niedziela, 24 maja 2020

Nishinoshima - najświeższe zdjęcia z 18 maja 2020

Pojawiły się najświeższe zdjęcia Japońskiej Straży Przybrzeżnej przedstawiające aktywność erupcyjną na japońskiej wyspie wulkanicznej Nishinoshima w dniu 18 maja 2020 roku (akurat w czterdziestolecie paroksyzmu erupcyjnego wulkanu Mount Saint Helens 18 V 1980). Aktywność strombolijska ma miejsce z aktywnego stożka piroklastycznego na wyspie. Podlegający odgazowaniu wylew lawy z południowo-zachodniego zbocza stożka dociera do morza formując na wybrzeżu deltę.

22 maja doszło do erupcji hydrotermalnej wulkanu Rincon de la Vieja w Kostaryce, która wygenerowała obłok pary o wysokości 1 km.

Tego samego dnia (godzina 11:36 am) doszło do eksplozji wulkanu Nevados de Chillan w Chile, która wygenerowała obłok erupcyjny o wysokości 2.2 km.

Stożek w siodle New SE Crater wulkanu Etna 22 maja wyprodukował obłok popiołu o wysokości 4.5 km. Do sporadycznych emisji popiołu dochodzi także z krateru Voragine. Opad popiołu ma miejsce w partiach szczytowych Etny. O tym wspaniałym wulkanie możecie przeczytać w "Projekcie 100 Wulkanów" Grzegorza Gawlika.

piątek, 22 maja 2020

Grzegorz Gawlik "Projekt 100 Wulkanów" - recenzja

Grzegorz Gawlik to podróżnik i odkrywca wyjątkowy. Już od 2006 roku odważnie i bezkompromisowo realizuje własny projekt autorski 100 Wulkanów. Jego wulkaniczne wyprawy zawsze śledziłem z zapartym tchem, a liczne osiągnięcia wywarły na mnie ogromne wrażenie. Podoba mi się podejście Grzegorza do wypraw na wulkany: wybuchające góry stanowią dla niego nie tylko wyzwanie logistyczne i wspinaczkowe, ale też stają się obiektami badawczymi, eksploracyjnymi. Tutaj nie chodzi tylko i wyłącznie o udane wejście na dany wulkan i zrobienie jak największej liczby zdjęć na pamiątkę, co w przypadku wielu rozsianych na Ziemi wulkanów już można potraktować jako fajne osiągnięcie. Chodzi również o liczne pomiary badawcze: temperatury solfatar i fumarol, odkrycie i zmierzenie nowych struktur wulkanicznych, pomiar aktualnej wysokości wierzchołka wulkanu czy dotarcie do takich miejsc na wulkanie bądź w jego obrębie/otoczeniu, do których jeszcze nikt nigdy przedtem nie dotarł. Przykładowo do niezwykłych czynów Grzegorza należą m.in. ryzykowna wspinaczka na zamknięty aktywny wulkan Popocatepetl w Meksyku, odkrycie i zbadanie wszystkich jezior wysokogórskich oraz obszaru solfatar andyjskiego wulkanu Ojos Del Salado czy dogłębne poznanie i analizowanie zmian topograficznych wulkanu Etna na Sycylii, gdyż (jak wiadomo) ciągłe erupcje wulkaniczne zmieniają obszar centralny wulkanu.

Przez lata Grzegorz zebrał tak pokaźny materiał badawczy i fotograficzny że ta książka musiała w końcu powstać. "Projekt 100 Wulkanów" to w zasadzie dzieło pionierskie, jeśli chodzi o literaturę podróżniczo-przewodnikową. Na polskim rynku wydawniczym zdecydowanie brakowało takiego przewodnika poświęconego stricte wulkanom. Wspaniałe i zróżnicowane wulkany mogą stanowić górskie wyzwanie, ale rzadko który wspinacz traktuje je poważnie, chyba że te wysokie a la Elbrus, Kazbek, Ojos Del Salado, Kilimandżaro czy Damavand. Z aktywnymi i drzemiącymi wulkanami wiąże się też sporo zagrożeń zdrowia i życia nieobecnych w przypadku wspinaczki na zwykłe szczyty jak np. ciągła groźba erupcji, gorące fumarole, toksyczne gazy, etc. Wspinaczkę na wulkany z całą pewnością można określić jako sport ekstremalny, ale z przewodnika Grzegorza można dowiedzieć się nie tylko o trudach wspinaczkowych czy zagrożeniach związanych z eksploracją wulkanów. Z tej książki bije wręcz entuzjastyczna ciekawość poznawcza, która powinna charakteryzować naukowców z krwi i kości. W końcu (i tutaj absolutnie zgadzam się z Grzegorzem) nawet na turystycznych wulkanach można zrobić coś nowego, pionierskiego, unikalnego. Nie na darmo istnieje w końcu interdyscyplinarna gałąź nauki poświęcona wulkanom i ich aktywności, czyli wulkanologia.

W "Projekcie 100 Wulkanów" Grzegorz opisuje różnorodną wspinaczkę na 15 starannie wybranych wulkanów m.in. na Ojos Del Salado, Llullaillaco, Kilimandżaro, Elbrus, Demawend, Ararat, Kazbek, Popocatepetl, Iztaccihuatl, Orizaba, Acatenango, Fuego, Rinjani, Etna, itd. Pojawia się również bardzo dokładny i interesujący opis kaldery (superwulkanu) Yellowstone. Wszystkie starannie wyselekcjonowane wulkany zostają dogłębnie opisane pod kątem wspinaczkowym, badawczym, ale też logistycznym czy bezpieczeństwa. Nie każdy z Czytelników tej książki (mnie nie wyłączając) posiada odpowiednią kondycję fizyczną czy determinację, by wspiąć się np. na aktywny Popocatepetl, drzemiący Hvannadalshnukur czy choćby na Elbrus, jednak takie wulkany jak sycylijska Etna, Rinjani, Acatenango czy Ijen są w zasięgu każdego (wyłączając jednak kratery centralne Etny, na które można dostać się jedynie z przewodnikiem albo samowolnie). Grzegorz w trakcie realizacji projektu 100 Wulkanów niejednokrotnie ryzykował życiem: wpadał do szczelin w lodowcach Elbrusa czy Kazbeka, omal nie zabiła go erupcja wulkanu Fuego, zbliżał się do lawy z sycylijskiej Etny i obszedł wszystkie jej aktywne kratery, dotarł także do krateru czynnego wulkanu Popocatepel (jako drugi Polak w historii) czy zszedł do krateru indonezyjskiego wulkanu Anak Krakatau, gdy wulkan jeszcze przypominał symetryczny stożek. Takie osiągnięcia robią wrażenie i pomagają w realizacji projektu 100 Wulkanów.

Oprócz starannego omówienia 15 wybranych wulkanów w przewodniku wspinaczkowo-wulkanicznym Grzegorza Gawlika odnajdziemy informacje dotyczące wulkanów w stanie aktywności erupcyjnej - stale bądź często produkujących wylewy lawy, a także krótkie zestawienie najgroźniejszych i najbardziej zabójczych wulkanów. Bardzo ciekawa i interesująca jest część dotycząca wygasłego już wulkanizmu w Polsce. Niektóre z miejsc w niej omówionych znane są zapewne jedynie geologom, mineralogom i geofizykom. Warto również skorzystać z porad Grzegorza dotyczących sprzętu i ekwipunku niezbędnego do eksploracji czynnych/drzemiących wulkanów. Wulkany potrafią być niebezpieczne i niszczycielskie, jednak krajobrazy wulkaniczne zapierają dech w piersiach, są jedyne w swoim rodzaju. Końcowy słownik terminów wulkanicznych też został opracowany bardzo wnikliwie.

Rodzima literatura podróżniczo-przewodnikowa wzbogaciła się zatem o fascynujący, ładnie wydany i bogato ilustrowany przewodnik wulkaniczny. Warto go nabyć i przeczytać, jeśli z różnych względów fascynują Was wulkany.

Link: https://bezdroza.pl/ksiazki/projekt-100-wulkanow-przewodnik-trekkingowy-top-15-grzegorz-gawlik,benajw.htm#format/d

Co istotne, książkę można kupić bezpośrednio od autora z dedykacją i zniżką – kontakt@grzegorzgawlik.pl , tel. +48696071795. :-)

poniedziałek, 11 maja 2020

Wulkan Hekla: islandzkie wrota piekieł - galeria

Kontynuuję temat Islandii - w dużej mierze dzięki planowanej na kwiecień-maj 2020 roku wyprawy na Islandię, która wskutek pandemii koronawirusa Sars-Cov2 nie doszła niestety do skutku. Tym razem zajmę się wulkanem Hekla, na który wspiąłem się 26 kwietnia 2014 roku. W tym roku także planowaliśmy ze znajomymi wejście, ale wyjazd trzeba było odwołać/przełożyć na nadal nieokreślony czas. Tutaj link do dawnej wyprawy na Heklę (zdjęcia mojego autorstwa z 26 IV 2014 roku), w trakcie której udało mi się wraz z moim znajomym Sławkiem zdobyć ten słynny islandzki wulkan i dotrzeć aż do piekieł:

http://volcanic-landscapes.blogspot.com/2014/07/hekla-volcano-summit-reached-iceland.html

Mieszkający na Islandii miłośnik mojego bloga Łukasz Mężyk przysłał mi zdjęcia z wejścia na wulkan Hekla, które miało miejsce 9 maja 2020 roku. Patrzyłem na nie z lekką nostalgią i zdecydowałem się je tutaj zamieścić. Oto przed Wami islandzki wulkan Hekla.

Krótki rys biograficzny Hekli (tak, nazwa tego wulkanu jest żeńska). Hekla to bez wątpienia jeden z najaktywniejszych wulkanów Islandii z ostatnimi erupcjami w latach 2000, 1991, 1980-81, 1970 i 1947-48. Istnieje wiele mitów na temat tego islandzkiego wulkanu, w tym ten o sabacie czarownic gromadzącym się na niej na Wielkanoc.

W 1104 roku (data jest jednak nieprecyzyjna, podawane są też lata 1108 bądź 1109) doszło do potężnej erupcji eksplozywnej wulkanu Hekla, która wygenerowała pliniańską kolumnę erupcyjną o oszacowanej wysokości 36 km. Około 15 km na północ od Hekli znajdowała się żyzna dolina zwana Þjórsárdalur - obecnie słynąca ze słynnych wodospadów m.in. Háifoss, Hjálparfoss czy Þjófafoss. Ale w XII wieku funkcjonowało tam przynajmniej 21 wikińskich farm - jedna z tych farm zwana Stöng została zrekonstruowana w 1974 roku. Według legendy farmę ową wybudował w X wieku wojowniczy wiking Gaukur Trandilsson. Podobno Gaukur miał romans z żoną innego wikinga Ásgrímura Elliða-Grímssona z sąsiedniej farmy, co doprowadziło do honorowego pojedynku na siekiery i śmierci Gaukura. Według XV-wiecznego tekstu Biskupa annalar erupcja wulkanu Hekla zniszczyła poprzez opad tefry aż 11 farm w dolinie Þjórsárdalur. Zresztą sama dolina została zdewastowana i stała się w późniejszym czasie niezdatna do życia dla ludzi.

Pierwsza wzmianka o erupcji Hekli w 1104 roku pochodzi z XII-wiecznej księgi Hungrvaka będącej kroniką chrystianizacji Islandii. Pozostałe wzmianki istnieją w późniejszych kronikach: Annales regii i Lögmanns annáll; Gottskálksannáll oraz Oddaverjaannáll. Około roku 1180 mnich cysterski Herbert z Clairvaux napisał w "De Inferno Hyslandia" - "Osławiony ognisty kocioł na Sycylii, który ludzie nazywają kotłem piekła (Etna)... ten kocioł to niewielkie palenisko w porównaniu do tego przeogromnego piekła." (Hekla). Od tego czasu zaczyna krążyć mit o wulkanie Hekla jako piekle na Ziemi, w którym przetrzymywane są dusze potępionych, w tym zdradziecki Judasz. W Kronikach Księgi Flatey istnieje także opis erupcji Hekli w 1341 roku, w którym świadkowie widzieli małe i duże ptaki (dusze potępionych) wlatujące do kolumny ognia z wulkanu. Mit o Hekli jako o wrotach piekieł funkcjonował przynajmniej do 1750 roku gdy na wulkan wspięli się pierwsi śmiałkowie, dwaj badacze Bjarni Pálsson i Eggert Ólafsson nie znajdując na wierzchołku Hekli osławionych wrót piekieł.

Erupcje historyczne wulkanu Hekla w latach 1104, 1158, 1206, 1222, 1300, 1341, 1389, 1510, 1597, 1636, 1693, 1766, 1845, 1947, 1970, 1980, 1991 i 2000.

Na zdjęciach Łukasza Mężyka wulkan Hekla plus powyżej stara mapa części Islandii z 1585 roku autorstwa Abrahama Orteliusa.

Przy okazji jeśli chcielibyście mnie wesprzeć finansowo w tworzeniu tego bloga i wyszukiwaniu doń informacji to możecie to zrobić poniżej. Zapraszam na mój Patronite:

https://patronite.pl/wulkanyswiata

środa, 6 maja 2020

Kolonizacja biologiczna wyspy Surtsey - wywiad z biologiem Pawłem Wąsowiczem

Surstey to najmłodsza i najbardziej niedostępna dla wielbicieli wulkanów wyspa wulkaniczna Islandii. Wchodzi w skład archipelagu wysp Vestmannaeyjar. Nazwana od imienia nordyckiego boga ognia Surtra wyspa została uformowana w trakcie erupcji wulkanicznych trwających od listopada 1963 roku do czerwca 1967 roku. Wyspę uformowała podmorska aktywność erupcyjna, a efuzja lawy, która rozpoczęła się w 1964 roku nadała Surtsey trwałą postać. Oprócz Surtsey powstały także inne, tym razem efemeryczne wyspy m.in. Jolnir, na której jednak nie pojawiły się wylewy lawy i Jolnir zniknęła wskutek erozji morskiej w 1966 roku.

O kolonizacji biologicznej wyspy Surtsey rozmawiam z mieszkającym na Islandii biologiem Pawłem Wąsowiczem.

Od ilu lat mieszka Pan na Islandii i czym się zajmuje?

Jestem naukowcem, botanikiem i pracuję w Islandzkim Instytucie Historii Naturalnej. Na Islandię przyjechałem wraz z rodziną aby rozpocząć pracę w Instytucie we wrześniu 2012 roku. W tym roku minie więc 8 lat od kiedy tutaj mieszkamy.

Dlaczego islandzka wyspa wulkaniczna Surtsey jest tak wyjątkowa dla biologów?

Surtsey jest wyjątkową wyspą i to nie tylko dla biologów. Z oczywistych względów interesują się nią także wulkanolodzy i geolodzy. Wyspa przyciąga nawet… inżynierów budownictwa. Jednak dla biologów jest ona szczególnie ważna. Wyłaniając się z oceanu w 1963 roku stworzyła niespotykaną na skalę światową możliwość obserwacji procesu kolonizacji lądu przez organizmy żywe tzw. procesu sukcesji pierwotnej. Na świecie nie brakuje wysp wulkanicznych, a nawet nowo powstałych wysp mógłbym wyliczyć co najmniej kilka. Jednak o unikatowości Surtsey stanowią jej duża izolacja oraz fakt, że od samych narodzin objęta została całkowitą ochroną aby zminimalizować wpływ człowieka na procesy kolonizacji zachodzące na wyspie.

Od ilu lat trwają na niej badania dotyczące kolonizacji wyspy przez organizmy żywe? Jakie są ich cele?

Badania biologów na Surtsey rozpoczęły się wiosną 1964 roku. Proszę pamiętać, że w tym czasie trwała jeszcze erupcja, która rozpoczęła się 14 listopada 1963 roku i ciągnęła się, z mniejszymi lub większymi przerwami, do stycznia 1967 roku. Był więc to bardzo niebezpieczny czas na obserwacje biologiczne prowadzone przecież bezpośrednio na wyspie. Od tego czasu badania (tj. coroczna ekspedycja naukowa, mająca na celu monitorowanie przebiegu procesów kolonizacji wyspy) są prowadzone nieprzerwanie.

Jak wygląda budowa geologiczna i topografia najmłodszej wyspy islandzkiej? W jaki sposób można dotrzeć na wyspę i jakie są warunki dotyczące przebywania na niej?

Na Surtsey wyróżnić można kilka „krajobrazów“ związanych z różnymi formacjami geologicznymi. I tak południową część wyspy zajmują pola lawowe, które ze względu na morfologię podzielić można na trudno dostępne i bardzo niebezpieczne (np. w razie upadku) pola lawy ʻAʻā, charakteryzujące się nierówną powierzchnią o bardzo ostrych krawędziach oraz pola lawy Pāhoehoe, stosunkowo płaskiej i gładkiej. Mniej więcej w centrum wyspy znajdują się dwa duże stożki (półksiężyce) zbudowane z palagonitu i otaczające położone w centrum wyspy kratery noszące nazwy Surtur i Surtungur. Stożki palagonitu są bardzo strome i praktycznie niedostępne poza kilkoma miejscami, gdzie przy pewnym wysiłku udaje się na nie wejść. Najwyższy punkt wyspy znajduje się na wschodnim stożku zwanym Austurbunki i sięga 154 m n.p.m. Na północ od stożków palagonitu rozciąga się „półwysep” zbudowany z bloków lawy (często imponujących rozmiarów) zerodowanej przez morze w południowej części Surtsey. Tutaj można bezpiecznie dostać się na wyspę, ponieważ w innych miejscach pola lawowe i stożki palagonitu schodzą do oceanu urwiskami i klifami mającymi nawet po kilkadziesiąt metrów wysokości. W wielu miejscach lawa, jak również palagonit przykryte są jeszcze pokładami drobnoziarnistej tefry, której miąższość dochodzi do kilku-kilkunastu metrów.

Wstęp na wyspę jest surowo zabroniony, a nawet zbliżanie się do niej na łódkach lub statkach wycieczkowych nie jest możliwe. Wyspa otoczona jest zamkniętą strefą morską, której bez pozwolenia nie można naruszać. Co roku grupka naukowców licząca ok 10 osób prowadzi tam przez kilka dni (zwykle nie dłużej niż 4-5 dni) badania terenowe, będące kontynuacją obserwacji rozpoczętych w 1964 roku. Na wyspę dostajemy się przy pomocy helikoptera użyczanego na tę okoliczność przez Islandzką Straż Przybrzeżną lub po prostu łodzią i pontonami. Liczba osób, które miały do tej pory szczęście odwiedzić to miejsce jest naprawdę niewielka. Jestem póki co pierwszym i jedynym Polakiem, który postawił swoją stopę na Surtsey.

Jakie były pierwsze gatunki roślin i zwierząt, jeśli chodzi o kolonizatorów Surtsey?

Pierwszymi roślinami jakie pojawiły się na wyspie nie były, jak mogłoby się wydawać mszaki lub porosty, ale rośliny wyższe a dokładnie islandzka rukwiel nadmorska (Cakile martima subsp. islandica). Wkrótce potem pojawiły się także inne rośliny nadbrzeżne, takie jak: honkenia piaskowa (Honckenya peploides), wydmuchrzyca piaskowa (Leymus arenarius) oraz mertensja nadmorska (Mertensia maritima). Nasiona lub owocki tych nadmorskich, pionierskich gatunków są stosunkowo duże, łatwo unoszą się na powierzchni oraz zdolne są do przetrwania długiego zanurzenia w słonej wodzie. Obecnie flora wyspy liczy już kilkadziesiąt gatunków i ciągle przybywają nowe. Jeśli chodzi o kręgowce to pierwszymi na stale gniazdującymi na Surtsey gatunkami były nurnik zwyczajny (Cepphus grylle) i fulmar zwyczajny (Fulmarus glacialis).

Jakie są główne drogi roślinnej i zwierzęcej (np. ptasiej) kolonizacji/migracji na nowo uformowanej wyspie wulkanicznej?

Rośliny przybywały na Surtsey różnymi drogami. Te pierwsze przyniesione zostały przez morze i wyrzucone na brzeg, gdzie udało im się przetrwać już na bardzo wczesnym etapie formowania się wyspy. Współcześnie znaczącą rolę odgrywają ptaki przynoszące ze sobą nasiona i fragmenty roślin oraz wiatr niosący lekkie nasiona na wielkie odległości. Trudno mówić o jakichś specjalnych drogach migracji ptaków. Są to gatunki, które pospolicie występują w okolicy i wraz z pojawieniem się wyspy wykorzystały wolne miejsca na założenie kolonii.

Jakie gatunki roślin, owadów i ptaków można zaobserwować na Surtsey?

Tak jak już wspomniałem obecnie życie na Surtsey zadomowiło się już na dobre. Mamy tutaj kilkadziesiąt gatunków roślin, liczne gatunki ptaków założyły tu swoje kolonie. Wśród nich mewa żółtonoga (Larus fuscus) oraz fulmary są najliczniejsze. Jesienią na kamienistych plażach szarytki morskie (Halichoerus grypus) wychowują swe młode. Licznie występują owady i inne bezkręgowce.

Jak długo wyspa może przetrwać proces erozji morskiej? Jaki będzie jej dalszy los w perspektywie lat, dekad?

Jest bardzo prawdopodobne, że w ciągu kolejnych dziesięcioleci proces kolonizacji będzie toczył się nadal. Dynamika tego procesu będzie zapewne ulegać zmianom, zmniejszając się stopniowo w miarę zwiększania się zwarcia pokrywy roślinnej oraz przybywania kolejnych gatunków. Można oczekiwać, że w dalszym ciągu postępować będzie ekspansja zbiorowisk o zwartej pokrywie roślinnej, w miarę zwiększania się zasięgu kolonii mew. Ekspansji tej towarzyszyć będzie rozwój gleby na coraz większej powierzchni wyspy oraz postępująca ekspansja fauny bezkręgowej i kręgowej. Myślę, że w perspektywie kilku dziesięcioleci głównym gatunkiem ptaków wpływającym na losy wyspy staną się maskonury zwyczajne (Fratercula arctica) licznie występujące na innych wyspach archipelagu Vestmannaeyar, a na Surtsey ciągle jeszcze niemal zupełnie nieobecne. Wydaje się, że działalność maskonurów, jednego z głównych gatunków odpowiedzialnych za transport substancji odżywczych z morza na ląd, zapewne wprowadzi na Surtsey kolejną falę zmian. Dotychczas ptaki te są na Surtsey związane głównie z obszarami klifów, lecz od kilku lat obserwuje się wkraczanie maskonurów na tereny trawiaste, gdzie gnieżdżą się w długich norach wykopanych w głębokiej (miejscami) warstwie gleby.

Jednak historia Surtsey w perspektywie kolejnych stuleci nie wygląda tak różowo. Z całą pewnością decydujący wpływ na różnorodność gatunkową na wyspie będą miały czynniki abiotyczne, związane z procesem erozji. Szczególnie szybko proces erozji morskiej postępuje w południowej i południowo-zachodniej części wyspy, gdzie wysokie fale bardzo efektywnie niszczą potężne pola lawowe. Można spodziewać się, że erozja doprowadzi w końcu do zupełnego zniszczenia pól lawowych i wymycia tefry. W końcu nad powierzchnią morza ostaną się jedynie odporne na działanie fal stożki palagonitu. W efekcie doprowadzi to do znaczącego spadku różnorodności gatunkowej i zaniku przynajmniej niektórych zbiorowisk roślinnych, a ekosystem Surtsey będzie się coraz bardziej upodabniał do układów ekologicznych znanych z innych, znacznie starszych wysp archipelagu Vestmannaeyar.

Jest prawie pewne, że wraz z postępującą erozją brzegową, jako jedne z pierwszych znikną zbiorowiska związane z kamienistymi plażami na północy wyspy. Jeśli scenariusz ten stanie się rzeczywistością, to pionierskie gatunki, takie jak mertensja nadmorska czy rukwiel nadmorska, będące pierwszymi kolonizatorami wyspy, odejdą z niej również jako pierwsze. Samotne stożki palagonitu pokryte roślinnością, mogą przetrwać dziesiątki tysięcy lat, co widzimy na przykładzie innych wysp z archipelagu Vestmannaeyar.

Przydatne linki:

Galeria z wyprawy badawczej na Surtsey w 2015 roku: https://www.flickr.com/photos/101231265@N05/sets/72157653909322944/

Artykuł o kolonizacji Surtsey w języku polskim autorstwa Pawła Wąsowicza w formie PDF-u: https://kosmos.ptpk.org/index.php/Kosmos/article/view/1287?fbclid=IwAR1QY-5pDWHoeB5_a5R9V5eZnQ2y7LbbqxNpurpwsl8eplQK-gTh4kT7Wpc

Model 3D Surstey (zdjęcia z drona): https://www.ni.is/surtsey-i-thrividd?fbclid=IwAR3VQdVj_5WIQeX4B01rTo9d82xBV6Nz8556vOCWWTZePuuR1ETN_Nt8f1w

Zdj. Paweł Wąsowicz, Mats Wibe Lund, Sigurgeir Jonasson (archiwalne plus widokówka Surtsey).

poniedziałek, 4 maja 2020

Historyczne erupcje systemu wulkanicznego Bárðarbunga

Bárðarbunga (pamiętna erupcja w latach 2014-15) to system wulkaniczny na Islandii składający się z centralnego wulkanu o wysokości 2009 metrów oraz systemu szczelin częściowo pokrytym pokrywą lodową lodowca Vatnajökull. Drugi centralny wulkan Hamarinn znajduje się 20 km na południowy zachód od Bárðarbunga, nie posiada kaldery i jest aktywny geotermalnie. Długość systemu wulkanicznego wynosi 190 km, a szerokość dochodzi do 25 km. Przynajmniej 26 erupcji w ciągu 11 wieków, w tym ostatnie w latach 1910 i 2014-15. Średnica wypełnionej lodem kaldery centralnego wulkanu wynosi 80 km kwadratowych.

Erupcje bazaltowe eksplozywne, freatomagmowe i wycieki bazaltowej lawy ze zboczy centralnego wulkanu Bárðarbunga oraz z systemu szczelin, najsilniejsze miały miejsce we wczesnym holocenie (5 czy 6 w skali VEI), częstotliwość erupcji: przeciętnie jedna na 50 lat. Potencjalnie niszczycielski potencjał powstania powodzi glacjalnych, jeśli do erupcji eksplozywnej dojdzie pod pokrywą lodową lodowca Vatnajökull. Wówczas lód zaczyna się gwałtownie topić i powstaje jökulhlaup ('powódź glacjalna' po islandzku). Roje trzęsień ziemi trwają na centralnym wulkanie Bárðarbunga i blisko Kistufell począwszy od 16 sierpnia 2014 roku. Trzęsienia ziemi są częste także na wulkanie Hamarinn.

Przykłady erupcji:

1862-64 - erupcja szczelinowa Tröllahraun wyprodukowała 0.3 km sześciennych lawy ze szczeliny erupcyjnej o długości 16 km.

1477 - erupcja Veiðivötn - potężna, w przeważającej mierze eksplozywna z opadem tefry w północnej Islandii, a także na terytoriach Irlandii i Szwecji. Długość szczeliny erupcyjnej: 65 km, erupcja wyprodukowała 10 km sześciennych tefry, której opad zatamował rzekę Tungnaá formując kilka jezior.

W trakcie erupcji w XIII wieku wylew lawy zwany Frambruni osiągnął długość 35 km.

Wielki wylew lawy Thjórsá około 8600 lat temu. Lawa pokryła wówczas obszar o powierzchni 900 km kwadratowych, ale jej źródło erupcyjne pozostaje nieznane.

2014-15 - erupcja Nornahraun (oficjalna nazwa: Holuhraun) wyprodukowała 14 km sześciennych lawy. Lawa zalała obszar o powierzchni 85 km kwadratowych. Czas trwania erupcji Holuhraun: sześć miesięcy.

Zdj. Andrew Brooks, Iuri Belerguschi i Axel Sigurdarson, erupcja Holuhraun, krater Baugur, sierpień 2014-luty 2015. Korzystałem z:

https://www.vedur.is/media/jar/Bardarbunga_kafli20140825.pdf

Zastanawiam się czy kolejna erupcja wulkaniczna na Islandii nastąpi jeszcze w tym roku, a może w następnym? Hekla? Grímsvötn? A może jednak Reykjanes? Lubię zgadywać, ale w przypadku Islandii to trudne: tamtejsze wulkany są i będą nieprzewidywalne. Tam aktywność sejsmiczna w danym miejscu może trwać latami bez jakiejkolwiek erupcji albo odwrotnie: następuje krótki rój trzęsień ziemi i wybuch wulkanu. Islandia jest ze wszech miar fascynująca.

- Sangay (Ekwador) - ciągłe emisje popiołu sięgające wysokości 6.1 km, aktywne wylewy lawy na południowo-wschodnich zboczach Sangay.

- Merapi (Jawa, Indonezja) - emisja popiołu sięgająca wysokości 2 km w dniu 4 maja 2020 roku.

piątek, 1 maja 2020

Wulkany i wikingowie: erupcja Eldgjá na Islandii

Nieznana jest dokładna data tzw. Ogni Eldgjá, wiadomo natomiast iż ten potężny wyciek lawy miał miejsce już po zasiedleniu Islandii (rok 874). Zazwyczaj podawana jest data 934 oparta na analizie grenlandzkich rdzeni lodowych, ale natknąłem się w pracy naukowej wulkanologa Clive'a Oppenheimera i innych autorów na nieco późniejszą datę: wiosna 939- jesień 940 i tej daty będę się trzymał. Dlaczego ta późniejsza data może być właściwa? W irlandzkiej kronice 'Chronicon Scotorum' irlandzki mnich wspomina 'krwistoczerwonym słońcu' - "słońce było w kolorze krwi od początku [pierwszego] dnia do środka następnego dnia'.

Słynny poemat nordyckiej mitologii "Völuspa" (Przepowiednia Wieszczki) - najstarszy i najbardziej znany utwór "Eddy Starszej" opisuje dramatyczne skutki tej potężnej erupcji. Sama nazwa Eldgjá składa się z dwóch członów: "Eld" - ogień, "gja" - szczelina.

I właśnie aktywność erupcyjna Eldgjá miała miejsce wzdłuż szczeliny (i rządu eksplozywnych kraterów) o niebagatelnej długości 75 km powiązanej z islandzkim podlodowym wulkanem Katla, który znajduje się pod lodowcem Mýrdalsjökull. Erupcja Eldgjá wyprodukowała aż 19.6 km sześciennych magmy plus 1 km sześcienny tefry, czyli więcej niż słynna erupcja Lakakigar w 1783-84 (tutaj odpowiednio 14.7 km sześciennych lawy i tefry). Lawa płynęła w kierunku Álftaver i płaskowyżu piaskowego Mýrdalssandur, wzdłuż rzeki Skaftá i w dół Meðalland docierając do Atlantyku w Alviðruhamrar. Jedną z atrakcji Islandii jest dwustopniowy wodospad Ófærufoss spływający do kanionu Eldgjá (na zdjęciach).

Dwunastowieczna islandzka księga Landnámabók opisuje dwóch osadników Ásbjǫrna Reyrketilssona i jego brata Steinfiðra, który jako pierwsi osiedlili się na obszarze erupcji. Ásbjǫrn był wyznawcą nordyckiego boga Thora, co skutkowało zadedykowaniu gromowładnemu bóstwu części obszaru Þórsmǫrk. Potem ten obszar - zapewne wskutek erupcji wulkanicznej - stał się opuszczony i zaczął funkcjonować pod islandzką nazwą "eyði" (pustkowie).

Następstwami erupcji szczelinowej Eldgjá były wspomniane już wcześniej krwistoczerwone słońce oraz surowe zimy w latach 939-940, 940-941 wspomniane m.in. w 'Chronicon Scotorum' i 'Res Gestae Saxonicae', ale także w chińskich źródłach tamtych odległych czasów. W Mongolii Wewnętrznej spadł śnieg. Także zima w Chinach w latach 941-942 była ekstremalnie mroźna. W roku 941 Włochy zostały dotknięte klęską głodu, podobnie kraje Beneluksu, Niemcy, Szwajcaria czy część Francji. Głód szerzył się w chińskich prowincjach Henan i Shandong. Zamarzały rzeki i jeziora.

W latach 942-943 we wschodnich Chinach w okresie wiosenno-letnim panowała susza, wskutek której zmarło dziesiątki tysięcy ludzi. W 941 roku obszar centralnej Europy nawiedziła plaga szarańczy, w latach 942–943 szarańcza atakowała uprawy w basenie rzeki Jangcy.

W "Völuspa" pogański bóg Odyn przywraca do życia wieszczkę, która przepowiada koniec panteonu pogańskich bóstw i nadejście nowego pojedynczego bóstwa. Jednym znaków apokalipsy jest połknięcie słońca przez monstrualnego wilka Fenrisa. 'Promienie słoneczne stają się ciemne, nadchodzące lata wszystkie fatalne' 'Słońce staje się ciemne, ląd osuwa się do morza. 'Płomień wznosi się wysoko aż do nieba' (fragmenty zwrotek 41 i 57 - tłumaczenie własne). W trakcie erupcji wulkanu Katla w 1918 roku słońce świeciło, ale wskutek opadu popiołu z nieba stało się ciemne. Zwrotka 38 "Völuspa" - 'krople jadu spływały przez dziury w dachach' (kwaśny deszcz, częste zjawisko towarzyszące erupcjom wulkanicznym). Zwrotka 52 '[ognisty olbrzym] Surtr przybywa z południa' - czyli z Suðurland (południowa część Islandii), tam gdzie znajduje się długi kanion wulkaniczny Eldgjá.

Zatem według tych danych słynna "Völuspa" mogła powstać po latach 939-940. Prawdopodobnie to potężna erupcja Eldgjá stała się katalizatorem przyjęcia przez islandzkich wikingów monoteistycznego chrześcijaństwa w latach 999/1000, choć sam proces następował na Islandii stopniowo i z oporami.

Podobnie dewastujące skutki miała dla Islandii erupcja szczelinowa Laki w latach 1783-84, która doprowadziła do śmierci 9-10 000 Islandczyków.

Źródła: https://link.springer.com/article/10.1007/s10584-018-2171-9
https://pl.wikipedia.org/wiki/V%C3%B6luspa

Zdj. Ingi Haraldsson, Thierry Hennet, Tomasz Lepich.

piątek, 24 kwietnia 2020

Archiwalia: erupcja Mount Matavanu w latach 1905-11

Bardzo lubię wyszukiwać stare archiwalne zdjęcia erupcji wulkanicznych, gdyż mogą się one stać przydatne przyszłym adeptom geografii, geologii czy wulkanologii. Tym razem natrafiłem na dużo archiwalnych zdjęć z erupcji lawowej wulkanu Matavanu na wyspie Savai'i (Samoa) w latach 1905-11. W trakcie erupcji Matavanu we wrześniu 1905 roku wylewy lawy dotarły aż do morza formując nową linię brzegową wyspy Savai'i. Duża wioska zwana Saleaula uległa niemal całkowitemu zniszczeniu - w obecnie kompletnie odbudowanej Saleaula znajdują się m.in. ruiny kościoła na polu lawowym. Erupcja Matavanu, która trwała do 1911 roku doprowadziła do ewakuacji mieszkańców Savai'i na wyspę wulkaniczną Upolu. W początkowej fazie erupcji wylewy lawy osiągały grubość dochodzącą do 8 metrów i były podsycane przez fontanny lawy o wysokości 200-300 metrów. Na północno-wschodnim wybrzeżu Savai'i znajduje się rozległe pole lawy z erupcji Mount Matavanu.

Czytałem że jeśli chcielibyście dostać się do obficie zalesionego krateru Mount Matavanu to musicie szukać lokalnego przewodnika Se'u zwanego Da Crater Man.

Na wyspie wulkanicznej Upolu znajdują się trzy niewielkie jeziora kraterowe Lanoto'o, Lanoata'ata i Lanoanea. To pierwsze na zdjęciu - otoczone pięknym tropikalnym lasem deszczowym. Trekking do niego trwa dwie godziny.

Archiwalne zdj. Museum of Samoa/ Klinkmuller Family Collection, fotograf: Gustav Klinkmuller.