czwartek, 8 grudnia 2016

Pierwsze niusy od Ojos Diving Expedition 2016

Marcel Korkuś, który ma zamiar 19 grudnia 2016 roku zanurkować w najwyżej położonym jeziorze na Ziemi znajdującym się na wulkanie Ojos del Salado spotkał się z zagranicznymi wspinaczami, którzy mają go w tym zadaniu asystować (Pablo, Herman i Chaco), po czym ekipa Ojos Diving Expedition 2016 wyruszyła z Fiambala, by się aklimatyzować. Pierwszy etap aklimatyzacji czyli wejście na wygasły wulkan Falso Morocho (4600 metrów) zakończył się sukcesem. Wcześniej czwórka uczestników wyprawy nocowała na wysokości 3000 metrów nad poziomem morza - towarzyszyły im dzikie konie, lamy, osły, być może nawet drapieżne pumy. Drugi etap aklimatyzacji ma objąć wspinaczkę na wulkan San Francisco (6018 metrów), na którym wspinacze spędzą jedną noc. A potem... Ojos del Salado, który zaczął się pojawiać na tym blogu regularnie. I bardzo dobrze.

Mała dygresja odnośnie wyprawowej eksploracji. Zgadzam się z Grzegorzem Gawlikiem że w kwestii eksploracji badawczej liczne wulkany mają wiele do zaoferowania. Mógłbym wymienić dziesiątki wulkanów, które nie są należycie zbadane i logistycznie bardzo trudne do osiągnięcia. Niektóre z nich być może nigdy nie zostały zdobyte albo nie zostało to w żaden sposób udokumentowane. Przykłady? Wiele wulkanów Etiopii, Kamczatki, Chin, Indonezji, Papui Nowej Gwinei, liczne wulkany antarktyczne i sub-antarktyczne (np. Sandwich Południowy, Wyspy Balleny'ego, Wyspa Piotra I). Uwielbiam wieczorem przysiąść sobie na godzinkę nad Google Earth i eksplorować najtrudniej dostępne zakątki Ziemi. Znam wiele wulkanów, które poza zdjęciami satelitarnymi nie mają żadnych zdjęć w sieci. Oczywiście jest ich coraz mniej, ale nadal są. Generalnie odnoszę wrażenie że wulkany są przez wspinaczy traktowane po macoszemu - zwłaszcza te niższe. Owszem, mamy Elbrus, Kazbek, Demawend, Kilimandżaro, Cotopaxi czy Ojos del Salado (od strony Chile) - wulkany na które alpiniści nader chętnie się wspinają, mamy też wulkany stricte-turystyczne jak Wezuwiusz, Santorini czy Pico del Teide, które tak czy owak warto podziwiać (w końcu wulkan to wulkan - coś wspaniałego, a celem tego bloga jest rzetelna promocja wulkanów wśród Czytelników). Jednak wiele jeszcze pozostaje do odkrywania czy eksplorowania, jeśli chodzi o wulkany. Przykładowo podmorskie wulkany są w dużej mierze niezbadane - ba, nie jest znana nawet ich dokładna liczba. Zauważyłem że wciąż ogromnym powodzeniem cieszą się Himalaje czy Korona Ziemi - na pewno zdobycie Everestu czy Broad Peak to doskonałe osiągnięcie fizjologiczne i dla wielu osób mordercze wyzwanie, ale nie ma w tym już dla mnie posmaku nowości (przykładowo na Everest weszło setki wspinaczy, najwyższy szczyt na Ziemi stał się niestety oblegany). Ok, zgoda, zawsze można wytyczyć nową i trudniejszą trasę na często odwiedzany szczyt. Jednak osobiście wolałbym kiedyś wejść na jakiś dużo niższy wulkan (czy szczyt) i mieć świadomość że byłem na nim pierwszy albo przynajmniej jako jeden z pierwszych. Dlatego cenię wspinaczy i podróżników-odkrywców, którzy robią coś nowego, świeżego, nie tylko się wspinają, ale też eksplorują, badają, analizują, bo to dzięki nim wiedza geograficzna się poszerza. Do tego grona zaliczam Marcela Korkusia czy Grzegorza Gawlika.

Ostatnio zajrzałem na stronę nowojorskiego The Explorers Club, Klubu Odkrywców, zrzeszającego ludzi, którzy eksplorują (bądź kiedyś eksplorowali) ląd, morze, powietrze czy przestrzeń kosmiczną. Dla mnie to co robi NASA czy ESA to coś niesamowitego (eksploracja badawcza kosmosu, planet, ich księżyców, planetoid czy wreszcie gwiazd i egzoplanet), lecz na Ziemi wciąż mamy białe plamy geograficzne np. niektóre wulkany, osamotnione wyspy wulkaniczne (nie tylko zresztą wulkaniczne - generalnie niezamieszkane albo niedostępne wyspy zawsze kojarzyły mi się z czymś nowym, mam do nich ogromną słabość), ukryte gdzieś głęboko w górach jaskinie, cenoty i zalane wodą groty (eksploracją tychże zajmuje się m.in. nasz rodak Krzysztof Starnawski), niektóre łańcuchy i masywy górskie (nadal są szczyty w Himalajach, Karakorum, Kunlun czy na Antarktydzie, które uchodzą za ciągle nie zdobyte np. wulkan Mount Siple), niezbadane dżungle Papui Nowej Gwinei czy Papui Zachodniej, ogromne i surowe płaskowyże (Chang Tang), niezbadane jeziora czy kaniony (arktyczne wyspy Kanady, Grenlandia), gigantyczne połacie tundry i tajgi, wreszcie tajemnice głębin morskich i oceanicznych (rowy oceaniczne, podmorskie łańcuchy górskie, etc.)

Oprócz sporadycznych wypadów na wulkany lubię od czasu do czasu eksplorować opuszczone budynki przemysłowe, rozrywkowe, struktury militarne, szpitale, wielkie hale fabryczne. Podoba mi się industrialny i post-apokaliptyczny klimat tego typu miejscówek. No i koszt takiej eksploracji często jest żaden. Niestety ze zdumieniem stwierdzam że Urban Exploration stał się modą - tysiące nastolatków czy dzieciaków w tym uczestniczy (zdarzają się wśród nich wandale), w urbexie nie ma już powiewu świeżości, jest lansowanie się na portalach społecznościowych, itd. Owszem, i tutaj zdarzają się ludzie, którzy robią coś wartościowego, nowatorskiego, ale są nieliczni. Po prostu zajmuje się tym zbyt dużo ludzi. A wówczas taka działalność przestaje być odkrywcza.

Zdj. Ojos Diving Expedition 2016 - w drodze na szczyt i na szczycie Falso Morocho.

https://www.facebook.com/ojosdiving/?fref=ts

Przy okazji pragnę poinformować że zadebiutowałem niniejszym tekstem dla poczytnego portalu crazynauka.pl. Mam nadzieję, że przypadnie on moim czytelnikom do gustu.

http://www.crazynauka.pl/mount-saint-helens-co-wiemy-o-jednej-z-najwiekszych-katastrof-xx-wieku/

Zapraszam też do śledzenia mojego Twittera, gdzie informacje zamieszczam częściej niż tutaj:

https://twitter.com/Wulkany1?lang=pl

wtorek, 6 grudnia 2016

Tragedia na wulkanie Antuco

Tragedia na wulkanie Antuco jest jedną z największych tragedii w historii chilijskiej armii od czasu zatonięcia parowca "Cazador" w 1856 roku w Punta Carranza (458 ofiar śmiertelnych). Wydarzyła się ona 18 maja 2005 roku (25 lat wcześniej tego samego dnia - 18 V 1980 roku - doszło do słynnej erupcji wulkanu Mount Saint Helens). Miała to być rutynowa misja treningowa. Major chilijskiej armii Patricio Cereceda wydaje rozkaz 474 rekrutom 17 regimentu Los Ángeles, by wyruszyli w 28-kilometrowy marsz na wysokości od 1400 do 1700 metrów na chilijskim wulkanie Antuco. Major nie zważa na ostrzeżenia innych wojskowych o nadciągającej złej pogodzie. Większość żołnierzy regimentu to byli biedni młodzi mężczyźni, którzy wstąpili ochotniczo do wojska, by polepszyć swój los. Niektórzy z rekrutów dopiero co ukończyli 18 czy 19 lat. Po pięciu godzinach marszu w żołnierzy na Antuco uderzyła śnieżyca tzw. viento blanco. Viento blanco, białe piekło - spadek temperatury do -35 stopni Celsjusza, wiatr osiągający w porywach 100 km/h, potężna śnieżyca, istne białe tsunami, które żołnierzy oślepiało i mroziło. Rekruci rozpierzchli się desperacko próbując znaleźć schronienie. Niektórym poborowym udało się ukryć w schronie La Cortina uprzednio należącym do firmy energetycznej ENDESA. Inni w ciągu mniej niż 2-3 godzin zamarzali, umierali wskutek hipotermii. Niektóre z ciał zamarzniętych rekrutów odnaleziono pod pokrywą śniegu o grubości 4 metrów. Ciało ostatniej ofiary zamieci śnieżnej na Antuco odnaleziono dopiero 6 lipca 2005 roku. Łącznie umarło 44 poborowych oraz jeden sierżant. Tragedia na wulkanie Antuco wstrząsnęła mieszkańcami Chile. Major Patricio Cereceda, który wydał rozkaz 'śnieżnego treningu' został skazany na karę 5 lat pozbawienia wolności - wyszedł na wolność po 3 latach i 9 miesiącach odsiadki w więzieniu. Trzech oficerów zostało zmuszonych do rezygnacji ze służby wojskowej, sześciu ich podwładnych otrzymało reprymendy, a 10 żołnierzy pochwały za bohaterskie działania.

http://wulkanyswiata.blogspot.com/2011/08/chile_28.html

Zdj. krateru wulkanu Antuco Mono Andes.

Ostatnio zacząłem słuchać polskiego projektu eksperymentalno ambient black metalowego Vyrh z Katowic, którego motywem przewodnim są tajemnice gór i górskie tragedie (np. tragedia nad przełęczy Diatłowa w górach Uralu z 1958 roku czy osławiony tatrzański Żleb Drege'a z którego nie ma już odwrotu). Tragedia na wulkanie Antuco to kolejny przykład tego że góry czy wulkany nie znają litości. Wystarczy nagłe pogorszenie się pogody i o śmierć z zimna nietrudno.

https://vyrh.bandcamp.com/

piątek, 2 grudnia 2016

W jaki sposób wulkany wpływają na ziemski klimat?

Ostatnio przeczytałem kilka interesujących artykułów dotyczących antropogenicznego globalnego ocieplenia na stronie Nauka o klimacie, którą polecam. Osobiście wierzę że globalne ocieplenie wynika ze spalania paliw kopalnych przez ludzi. I choć nadal wśród niektórych polityków, lobbystów i naukowców zdarzają się denialiści zmian klimatycznych setki naukowców z renomowanych uczelni i instytucji badawczych uznaje antropogeniczne globalne ocieplenie za niezaprzeczalny fakt. Dowody są na wyciągnięcie ręki i nie raz zostały utrwalone na zdjęciach czy w filmie - chociażby topnienie arktycznej pokrywy lodowej czy lodowców na Alasce. Zatem jaki jest wpływ erupcji wulkanicznych, a co za tym idzie emisji gazów wulkanicznych do atmosfery na ziemski klimat?

Nie jestem ekspertem od klimatologii, ale nie da się ukryć że potężne erupcje wulkaniczne mogą wpłynąć na klimat, czego dowodem są dwie potężne erupcje eksplozywne wulkanów Pinatubo (6 w skali VEI, Filipiny) i Cerro Hudson (5 w skali VEI, Chile) w 1991 roku - notabene ten ostatni wulkan wykazuje obecnie zmiany w aktywności sejsmicznej, co w dniu dzisiejszym skutkowało podwyższeniem dla niego stopnia alarmu. Potężna erupcja eksplozywna może wygenerować obłok erupcyjny sięgający wysokością aż do stratosfery, do której dostaną się popiół, aerozole siarkowe i gazy wulkaniczne. Popiół opada ze stratosfery w ciągu kilku kolejnych dni czy tygodni - jego wpływ na zmiany klimatu jest znikomy. Warto natomiast zatrzymać się przy SO2 (dwutlenku siarki) i CO2 (dwutlenku węgla) emitowanym przez wulkany.

Z SO2 w ziemskiej atmosferze powstaje kwas siarkowy H2SO4, który następnie gwałtownie kondensuje do postaci aerozoli siarkowych, a te mogą znajdować się w niższej stratosferze przez rok bądź jeszcze dłużej. Obecność owych aerozoli siarkowych sprzyja odbijaniu radiacji słonecznej z powrotem w przestrzeń kosmiczną, a to prowadzi do schłodzenia troposfery (najniższej i najcieńszej warstwy atmosfery). Pinatubo jest tutaj dobrym i często przywoływanym przykładem - jego paroksyzm erupcyjny w dniu 15 czerwca 1991 roku wyrzucił do stratosfery 20 milionów ton SO2. W konsekwencji powierzchnia Ziemi uległa schłodzeniu na okres trzech lat o 0.5 stopnia Celsjusza. Meksykański wulkan El Chichón wybuchając gwałtownie w 1982 roku wyprodukował 7 milionów ton SO2. Znacznie więcej SO2 wyemitowała do atmosfery erupcja szczelinowa Laki w 1783 roku - szacunkowo 120 milionów ton zabijając przy okazji 10 000 ludzi (20% ówczesnej populacji Islandii). Dla porównania trwająca przez 6 miesięcy w latach 2014-15 erupcja szczelinowa Holuhraun wyemitowała 11 milionów ton SO2 - jej wpływ na środowisko i zdrowie okazał się na szczęście zredukowany.

Dwutlenek węgla (CO2) jest głównym gazem cieplarnianym obwinianym o globalne ocieplenie. Często denialiści zmian klimatycznych powołują się na emisje CO2 z wulkanów jako na czynnik sprzyjający globalnemu ociepleniu. W porównaniu jednak z działalnością ludzi związaną ze spalaniem paliw kopalnych wulkany (zarówno te znajdujące się na lądzie, jak i podmorskie) emitują globalnie mniej niż 1% CO2. Mount Saint Helens w 1980 roku w ciągu zaledwie 9 godzin wyemitował 10 milionów ton CO2 do atmosfery - ludzkości wystarcza osiągnięcie tej wartości w czasie nieco mniejszym niż trzy godziny. W dodatku silne erupcje wulkaniczne (powyżej 5 w skali VEI) są nader rzadkie. Nie występują regularnie - przykładowo w roku obecnym nie było ani jednej erupcji wulkanicznej o sile 4 w skali VEI, o 5 czy 6 już nawet nie wspominając.

Źródła z USGS:

https://volcanoes.usgs.gov/vsc/file_mngr/file-154/Gerlach-2011-EOS_AGU.pdf
https://volcanoes.usgs.gov/vhp/gas_climate.html
http://volcano.oregonstate.edu/book/export/html/151
http://naukaoklimacie.pl/

Zastanawiam się ile w ciągu roku potrzeba by było potężnych i bogatych w SO2 erupcji a la Pinatubo 1991 (6 w skali VEI), by 'zredukować' antropogeniczne globalne ocieplenie. Gwoli przypomnienia jedynie trzy erupcje w XX wieku miały 6 w skali VEI - Santa Maria - 1902 rok, Katmai/ Novarupta - 1912 rok i Pinatubo - 1991 rok. W XXI wieku jeszcze nie doczekaliśmy się erupcji o zbliżonej do Pinatubo, Krakatau czy Tambora sile.

Na zdjęciu mapa dystrybucji aerozoli siarkowych z erupcji Pinatubo pomiędzy 14 czerwca a 26 lipca 1991 roku oraz destrukcja po erupcji wulkanu El Chichón w 1982 roku, zdj. Mario Arturo Coutiño.

wtorek, 29 listopada 2016

Arsia Chasmata i Chirinkotan

Wczoraj doszło do silnej erupcji kurylskiego wulkanu Chirinkotan zarejestrowanej przez satelitę, która wygenerowała obłok erupcyjny o wysokości około 10 km. Chirinkotan to rzadko odwiedzana wysepka wulkaniczna, ale udało mi się znaleźć zdjęcie krateru tego wulkanu - prawdopodobnie wykonane w 2015 roku.

Pojawiają się pierwsze fotografie powierzchni Marsa wykonane przez orbiter ExoMars w ramach misji ESA (Europejskiej Agencji Kosmicznej). Na jednej z fotografii wykonanej kamerą CaSSIS widać strukturę Arsia Chasmata na zboczu marsjańskiego wulkanu tarczowego Arsia Mons, na innej widoczny jest krater o średnicy 1.4 km znajdujący się na krawędzi większego krateru w pobliżu marsjańskiego równika. Będę regularnie sprawdzał czy pojawią się w przyszłości nowe zdjęcia struktur wulkanicznych Czerwonej Planety.

Przed nami grudzień 2016 roku. Czy w finale tego roku doświadczymy jakieś znaczącej erupcji wulkanicznej? Jakie niespodzianki przyniesie 2017 rok?

piątek, 25 listopada 2016

Wywiad z Grzegorzem Gawlikiem o Projekcie 100 Wulkanów

W końcu postanowiłem zrobić wywiad z polskim podróżnikiem i eksploratorem wulkanów Grzegorzem Gawlikiem. Jest to prezent dla moich Czytelników i dla ludzi, którzy lubią wulkany. Wywiad zawsze był moją ulubioną formą dziennikarską, zatem mam nadzieję że się udał. Pierwotnie chciałem go jednocześnie umieścić tutaj, ale stwierdziłem że nie ma sensu, gdyż okazał się zbyt obszerny. Mam taką cichą nadzieję, iż po przeczytaniu tej rozmowy znajdą się kolejne osoby zainteresowane tematem aktywności wulkanicznej. Ten rok jest słabiutki w zakresie silniejszych erupcji wulkanów, ale być może następny przyniesie duże niespodzianki. Tymczasem zachęcam do lektury:

http://bartkrawczyk.natemat.pl/195461,na-polmetku-100-wulkanow-wywiad

A oto jak pięknie wybuchł dzisiaj wulkan Popocatepetl - widok z Mexico City. Kolumna erupcyjna o wysokości 5 km.

czwartek, 24 listopada 2016

Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski "Kukuczka" - recenzja

Dzisiaj wyjątkowo recenzja książki nie związanej z tematyką tego bloga, ale czasem warto zaskakiwać. To wulkany fascynują mnie najbardziej, a nie 'zwykłe' granitowe szczyty, choć umiałbym wymienić wszystkie ośmiotysięczniki czy inne trudne do wspinaczki góry nawet wtedy gdyby ktoś wybudził mnie ze snu o drugiej w nocy. "Kukuczkę" Dariusza Kortko i Marcina Pietraszewskiego pochłonąłem w dwa dni pomimo że słowo 'wulkan' pojawia się w niej tylko raz w związku z pewną anegdotą medyczną związaną z andyjskim wulkanem Tupungato. Ta książka to biografia najwybitniejszego polskiego himalaisty Jerzego Kukuczki, który w ciągu ośmiu lat zdobył wszystkie czternaście ośmiotysięczników (był drugi po Włochu Reinholdzie Messnerze), w tym dwa w trakcie jednej zimy, łącznie cztery w trakcie zimy (a trzy - wejścia zimowe po raz pierwszy). Dodatkowo Kukuczka ustanowił 11 nowych tras, w tym tzw. Polską na K2 (8611 metrów), której nikt do tej pory nie powtórzył (w trakcie zejścia zginął jego partner wspinaczkowy Tadeusz Piotrowski). Kukuczka był tak wytrzymały że wszystkich wejść (poza Mount Everest w 1980 roku) dokonał bez wspomagania się tlenem z butli. Zginął 24 października 1989 roku w trakcie próby pionierskiego wejścia na południową ścianę Lhotse. I pomimo że to Messner jako pierwszy wspiął się na wszystkie 14 ośmiotysięczników zajęło mu to łącznie 16 lat, a nie 8 jak w przypadku "Jurka" Kukuczki. Oto największe dokonania Kukuczki:

1979 - Lhotse
1980 - Mount Everest
1981 - Makalu (samotnie)
1982 - Broad Peak
1983 - Gaszerbrum II
1983 - Gaszerbrum I
1984 - Broad Peak
1985 - Dhaulagiri
1985 - Czo Oju
1985 - Nanga Parbat
1986 - Kanczendzonga
1986 - K2
1986 - Manaslu
1987 - Annapurna I
1987 - Sziszapangma
1988 - Annapurna I East

Oprócz Himalajów Kukuczka wspinał się w Dolomitach, Tatrach, Alpach, nowozelandzkich Alpach Południowych, Hindukusz oraz w górach Alaski (wejście na Denali w trakcie którego doznał poważnych odmrożeń). Kochał góry i wspinaczkę, gdyż oznaczały dla niego wolność, był szalenie zdeterminowany i kiedy wytyczał sobie jakiś cel to go konsekwentnie realizował. Miał ambicję bycia najlepszym i przez wielu himalaistów m.in. przez Carlosa Carsolio z Meksyku do tej pory jest uznawany za najwybitniejszego wspinacza na świecie. "Kukuczka" to jego wciągająca biografia, okraszona dużą ilością archiwalnych zdjęć, w której autorzy opisują jego dzieciństwo, młodość, życie prywatne, pierwsze wyprawy wspinaczkowe, wreszcie (po kolei) największe sukcesy himalajskie i tragiczną śmierć. Przedstawione zostają (nierzadko z humorem) realia życia w PRL-u, w "Kukuczce" pojawiają się także inni najwybitniejsi polscy wspinacze np. Wanda Rutkiewicz, Artur Hajzer, Krzysztof Wielicki i wielu innych. Bardzo interesujące były dla mnie opisy fizjologicznych i medycznych zagrożeń związanych z wysokogórską wspinaczką oraz poruszone w książce kwestie moralne i etyczne związane ze śmiercią, tudzież pozostawieniem na pewną śmierć wspinaczkowego partnera. W dobie współczesnej komercjalizacji wysokogórskiej wspinaczki coraz rzadziej trafia się na pionierów, którzy chcą dokonać w górach czegoś nowego, ekscytującego, niepowtarzalnego. Kukuczka takim pionierem był i zasłużonej sławy nikt mu już nie odbierze.

poniedziałek, 21 listopada 2016

Tratwa pumeksu pomiędzy Nową Zelandią a Fidżi/ trzęsienie ziemi blisko wschodniego wybrzeża Honsiu

Lokalizacja pumeksowej tratwy: 600 km na południowy wschód od Fidżi i 500 km na południowy zachód od Tonga. Tratwa pumeksu z erupcji nieznanego podmorskiego wulkanu rozciągała się na długość 100 km. Odkryli ją członkowie lotu militarnego 16 listopada 2016 roku. Najbliższy znany podmorski wulkan od miejsca wykrycia pumeksowej tratwy to Monowai Seamount - wybuchł 3 sierpnia 2016 roku, ale czy to on jest sprawcą tej erupcji nie wiadomo. Zdjęcie ilustracyjne.

20 listopada o godzinie 02:30 UTC przebudził się kamczacki wulkan Zhupanovsky (Żupanowski) generując obłok erupcyjny o wysokości 7-8 km. O godzinie 02:59 UTC obłok erupcyjny z wulkanu rozciągnął się na odległość 73 km na wschód od niego. Do ostatniej poprzedniej erupcji Żupanowski doszło 24 marca 2016 roku.

http://info.geonet.org.nz/display/volc/2016/11/21/Pumice+raft+reported+west+of+Minerva+Reef

Godzina 20.59 czasu UTC. Trzęsienie ziemi o magnitudzie 7.3 (zmienionej przez USGS na 6.9) miało miejsce u wybrzeży wschodniej wyspy Honsiu, Japonia. Istnieje niebezpieczeństwo tsunami. Zagrożona jest prefektura Fukushima oraz elektrownia atomowa Fukushima Daiichi.

EDIT: Tsunami w porcie Soma o wysokości 90 cm, w porcie Onahama o wysokości 60 cm. Fale nie są zatem zbyt wysokie. Tak czy owak wyją syreny i nadal ma miejsce ewakuacja ludzi na wyżej położone tereny. Epicentrum trzęsienia ziemi o magnitudzie 7.4 (zmienionej przez JMA) na głębokości 25 km. Największa zarejestrowana fala tsunami w Sendai miała wysokość 1 metra 40 cm. Na szczęście tym razem nie doszło do katastrofy tak jak 11 marca 2011 roku.

piątek, 18 listopada 2016

Kerinci, Reventador i Copahue

17 listopada 2016 roku emisje ciemnego popiołu z wulkanu Copahue (Chile/Argentyna). Zdj. Sernageomin.

Emisje popiołu i wylewy lawy z wulkanu Revenatdor (Ekwador).

Link do zdjęć dwójki podróżników: http://wherever-we-are.de/welcome-to-the-jungle-home-of-volcanoes-mosquitos-and-little-tigers/

17 listopada emisje gazu z zawartością popiołu wulkanu Kerinci (Sumatra, Indonezja). Strefa zagrożenia wokół wulkanu wynosi 3 km.

Skoro wróciłem do bardziej aktywnego udzielania się w mediach recenzja drugiego filmu dokumentalnego Wernera Herzoga z 2016 roku (tym razem traktującego o Internecie) "Lo and Behold" (2016). Nadal zachęcam także do obejrzenia "Into the Inferno" (2016):

http://bartkrawczyk.natemat.pl/194757,zaduma-nad-swiatem-w-sieci

Ciekawe czy doczekamy się jeszcze w końcówce tego roku jakiejś znaczącej erupcji wulkanicznej (4 w skali VEI bądź wyżej)?

środa, 16 listopada 2016

Etiopia

SHALA - Inaczej kaldera O'a to największa kaldera etiopskiej doliny ryftowej o średnicy 17 km. Formuje wschodni fragment jeziora Shala o wymiarach 15 x 25 km. Zielonkawe jezioro Kunni (Abyata) znajduje się na północny wschód od plejstoceńskiej kaldery, która uformowała się około 240 000 lat temu. Na południowo-zachodniej stronie jeziora Shala odnajdziemy mały zielonkawy maar Chitu. Na południowej i wschodniej stronie jeziora ma miejsce aktywność fumaroliczna. Dwa post-kalderowe stożki Tullu Fike i Tullu Billa wchodzą także w skład kaldery. Daty erupcji nieznane. Zdj. Phil de Bruselas.

Algieria

MANZAZ - Na północ od algierskiego obszaru wulkanicznego Atakor znajduje się obszar wulkaniczny Manzaz o powierzchni 1500 km kwadratowych. Obejmuje liczne stożki scorii i wylewy lawy. Najmłodsze wulkany są w wieku holoceńskim. Na zdjęciu samy-5 maar Ouksem (Oukcem). Daty erupcji nieznane.

wtorek, 15 listopada 2016

Papua Nowa Gwinea

YELIA - Stratowulkan Yelia o wysokości 3384 metrów został uznany za wulkan dopiero w latach 60-tych. Posiada aktywne solfatary oraz andezytowe kopuły lawowe na wierzchołku i na północno-zachodniej stronie. Podobny geologicznie do wulkanu Lamington. Erupcja 18 000 lat temu, niepotwierdzona erupcja w latach 40 XX wieku. Zdj. PacificIT.

Kuryle, Rosja

VERNADSKII - Grupy wulkanów Vernadskii i Bogdanovich w północnej części wyspy Paramuszyr znajdują się na południe od aktywnego wulkanu Ebeko. W skład obu grup wchodzą niewielkie stożki, kopuły lawowe i wylewy lawy. Erupcje w holocenie.

Rosja

UDOKAN - Obszar wulkaniczny Udokan jest zlokalizowany we wschodniej Rosji 400 km na wschód północny wschód od jeziora Bajkał. Składa się ze stożków żużlowych, kopuł lawowych, wylewów lawy i maarów. Niektóre ze stożków Udokan były w przeszłości aktywne sejsmicznie. Ostatnia erupcja miała miejsce około 2200 lat temu z wulkanu Chepe. Na zdjęciu krater stożka Aku (1980 metrów wysokości).

Arabia Saudyjska

AL HARRAH - Bazaltowy obszar wulkaniczny Al Harrah zlokalizowany jest w północno-zachodniej Arabii Saudyjskiej w pobliżu granicy z Jordanią i wchodzi w skład większego obszaru wulkanicznego Harrat Ash Shamah o powierzchni 40 000 km kwadratowych. Najwyższym punktem Al Harrah jest wulkan Jabal Al Amud o wysokości 1100 metrów. Brak erupcji w czasach historycznych. Zdjęcie autorstwa m-5.

Jemen

HARRA OF ARHAB - Obszar wulkaniczny Harra of Arhab znajduje się 30 km na północ północny wschód od stolicy Jemenu Sana'a. Składa się z niewielkich stratowulkanów, stożków scorii i wylewów lawy. Około roku 200 miała miejsce boczna erupcja stożka Jabal Zebib. Około roku 500 plus minus 100 lat doszło do erupcji na południowym zboczu stożka żużlowego Kaulet Hattab. Wyprodukowała ona wylew lawy o długości 9 km. Zdj. alhattabi.

Japonia

IRIOMOTE-JIMA - 25 km na północ północny wschód od wyspy Iriomote-jima (słynnej z obecności zagrożonego gatunku endemicznego kota Iriomote) znajduje się podwodny wulkan o tej samej nazwie z wierzchołkiem na głębokości 200 metrów. 31 października 1924 roku targnęła nim nagła i potężna erupcja wulkaniczna (swoją drogą jest to najpotężniejsza podmorska erupcja wulkaniczna jaką znam, gdyż miała ona siłę 5 w skali VEI). Następnego dnia ogromne ilości pumeksu dopłynęły do wybrzeży Japonii (na zdjęciu).

Argentyna

ROBLEDO - Lokalizacja kaldery Cerro Blanco: prowincja Catamarca, Andy, północno-zachodnia Argentyna. Kaldera znajduje się na wysokości 4650 metrów i ma szerokość 4.5 km. Na południowej krawędzi kaldery znajduje się kopuła lawowa Cerro Blanco del Robledo. Potężna erupcja wulkaniczna około 5000 lat temu (7 w skali VEI) z Cerro Blanco uformowała obecną kalderę i grube warstwy ignimbrytu. Była to największa erupcja wulkaniczna w Środkowych Andach i wyprodukowała 110 km sześciennych ryolitowej magmy. Z kompleksem wulkanicznym Robledo jest związany niewielki obszar geotermalny. Od 1990 roku kaldera obniża się (deformacja gruntu), ale deflacja zmniejsza się. W latach 2007 i 2009 miały tutaj miejsce roje trzęsień ziemi.

Argentyna

COCHIQUITO - Grupa wulkaniczna Cochiquito obejmuje kilka niewielkich stratowulkanów zlokalizowanych na północ od miasta Buta Ranquil. Najwyższym z nich jest bazaltowy Volcán Cochiquito o wysokości 1435 metrów z 8 satelitarnymi stożkami. Inne wulkany to m.in. Sillanegra z dwoma kraterami i Ranquil del Sur z kraterem o szerokości 600 metrów. Erupcje w plejstocenie. Zdj. Eduardo Horacio Quinn.

Etiopia

ALE BAGU - Niewielki stratowulkan o wysokości 1031 metrów zlokalizowany na południowy zachód od wulkanu Erta Ale. To najwyższy z grupy wulkanów Erta Ale. Posiada kilka kraterów na wierzchołku. Największy krater stanowi depresję o stromych ścianach o wymiarach 750 x 450 metrów i głębokości 100 metrów. Znajduje się w nim stromy stożek lawowy, który wyprodukował trachitowe wylewy lawy. Ale Bagu z wulkanów grupy Erta Ale wyróżnia eksplozywny charakter przeszłych erupcji. Wulkan jest aktywny fumarolicznie. Na północnym zboczu posiada kilka niewielkich kraterów wzdłuż głównej szczeliny. Inna nazwa wulkanu: Ummuna. Daty erupcji nieznane. Zdj. Andre Bonacin.

niedziela, 13 listopada 2016

31 rocznica tragedii miasta Armero i wulkan Sabancaya

Tak jak wspominałem w poprzednim poście uaktywnił się wulkan Sabancaya w Peru. 8 listopada 2016 roku kolumna popiołu nad wulkanem sięgała wysokości 2.4 km, a dzień później 2 km. Opad popiołu miał miejsce w Parjo, Cajamarcana i Salalli. 10 listopada popiół z wulkanu opadał w społecznościach zlokalizowanych w odległości 30-35 km od Sabancaya. 11 listopada o godzinie 15.04 eksplozja wygenerowała obłok erupcyjny o wysokości 3 km. Popiół emituje także peruwiański wulkan Ubinas.

Dzisiaj miały miejsce dwa potencjalnie niebezpieczne trzęsienia ziemi w Nowej Zelandii (magnituda 7.5) oraz Argentynie (6.1). W tym pierwszym przypadku doszło do uformowania niewielkich fal tsunami. Zginęły dwie osoby, zniszczenia są duże, a niektóre miasta np. Kaikoura zostały odcięte od świata przez osuwiska. Dziś mamy także 31 rocznicę zagłady miasta Armero zrównanego z ziemią przez lahary z wulkanu Nevado del Ruiz 13 listopada 1985 roku. Pamiętam o Armero, lecz tą tragedię postanowiłem przypomnieć w prasie pisząc poniższy artykuł:

http://bartkrawczyk.natemat.pl/194487,13-listopada-1985-roku-tragedia-miasteczka-armero

Zachęcam także do przeczytania mojego wcześniejszego tekstu - wywiadu z geologiem i paleobiologiem Janem Zalasiewiczem, z którym rozmawiałem o antropocenie i graptolitach.

http://bartkrawczyk.natemat.pl/194401,antropocen-epoka-czlowieka-wywiad

Chciałbym także przypomnieć o wyprawie Ojos Diving Expedition 2016, która rusza 4 grudnia 2016 roku i ma na celu nurkowanie w najwyżej położonych jeziorach na Ziemi - znajdujących się na wulkanie Ojos del Salado. Nurkować ma zamiar Marcel Korkuś (z którym chętnie zrobię wywiad już po wyprawie - oby się udało!), a w tej trudnej i fascynującej wyprawie towarzyszą mu wytrawni wspinacze Pablo Lukach (Hiszpania), Hermann Max Binder (Niemcy) oraz Esteban "Chacho" Pacheco (Argentyna). Aklimatyzacja przed atakiem na Ojos del Salado ma obejmować dwa inne wulkany: Falso Morocho (wysokość 4600 metrów) oraz San Francisco (6018 metrów) na którym wspinacze spędzą jedną noc. Oba te wulkany uchodzą za wygasłe. Ze szczytu rzadko odwiedzanego Volcan San Francisco (na zdjęciu R. Colmillo) widać inne andyjskie wulkany m.in. Ojos del Salado, El Muerto, Tres Cruces, Fraile, Incahuasi i Cerro Solo. Wyprawa ma potrwać od 4 do 23 grudnia 2016 roku. Zajrzyjcie koniecznie i wspierajcie ten projekt, bo warto:

https://www.facebook.com/ojosdiving/?fref=ts