poniedziałek, 18 lutego 2019

Pierwsza erupcja wulkanu tarczowego Piton de la Fournaise w 2019 roku

Dzisiaj o godzinie 09.48 rano rozpoczęła się pierwsza erupcja szczelinowa wulkanu Piton de la Fournaise (Reunion) w 2019 roku. Aktywne szczeliny erupcyjne otworzyły się na dużej wysokości na północnej-północno wschodniej flance krateru Dolomieu (centralna część Enclos). Od dwóch dni trwał kryzys sejsmiczny związany z przemieszczaniem się magmy ku powierzchni, któremu towarzyszyły gwałtowna deformacja (inflacja) gruntu oraz wzrost emisji CO2. Na krótko przed wydostaniem się magmy na powierzchnię miał miejsce rój trzęsień ziemi. Zdjęcie wylewów lawy: rb/www.ipreunion.com

Pierwsze zdjęcia z tej erupcji w linku poniżej:

http://www.ipreunion.com/volcan/reportage/2019/02/18/piton-de-la-fournaise-nouvelle-crise-sismique-depuis-ce-matin-eruption-probable-dans-les-heures-qui-suivent,97978.html

Erupcja ustała po kilku godzinach, po czym 19 lutego nastąpiło jej wznowienie ze szczeliny erupcyjnej (widocznej w podczerwieni) na wysokości 1800 metrów na wschodniej stronie Dolomieu. Pierwszy wylew lawy przecina krater Madore i zatrzymuje się u podnóża krateru Guyana formując małe jezioro lawy. Drugi o długości 1600 metrów dociera do części Grand-Brûlé - w styczniu 2019 roku szalały tam pożary. 22 lutego lawa dociera do struktur topograficznych zwanych Grandes Pentes (Wielkie Zbocza).

Dzisiaj o godzinie 14.02 lokalnego czasu doszło do krótkiej (trwającej 148 sekund) erupcji wulkanu Anak Krakatau, Indonezja. Obłok erupcyjny sięgnął oszacowanej wysokości 610 metrów.

Z wulkanu Merapi (Jawa, Indonezja) co pewien czas schodzą rozżarzone lawiny (spływy piroklastyczne) - na maksymalną odległość do 1 km w kierunku rzeki Gendol.

W kraterze meksykańskiego wulkanu Popocatépetl uformowała się nowa kopuła lawowa o średnicy 200 metrów.

19 lutego o godzinie 06.00 lokalnego czasu rozpoczęły się umiarkowane emisje popiołu z wulkanu Bromo (Jawa, Indonezja).

18 lutego kamczacki wulkan Karymski wygenerował obłok popiołu o wysokości 2.5-3 km.

niedziela, 17 lutego 2019

Nowa Zelandia 2019: Tongariro Alpine Crossing

Niestety dzisiejsza wyprawa wspinaczkowa Tomasza na stożek Ngauruhoe (Nowa Zelandia) się nie powiodła z powodu mgły i pogorszenia pogody. Jednak zdjęcia Emerald Lakes i krateru Red Crater wulkanu Tongariro prezentują się wyśmienicie. Warto tutaj dodać że w sierpniu 2012 roku doszło do niewielkiej erupcji z kraterów Te Maari wulkanu Tongariro, a w listopadzie 2012 roku do kolejnej, co skutkowało zamknięciem szlaku Tongariro Alpine Crossing na 4 dni.

Jak napisał Tomasz na swoim profilu: "Tym razem mglisto-chmurzasty Tongariro Alpine Crossing, bez szans na wejście na Mt Ngauruhoe, na otarcie łez powtórne wejście na Mt Tongariro🌋 we mgle. Pogody się niestety nie wybiera." Zdj. Tomasz Lepich, w tym kilka z jego pierwszej wyprawy na Tongariro Alpine Crossing w grudniu 2018 roku.

piątek, 15 lutego 2019

Nowa Zelandia 2019: Wspinaczka Tomasza na wulkan Taranaki zakończona sukcesem

Dzisiaj rano od mojego znajomego z Katowic Tomasza dostałem wiadomość o udanym wejściu na wulkan Taranaki (Egmont - Taranaki to nazwa pochodząca od Maorysów, rdzennych mieszkańców NZ) w Nowej Zelandii. Tomasz nie omieszkał mi przy tym przesłać masy unikalnych zdjęć z tej wyprawy, które z przyjemnością tutaj wrzucę. Wpierw jednak kilka nowych informacji o tym symetrycznym nowozelandzkim wulkanie. Taranaki rozpoczął erupcje 130 000 lat temu - z silnymi erupcjami eksplozywnymi przeciętnie co 500 lat, a mniejszymi co 90 lat. Ostatnia silniejsza eksplozywna erupcja tego wulkanu mogła mieć miejsce w 1755 roku. Jednak najnowsze badania paleomagnetyczne wskazują na datę pomiędzy 1784 a 1795 rokiem. Ta erupcja uformowała dużą kopułę lawową zajmującą północno-zachodni sektor wulkanu i obejmowała spływy piroklastyczne. Wygląda obecnie na to że Taranaki znajduje się w jednym ze swoich najdłuższych okresów drzemki. Niewykluczone że przebudzenie wulkanu będzie silne bądź długotrwałe. Przynajmniej ze dwie erupcje Taranaki w ciągu minionego tysiąca lat trwały z pauzami ponad 50 lat, w tym jedna przypuszczalnie 200 lat.

https://www.nzherald.co.nz/nz/news/article.cfm?c_id=1&objectid=12203530

Tomasz wraz z kolegą dokonali udanego wejścia na Taranaki w dniu 15 lutego 2019 roku. Zdj. z komórki Tomasz Lepich. Jego podróże na wulkany są na tyle ciekawe i barwne że warto je tutaj promować. Co ciekawe, Tomasz nie dba specjalnie o to by popularyzować swoje własne osiągnięcia podróżnicze w mediach tak jak czynią to inni podróżnicy. Po prostu robi swoje i dzieli się zdjęciami jedynie ze znajomymi. Oddaję jak zwykle Tomaszowi głos.

"Szlak, tzw. summit zaczyna się North Egmont Visitor Center, można podobno gdzie indziej, ale tutaj jest najłatwiej i też najczęściej ludzie z niego korzystają. Tłumów nie ma na tym szlaku. Zaczyna się ten szlak z tzw. Stratford Car Park przy Visitor Center.

Pierwszy etap to tzw. droga do chatki (Tahurangi Lodge) dla samochodów 4W, też daje w kość - szczególnie schodząc z niego. Wcale nie jest płaski. Po około 3 km - tyle pokazał mi mój zegarek widzi się stację przekaźnikową telewizyjną - była we mgle, więc bałem się co będzie na górze, w dodatku mżyło.

Zaraz za wieżą znajduje się Tahurangi Lodge - prywatna chatka należąca do Taranaki Alpine Club, zamknięta i nie ma możliwości np. uzupełnienia wody itp., jedynie przedsionek jest otwarty, drzwi są na kod.
Za chatką zaczyna się prawdziwy szlak, seria schodów, następnie schodki się kończą i zaczyna się mozolne wspinanie się bardzo mocno w górę.

Za każdym etapem jest tabliczka czy aby chcesz kontynuować co nie jest motywujące 🙂
Schodki są po klifie.
Potem zaczyna się wspinanie po bardzo śliskich drobnych kamieniach aż dochodzi się do pozostałości pola lawowego zwanego Lizard - daje w kość, idzie bardzo stromo - jak pada jest pewnie ślisko, na szczęście nie padało.

Zalegało trochę śniegu po bokach, ale na szczęście sam szlak był suchy.
I tym Lizardem dochodzi się do krawędzi krateru. Po lewej stronie ukazuje się część zwana Shark’s Tooth- przepiękny, zrobił na mnie wrażenie, samo dno krateru było całe w śniegu, trochę się ślizgałem (tam przydałyby się buty z rakami, więc samej kopuły nie widziałem).

Z niego idzie się jakieś 100 metrów znowu ostro w górę na sam szczyt, ale to już pestka.

Pogoda początkowo była fatalna - mgła, chmury, ale potem się wypogodziło na tyle że widać było właściwie wszystko oprócz wulkanów z Tongariro National Park. Szlak rzeczywiście nie jest łatwy. Ale widoki chyba najlepsze w NZ - przynajmniej dla mnie.

Będę próbował atakować Ngauruhoe, choć pogoda ma być pojutrze taka sobie."

Garść szybkich wulkanicznych niusów: emisje popiołu mają wciąż miejsce z wulkanu Planchon-Peteroa w Chile. Sporadyczne eksplozje wyrzucające bloki skalne i bomby wulkaniczne targają wulkanem Nevados de Chillan (także Chile). Stygnie wylew lawy z wulkanu Karangetang (Siau, Indonezja), ale efuzja lawy wciąż trwa. Nieregularne i umiarkowane emisje popiołu mają miejsce z kurylskiego wulkanu Ebeko. 14 lutego sumatrzański wulkan Kerinci wyemitował obłok popiołu o wysokości 200 metrów. W stanie erupcji jest także wulkan Poas w Kostaryce - przykładowo 11 lutego obłok gazu i popiołu nad Poas sięgnął wysokości 200 metrów. Oczywiście dostęp do Parku Narodowego Poas został zamknięty.