwa także tutaj na Ziemi: eksploracja rzadko odwiedzanych wulkanów, jezior wulkanicznych, ukrytych jaskiń, odizolowanych wysp, oceanicznych głębin, miejsc uznawanych za niedostępne czy zamknięte dla ogółu. Po prostu pasja odkrywania, która kieruje nielicznymi spośród podróżników i badaczy. Ku chwale nauki i przekraczania granic.

Naukowcy z NASA w ten poniedziałek oznajmili że prawdopodobnie wykryli obłoki pary na powierzchni księżyca Jowisza zwanego Europa. Podlodowy ocean Europy intryguje astrobiologów, gdyż być może obfituje w żywe organizmy. Woda w stanie ciekłym oznacza możliwość życia. Dowody kriowulkanizmu wykryto także na Tytanie, Trytonie, Enceladusie, Ceres i Plutonie. Lodowe obłoki erupcyjne z kriowulkanów mogą sięgać wysokości setek kilometrów ponad powierzchnię danego księżyca.

Na zdjęciach Europa (Kosmiczny Teleskop Hubbla, prawdopodobne obłoki erupcyjne w południowej części księżyca) oraz jedno z jeziorek Ojos del Salado (Google Earth).

piątek, 8 września 2023

Pierwsze zdjęcia wulkanu Late w Tonga i akcja eradykacyjna na wyspie

                                   





Ogromnie intrygują mnie wulkany wyspiarskie, w szczególności te najtrudniej dostępne, których zdjęć nie ma w sieci (poza satelitarnymi) bądź jest ich znikoma liczba. Są niczym geograficzne białe plamy, rzadko opisywane, zdobywane i fotografowane. Takich wulkanów, które na Ziemi są bardzo rzadko wizytowane są setki. Zachwyciło mnie ostatnio pionierskie zdobycie przez badaczy w ubiegłym roku czynnego wulkanu Mount Michael (Sandwich Południowy), gdyż to naprawdę konkretny wyczyn wspinaczkowy i naukowy. Dotarłem też do kilku zdjęć rzadko fotografowanego jeziora kraterowego wulkanu Queen Mary's Peak na wyspie Tristan da Cunha (Ocean Atlantycki). Próbowałem dotrzeć do wyspiarzy z wyspy wulkanicznej Niuafo'ou (Tonga) oraz do przyrodników z organizacji non-profit Island Conservation, którzy zajmują się ochroną przyrodniczą kilku rozsianych po całym świecie wysp. To dzięki tym drugim mogę zaprezentować powyższe zdjęcia wulkanu Late (Tonga). Wulkanu, który jest rzadko odwiedzany i formuje bezludną, acz cudowną przyrodniczo wyspę wulkaniczną.

O Late napisałem w "Sekretach wysp wulkanicznych", bo to ciekawa wyspa wulkaniczna, która zasługiwała na dłuższy opis. Celem badaczy z Island Conservation jest ochrona ekosystemów bezludnych wysp takich jak Late przed gatunkami inwazyjnymi (czyli np. eradykacja szczurów). Na i wokół Late istnieje bogaty ekosystem ptaków morskich, ssaków, raf koralowych i morskiej fauny. Górne zbocza wulkanu są raczej pozbawione wegetacji, jednak topograficzne wyspa zachwyca: surowe klify bazaltowe, słonowodne jezioro kraterowe (ciekaw jestem czy było badane limnologicznie). Niestety problemem dla wyjątkowego ekosystemu Late są szczury polinezyjskie (Rattus exulans) zwane kiore, które zaburzają ekosystem wyspy wspinając się na drzewa, zabijając pisklęta, pożerając jaja, nasiona, bezkręgowce. To właśnie kiore mogą stać za zniknięciem z Late nogala polinezyjskiego (Megapodius pritchardii) zwanego malau, który wygrzebywał wulkaniczny grunt w celu poszukiwań ciepła, by wysiadywać jaja. Malau obecne były do tej pory na dwóch wyspach wulkanicznych w Tonga: Fonualei i Late. Na Fonualei malau nadal żyją, choć ich populacja kurczy się z powodu obecności szczurów, z kolei na Late badacze w ogóle nie wykryli obecności nogali polinezyjskich. 

W lipcu 2023 roku ruszyła akcja eradykacyjna szczurów na Late, która obejmowała zrzucenie trutek Brodifakum na wyspę z pokładu helikoptera. Brodifakum to obecnie najlepszy środek szczurobójczy, którego raczej nie konsumują inne zwierzęta (ptaki, gekony, etc.) Celem jest całkowita eliminacja szczurzej populacji na wyspie. Jeśli okaże się ona sukcesem ekosystem Late rozkwitnie na nowo np. populacja ptaków morskich na wyspie eksploduje. Skorzystają na tym także ptaki leśne i kraby (na Late żyją 4 ich gatunki). Zwiększy się areał leśny wyspy. Przykładowo udana eradykacja szczurów na wyspie wulkanicznej Raoul (Wyspy Kermadec, Nowa Zelandia) przyczyniła się do powrotu krabów na wyspę. Rafy koralowe są zdrowsze wokół wysp pozbawionych szczurów, zwiększy się także ilość ryb. Z całkowitej eradykacji kiore wynikają zatem praktycznie same korzyści. Być może Late stanie się wkrótce kolejną tropikalną wyspą, która będzie pozbawiona szkodników i stopniowo zacznie się odradzać.

Należy jednak pamiętać, że wyspa Late o szerokości 6 km jest drzemiącym wulkanem, który kiedyś może się przebudzić. Z pęknięć i rozpadlin na wierzchołku stratowulkanu wydobywa się para. Do erupcji na wyspie dochodziło z bocznych kraterów na północno-wschodniej flance w latach 1790 i 1854. Zdjęcia od Island Conservation oddają piękno tego wulkanu. Śliczny otwarty krater centralny przypominający mi trochę polinezyjski wulkan Mehetia (Polinezja Francuska), dwa boczne kratery (jeden z nich wypełnia jezioro, itd.)

Geologiczne piękno w nieskażonej postaci (naprawdę warto kliknąć zdjęcia, by się przekonać). Zdj. Island Conservation/ Richard Robinson m.in. z sierpnia 2023 roku. Przydatne linki: 

https://www.islandconservation.org/  (istnieje możliwość przekazania donacji na rzecz IC, do czego zachęcam)

https://www.nzgeo.com/stories/turning-the-tide-2/ 

Zachęcam też do kawowego, tudzież patronackiego wsparcia Wulkanów Świata. Ogromnie za nie dziękuję. Chciałbym, aby artykuły dotyczące słabo zbadanych wulkanów ukazywały się na tym blogu coraz częściej, ale wymaga to czasem czasochłonnego szukania kontaktów międzynarodowych. I nie zawsze owocuje sukcesem.

https://patronite.pl/wulkanyswiata

https://buycoffee.to/wulkanyswiata 

sobota, 24 października 2015

Białe plamy: Wyspa Amsterdam

Wyspa Amsterdam, południowy Ocean Indyjski. O ile Wyspa Bouveta uchodzi za najbardziej samotne miejsce na Ziemi, o tyle Wyspę Amsterdam można uznać za najbardziej oddalony od sadyb ludzkich wulkan. 1400 km na południowy zachód od niej znajdują się wulkaniczne i zamieszkane Wyspy Kerguelena, natomiast 85 km na południe znajduje się wulkaniczna i niezamieszkana Île Saint-Paul. Co prawda na Amsterdam znajduje się stacja badawcza Martin-de-Viviès dla 30 osób, ale nie jest ona permanentnie zamieszkana. Na wyspie przebywa również 1000 osobników dzikiego bydła sprowadzonego przez kolonizatorów w 1871 roku. Amsterdam o wymiarach 7 x 10 km składa się z dwóch kalder powstałych prawdopodobnie wskutek zapadnięć. Zachodnia strona Île Amsterdam to strome klify. Erupcje na wyspie lawowe, generujące wylewy bazaltowej lawy. Obszar geologiczne młody, wylewy lawy nie są na Amsterdam porośnięte czy poddane erozji. Najwyższym punktem wyspy jest stratowulkan Mont De La Dives o wysokości 881 metrów. Liczne niewielkie stożki wulkaniczne, małe wylewy lawy oraz krater zwany Grande Marmite formują krajobraz wyspy. Zastanawiam się czy jeśli kiedykolwiek dojdzie do erupcji wulkanicznej na Ile Amsterdam to czy zostanie ona zauważona.

Dotrzeć na Wyspę Amsterdam można jedynie z Reunion na statku "Marion Dufresne II", który odpływa co dwa miesiące.

22 października 2015 roku po krótkiej czterodniowej pauzie nastąpiło wznowienie erupcji lawowej wulkanu tarczowego Piton de la Fournaise na Reunion. Umiarkowana aktywność strombolijska ma miejsce z otworu erupcyjnego na dnie nowo uformowanego stożka.

czwartek, 8 grudnia 2016

Pierwsze niusy od Ojos Diving Expedition 2016

Marcel Korkuś, który ma zamiar 19 grudnia 2016 roku zanurkować w najwyżej położonym jeziorze na Ziemi znajdującym się na wulkanie Ojos del Salado spotkał się z zagranicznymi wspinaczami, którzy mają go w tym zadaniu asystować (Pablo, Herman i Chaco), po czym ekipa Ojos Diving Expedition 2016 wyruszyła z Fiambala, by się aklimatyzować. Pierwszy etap aklimatyzacji czyli wejście na wygasły wulkan Falso Morocho (4600 metrów) zakończył się sukcesem. Wcześniej czwórka uczestników wyprawy nocowała na wysokości 3000 metrów nad poziomem morza - towarzyszyły im dzikie konie, lamy, osły, być może nawet drapieżne pumy. Drugi etap aklimatyzacji ma objąć wspinaczkę na wulkan San Francisco (6018 metrów), na którym wspinacze spędzą jedną noc. A potem... Ojos del Salado, który zaczął się pojawiać na tym blogu regularnie. I bardzo dobrze.

Mała dygresja odnośnie wyprawowej eksploracji. Zgadzam się z Grzegorzem Gawlikiem że w kwestii eksploracji badawczej liczne wulkany mają wiele do zaoferowania. Mógłbym wymienić dziesiątki wulkanów, które nie są należycie zbadane i logistycznie bardzo trudne do osiągnięcia. Niektóre z nich być może nigdy nie zostały zdobyte albo nie zostało to w żaden sposób udokumentowane. Przykłady? Wiele wulkanów Etiopii, Kamczatki, Chin, Indonezji, Papui Nowej Gwinei, liczne wulkany antarktyczne i sub-antarktyczne (np. Sandwich Południowy, Wyspy Balleny'ego, Wyspa Piotra I). Uwielbiam wieczorem przysiąść sobie na godzinkę nad Google Earth i eksplorować najtrudniej dostępne zakątki Ziemi. Znam wiele wulkanów, które poza zdjęciami satelitarnymi nie mają żadnych zdjęć w sieci. Oczywiście jest ich coraz mniej, ale nadal są. Generalnie odnoszę wrażenie że wulkany są przez wspinaczy traktowane po macoszemu - zwłaszcza te niższe. Owszem, mamy Elbrus, Kazbek, Demawend, Kilimandżaro, Cotopaxi czy Ojos del Salado (od strony Chile) - wulkany na które alpiniści nader chętnie się wspinają, mamy też wulkany stricte-turystyczne jak Wezuwiusz, Santorini czy Pico del Teide, które tak czy owak warto podziwiać (w końcu wulkan to wulkan - coś wspaniałego, a celem tego bloga jest rzetelna promocja wulkanów wśród Czytelników). Jednak wiele jeszcze pozostaje do odkrywania czy eksplorowania, jeśli chodzi o wulkany. Przykładowo podmorskie wulkany są w dużej mierze niezbadane - ba, nie jest znana nawet ich dokładna liczba. Zauważyłem że wciąż ogromnym powodzeniem cieszą się Himalaje czy Korona Ziemi - na pewno zdobycie Everestu czy Broad Peak to doskonałe osiągnięcie fizjologiczne i dla wielu osób mordercze wyzwanie, ale nie ma w tym już dla mnie posmaku nowości (przykładowo na Everest weszło setki wspinaczy, najwyższy szczyt na Ziemi stał się niestety oblegany). Ok, zgoda, zawsze można wytyczyć nową i trudniejszą trasę na często odwiedzany szczyt. Jednak osobiście wolałbym kiedyś wejść na jakiś dużo niższy wulkan (czy szczyt) i mieć świadomość że byłem na nim pierwszy albo przynajmniej jako jeden z pierwszych. Dlatego cenię wspinaczy i podróżników-odkrywców, którzy robią coś nowego, świeżego, nie tylko się wspinają, ale też eksplorują, badają, analizują, bo to dzięki nim wiedza geograficzna się poszerza. Do tego grona zaliczam Marcela Korkusia czy Grzegorza Gawlika.

Ostatnio zajrzałem na stronę nowojorskiego The Explorers Club, Klubu Odkrywców, zrzeszającego ludzi, którzy eksplorują (bądź kiedyś eksplorowali) ląd, morze, powietrze czy przestrzeń kosmiczną. Dla mnie to co robi NASA czy ESA to coś niesamowitego (eksploracja badawcza kosmosu, planet, ich księżyców, planetoid czy wreszcie gwiazd i egzoplanet), lecz na Ziemi wciąż mamy białe plamy geograficzne np. niektóre wulkany, osamotnione wyspy wulkaniczne (nie tylko zresztą wulkaniczne - generalnie niezamieszkane albo niedostępne wyspy zawsze kojarzyły mi się z czymś nowym, mam do nich ogromną słabość), ukryte gdzieś głęboko w górach jaskinie, cenoty i zalane wodą groty (eksploracją tychże zajmuje się m.in. nasz rodak Krzysztof Starnawski), niektóre łańcuchy i masywy górskie (nadal są szczyty w Himalajach, Karakorum, Kunlun czy na Antarktydzie, które uchodzą za ciągle nie zdobyte np. wulkan Mount Siple), niezbadane dżungle Papui Nowej Gwinei czy Papui Zachodniej, ogromne i surowe płaskowyże (Chang Tang), niezbadane jeziora czy kaniony (arktyczne wyspy Kanady, Grenlandia), gigantyczne połacie tundry i tajgi, wreszcie tajemnice głębin morskich i oceanicznych (rowy oceaniczne, podmorskie łańcuchy górskie, etc.)

Oprócz sporadycznych wypadów na wulkany lubię od czasu do czasu eksplorować opuszczone budynki przemysłowe, rozrywkowe, struktury militarne, szpitale, wielkie hale fabryczne. Podoba mi się industrialny i post-apokaliptyczny klimat tego typu miejscówek. No i koszt takiej eksploracji często jest żaden. Niestety ze zdumieniem stwierdzam że Urban Exploration stał się modą - tysiące nastolatków czy dzieciaków w tym uczestniczy (zdarzają się wśród nich wandale), w urbexie nie ma już powiewu świeżości, jest lansowanie się na portalach społecznościowych, itd. Owszem, i tutaj zdarzają się ludzie, którzy robią coś wartościowego, nowatorskiego, ale są nieliczni. Po prostu zajmuje się tym zbyt dużo ludzi. A wówczas taka działalność przestaje być odkrywcza.

Zdj. Ojos Diving Expedition 2016 - w drodze na szczyt i na szczycie Falso Morocho.

https://www.facebook.com/ojosdiving/?fref=ts

Przy okazji pragnę poinformować że zadebiutowałem niniejszym tekstem dla poczytnego portalu crazynauka.pl. Mam nadzieję, że przypadnie on moim czytelnikom do gustu.

http://www.crazynauka.pl/mount-saint-helens-co-wiemy-o-jednej-z-najwiekszych-katastrof-xx-wieku/

Zapraszam też do śledzenia mojego Twittera, gdzie informacje zamieszczam częściej niż tutaj:

https://twitter.com/Wulkany1?lang=pl

wtorek, 13 lutego 2018

Agung, Michael, Furnas i Devils Woodyard

We wtorek 13 lutego 2018 roku doszło do dwóch erupcji wulkanu błotnego The Devils Woodyard w Trynidad i Tobago (w godzinach 4.20 i 8.52 rano). Ewakuowano mieszkańców trzech pobliskich domów. Z wulkanu wciąż wydobywa się muł i metan. Droga do niego została zamknięta. Gruby muł z erupcji pokrywa znaczny obszar, co widać na zdjęciu z drona. Poprzednie erupcje The Devils Woodyard miały miejsce w latach 1852, 1882, 1906, 1969 i 1995. O wulkanach błotnych też warto pisać, gdyż są trochę w cieniu ich magmowych towarzyszy. :-) Co ciekawe, analiza tego wulkanu błotnego wskazuje na prawdopodobną obecność metanogennych mikroorganizmów, co może w przyszłości posłużyć do badań podobnych struktur geologicznych na Marsie.

Anomalia termiczna w kraterze wulkanu Michael (Sandwich Południowy, Antarktyda) wskazuje na obecność (być może) jeziora lawy. Niestety z racji swej niedostępności wulkan Mount Michael (na zdjęciu Johna Smellie) jest praktycznie niezbadany. Nikt nigdy nie stanął na skraju jego krateru. Dotyczy to też kilku innych sub-antarktycznych wulkanów, które z tego względu są dla mnie absolutnie fascynujące. Istne geograficzne białe plamy, czyli to co lubię.

Silny sygnał termiczny wskazuje także na wznowienie aktywności erupcyjnej wulkanu Ambae (Vanuatu).

Mayon (Luzon, Filipiny) - sporadyczne fontanny lawy o wysokości sięgającej 150 metrów i spływy piroklastyczne w wąwozach Miisi, Bonga i Basud, wylewy lawy w wąwozach Miisi i Bonga-Buyuan, wciąż rejestrowane są wulkaniczne trzęsienia ziemi. Mam jednak wrażenie że erupcja z dnia na dzień słabnie.

Turrialba (Kostaryka) - Pasywne emisje popiołu z tego wulkanu w ciągu ostatnich dni pokryły popiołem panele słoneczne służące do zasilania elektroniki, wewnętrzne ściany krateru i wegetację. Zdj. Jean Paul Calvo i Alejandro Argüello.

Kadovar (Papua Nowa Gwinea) - Na razie mój ulubiony wulkan 2018 roku wciąż wykazuje umiarkowaną aktywność erupcyjną. Ewakuowani z wyspy mieszkają w namiotach w Wewak. Erupcja w tej chwili polega na umiarkowanej emisji pary i powolnym wylewie nieeksplozywnej lawy. Kopuła lawowa (duży wylew blokowej lawy) rozciąga się na odległość 200 metrów od wyspy - oddziela ją od wyspy Kadovar odległość około 50 metrów. Wyspa Kadovar nie będzie nadawała się do zamieszkania przez wiele lat.

13 lutego 2018 roku o godzinie 11.49 czasu WITA (trzy dni po obniżeniu dla niego stopnia alarmu) wybucha wulkan Agung (Bali, Indonezja) generując obłok popiołu i gazu o wysokości 1.5 km ponad krater. Poprzednia erupcja Agung w 2018 roku miała miejsce 24 stycznia.

Ciekawostką jest też rój trzęsień ziemi pod uśpionym wulkanem Furnas (wyspa Sao Miguel, Azory, Portugalia). Rozpoczął się on 11 lutego pod lagunami Fogo i Congro. Ostatnia potężna erupcja eksplozywna Furnas miała miejsce w 1630 roku i spowodowała zniszczenia & ofiary śmiertelne (200 zabitych).

Polski nurek Marcel Korkuś po sprawdzeniu butli nurkowych (są dobre!) dotarł już wraz z ekipą w okolice wulkanu Ojos Del Salado i rozpoczął aklimatyzację na wysokości ponad 4000 metrów.

sobota, 19 marca 2016

Wywiad z Marcelem Korkusiem i zdjęcia wysokogórskiego jeziora Cerro Tipas

Kibicowałem wyprawie Cazadero Diving Expedition 2016 od samego początku. Wyprawa okazała się całkowitym sukcesem, gdyż Marcel Korkuś zanurkował w jeziorze wysokogórskim zlokalizowanym na andyjskim wulkanie Cerro Tipas i znajdującym się na obecnie ustalonej wysokości 5985 metrów nad poziomem morza, a jego wyczyn niewątpliwie kwalifikuje się do księgi rekordów Guinnessa. Wysokogórskie jeziora znajdujące się na zboczach andyjskich wulkanów bądź w ich kraterach są dla mnie bardzo interesujące. Po pierwsze, wiele z tych zbiorników wodnych zasilanych przez lodowce może zawierać unikalne ekosystemy mikroorganizmów żyjące w bardzo surowych warunkach. Po drugie, wiele z tych jezior pozostaje nieodkrytych - to są białe plamy geograficzne, dotąd nie eksplorowane. Innymi słowy są to miejsca fascynujące dla wielbicieli geografii nieodkrytej. Zapraszam do przeczytania wywiadu z Marcelem Korkusiem, który 7 marca 2016 roku zanurkował w jeziorze Cerro Tipas i do obejrzenia unikalnych zdjęć z tego dotąd nie zbadanego miejsca.

Jaki był główny cel i cele poboczne wyprawy Cazadero Diving Expedition 2016?

Celów było kilka. Oprócz ustanowienia nowego rekordu świata i Guinnessa w nurkowaniu wysokogórskim wyprawa miała charakter badawczy. Chcieliśmy dotrzeć do tego zbiornika, aby potwierdzić jego istnienie. Określić rzeczywiste wymiary, czy jest on zasolony. Określenie maksymalnej głębokości, stwierdzenie, czy żyją w nim jakieś organizmy, pobranie próbek wody i osadów dennych. Sprawdzenie przy pomocy GPS-ów na jakiej rzeczywistej wysokości znajduje się tafla tego zbiornika. W trakcie wyprawy prowadziłem również poszukiwania zaginionego turysty z Ukrainy, który zaginął w marcu 2014 roku w okolicach wulkanu Olmedo.

Kiedy i w jakich okolicznościach dowiedziałeś się o istnieniu jeziora wysokogórskiego na wulkanie Cerro Tipas? Skąd pomysł, by tam zanurkować?

Temat nurkowania wysokogórskiego interesował mnie już od kilku lat. O istnieniu zbiornika wodnego dowiedziałem się z internetu. Podczas przeglądania stron internetowych natknąłem się na pierwsze zdjęcia satelitarne tego zbiornika. Stwierdziłem wtedy, że zorganizowanie wyprawy nad to jezioro oraz możliwość zanurkowania w nim będzie ciekawą wyprawą. Exploracją, czyli tym co w nurkowaniu lubię najbardziej a dodatkowo będziemy mogli się przyczynić do zbadania tego miejsca i dostarczenia dla wszystkich ludzi większej liczby informacji na temat „białych plam” na naszej planecie.

Jakie zagrożenia są związane z nurkowaniem tak wysoko?

Nurkowanie wysokogórskie wciąż nie jest dobrze zbadane. Szczególnie, że tabele nurkowań wysokogórskich kończą się na wysokości 2400 m n.p.m. a ludzi wykonujących nurkowania powyżej 4000 było bardzo niewielu. Natomiast powyżej 5000 m n.p.m. nurkowało bardzo niewielu ludzi. Można ich policzyć na palcach obydwu rąk. Było to nurkowanie eksperymentalne. Z nurkowaniem na wysokości wiąże się szereg problemów. Podstawą jest bardzo dobra aklimatyzacja i samopoczucie przed nurkowaniem. Z drugiej strony prowadzenie zbyt długie aklimatyzacji jest niekorzystne jeśli chodzi o poziom hematokrytu oraz okienko tlenowe. Zbyt nadmierny obrzęk płuc utrudnia wymianę gazową w trakcie nurkowania i po nim. Kolejnym zagrożeniem jest możliwość wystąpienia choroby dekompresyjnej oraz hipotermii. Jakakolwiek pomoc na takiej wysokości i w tamtym rejonie była by niemożliwa ze względu na niedostępność służb ratowniczych.

Jak przebiegała aklimatyzacja na Cerro Tipas?

Przed dotarciem do CB na wysokości 5300 spędziliśmy ponad tydzień na aklimatyzacji na wysokości 4000 m. W drodze nad samo jezioro (5985 m n.p.m.) mieliśmy jeszcze założony obóz pośredni C1 na wysokości 5720 m. Aklimatyzacja podczas całej wyprawy była jednym z kluczowych elementów, aby móc bezpiecznie przeprowadzić całe nurkowanie. Byliśmy mocno uzależnieni od pogody, której się obawialiśmy, aby nam nie pokrzyżowała planów dotarcia do zbiornika.

Opisz proszę jak wyglądało jezioro, gdy się natknęliście na nie po raz pierwszy. Jaka jest jego średnica, głębokość, geneza powstania i gdzie się ono znajduje?

Jezioro posiadało podłużne wymiary. Powierzchnia lustra wody wyniosła po zmierzeniu w przybliżeniu 25000 metrów kwadratowych. Jezioro znajduje się w obniżeniu terenu. Idąc do jeziora trzeba pokonać przewyższenie terenu, wynoszące 6010 m n.p.m. Woda w jeziorze jest słona. W momencie odpowiedniego nasłonecznienia można po kolorze wody stwierdzić jakie są głębokości. Dookoła zbiornika znajdowały się w niektórych miejscach seraki lodowe oraz dwa większe lodowce. Głębokość jeziora wynosi 5 metrów. Wymiary mam zapisane na GPSach muszą one jeszcze zostać przeliczone. Wymiary wynosiły ok 90 m na 150 m. Kształt jeziora jest nieregularny a na brzegu widać niewielkie wahania poziomu wody.

Jak długo w nim nurkowałeś i co ewentualnie znalazłeś na dnie? Jak wyglądało jego dno? Czy dostrzegłeś pod wodą jakiekolwiek ślady życia?

Pod wodą przebywałem ponad 20 minut. W samej wodzie spędziłem wcześniej 140 minut na poszukiwaniu najgłębszego miejsca. Dno było płaskie z niewielką ilością osadów dennych. Pod osadami dno zbiornika było kamieniste. Pod wodą dostrzegłem nieokreśloną jeszcze ikrę oraz mikroorganizmy te same, które prawdopodobnie ograniczały widoczność w jeziorze podczas wyprawy Medexpedition. Pod wodą znajdował się plastikowy worek, który prawdopodobnie został przywiany przez wiatr i zatonął.

Jak myślisz czy takich jezior w argentyńskich Andach może być więcej? Dlaczego ich eksploracja jest tak ważna? Czy zamierzasz w przyszłości ponownie zanurkować na takiej wysokości?

Zanim dotarliśmy do naszego jeziora mijaliśmy po drodze 4 inne zbiorniki wodne sporych wymiarów. Podczas trekkingów na wysokości 5000 m n.p.m. również odkryłem nowo powstające zbiorniki, które tworzyły się z topiących seraków lodowych. Zbiorniki na dużych wysokościach wraz z upływem czasu się powiększają, jeśli są regularnie zasilane w wodę. Tworzenie się nowych zbiorników determinują zmiany klimatyczne, które zachodzą. Część z nich jest tylko tymczasowa i uzależniona od występowania wyższych temperatur latem. Część z nich istnieje już od wielu lat. Są zamkniętymi ekosystemami, w których może występować życie. Niesklasyfikowane organizmy.

Szykuję kolejną wyprawę. O szczegółach poinformuję na FB strony Cazadero Diving Expedition 2016 za jakiś czas. Będzie to również wyprawa nurkowa oraz związana z badaniami i eksploracją wcześniej niezbadanego miejsca.

Wszystkie zdjęcia Marcel Korkuś/ Cazadero Diving Expedition 2016.

EDIT: Na stronie Cazadero Diving Expedition pojawiła się informacja że odczyn pH jeziora Cerro Tipas wynosi 4.5, zatem można uznać ów zbiornik za jezioro kwaśne (pH 4.5-5.5) Niewiele organizmów może żyć w takich jeziorach. Może jakieś ekstremofile?

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Białe plamy: Wulkany Wietnamu i Malezji

Wulkany Wietnamu i Malezji również są słabo poznane. Ba, kiedy zakładałem niniejszego bloga w 2010 roku to nie miałem pojęcia, iż w obu tych państwach można znaleźć jakieś struktury wulkaniczne. Ano można. Niestety są kiepsko zbadane i sfotografowane albo nie ma w ogóle ich zdjęć. Ciekaw jestem jak niektóre z nich wyglądają.

Wulkany Wietnamu: 1) Cù-Lao Ré - 4 bazaltowe sub-arealne i 9 podmorskich stożków wulkanicznych formujących wyspy Cù-Lao Ré (trzy z nich) oraz Cù-Lao Bo Bai (pojedynczy stożek). Lokalizacja wysp: 150 km od wybrzeża centralnego Wietnamu. Daty erupcji w holocenie. Ich zdjęcia można znaleźć w sieci.
2) Toroeng Prong - niewielki bazaltowy stożek (800 m. wysokości) na południowy zachód od miasta Quang Ngai na który składają się jezioro kraterowe i trzy otwory erupcyjne. Dobrze zachowany. Erupcje w holocenie. Zdjęć w sieci zero.
3) Haut Dong Nai - zwany także Płaskowyżem Djiring. Obejmuje stożki wulkaniczne i wylewy lawy. Lokalizacja: na północny wschód od miasta Ho Szi Mina (Sajgon). Wymiary: 70 x 150 km, erupcje w holocenie.
4) Bas Dong Nai - drugi z obszarów wulkanicznych w Wietnamie, inaczej płaskowyż Xuan Loc, na wschód od Sajgonu. Obejmuje m.in. dobrze zachowany bazaltowy stożek Suzanna Mount o wysokości 180 metrów. Daty erupcji nieznane.
5) Ile des Cendres - grupa podmorskich wulkanów (Wyspy Popiołów) składająca się z dwóch stożków żużlowych i dwóch stożków lawowych. Erupcja Ile des Cendres rozpoczęła się 2 marca 1923 roku i uformowała dwie efemeryczne wysepki i stożek - obecnie zerodowane i znajdujące się pod wodą.
6) Innym podmorskim wulkanem w obrębie Wietnamu jest Veteran, 34 km na południe południowy wschód od Grand Catwick Rock. Możliwa erupcja (zniknięcie rafy) w 1882 roku, możliwa aktywność fumaroliczna w 1928 roku.

Pytanie czy te dwa wymienione wietnamskie obszary wulkaniczne nie są zaminowane?

Wulkany w Malezji: 1) Bombalai Hill - lokalizacja: Sabah, Borneo, blisko wybrzeża Cowie i granicy z Indonezją, na północ od wyspy Sebatik. Wysokość 531 metrów, obficie zalesiony stożek piroklastyczny z dobrze zachowanym kraterem o szerokości 300 metrów. Holoceńska ekstruzja lawy - dwa wylewy lawy docierają prawie do wybrzeża. Możliwe erupcje 27 000 lat temu.

Czy ktoś z rodaków przebywających (na stałe?) w Wietnamie bądź Malezji mógłby sfotografować dla mnie owe wulkany? Na zdjęciu lawowe wybrzeże wysepki Cù-Lao Bo Bai (Wietnam).

W dniu wczorajszym dwie małe eksplozje popiołu miały miejsce z krateru Bocca Nuova wulkanu Etna. Trwa umiarkowana aktywność eksplozywna wulkanu Tungurahua w Ekwadorze z emisjami popiołu. Częste eksplozje mają też miejsce na innym ekwadorskim wulkanie Reventador z chmurami popiołu sięgającymi wysokości 1-2 km oraz małymi spływami piroklastycznymi. Rośnie centralna kopuła lawowa tego wulkanu.

EDIT: Od 9 kwietnia niewielkie roje trzęsień ziemi są mierzone 6-10 km na południe od islandzkiego wulkanu Hekla. Zważywszy na to, że prekursory erupcji Hekli prawie nie istnieją (poza niewielką ilością trzęsień ziemi) erupcja tego wulkanu w 2015 roku nie byłaby zaskoczeniem. Po blisko dwóch tygodniach pauzy 14 kwietnia uaktywnia się znowu kamczacki wulkan Kluczewska Sopka - umiarkowane eksplozje strombolijskie i niewielkie emisje popiołu z centralnego krateru.

sobota, 11 kwietnia 2015

Białe plamy: Wyspy Balleny

Kolejna wulkaniczna biała plama (terra incognita) to sub-antarktyczne wulkany wysp Balleny (Balleny'ego) uformowane przez pióropusz gorąca Balleny, zlodowaciałe i niedostępne dla wspinaczy. Wyspy należą na podstawie Dependencji Rossa do Nowej Zelandii.

1) Wyspa Young - kształt wyspy Young'a przypomina owal o długości 11 km i szerokości 3.5 km, długie proste wschodnie wybrzeże i zaokrąglone zachodnie. Skuty lodem stratowulkan Freeman Peak wznosi się na wysokość 1340 metrów i posiada aktywne fumarole. Nikt nigdy go nie zdobył. Daty erupcji nieznane. Pomiędzy wyspami Young'a i Buckle'a znajduje się wysepka Borradaile o długości 4 km i szerokości 2 km na której 12 lutego 1839 roku wylądował kapitan Freeman ze statku "Sabrina".
2) Wyspa Buckle - długość 8 km, szerokość 4 km. Według Wikipedii ostatnia erupcja na wyspie Buckle'a miała miejsce w 1899 roku, ale nie umiem jej potwierdzić. Zarówno wyspę Buckle'a, jak i niedaleką wysepkę Sabrina zamieszkują kolonie pingwinów i petreli. Z mierzącego 1239 metrów stratowulkanu Buckle Island i ze skalistych klifów spływa do Oceanu Południowego lodowa czapa.
3) Wyspa Sturge - jedna z trzech głównych wysp Balleny'ego o długości 12 km i szerokości 4 km. Formuje ją stratowulkan Brown Peak (1524 m. wysokości, inna nazwa Russel Peak), rzecz jasna, nigdy nie zdobyty. Uchodzi za wygasły, acz należy pamiętać, iż nie był badany geologicznie. Wyspę pokrywa lodowa czapa.

Na zdjęciach wyspa Sturge i łańcuch wysp Balleny'ego. Jeśli dojdzie tam do przyszłej erupcji wulkanicznej możemy się o tym nawet nie dowiedzieć. Wiem tyle - na wierzcholkach wulkanów wysp Balleny nie stanęła do tej pory ludzka stopa.

środa, 8 kwietnia 2015

Białe plamy: Wulkany Sandwichu Południowego

Wulkany sub-antarktycznego archipelagu (brytyjskiego terytorium zamorskiego) Sandwich Południowy nieodparcie mnie fascynują. Chyba jedynie sub-antarktyczne wulkany archipelagu Balleny są jeszcze mniej zbadane. Ilekroć dochodzi do erupcji wulkanicznej któregoś z nich zazwyczaj nie ma żadnej bezpośredniej dokumentacji fotograficznej poza mało wyraźnymi zdjęciami satelitarnymi. Dlaczego? Gdyż jedenaście wysp wulkanicznych Sandwichu Południowego to zimne, niedostępne i skrajnie niegościnne skrawki lądu. 80% powierzchni archipelagu zajmują lodowce, wyspy mają budowę tefrowo-bazaltową i tworzą je bardzo młode wulkany subdukcyjne - źródłem wulkanizmu jest subdukcja Płyty Południowo-Amerykańskiej pod niewielką Płytę Sandwichu Południowego. Wyspy są niezamieszkane - automatyczne stacje pogodowe znajdują się na wyspach Thule i Zavodovski. W pobliżu Thule znajduje się podmorski wulkan Protector Shoal. I od niego zaczniemy naszą odyseję.

1) Protector Shoal - jego ryolitowa erupcja w marcu 1962 roku wygenerowała tratwę pumeksu, która dotarła do Nowej Zelandii. W pobliżu archipelagu Sandwich Południowy znajduje się co najmniej kilkanaście innych podmorskich wulkanów.
2) Wyspa Zavodovski o średnicy 5 km - formuje ją czynny stratowulkan Mount Asphyxia (znany także jako Mount Curry) o wysokości 551 metrów. Wschodnią stronę wyspy stanowi płaski płaskowyż lawy. Asphyxia jest jednym z najaktwyniejszych wulkanów Sandwichu Południowego - odnotowano jego prawdopodobne erupcje w maju 2012 i w roku 2014. Intensywna emisja toksycznych gazów z centralnego krateru być może świadczy o obecności aktywnego jeziora lawy. Wątpię jednak, aby ktokolwiek stanął w przeszłości na krawędzi krateru Mount Curry.
3) Wyspa Leskov - niewielka andezytowa wyspa wulkaniczna o średnicy 1.5 km. Najwyższy punkt mierzy 190 metrów i zwie się Rudder Point.
4) Wyspa Visokoi - długość 7.2 km, szerokość 4.8 km. Najwyższym punktem jest skuty lodem stratowulkan Mount Hodson mierzący 915 metrów. Niepotwierdzone daty erupcji w latach 1830 i 1930, zwykle z wierzchołka Hodson unosi się para.
5) Wyspa Candlemas - Aktywny stratowulkan na Candlemas nazwany został Lucifer Hill, gdyż pokryty jest żużlem i siarką. Lucifer Hill wykazywał aktywność w roku 1911 i w latach 1953-54. Najwyższym punktem wyspy jest Mount Andromeda o wysokości 550 metrów. Niższa lodowa kopuła o wysokości 455 metrów nazwana została Mount Perseus.
6) Wyspa Vindication - Wyspę formuje nieaktywny w holocenie wulkan. Najwyższy jej punkt to Quadrant Peak (430 m. wysokości). Vindication jest w dużej mierze wolna od lodu.
7) Wyspa Saunders - Wyspa w kształcie półksiężyca, którą formuje czynny stratowulkan Mount Michael posiadający krater o średnicy 700 metrów, w którym być może znajduje się aktywne jezioro lawy. Oczywiście nikt tego jeszcze nie zweryfikował. Wysokość Mount Michael 990 metrów, regularne erupcje m.in. w latach 2000, 2005 i 2012.
8) Wyspa Montagu - Największa wyspa archipelagu o wymiarach 12 x 10 km. Wznosi się na niej stratowulkan Mount Belinda o wysokości 1370 metrów - emisja popiołu i efuzja bazaltowej lawy w 2002 roku, kolejna w listopadzie 2005 roku - wylew lawy o długości 3.5 km dociera do morza. Aktywne fumarole.
9) Wyspa Bristol - długość 8 km, erupcje wulkaniczne na wyspie w latach 1823, 1935, 1936, 1950 i 1956. Najwyższym punktem wyspy jest Mount Darnley (1100 m. wysokości).
10) Wyspa Bellinghausen - Bazaltowo-andezytowy stratowulkan, najwyższy punkt Basilisk Peak o wysokości 255 metrów. Krater o średnicy 152 metrów i głębokości 61 metrów uformował się na południowym zboczu wyspy w trakcie erupcji eksplozywnej pomiędzy 1968 a 1986 rokiem.
11) Wyspa Cook - Średnica 3 x 6 km, zlodowacona, najwyższy punkt to Mount Harmer (1115 m. wysokości).
12) Wyspa Thule - Na Thule znajduje się kaldera o średnicy 1.5 x 2 km oraz stratowulkan Mount Larsen (710 m. wysokości). Obłok z jeziora kraterowego i popiół na zboczu zaobserwowano w 1962 roku. Do rzekomej erupcji na Thule doszło też w styczniu 1956 roku. Ciepło wulkaniczne powoduje, iż wyspa jest wolna od lodu.

Na zdjęciach lodowiec na Wyspie Cooke'a, wulkan Mount Belinda oraz Mount Asphyhxia. Zdj. Jo Szeles/Sebastiao Salgado.

EDIT: Uaktywnia się wulkan Tungurahua w Ekwadorze. 6 kwietnia miały miejsce nowe emisje popiołu, w minionych dniach nastąpił też wzrost emisji SO2 oraz drgań, co wskazuje na dostawę świeżej magmy. Może w przyszłości dojść do gwałtowniejszej erupcji Tungurahua, która oczyści blokowany otwór erupcyjny.

EDIT 2: Po czterech i pół miesiącach ciszy przypomina o sobie wulkan Ubinas w Peru. Targają nim 8 kwietnia 2015 dwie eksplozje generujące kolumnę gazów i popiołu sięgającą wysokości 2.5 km. Opad popiołu ma miejsce w dolinie w odległości 6 km od Ubinas.

środa, 2 maja 2018

O wulkanach Ameryki Środkowej - wywiad z Grzegorzem Gawlikiem

Nie pierwszy to mój wywiad z Gregiem i zapewne nie ostatni, gdyż Grzegorz Gawlik (człowiek od Projektu 100 Wulkanów) to podróżnik ekstremalny, w ramach swojej misji dokonujący na wulkanach pomiarów badawczych i dostający się na nie wszelkimi możliwymi sposobami. Zapraszam zatem do przeczytania ostatniego wywiadu z Grzegorzem Gawlikiem odnośnie wulkanów Ameryki Środkowej i przy okazji podaję linka do poprzedniego:

http://wulkanyswiata.blogspot.com/2017/06/o-etnie-i-projekcie-100-wulkanow-wywiad.html

16 Wulkanów w 26 dni - imponujący wyczyn. Skąd pomysł na eksplorowanie wulkanów w Ameryce Środkowej?

Gdy działa się niemal 24 godziny na dobę, śpi po 3-4 godziny, da się osiągnąć nawet taki wynik. Warto wspomnieć, że bez odpowiedniego przygotowania i doświadczenia byłoby to niemożliwe.

Każde miejsce na świecie, gdzie są aktywne wulkany jest w kręgu moich zainteresowań. Wyprawa do Ameryki Środkowej była kolejną w ramach eksploracji wulkanów obu Ameryk.

Ile wulkanów z tych zdobytych i eksplorowanych wejdzie do głównej tabeli? Dlaczego akurat te, a nie inne?

Osiem. Kryteria w Projekcie 100 wulkanów są niezmienne. Oprócz wartości wulkanologicznej samego wulkanu, moje działania na nim muszą być odpowiednio wartościowe. Pozyskane materiały i wiedza muszą mieć wartość poznawczą, naukową, a osiągnięcie tego charakteryzować się znacznym stopniem trudności.

Jakie przykładowe prace badacze przeprowadziłeś na poszczególnych wulkanach? Jakie są twoje własne ustalenia, które mogą się przydać wulkanologom i pasjonatom wulkanów?

Najnowsze materiały fotograficzno-filmowe obrazujące aktywność, zniszczenia kraterów podczas ostatnich erupcji. Wulkan Turrialba (Kostaryka) jest zamknięty od lat ze względu na jego aktywność, jest niewiele materiałów z partii szczytowych. Na wulkan Poas (Kostaryka), również zamknięty, dotarłem od strony, gdzie człowiek jest wielką rzadkością. Na szczyt wulkanu Momotombo (Nikaragua) ze względów bezpieczeństwa się nie wchodzi, zaryzykowałem. W kompleksie Masaya (Nikaragua) miałem okazję przyjrzeć się jego niedostępnym fragmentom z wulkanologami z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Chociaż nad najniższy punkt krateru wulkanu Telica (Nikaragua) wchodzą liczni turyści, to już w innych partiach, w tym na wierzchołku próżno szukać śladów ludzkiej stopy. Tam się raczej nikt nie zapuszcza, więc musiałem podjąć ten wysiłek. Wulkan San Miguel (Chaparrastique) w Salwadorze posiada ogromny krater, rzadko odwiedzany. Wiele osób obserwuje gwatemalskie wulkany Pacaya i Fuego, ale nie zbliżają się do aktywnych kraterów, bo tam można zginąć. W swoim zbliżaniu przesadziłem, ale zdobyta wiedza i lawa spadająca obok, doświadczenie fali uderzeniowej po wybuchu - są bezcenne.

Ponadto różne drobniejsze działania, ale ciekawe. Na przykład, aktualne pomiary wysokości wierzchołków, różniące się od wcześniejszych danych. Pomiary temperatury lawy, fumarol. Ocena stopnia aktywności wulkanów, jego najaktywniejszych rejonów. Ocena toksyczności gazów, częstotliwości wyrzutów lawy, erupcji, ich siły, kierunków.

W trakcie swoich indywidualnych wypraw znany jesteś z tego że docierasz do miejsc bardzo niebezpiecznych, w których można stracić życie. Czy zdarza ci się myśleć np. w trakcie wspinaczki na wybuchający wulkan że coś może pójść nie tak? Które z wulkanów Ameryki Środkowej stanowiły dla ciebie najgroźniejsze wyzwanie?

Mam świadomość, że w każdej chwili mogę zginąć. Taka pasja. Nie ma co nad tym rozmyślać. Muszę się skoncentrować, wysilić instynkty i spróbować przetrwać. Bardzo lubię pewne zdanie z Jamesa Bonda, z którym się utożsamiam. Brzmi: "tylko ryzykując, wiemy kim jesteśmy naprawdę" (Śmierć nadejdzie jutro (Die Another Day, 2002).

Najgroźniejsze momenty wyprawy. W Kostaryce wulkany Turrialba i Poas. Ten pierwszy był w fazie niewielkiej erupcji, która mogła ulec wzmocnieniu, ponadto spałem dosyć blisko aktywnego krateru. Na wulkanie Poas dotarłem bardzo blisko dymiącego jeziora kraterowego, ale najtrudniejsze było przedzieranie przez dżunglę. Sam, celowo sobie utrudniłem dotarcie na wulkan. Miałem do pokonania w linii prostej niecałe cztery kilometry, ale zajęło mi to cztery dni. Teren był tak trudny, las tak gęsty, myślałem że nie dam rady, do tego miałem kilka poważnych upadków z drzew i żlebów.

W Nikaragui wejście na najwyższy punkt wulkanu Momotombo 1312m. Bardzo aktywny, pełen toksycznych gazów, więc konieczność użycia maski oraz spadające z wielką prędkością kamienie podczas wspinaczki. Salwadorski wulkan San Miguel 2122m, ogromny, aktywny z dymiącym kraterem, ale paradoksalnie najgroźniejszy był pożar lasu i krzaków na jego zboczach.

Natomiast w Gwatemali podszedłem za blisko, ale świadomie, kraterów wulkanów Pacaya 2580m i Fuego 3763m, znajdujących się w fazie erupcji. Nie wiem jakim cudem nie zabiły mnie kawałki lawy spadające z tego drugiego.

Które z eksplorowanych wulkanów Ameryki Środkowej były dla ciebie najbardziej interesujące, a które najmniej?

Wulkany tej części Ameryki średnio przypadły mi do gustu. Są w zbyt zamieszkałych rejonach, zbyt łatwo dostępne. Zwróciłbym jednak uwagę na trzy elementy. Jest tutaj duża koncentracja bardzo aktywnych wulkanów, a na czterech z nich prawie zawsze możemy zobaczyć lawę: Masaya, Telica (Nikaragua), Pacaya, Fuego (Gwatemala). Ze względu na tropikalny klimat i intensywne opady, nawet w mocno aktywnych kraterach możemy spotkać efektowne jeziora jak na wulkanie Poas (Kostaryka) i Santa Ana (Salwador). Imponująco prezentują się stratowulkany w Nikaragui wyrastające prawie z poziomu morza, na znacznie ponad tysiąc metrów, na przykład wulkany Concepción i Momotombo.

W jaki sposób najlepiej zdobywać informacje odnośnie tych rzadziej odwiedzanych wulkanów np. w zakresie szlaków prowadzących na skraj krateru?

Zbieranie informacji o danym wulkanie to często kilkuletni proces. Przeszukiwanie internetu, bibliotek. Szukanie ludzi, którzy mają jakąś wiedzę. Najłatwiej to uczynić w kraju, gdzie wulkan się znajduje. Twój wulkaniczny blog jest cennym źródłem informacji. Są wulkany o których wiedzy praktycznie nie ma, trzeba tam pojechać i ją dopiero pozyskać.

Nie muszę zdobywać wiedzy o ścieżkach prowadzących na szczyt wulkanu. Na tych rzadko odwiedzanych zwykle ich nie ma. Gdy posiada się odpowiednie umiejętności i doświadczenie można samodzielnie ustalić którędy da się wejść. Gdzie będzie najłatwiej, gdzie najtrudniej, a w których miejscach to niemożliwe.

Często w opisach swoich wypraw nie owijasz w bawełnę - piszesz otwarcie co ci się nie podoba w danym kraju i co należałoby zmienić. Zdarza ci się także krytykować miejscowych (w odróżnieniu od wielu innych podróżników, którzy zbytnio lukrują własne relacje, gdyż to sprzyja zdobywaniu sponsorów). Czy takie podejście nie skazuje cię w pewnym sensie na 'ostracyzm' wśród podróżników?

Nie wiem czy tak jest jak twierdzisz? Sponsorzy doceniają to co robię, wyjątkowość tej działalności, sukcesy na skalę światową. Aczkolwiek wyczynowa pasja taka jak moja to kosztowne przedsięwzięcie. Większość wyprawowych wydatków pokrywam z własnych środków. Radzę sobie.

Uważam że na nas podróżnikach spoczywa duża odpowiedzialność. By opowiadać o świecie, pokazywać go, takim jaki jest, bez lukru. Czyli nie tylko to co dobre i piękne, ale również to co brzydkie i złe. Mając w swoim życiorysie sporo lat w podróży, blisko sto państw na sześciu kontynentach, kilkaset wyjazdów zagranicznych, mam unikalną wiedzę o świecie. A jestem wnikliwym obserwatorem i mam niezłą pamięć. Moim obowiązkiem jest go tłumaczyć, mieć własne zdanie, podparte argumentami. Tak zwana „poprawność polityczna”, podlizywanie się wszystkim, to coś bardzo złego dla dyskursu, debaty publicznej, która rozwija świat i pcha go do przodu. Kunktatorstwo jest mi obce. Podróżnik by był wiarygodny musi być autentyczny i szczery. Zawsze taki byłem i się nie zmienię. Za to wiele osób mnie szanuje, nie zawiodę ich.

Jakie odczucia towarzyszą człowiekowi przy bliskiej obserwacji erupcji wulkanu? Gdybyś mógł się przenieść w czasie to który przeszły wybuch wulkanu chciałbyś zobaczyć na żywo?

Erupcje wulkaniczne to niezwykłe zjawiska, ziemiotwórcze i jest niewiele miejsc w naszym Układzie Słonecznym, gdzie występuje współczesny wulkanizm. Są piękne, nieporównywalne z niczym innym. Uwielbiam ekstremalne zjawiska przyrodnicze, wspaniale się czuję, gdy jestem w ich pobliżu.

Chętnie zobaczyłbym jedną z największych erupcji w historii Ziemi, z przed około 30mln lat: La Garita Caldera - Fish Canyon Tuff (dzisiejszy teren USA). Wolałbym się jednak przenieść w przyszłość i zobaczyć jak zareaguje Ziemia po kolejnej erupcji superwulkanu, której siła nie będzie mniejsza niż stopień ósmy indeksu eksplozywności wulkanicznej. Od prawie 27 tysięcy lat nie było takiej.

Popuśćmy dalej wodze fantazji. Czy byłbyś w stanie przetrwać przez miesiąc na bezludnej wyspie wulkanicznej? Tylko ty i górujący nad tobą stożek aktywnego wulkanu.

To żadna fantazja. Na wulkanach spędziłem wiele miesięcy podczas samotnych tułaczek. Jeśli miałbym tylko pożywienie i wodę, samotne spędzenie miesiąca na aktywnym wulkanie nie stanowi najmniejszego problemu.

Na którym z ziemskich wulkanów chciałbyś być w tej chwili, gdyby kwestie finansowe i logistyczne w ogóle nie grały roli (np. w grę wchodziłaby teleportacja)?

Jak teleportacja, to poproszę na księżyc Jowisza – Io, gdzie są liczne aktywne wulkany. Z ziemskich, najtrudniej się dostać na wulkany w regionach niezamieszkałych. Jak porozrzucane wyspy wulkaniczne w rejonach okołobiegunowych albo wulkany Antarktydy. Każdy z nich budzi moje pożądanie.

Czy ludzie często przysyłają do ciebie pytania i proszą o porady odnośnie przyszłych wypraw na wulkany?

Zdarza się, choć większość znajduje potrzebne informacje na mojej stronie internetowej. Te pytania dotyczą głównie gór wysokich i wulkanów wysokogórskich. Te niższe, bardzo aktywne, gdzie można zginąć w każdej chwili, nie budzą zainteresowania.

Planujesz w przyszłości powrót na sycylijski wulkan Etna?

Man nadzieję, że będzie mi dane być na nim jeszcze wielokrotnie. Bliżej Polski tak ogromnego i tak bardzo aktywnego wulkanu nie ma.

Jakie rzadkie okazy minerałów udało ci się w ostatnim czasie zdobyć?

Podróżując z plecakiem wiele przywieźć nie mogę. Z ostatniej wyprawy przywiozłem kawałek świeżo zastygłej lawy oraz z jednej z jaskiń małe stalaktyty lawowe. Dużo radości sprawiły mi rzadko występujące nitki szkła wulkanicznego (wulkan Masaya, tzw. włosy Pele), których nie dało się przywieźć ze względu na kruchość.

Mój komentarz: Warto przeanalizować które z wulkanów znalazły się w pierwszej tabeli. Są to np. wulkany Poas, Fuego czy San Miguel. Chodzi o dotarcie do takich wulkanów i eksplorowanie ich partii szczytowych, które są trudnym logistycznym wyzwaniem z uwagi na ich niedostępność. No bo któż o 'zdrowych' zmysłach wspina się na wulkan będący w stanie erupcji czy eksploruje intensywne ekshalacje wulkaniczne? Wiele wulkanów rozsianych na świecie jest niedostępnych i wciąż stanowią one swoiste geograficzne białe plamy (bardzo trudno jest do nich dotrzeć, co już stanowi nie lada wyzwanie). Jednak uważam że warto to robić, gdyż w przypadku wulkanów wciąż jeszcze można dokonać czegoś nowego, nietuzinkowego, odkrywczego. Esencją eksploracji jest wchodzenie tam, gdzie nie powinno się wchodzić i warto czasem zaryzykować. Tak też i ja postępowałem w przypadku toskańskiego Larderello. Wówczas kontakt z wulkanem jest bardziej pełny, bezpośredni, intymny.

http://www.grzegorzgawlik.pl/blog/item/874-wulkany-ameryki-srodkowej-male-podsumowanie-wyprawy.html

Przy okazji dzisiaj (rankiem 2 maja 2018) roku sumatrzański wulkan Marapi wyemitował obłok erupcyjny o wysokości 4 km.