środa, 18 stycznia 2017

Kriowulkanizm na komecie?

Kometa 29P/Schwassmann-Wachman orbituje pomiędzy Marsem i Jowiszem. Wydaje się posiadać oznaki kriowulkanizmu - erupcje zamrożonego materiału miały miejsce wielokrotnie z pojedynczej lokalizacji, by się potem przemieścić do innej w lodowej skorupie. Powolna rotacja 29P/Schwassmann-Wachman powoduje osłabienie skorupy komety w ciągu dnia, natomiast w nocy tlenek węgla znowu gromadzi się na jej powierzchni. Ewentualnie rosnące ciśnienie pod powierzchnią 29P/Schwassmann-Wachman prowadzi do erupcji. Dochodzi do nagłych i eksplozywnych wyrzutów 'kriolawy'. Odkryta w 1927 roku kometa 29P/Schwassmann-Wachman jest najbardziej aktywną ze wszystkich komet. Jej stabilna orbita jest niemal idealnie kolista - kometa zachowuje całkiem stałą odległość od Słońca. Jasność 29P/Schwassmann-Wachman potrafi się jednak znacząco zmieniać. Naukowcy z British Astronomical Association badali ją od dekady i zidentyfikowali 64 wybuchy (3-4 co roku, czasem 7-8 w niektórych latach). Te wybuchy zamarzniętego gazu miały miejsce z tych samych regionów i powtarzały się - dlatego uczeni uznali je za kriowulkaniczne. Kriowulkany mogą być obecne m.in. na Europie i Ganimedesie (księżyce Jowisza) i na Tytanie (księżyc Saturna). Także planety karłowate Pluton i Ceres posiadają struktury mogące być potencjalnymi kriowulkanami.

http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/czy-istnieja-wulkany-na-kometach-2844.html

Colima (Meksyk) - Ponadprzeciętna aktywność erupcyjna tego wulkanu. Wulkaniańskie eksplozje centralne są czasem dość silne i generują gęste obłoki popiołu o wysokości 2-4 km. Górne zbocza Colima pokrywają rozżarzone bomby. Czasem mają miejsce niewielkie spływy piroklastyczne.

Bogoslof (Alaska, Aleuty) - Eksplozywna erupcja tego wulkanu o godzinie 13.00 lokalnego czasu formuje obłok erupcyjny o wysokości 9.5 km. Kod czerwony.

piątek, 13 stycznia 2017

Najnowszy tekst o narodzinach wysp wulkanicznych dla portalu crazynauka.pl

O narodzinach nowych wysp wulkanicznych pisałem tutaj kilka razy. Z zapałem śledziłem erupcje Jebel Zubair w Jemenie, Hunga Tonga-Hunga Ha'apai w Tonga czy Nishinoshima w Japonii - wszystkie skutkowały formacją nowych skrawków lądu. Nowo uformowane wyspy wulkaniczne są nie tylko atrakcyjne dla wulkanologów - biolodzy mogą na nich śledzić fascynujące procesy ewolucyjne. Zapraszam zatem do przeczytania dwóch tekstów dla portalu crazynauka.pl, w których jest o nich mowa.

http://www.crazynauka.pl/5-wysp-ktore-nagle-wyskoczyly-z-morza/

http://www.crazynauka.pl/zrodzone-z-popiolu-i-lawy-jak-powstaja-wyspy-wulkaniczne/

Przy okazji zachęcam do odwiedzin i polubienia stronki crazynauka.pl. Ta strona pokazuje że można z pasją i werwą popularyzować nauki ścisłe i przyrodnicze. Zachęcam do jej czytania i ciągłego przyswajania nowej wiedzy. W większości mediów dominuje irytująca i antagonizująca społeczeństwo polityka, zatem cieszyć się należy że są osoby, które uwielbiają poszerzać swój zasób wiedzy z różnych dziedzin i zdobytą wiedzą chcą się w przystępny sposób podzielić z innymi.

Link: https://www.facebook.com/crazynauka/?fref=ts

Tymczasem trzeci stopień alarmu dla wulkanu Lopevi (Vanuatu). Prawdopodobnie ma miejsce umiarkowana aktywność erupcyjna tego pięknego wulkanu. Niestety na razie informacje o potencjalnej erupcji Lopevi są nader skąpe.

http://www.geohazards.gov.vu/index.php/hazards-updated-events/volcano-alert-status/220-bulletin-nd7-gaua-activity

EDIT: Niewielka erupcja wulkanu Lopevi potwierdzona.

Na sam koniec (nie jest to powszechne na mym blogu, ale zrobię wyjątek) polecę świeżo założoną firmę mojej przyjaciółki. Jeśli ktoś z moich Czytelników chciałby skorzystać z usług rzetelnego copywritera to zachęcam do odwiedzin jej strony.

http://creospace.pl/

Na zdjęciu Hermanna Kjartanssona erupcja Surtsey w 1963 roku. :-)

wtorek, 10 stycznia 2017

Sześć osób umiera na wulkanie Acatenango

Już od dłuższego czasu opisuję na tym blogu nie tylko poszczególne wulkany i ich erupcje, ale też ciekawsze wyprawy wspinaczkowe na wybuchające góry. Niestety tragiczne niusy doszły do mnie z Gwatemali. W ten weekend pomimo ostrzeżeń ze strony badaczy z Conred i Insivumeh co do surowych warunków pogodowych na wulkanie Acatenango (3763 metry wysokości, sąsiadującym ze stale aktywnym Fuego) przebywały dwie oddzielne grupy wspinaczy. 8 stycznia pojawiły się informacje o zniknięciu kilku wspinaczy. 9 stycznia ratownicy odnaleźli 6 ciał na Acatenango oraz kilka osób rannych, które zostały odtransportowane do szpitali. Temperatura spadła do -15 stopni Celsjusza w obozie blisko krateru, zrobiło się zimno, wietrznie, deszczowo - w dodatku niektórzy wspinacze nie mieli ze sobą należytego sprzętu i ubioru. Wśród zmarłych są lekarz Dr. Axel Rubén Carranza Enríque, Joselin Roldan (lat 19), Lucía Sanchez (lat 20) i Francisco Hernandez (lat 23). Takie wieści dobitnie pokazują że nagła zmiana pogody na wulkanie potrafi zabić.

Wulkan Colima w Meksyku co mniej więcej 10 godzin generuje eksplozje. Obłoki popiołu sięgają wysokości 3-4 km. Ma miejsce wyrzut rozżarzonych bomb wulkanicznych. Wylew lawy na południowej stronie Colima przestał być aktywny.

W dniach 8 i 9 stycznia 2017 roku miały miejsce trzy erupcje wulkanu Bogoslof (Alaska, Aleuty). Obłok erupcyjny z 9 stycznia sięgnął wysokości 10.5 km. Ten wulkan jest nieprzewidywalny.

sobota, 7 stycznia 2017

Cayambe, Kilauea i Bogoslof

Witam w nowym roku 2017. Zobaczymy jakie niespodzianki wulkaniczne i nowe odkrycia & ciekawostki naukowe przyniesie. W tym roku postaram się pisać na blogu nieco mniej, ale tak czy owak nie spocznę w popularyzowaniu wiedzy o wulkanach. Stwierdziłem że nie ma sensu dzień w dzień analizować aktywności tych samych wulkanów (niektóre wulkany np. Sinabung, Fuego, Kilauea czy Colima są w stanie regularnej/ciągłej aktywności erupcyjnej). Będę tutaj pisał wyłącznie o wydarzeniach dużych, niespodziewanych, ciekawych - od czasu do czasu analizując erupcje wulkanów będących w stanie permanentnej aktywności erupcyjnej. Są stronki monitorujące aktywność wulkaniczną codziennie, ja po prostu nie mam czasu na opisy zamieszczane dzień w dzień.

- Kilauea (Hawaje) - 31 grudnia 2016 roku miało miejsce widowiskowe zapadnięcie się (kolaps) delty lawowej w Kamokuna. 3 stycznia 2017 roku minęła kolejna rocznica trwającej od 1983 roku erupcji lawowej wulkanu Kilauea. Kaskada lawy wciąż wpada do oceanu w Kamokuna.

- Turrialba (Kostaryka) - W ciągu ostatnich 2 tygodni emisje popiołu z kostarykańskiego wulkanu Turrialba były ciągłe. W środę 3 stycznia opad popiołu miał miejsce w San José. Anulowano kilka lotów. Co ciekawe, nieomal permanentna aktywność erupcyjna Turrialba rozpoczęła się 5 stycznia 2010, czyli ponad 6 lat temu. Wcześniej ten wulkan od 1866 roku spał.

- Bogoslof (Aleuty, Alaska) - 5 stycznia 2017 roku o godzinie 13.24 lokalnego czasu kolejna znacząca eksplozja tego wulkanu, której towarzyszyły wulkaniczne błyskawice. Trwała przez 5 minut, a obłok erupcyjny sięgnął wysokości 10.5 km.

- Cayambe (Ekwador) - W grudniu 2016 roku anormalna aktywność sejsmiczna tego masywnego wulkanu obejmująca wulkaniczno-tektoniczne i długookresowe trzęsienia ziemi. W pobliżu wierzchołka wulkanu w lodowcu pojawiły się spękania, wspinacze wyczuwali odór siarki. Dane GPS wskazują na deformację zboczy Cayambe. Brak anomalii termicznej. Czyżby w przyszłości erupcja? Cayambe po raz ostatni wybuchł w latach 1785-86 z górnego południowo-wschodniego zbocza.

- Nevados De Chillan (Chile) - W ostatnich dniach słabe emisje popiołu.

W ciągu najbliższych miesięcy powinno dojść do oderwania się ogromnej góry lodowej od pokrywy lodowej Larsen C na Antarktydzie. Długość szczeliny oddzielającej górę od Larsen C wynosi 20 km, jej głębokość to około 500 metrów, a szerokość 100 metrów. Po oderwaniu się góry lodowej od Larsen C pozostała pokrywa lodowa z pewnością stanie się mniej stabilna.

Na zdjęciach wulkan Cayambe oraz pozostałości delty lawowej Kamokuna/ Kilauea (HVO).

EDIT: Emisja siarkowodoru powoduje masową śmierć ryb w jeziorze Averno (Avernus), Campi Flegrei, Włochy. Poprzednia masowa śmierć ryb miała miejsce w Lago Averno 8 lutego 2005 roku. Jeszcze wcześniejsze miały miejsce w styczniu 2002 roku i lutym 2003 roku.

http://citeseerx.ist.psu.edu/viewdoc/download?doi=10.1.1.474.893&rep=rep1&type=pdf

sobota, 31 grudnia 2016

Pożegnanie 2016 roku

Jeszcze kilkanaście godzin pozostało do rozpoczęcia 2017 roku. Oby obfitował on w zaskakujące i spektakularne erupcje wulkaniczne, które będą zapierały dech w piersi. Będę je starał się z większym bądź mniejszym opóźnieniem raportować i monitorować. Cieszy mnie że Wulkany Świata zdobywają coraz większą popularność (zerkam od czasu do czasu na statystyki odwiedzin), chociaż nie wróżę temu blogowi większej popularności, gdyż tematyka Wulkanów jest zbyt abstrakcyjna i odległa od zainteresowań wielu ludzi. Chciałem jednak aby ten blog był odmienny od innych (muzycznych, lifestylowych, modowych, politycznych czy nawet podróżniczych, których są w sieci dziesiątki). Będę go pisał tak długo i wytrwale jak tylko można. W 2017 roku znowu powalczę o wydanie książki (i spróbuję rozwiązać kilka problemów osobistych) - z bliższych planów to muszę się zabrać za trzeci tekst dla crazynauka.pl, ponieważ chcę promować wiedzę o wulkanach gdzie się tylko da. Wszystkiego najlepszego w 2017 roku dla moich Czytelników. Czytajcie jak najwięcej rzetelnej prasy naukowej i popularyzatorskiej, sięgajcie po wartościowe książki i śledźcie przełomy naukowe (oby w najbliższych latach było ich jak najwięcej). Zwłaszcza najmłodsze pokolenie powinno wykształcić w sobie pasję do nauk ścisłych i przyrodniczych nie zapominając jednak o wartościach nauk humanistycznych. Sam jak najwięcej czytam na różnorodne tematy, gdyż obecnie doskonała wiedza jest w zasięgu ręki każdego - trzeba tylko chcieć po nią sięgnąć. Pewne rzeczy oczywiście mnie drażnią jak np. próby politycznego/religijnego ideologizowania nauki bądź wiara ludzka w różne bzdurne teorie spiskowe czy pseudonaukę rozmaitych szarlatanów, ale odpowiedzią na to jest czytać i jeszcze raz czytać, stale uczyć się nowych rzeczy i nie bać się nierzadko trudnych i abstrakcyjnych dla zwykłego zjadacza chleba zagadnień naukowych. Potraktować poznanie ich jako swoiste wyzwanie. Jeszcze raz szampańskiego i hucznego Sylwestra!

Dzisiaj o godzinie 07.30 lokalnego czasu rozpoczęła się kolejna w tym miesiącu (bodaj dziewiąta) erupcja eksplozywna wulkanu Bogoslof. W pobliżu wysepki zarejestrowano uderzenia błyskawic. Gęste i wysokie chmury uniemożliwiają obserwację. Myślę że aktywność erupcyjna wulkanu Bogoslof potrwa jeszcze w 2017 roku. Możemy spodziewać się kolejnych eksplozji. Podobnie ma się sprawa z peruwiańskim wulkanem Sabancaya, który od 28 grudnia zintensyfikował aktywność erupcyjną.

Także 29 grudnia 2016 roku eksplozja filipińskiego wulkanu Bulusan wygenerowała obłok erupcyjny o wysokości 2-3.6 km. Bulusan (na zdjęciu) już kilka razy dawał o sobie w tym roku znać. Pozostałe czynne filipińskie wulkany (Mayon, Kanlaon, Taal) drzemią.

wtorek, 27 grudnia 2016

Podsumowanie roku 2016 w zakresie aktywności wulkanicznej

Rok 2016 powoli i nieubłaganie zbliża się ku końcowi, zatem czas na małe podsumowanie tegorocznej aktywności erupcyjnej. Co prawda do Sylwestra pozostało jeszcze niecały tydzień, ale zaczynamy. W ubiegłym roku podsumowania nie robiłem, choć muszę przyznać że 2015 był rokiem o wiele ciekawszym niż 2016. W tym roku zdecydowanie zabrakło jakiejś spektakularnej i silnej erupcji wulkanicznej w stylu Calbuco (Chile, kwiecień 2015 roku). Zamilkły niektóre wulkany po których można by się było spodziewać regularnej aktywności erupcyjnej np. Anak Krakatau (Indonezja) czy Tavurvur (Papua Nowa Gwinea). Także jeden z najaktywniejszych wulkanów Europy czyli Etna nie przejawiał większej aktywności erupcyjnej. Na Islandii pomimo aktywności sejsmicznej wulkanów Bardarbunga i Katla nie doszło do erupcji wulkanicznej.

Jakie zatem erupcje w 2016 roku zapadły mi szczególnie w pamięć? Na pewno długa erupcja Mount Sourabaya na wyspie Bristol (Sandwich Południowy, od 2 maja 2016 r.) czy grudniowa (do tej pory czterokrotna) erupcja wulkanu Bogoslof (Aleuty, Alaska). To są dla mnie dwie największe niespodzianki 2016 roku. 4 stycznia ładnie wybuchł indonezyjski wulkan Soputan (w tym miesiącu udzieliłem także wywiadu dla warszawskiego radia RDC). Intensywną aktywność erupcyjną wykazywały wulkany Santiaguito (Gwatemala), Fuego (Gwatemala) i Turrialba (Kostaryka), znacznej redukcji uległa natomiast aktywność erupcyjna wulkanu Sakurajima (Kiusiu, Japonia). W maju 2016 roku doszło do znaczących paroksyzmów erupcyjnych wulkanu Etna (Sycylia, Włochy - jedyny znaczący epizod erupcyjny Królowej Wulkanów w tym roku) oraz do jedynej w tym roku erupcji szczelinowej wulkanu Piton de la Fournaise (Reunion, Francja) - fotografowanej przez drony. 21 maja gorejące chmury z sumatrzańskiego wulkanu Sinabung zabijają siedem osób w wiosce Gember. 7 czerwca niefrasobliwy turysta ginie w Norris Geyser Basin kaldery Yellowstone. W tym samym miesiącu erupcja wulkanu Mount Curry zaczyna zagrażać koloniom pingwinów maskowych i złotoczubych na wyspie Zavodovski (Sandwich Południowy). 27 września 2016 roku wybucha (dość niespodziewanie) wulkan Rinjani (Lombok, Indonezja) - na szczęście nie ma ofiar śmiertelnych. 11 października dochodzi do niespodziewanej erupcji japońskiego wulkanu Aso z obłokiem erupcyjnym o wysokości 11 km. W tym samym miesiącu ma miejsce także premiera znakomitego filmu dokumentalnego Wernera Herzoga "Into the Inferno" (2016), który polecam. Grudzień należy zaś do aleuckiego wulkanu Bogoslof. W grudniu rozpocząłem też współpracę z poczytnym portalem popularyzatorskim Crazynauka.pl

Napisałem też książkę (nie wydaną do tej pory) o wulkanach. Może w 2017 roku będę miał więcej szczęścia i samozaparcia, by ją wydać. Wiele się też działo pod kątem fajnych wydarzeń wyprawowo-eksploratorskich. W styczniu 2016 roku Grzegorz Gawlik dotarł do sześciu najwyżej położonych jezior na Ziemi znajdujących się na andyjskim wulkanie Ojos del Salado - podróżnik ustalił też że to Lullaillaco, a nie Ojos del Salado jest najwyższym aktywnym wulkanem na Ziemi. Grzegorz jako bodaj pierwszy Polak wspiął się na czynny meksykański wulkan Popocatepetl, co jest bardzo odważnym wyczynem. 7 marca 2016 roku Marcel Korkuś zanurkował w jeziorze wysokogórskim andyjskiego wulkanu Cerro Tipas stając się rekordzistą Guinnessa. Celem Marcela było także zanurkowanie w jeziorze Ojos del Salado (położenie na wysokości ok. 6510 m), ale niestety surowe warunki pogodowe w XII 2016 na Ojos nie pozwoliły na realizację tego zamierzenia. Ja w tym roku byłem jedynie na trzech wulkanach obszaru wulkanicznego Olot (Hiszpania), przyjrzałem się także z bliska polskiemu eksplodującemu (niewulkanicznemu) jezioru Tobellus Mały. Szkoda tylko że moją kamerę szlag trafił - pozostały tylko zdjęcia z obu tych wypraw.

Obiecywałem sobie że nigdy nie będę wchodził w tematy polityczne na tym blogu, gdyż uważam że nauka powinna być wolna od jakiejkolwiek ideologicznej ingerencji. Jednak denerwuje mnie ignorancja obecnej partii rządzącej PiS, która przejawia się w usilnym trwaniu przy smoleńskiej teorii spiskowej, próbie wyrugowania teorii ewolucji i zastąpienia jej żenującym kreacjonizmem, marginalizowaniu ochrony środowiska/ekologii oraz uznawaniu globalnego ocieplenia za przekręt. Odnoszę wrażenie że chrześcijańscy konserwatyści nie są skłonni zagłębić się w nauki ścisłe i przyrodnicze wykazując się w wielu kwestiach skrajną ignorancją. Chciałbym aby w Polsce w większym stopniu dbano o rozwój nauk przyrodniczych i ścisłych oraz o rzetelną edukację młodszych pokoleń w tym zakresie - jednak do tego daleka droga, skoro ogromne dofinansowanie przyznaje się pozbawionej jakiegokolwiek dorobku naukowego uczelni księdza Rydzyka.

Na zdj. tegoroczne erupcje wulkanów Piton de la Fournaise (via Dronestagram), Santiaguito, Rinjani i Soputan.

czwartek, 22 grudnia 2016

O narodzinach wulkanu Bogoslof

W maju 1796 roku po serii wulkanicznych erupcji narodził się wulkan Bogoslof. Obserwator na wyspie Unimak zauważył daleko na morzu czarny obiekt. Na wyspie widoczne były ogromne płomienie, które zamieniały noc w dzień, miało miejsce trzęsienie ziemi, a z nowego krateru sporadycznie wyrzucane były kamienie. Po trzech dniach aktywność sejsmiczna ustała, płomienie zanikły i pojawiła się wyspa w kształcie stożka. Dopiero po ośmiu latach mogła zostać zbadana. W 1883 roku narodził się nowy wulkan New Bogoslof (obecnie zwany Grewingk). Wszelkie zmiany jego kształtu i rozmiaru zostały udokumentowane w trakcie 14 wizyt badawczych w latach 1883-1899. New Bogoslof odkrył kapitan Anderson 27 września 1883 roku - wulkan wyrzucał tego dnia rozgrzane skały, parę i popiół z wierzchołka i ze szczelin (niektóre z nich znajdowały się pod wodą). Kapitan Healy ze statku "Corwin" wizytował wyspę czterokrotnie - napisał w 1884 roku: "Oba wierzchołki były niedostępne z powodu pary i obłoków siarki, które je otaczały. Jednej nocy w ciemności wulkan zaprezentował olśniewający spektakl. Jego szczyt był otoczony jasnym siarkowym światłem, które wyrzucały także szczeliny na jego stronie i lśniło ono na tle ciemnego nieba".

C. Hart Merriam był na Bogoslof dwukrotnie. W 1891 roku pisał: "Kształt wyspy nie sugerował że jest to wulkan... nie było stożka i prawdziwego krateru. Nowy wulkan otoczony był parą, która wydostawała się z tysięcy małych szparek i wypływała jako rozległe obłoki z większych szczelin i otworów przypominających kratery. Para była zazwyczaj zaimpregnowana obłokami siarki. Większość skał była gorąca. Baseny gorącej wody znajdowały się na plaży". 26 maja 1906 roku trzecia wyspa została dodana do grupy Bogoslof. Opisał ją Dr. C. H. Gilbert: "Byliśmy zaskoczeni że wyspa Fire (Grewingk) już nie dymiła. Trzecia duża wyspa wyrosła w połowie drogi między dwiema poprzednimi. Była zbudowana ze spękanej i twardej lawy i emitowała obłoki pary i dymu z wielu małych kraterów, którymi była upstrzona. Wokół tych kraterów skały były żółte od siarki".

http://www.stateofalaskaguide.com/xix-mountains-and-volcanoes.htm

Fascynujące są te stare opisy i pionierskie zdjęcia nowo narodzonych wulkanów. W każdym razie przedświąteczna erupcja Bogoslof 20 i 21 XII 2016 roku to miłe zaskoczenie. Mam nadzieję że wulkan ten nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i doczekamy się w przyszłości wyprawy badawczej wulkanologów z AVO na niego.

EDIT: Naukowcy z AVO ustalili przypuszczalną lokalizację erupcji: podmorski otwór erupcyjny blisko wschodniej linii brzegowej wyspy (bądź tam gdzie ona była). W wyniku erupcji morfologia Bogoslof uległa zmianom - akumulacja popiołu uformowała nowy ląd, a porcja lądu blisko otworu erupcyjnego została rozsadzona.

Przypomina mi się niespodziewana erupcja wulkanu Kasatochi w 2008 roku.

https://www.adn.com/alaska-news/science/2016/12/22/aleutians-bogoslof-volcano-still-rumbling-after-2-eruptions-in-2-days/

Swoją drogą kompletny brak zainteresowania polskich mediów erupcją Bogoslof. Wzmiankę o niej póki co widziałem jedynie na blogu o zjawiskach przyrodniczych. Nawet na znanych z forsowania teorii spiskowych Zmianach na Ziemi o niej nie napisali (lepiej znowu postraszyć rychłym przebudzeniem Campi Flegrei). Tak samo na polskim Twitterze. Kogo obchodzi jakiś aleucki wulkan? Może to i lepiej. Przynajmniej mam świadomość że o pewnych wydarzeniach informuję jako pierwszy (albo jako jeden z pierwszych).

EDIT: 23 XII trzecia erupcja eksplozywna wulkanu Bogoslof o godzinie 18.30 UTC. Obłok erupcyjny o wysokości poniżej 10 km, wyrzut lawy. Znowu kod czerwony awiacji. Czwarta miała miejsce 26 grudnia 2016 roku. Tym razem obłok erupcyjny sięgnął szacowanej wysokości 9 km.

środa, 21 grudnia 2016

Bogoslof i Fuego

Wczorajsza erupcja aleuckiego wulkanu Bogoslof była krótka, gdyż trwała około pół godziny. Piloci zaobserwowali o godzinie 00.35 UTC obłok erupcyjny sięgający wysokości 10.3 km. Szkoda że nikt go nie udokumentował fotograficznie. Wulkan niestety nie jest powierzchniowo monitorowany przez wulkanologów z AVO. Niektóre poprzednie erupcje Bogoslof trwały tygodniami-miesiącami, zatem istnieje możliwość kolejnych wybuchów. Na zdj. AVO podmorska erupcja Bogoslof pomiędzy 1898-1906 (fotograf nieznany).

Umiarkowane bądź silne eksplozje targają wulkanem Fuego w Gwatemali. Obłoki popiołu nad wulkanem sięgają wysokości 4.5-5 km. Opad popiołu ma miejsce m.in. Panimaché, Morelia, Hagia Sophia, Sangre de Cristo i San Pedro Yepocapa. Z wulkanu schodzą trzy wylewy lawy: kanionem Santa Teresa (długość 2 km), Taniluyá (1.8 km) i Trinidad (600 metrów).

EDIT 21 grudnia - Kolejna silna erupcja wulkanu Bogoslof (Alaska, Aleuty) o godzinie 01.10 czasu UTC (17.10 lokalnego czasu). Obłok erupcyjny sięgnął wysokości 10.6-12 km. Nadal brak innych zdjęć poza satelitarnymi. Możemy spodziewać się nowych erupcji. Bogoslof po raz ostatni wykazywał aktywność erupcyjną w 1992 roku. Kod awiacji czerwony - zakaz zbliżania się lotnictwa w okolice wyspy.

wtorek, 20 grudnia 2016

Kosmiczne wulkany - drugi tekst na crazynauka.pl

Powoli rok 2016 zmierza ku końcowi. Rok wyjątkowo spokojny, jeśli chodzi o znaczącą aktywność wulkaniczną, raczej pozbawiony spektakularnych erupcji wulkanicznych. Przeczucie mówi mi że 2017 będzie inny. Tymczasem chciałbym podzielić się z Czytelnikami linkiem do mojego drugiego artykułu dla poczytnego portalu crazynauka.pl, w którym omawiam wulkany Układu Słonecznego i lawowe egzoplanety. W porównaniu do innych blogów popularyzatorskich Wulkany Świata nigdy nie cieszyły się wielkim powodzeniem, gdyż tematyka bloga jest dla większości osób (poza geologami czy geofizykami zainteresowanymi tematem) raczej obca. Stwierdziłem zatem że warto wszelaką tematykę związaną z wulkanami popularyzować gdzieś dalej i tym samym spróbować dotrzeć do większej liczby ludzi zainteresowanych szeroko pojętymi naukami ścisłymi i przyrodniczymi. Wulkanologia potrafi być cudownie interdyscyplinarna, a że w Polsce (gdzie nie mamy aktywnych wulkanów) nie cieszy się powodzeniem... może czas najwyższy chociaż próbować to zmienić?

Link: http://www.crazynauka.pl/poza-ziemia-tez-sa-wulkany-zobaczcie-jakie/

Niusy: W kraterze centralnym wulkanu Colima w Meksyku rośnie kopuła lawowa. Targają nim regularne eksplozje wulkaniańskie z centralnego krateru. Wylew lawy płynie bardzo wolno południowym zboczem tego wulkanu. Wulkan Kluczewska Sopka (Kamczatka, Rosja) emituje gęstą chmurę pary. Wykryto niewielką anomalię termiczną na jego wierzchołku.

EDIT: Krótka erupcja eksplozywna wulkanu Bogoslof (Alaska, Aleuty), która wygenerowała obłok erupcyjny o wysokości 10 km. Zauważyli ją piloci i satelity, w sieci brak zdjęć (niestety).

Na zdj. NASA marsjański wulkan tarczowy Olympus Mons - marzenie niektórych wspinaczy. :-)

środa, 14 grudnia 2016

Marcel Korkuś już na Ojos del Salado

Po zdobyciu wulkanu San Francisco (6018 metrów wysokości) Marcel Korkuś wraz z ekipą Ojos Diving Expedition 2016 dotarli z Fiambala na Ojos Del Salado. Na początku wyprawy pogoda dopisywała i nie było wiatru. Jednak śniegu na Ojos jest bardzo dużo, a wędrówka w górę była trudna ze względu na głębokie zaspy. Obóz na wulkanie został założony, a sprzęt do nurkowania przeniesiony na wysokość 5800 metrów. Jutro bądź pojutrze odszukanie pod śniegiem wysokogórskich jeziorek. Oby się udało.

A co u wulkanów? W telegraficznym skrócie - nasilenie aktywności erupcyjnej wulkanu Colima w Meksyku w ostatnich dniach. Niewielkie roje trzęsień ziemi pod wulkanem Mount Saint Helens - słaba sejsmiczność nie wskazuje jednak kiedy nastąpi erupcja. Emisje popiołu z wulkanu Copahue (Chile/Argentyna). Anomalia termiczna na wierzchołku kamczackiego wulkanu Bezymianny (Bezimienny) - prawdopodobna ekstruzja kopuły lawowej.

Nie zanosi się na jakąś silniejszą erupcję wulkaniczną w grudniu. O postępach Ojos Diving Expedition 2016 będę informował na bieżąco.

EDIT 16 grudnia 2016 roku - Wygląda na to że Ojos Diving Expediton 2016 się kończy. Ambitne plany Marcela pokrzyżowała surowa pogoda na wulkanie. Szkoda, ale zawsze można spróbować jeszcze raz.

czwartek, 8 grudnia 2016

Pierwsze niusy od Ojos Diving Expedition 2016

Marcel Korkuś, który ma zamiar 19 grudnia 2016 roku zanurkować w najwyżej położonym jeziorze na Ziemi znajdującym się na wulkanie Ojos del Salado spotkał się z zagranicznymi wspinaczami, którzy mają go w tym zadaniu asystować (Pablo, Herman i Chaco), po czym ekipa Ojos Diving Expedition 2016 wyruszyła z Fiambala, by się aklimatyzować. Pierwszy etap aklimatyzacji czyli wejście na wygasły wulkan Falso Morocho (4600 metrów) zakończył się sukcesem. Wcześniej czwórka uczestników wyprawy nocowała na wysokości 3000 metrów nad poziomem morza - towarzyszyły im dzikie konie, lamy, osły, być może nawet drapieżne pumy. Drugi etap aklimatyzacji ma objąć wspinaczkę na wulkan San Francisco (6018 metrów), na którym wspinacze spędzą jedną noc. A potem... Ojos del Salado, który zaczął się pojawiać na tym blogu regularnie. I bardzo dobrze.

Mała dygresja odnośnie wyprawowej eksploracji. Zgadzam się z Grzegorzem Gawlikiem że w kwestii eksploracji badawczej liczne wulkany mają wiele do zaoferowania. Mógłbym wymienić dziesiątki wulkanów, które nie są należycie zbadane i logistycznie bardzo trudne do osiągnięcia. Niektóre z nich być może nigdy nie zostały zdobyte albo nie zostało to w żaden sposób udokumentowane. Przykłady? Wiele wulkanów Etiopii, Kamczatki, Chin, Indonezji, Papui Nowej Gwinei, liczne wulkany antarktyczne i sub-antarktyczne (np. Sandwich Południowy, Wyspy Balleny'ego, Wyspa Piotra I). Uwielbiam wieczorem przysiąść sobie na godzinkę nad Google Earth i eksplorować najtrudniej dostępne zakątki Ziemi. Znam wiele wulkanów, które poza zdjęciami satelitarnymi nie mają żadnych zdjęć w sieci. Oczywiście jest ich coraz mniej, ale nadal są. Generalnie odnoszę wrażenie że wulkany są przez wspinaczy traktowane po macoszemu - zwłaszcza te niższe. Owszem, mamy Elbrus, Kazbek, Demawend, Kilimandżaro, Cotopaxi czy Ojos del Salado (od strony Chile) - wulkany na które alpiniści nader chętnie się wspinają, mamy też wulkany stricte-turystyczne jak Wezuwiusz, Santorini czy Pico del Teide, które tak czy owak warto podziwiać (w końcu wulkan to wulkan - coś wspaniałego, a celem tego bloga jest rzetelna promocja wulkanów wśród Czytelników). Jednak wiele jeszcze pozostaje do odkrywania czy eksplorowania, jeśli chodzi o wulkany. Przykładowo podmorskie wulkany są w dużej mierze niezbadane - ba, nie jest znana nawet ich dokładna liczba. Zauważyłem że wciąż ogromnym powodzeniem cieszą się Himalaje czy Korona Ziemi - na pewno zdobycie Everestu czy Broad Peak to doskonałe osiągnięcie fizjologiczne i dla wielu osób mordercze wyzwanie, ale nie ma w tym już dla mnie posmaku nowości (przykładowo na Everest weszło setki wspinaczy, najwyższy szczyt na Ziemi stał się niestety oblegany). Ok, zgoda, zawsze można wytyczyć nową i trudniejszą trasę na często odwiedzany szczyt. Jednak osobiście wolałbym kiedyś wejść na jakiś dużo niższy wulkan (czy szczyt) i mieć świadomość że byłem na nim pierwszy albo przynajmniej jako jeden z pierwszych. Dlatego cenię wspinaczy i podróżników-odkrywców, którzy robią coś nowego, świeżego, nie tylko się wspinają, ale też eksplorują, badają, analizują, bo to dzięki nim wiedza geograficzna się poszerza. Do tego grona zaliczam Marcela Korkusia czy Grzegorza Gawlika.

Ostatnio zajrzałem na stronę nowojorskiego The Explorers Club, Klubu Odkrywców, zrzeszającego ludzi, którzy eksplorują (bądź kiedyś eksplorowali) ląd, morze, powietrze czy przestrzeń kosmiczną. Dla mnie to co robi NASA czy ESA to coś niesamowitego (eksploracja badawcza kosmosu, planet, ich księżyców, planetoid czy wreszcie gwiazd i egzoplanet), lecz na Ziemi wciąż mamy białe plamy geograficzne np. niektóre wulkany, osamotnione wyspy wulkaniczne (nie tylko zresztą wulkaniczne - generalnie niezamieszkane albo niedostępne wyspy zawsze kojarzyły mi się z czymś nowym, mam do nich ogromną słabość), ukryte gdzieś głęboko w górach jaskinie, cenoty i zalane wodą groty (eksploracją tychże zajmuje się m.in. nasz rodak Krzysztof Starnawski), niektóre łańcuchy i masywy górskie (nadal są szczyty w Himalajach, Karakorum, Kunlun czy na Antarktydzie, które uchodzą za ciągle nie zdobyte np. wulkan Mount Siple), niezbadane dżungle Papui Nowej Gwinei czy Papui Zachodniej, ogromne i surowe płaskowyże (Chang Tang), niezbadane jeziora czy kaniony (arktyczne wyspy Kanady, Grenlandia), gigantyczne połacie tundry i tajgi, wreszcie tajemnice głębin morskich i oceanicznych (rowy oceaniczne, podmorskie łańcuchy górskie, etc.)

Oprócz sporadycznych wypadów na wulkany lubię od czasu do czasu eksplorować opuszczone budynki przemysłowe, rozrywkowe, struktury militarne, szpitale, wielkie hale fabryczne. Podoba mi się industrialny i post-apokaliptyczny klimat tego typu miejscówek. No i koszt takiej eksploracji często jest żaden. Niestety ze zdumieniem stwierdzam że Urban Exploration stał się modą - tysiące nastolatków czy dzieciaków w tym uczestniczy (zdarzają się wśród nich wandale), w urbexie nie ma już powiewu świeżości, jest lansowanie się na portalach społecznościowych, itd. Owszem, i tutaj zdarzają się ludzie, którzy robią coś wartościowego, nowatorskiego, ale są nieliczni. Po prostu zajmuje się tym zbyt dużo ludzi. A wówczas taka działalność przestaje być odkrywcza.

Zdj. Ojos Diving Expedition 2016 - w drodze na szczyt i na szczycie Falso Morocho.

https://www.facebook.com/ojosdiving/?fref=ts

Przy okazji pragnę poinformować że zadebiutowałem niniejszym tekstem dla poczytnego portalu crazynauka.pl. Mam nadzieję, że przypadnie on moim czytelnikom do gustu.

http://www.crazynauka.pl/mount-saint-helens-co-wiemy-o-jednej-z-najwiekszych-katastrof-xx-wieku/

Zapraszam też do śledzenia mojego Twittera, gdzie informacje zamieszczam częściej niż tutaj:

https://twitter.com/Wulkany1?lang=pl

wtorek, 6 grudnia 2016

Tragedia na wulkanie Antuco

Tragedia na wulkanie Antuco jest jedną z największych tragedii w historii chilijskiej armii od czasu zatonięcia parowca "Cazador" w 1856 roku w Punta Carranza (458 ofiar śmiertelnych). Wydarzyła się ona 18 maja 2005 roku (25 lat wcześniej tego samego dnia - 18 V 1980 roku - doszło do słynnej erupcji wulkanu Mount Saint Helens). Miała to być rutynowa misja treningowa. Major chilijskiej armii Patricio Cereceda wydaje rozkaz 474 rekrutom 17 regimentu Los Ángeles, by wyruszyli w 28-kilometrowy marsz na wysokości od 1400 do 1700 metrów na chilijskim wulkanie Antuco. Major nie zważa na ostrzeżenia innych wojskowych o nadciągającej złej pogodzie. Większość żołnierzy regimentu to byli biedni młodzi mężczyźni, którzy wstąpili ochotniczo do wojska, by polepszyć swój los. Niektórzy z rekrutów dopiero co ukończyli 18 czy 19 lat. Po pięciu godzinach marszu w żołnierzy na Antuco uderzyła śnieżyca tzw. viento blanco. Viento blanco, białe piekło - spadek temperatury do -35 stopni Celsjusza, wiatr osiągający w porywach 100 km/h, potężna śnieżyca, istne białe tsunami, które żołnierzy oślepiało i mroziło. Rekruci rozpierzchli się desperacko próbując znaleźć schronienie. Niektórym poborowym udało się ukryć w schronie La Cortina uprzednio należącym do firmy energetycznej ENDESA. Inni w ciągu mniej niż 2-3 godzin zamarzali, umierali wskutek hipotermii. Niektóre z ciał zamarzniętych rekrutów odnaleziono pod pokrywą śniegu o grubości 4 metrów. Ciało ostatniej ofiary zamieci śnieżnej na Antuco odnaleziono dopiero 6 lipca 2005 roku. Łącznie umarło 44 poborowych oraz jeden sierżant. Tragedia na wulkanie Antuco wstrząsnęła mieszkańcami Chile. Major Patricio Cereceda, który wydał rozkaz 'śnieżnego treningu' został skazany na karę 5 lat pozbawienia wolności - wyszedł na wolność po 3 latach i 9 miesiącach odsiadki w więzieniu. Trzech oficerów zostało zmuszonych do rezygnacji ze służby wojskowej, sześciu ich podwładnych otrzymało reprymendy, a 10 żołnierzy pochwały za bohaterskie działania.

http://wulkanyswiata.blogspot.com/2011/08/chile_28.html

Zdj. krateru wulkanu Antuco Mono Andes.

Ostatnio zacząłem słuchać polskiego projektu eksperymentalno ambient black metalowego Vyrh z Katowic, którego motywem przewodnim są tajemnice gór i górskie tragedie (np. tragedia nad przełęczy Diatłowa w górach Uralu z 1958 roku czy osławiony tatrzański Żleb Drege'a z którego nie ma już odwrotu). Tragedia na wulkanie Antuco to kolejny przykład tego że góry czy wulkany nie znają litości. Wystarczy nagłe pogorszenie się pogody i o śmierć z zimna nietrudno.

https://vyrh.bandcamp.com/

piątek, 2 grudnia 2016

W jaki sposób wulkany wpływają na ziemski klimat?

Ostatnio przeczytałem kilka interesujących artykułów dotyczących antropogenicznego globalnego ocieplenia na stronie Nauka o klimacie, którą polecam. Osobiście wierzę że globalne ocieplenie wynika ze spalania paliw kopalnych przez ludzi. I choć nadal wśród niektórych polityków, lobbystów i naukowców zdarzają się denialiści zmian klimatycznych setki naukowców z renomowanych uczelni i instytucji badawczych uznaje antropogeniczne globalne ocieplenie za niezaprzeczalny fakt. Dowody są na wyciągnięcie ręki i nie raz zostały utrwalone na zdjęciach czy w filmie - chociażby topnienie arktycznej pokrywy lodowej czy lodowców na Alasce. Zatem jaki jest wpływ erupcji wulkanicznych, a co za tym idzie emisji gazów wulkanicznych do atmosfery na ziemski klimat?

Nie jestem ekspertem od klimatologii, ale nie da się ukryć że potężne erupcje wulkaniczne mogą wpłynąć na klimat, czego dowodem są dwie potężne erupcje eksplozywne wulkanów Pinatubo (6 w skali VEI, Filipiny) i Cerro Hudson (5 w skali VEI, Chile) w 1991 roku - notabene ten ostatni wulkan wykazuje obecnie zmiany w aktywności sejsmicznej, co w dniu dzisiejszym skutkowało podwyższeniem dla niego stopnia alarmu. Potężna erupcja eksplozywna może wygenerować obłok erupcyjny sięgający wysokością aż do stratosfery, do której dostaną się popiół, aerozole siarkowe i gazy wulkaniczne. Popiół opada ze stratosfery w ciągu kilku kolejnych dni czy tygodni - jego wpływ na zmiany klimatu jest znikomy. Warto natomiast zatrzymać się przy SO2 (dwutlenku siarki) i CO2 (dwutlenku węgla) emitowanym przez wulkany.

Z SO2 w ziemskiej atmosferze powstaje kwas siarkowy H2SO4, który następnie gwałtownie kondensuje do postaci aerozoli siarkowych, a te mogą znajdować się w niższej stratosferze przez rok bądź jeszcze dłużej. Obecność owych aerozoli siarkowych sprzyja odbijaniu radiacji słonecznej z powrotem w przestrzeń kosmiczną, a to prowadzi do schłodzenia troposfery (najniższej i najcieńszej warstwy atmosfery). Pinatubo jest tutaj dobrym i często przywoływanym przykładem - jego paroksyzm erupcyjny w dniu 15 czerwca 1991 roku wyrzucił do stratosfery 20 milionów ton SO2. W konsekwencji powierzchnia Ziemi uległa schłodzeniu na okres trzech lat o 0.5 stopnia Celsjusza. Meksykański wulkan El Chichón wybuchając gwałtownie w 1982 roku wyprodukował 7 milionów ton SO2. Znacznie więcej SO2 wyemitowała do atmosfery erupcja szczelinowa Laki w 1783 roku - szacunkowo 120 milionów ton zabijając przy okazji 10 000 ludzi (20% ówczesnej populacji Islandii). Dla porównania trwająca przez 6 miesięcy w latach 2014-15 erupcja szczelinowa Holuhraun wyemitowała 11 milionów ton SO2 - jej wpływ na środowisko i zdrowie okazał się na szczęście zredukowany.

Dwutlenek węgla (CO2) jest głównym gazem cieplarnianym obwinianym o globalne ocieplenie. Często denialiści zmian klimatycznych powołują się na emisje CO2 z wulkanów jako na czynnik sprzyjający globalnemu ociepleniu. W porównaniu jednak z działalnością ludzi związaną ze spalaniem paliw kopalnych wulkany (zarówno te znajdujące się na lądzie, jak i podmorskie) emitują globalnie mniej niż 1% CO2. Mount Saint Helens w 1980 roku w ciągu zaledwie 9 godzin wyemitował 10 milionów ton CO2 do atmosfery - ludzkości wystarcza osiągnięcie tej wartości w czasie nieco mniejszym niż trzy godziny. W dodatku silne erupcje wulkaniczne (powyżej 5 w skali VEI) są nader rzadkie. Nie występują regularnie - przykładowo w roku obecnym nie było ani jednej erupcji wulkanicznej o sile 4 w skali VEI, o 5 czy 6 już nawet nie wspominając.

Źródła z USGS:

https://volcanoes.usgs.gov/vsc/file_mngr/file-154/Gerlach-2011-EOS_AGU.pdf
https://volcanoes.usgs.gov/vhp/gas_climate.html
http://volcano.oregonstate.edu/book/export/html/151
http://naukaoklimacie.pl/

Zastanawiam się ile w ciągu roku potrzeba by było potężnych i bogatych w SO2 erupcji a la Pinatubo 1991 (6 w skali VEI), by 'zredukować' antropogeniczne globalne ocieplenie. Gwoli przypomnienia jedynie trzy erupcje w XX wieku miały 6 w skali VEI - Santa Maria - 1902 rok, Katmai/ Novarupta - 1912 rok i Pinatubo - 1991 rok. W XXI wieku jeszcze nie doczekaliśmy się erupcji o zbliżonej do Pinatubo, Krakatau czy Tambora sile.

Na zdjęciu mapa dystrybucji aerozoli siarkowych z erupcji Pinatubo pomiędzy 14 czerwca a 26 lipca 1991 roku oraz destrukcja po erupcji wulkanu El Chichón w 1982 roku, zdj. Mario Arturo Coutiño.

wtorek, 29 listopada 2016

Arsia Chasmata i Chirinkotan

Wczoraj doszło do silnej erupcji kurylskiego wulkanu Chirinkotan zarejestrowanej przez satelitę, która wygenerowała obłok erupcyjny o wysokości około 10 km. Chirinkotan to rzadko odwiedzana wysepka wulkaniczna, ale udało mi się znaleźć zdjęcie krateru tego wulkanu - prawdopodobnie wykonane w 2015 roku.

Pojawiają się pierwsze fotografie powierzchni Marsa wykonane przez orbiter ExoMars w ramach misji ESA (Europejskiej Agencji Kosmicznej). Na jednej z fotografii wykonanej kamerą CaSSIS widać strukturę Arsia Chasmata na zboczu marsjańskiego wulkanu tarczowego Arsia Mons, na innej widoczny jest krater o średnicy 1.4 km znajdujący się na krawędzi większego krateru w pobliżu marsjańskiego równika. Będę regularnie sprawdzał czy pojawią się w przyszłości nowe zdjęcia struktur wulkanicznych Czerwonej Planety.

Przed nami grudzień 2016 roku. Czy w finale tego roku doświadczymy jakieś znaczącej erupcji wulkanicznej? Jakie niespodzianki przyniesie 2017 rok?

piątek, 25 listopada 2016

Wywiad z Grzegorzem Gawlikiem o Projekcie 100 Wulkanów

W końcu postanowiłem zrobić wywiad z polskim podróżnikiem i eksploratorem wulkanów Grzegorzem Gawlikiem. Jest to prezent dla moich Czytelników i dla ludzi, którzy lubią wulkany. Wywiad zawsze był moją ulubioną formą dziennikarską, zatem mam nadzieję że się udał. Pierwotnie chciałem go jednocześnie umieścić tutaj, ale stwierdziłem że nie ma sensu, gdyż okazał się zbyt obszerny. Mam taką cichą nadzieję, iż po przeczytaniu tej rozmowy znajdą się kolejne osoby zainteresowane tematem aktywności wulkanicznej. Ten rok jest słabiutki w zakresie silniejszych erupcji wulkanów, ale być może następny przyniesie duże niespodzianki. Tymczasem zachęcam do lektury:

http://bartkrawczyk.natemat.pl/195461,na-polmetku-100-wulkanow-wywiad

A oto jak pięknie wybuchł dzisiaj wulkan Popocatepetl - widok z Mexico City. Kolumna erupcyjna o wysokości 5 km.

czwartek, 24 listopada 2016

Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski "Kukuczka" - recenzja

Dzisiaj wyjątkowo recenzja książki nie związanej z tematyką tego bloga, ale czasem warto zaskakiwać. To wulkany fascynują mnie najbardziej, a nie 'zwykłe' granitowe szczyty, choć umiałbym wymienić wszystkie ośmiotysięczniki czy inne trudne do wspinaczki góry nawet wtedy gdyby ktoś wybudził mnie ze snu o drugiej w nocy. "Kukuczkę" Dariusza Kortko i Marcina Pietraszewskiego pochłonąłem w dwa dni pomimo że słowo 'wulkan' pojawia się w niej tylko raz w związku z pewną anegdotą medyczną związaną z andyjskim wulkanem Tupungato. Ta książka to biografia najwybitniejszego polskiego himalaisty Jerzego Kukuczki, który w ciągu ośmiu lat zdobył wszystkie czternaście ośmiotysięczników (był drugi po Włochu Reinholdzie Messnerze), w tym dwa w trakcie jednej zimy, łącznie cztery w trakcie zimy (a trzy - wejścia zimowe po raz pierwszy). Dodatkowo Kukuczka ustanowił 11 nowych tras, w tym tzw. Polską na K2 (8611 metrów), której nikt do tej pory nie powtórzył (w trakcie zejścia zginął jego partner wspinaczkowy Tadeusz Piotrowski). Kukuczka był tak wytrzymały że wszystkich wejść (poza Mount Everest w 1980 roku) dokonał bez wspomagania się tlenem z butli. Zginął 24 października 1989 roku w trakcie próby pionierskiego wejścia na południową ścianę Lhotse. I pomimo że to Messner jako pierwszy wspiął się na wszystkie 14 ośmiotysięczników zajęło mu to łącznie 16 lat, a nie 8 jak w przypadku "Jurka" Kukuczki. Oto największe dokonania Kukuczki:

1979 - Lhotse
1980 - Mount Everest
1981 - Makalu (samotnie)
1982 - Broad Peak
1983 - Gaszerbrum II
1983 - Gaszerbrum I
1984 - Broad Peak
1985 - Dhaulagiri
1985 - Czo Oju
1985 - Nanga Parbat
1986 - Kanczendzonga
1986 - K2
1986 - Manaslu
1987 - Annapurna I
1987 - Sziszapangma
1988 - Annapurna I East

Oprócz Himalajów Kukuczka wspinał się w Dolomitach, Tatrach, Alpach, nowozelandzkich Alpach Południowych, Hindukusz oraz w górach Alaski (wejście na Denali w trakcie którego doznał poważnych odmrożeń). Kochał góry i wspinaczkę, gdyż oznaczały dla niego wolność, był szalenie zdeterminowany i kiedy wytyczał sobie jakiś cel to go konsekwentnie realizował. Miał ambicję bycia najlepszym i przez wielu himalaistów m.in. przez Carlosa Carsolio z Meksyku do tej pory jest uznawany za najwybitniejszego wspinacza na świecie. "Kukuczka" to jego wciągająca biografia, okraszona dużą ilością archiwalnych zdjęć, w której autorzy opisują jego dzieciństwo, młodość, życie prywatne, pierwsze wyprawy wspinaczkowe, wreszcie (po kolei) największe sukcesy himalajskie i tragiczną śmierć. Przedstawione zostają (nierzadko z humorem) realia życia w PRL-u, w "Kukuczce" pojawiają się także inni najwybitniejsi polscy wspinacze np. Wanda Rutkiewicz, Artur Hajzer, Krzysztof Wielicki i wielu innych. Bardzo interesujące były dla mnie opisy fizjologicznych i medycznych zagrożeń związanych z wysokogórską wspinaczką oraz poruszone w książce kwestie moralne i etyczne związane ze śmiercią, tudzież pozostawieniem na pewną śmierć wspinaczkowego partnera. W dobie współczesnej komercjalizacji wysokogórskiej wspinaczki coraz rzadziej trafia się na pionierów, którzy chcą dokonać w górach czegoś nowego, ekscytującego, niepowtarzalnego. Kukuczka takim pionierem był i zasłużonej sławy nikt mu już nie odbierze.

poniedziałek, 21 listopada 2016

Tratwa pumeksu pomiędzy Nową Zelandią a Fidżi/ trzęsienie ziemi blisko wschodniego wybrzeża Honsiu

Lokalizacja pumeksowej tratwy: 600 km na południowy wschód od Fidżi i 500 km na południowy zachód od Tonga. Tratwa pumeksu z erupcji nieznanego podmorskiego wulkanu rozciągała się na długość 100 km. Odkryli ją członkowie lotu militarnego 16 listopada 2016 roku. Najbliższy znany podmorski wulkan od miejsca wykrycia pumeksowej tratwy to Monowai Seamount - wybuchł 3 sierpnia 2016 roku, ale czy to on jest sprawcą tej erupcji nie wiadomo. Zdjęcie ilustracyjne.

20 listopada o godzinie 02:30 UTC przebudził się kamczacki wulkan Zhupanovsky (Żupanowski) generując obłok erupcyjny o wysokości 7-8 km. O godzinie 02:59 UTC obłok erupcyjny z wulkanu rozciągnął się na odległość 73 km na wschód od niego. Do ostatniej poprzedniej erupcji Żupanowski doszło 24 marca 2016 roku.

http://info.geonet.org.nz/display/volc/2016/11/21/Pumice+raft+reported+west+of+Minerva+Reef

Godzina 20.59 czasu UTC. Trzęsienie ziemi o magnitudzie 7.3 (zmienionej przez USGS na 6.9) miało miejsce u wybrzeży wschodniej wyspy Honsiu, Japonia. Istnieje niebezpieczeństwo tsunami. Zagrożona jest prefektura Fukushima oraz elektrownia atomowa Fukushima Daiichi.

EDIT: Tsunami w porcie Soma o wysokości 90 cm, w porcie Onahama o wysokości 60 cm. Fale nie są zatem zbyt wysokie. Tak czy owak wyją syreny i nadal ma miejsce ewakuacja ludzi na wyżej położone tereny. Epicentrum trzęsienia ziemi o magnitudzie 7.4 (zmienionej przez JMA) na głębokości 25 km. Największa zarejestrowana fala tsunami w Sendai miała wysokość 1 metra 40 cm. Na szczęście tym razem nie doszło do katastrofy tak jak 11 marca 2011 roku.

piątek, 18 listopada 2016

Kerinci, Reventador i Copahue

17 listopada 2016 roku emisje ciemnego popiołu z wulkanu Copahue (Chile/Argentyna). Zdj. Sernageomin.

Emisje popiołu i wylewy lawy z wulkanu Revenatdor (Ekwador).

Link do zdjęć dwójki podróżników: http://wherever-we-are.de/welcome-to-the-jungle-home-of-volcanoes-mosquitos-and-little-tigers/

17 listopada emisje gazu z zawartością popiołu wulkanu Kerinci (Sumatra, Indonezja). Strefa zagrożenia wokół wulkanu wynosi 3 km.

Skoro wróciłem do bardziej aktywnego udzielania się w mediach recenzja drugiego filmu dokumentalnego Wernera Herzoga z 2016 roku (tym razem traktującego o Internecie) "Lo and Behold" (2016). Nadal zachęcam także do obejrzenia "Into the Inferno" (2016):

http://bartkrawczyk.natemat.pl/194757,zaduma-nad-swiatem-w-sieci

Ciekawe czy doczekamy się jeszcze w końcówce tego roku jakiejś znaczącej erupcji wulkanicznej (4 w skali VEI bądź wyżej)?

środa, 16 listopada 2016

Etiopia

SHALA - Inaczej kaldera O'a to największa kaldera etiopskiej doliny ryftowej o średnicy 17 km. Formuje wschodni fragment jeziora Shala o wymiarach 15 x 25 km. Zielonkawe jezioro Kunni (Abyata) znajduje się na północny wschód od plejstoceńskiej kaldery, która uformowała się około 240 000 lat temu. Na południowo-zachodniej stronie jeziora Shala odnajdziemy mały zielonkawy maar Chitu. Na południowej i wschodniej stronie jeziora ma miejsce aktywność fumaroliczna. Dwa post-kalderowe stożki Tullu Fike i Tullu Billa wchodzą także w skład kaldery. Daty erupcji nieznane. Zdj. Phil de Bruselas.

Algieria

MANZAZ - Na północ od algierskiego obszaru wulkanicznego Atakor znajduje się obszar wulkaniczny Manzaz o powierzchni 1500 km kwadratowych. Obejmuje liczne stożki scorii i wylewy lawy. Najmłodsze wulkany są w wieku holoceńskim. Na zdjęciu samy-5 maar Ouksem (Oukcem). Daty erupcji nieznane.