poniedziałek, 2 stycznia 2012

Przebudzenie Laacher See?



Czytam sobie kolejny histeryczny artykuł Daily Mail o budzącym się jakoby do życia 'superwulkanie'. Tym razem nie chodzi jednak o modny wśród współczesnych katastrofistów Yellowstone, ale o Laacher See w pobliżu Bonn w Niemczech. Do ostatniej kolosalnej erupcji Laacher See doszło 12 900 lat temu. Faktem jest, że na powierzchni jeziora można dostrzec bąbelki ditlenku węgla, tudzież kaldera jest aktywna sejsmicznie, ale to jeszcze nie świadczy o nadchodzącym armageddonie, bowiem emisja CO2 trwa w Laach Lake od wieków. No cóż, pismaki wszędzie szukają sensacji, a 'superwulkany' to dla nich wdzięczny temat. No i jeszcze islandzka Katla... wszyscy boją się Katli...

Słówko o Laacher See. Dlaczego uważam, że szanse na przebudzenie niemieckiej kaldery są zerowe? Przede wszystkim dlatego, że obszary wulkaniczne West Eifel i East Eifel obfitują w monogenetyczne otwory erupcyjne: w West Eifel jest to około 250 stożków scorii i maarów, natomiast w East Eifel, którego częścią jest Laacher See są to głównie małe monogenetyczne stożki scorii. Monogenetyczne czyli mogące wybuchnąć tylko raz! Owszem, w East Eifel są i większe kaldery (vide Laacher See, Reiden, Wehrer Kessel), lecz w przypadku Laacher See doszło do JEDNEJ erupcji 12 900 lat temu i żadnej innej po! Miała ona siłę 6 w skali VEI czyli nieco za małą aby określić Laacher See mianem superwulkanu. Supererupcja (Yellowstone, Taupo, Toba) ma siłę 8 w skali VEI i wtedy rzeczywiście byłby totalny kataklizm. Z drugiej strony media już nawet określają islandzką Katlę mianem superwulkanu - ręce opadają. Do przyszłej erupcji może dojść nie z Laacher See, ale z jakiegoś nowo uformowanego monogentycznego stożka - gdziekolwiek w East Eifel. Większe zagrożenie dla Europy widzę w aktywności sejsmicznej/ przebudzeniu Santorynu i Campi Flegrei, a nie w Laach Lake.

Brawa dla Daily Mail za najgłupszy artykuł pseudo-naukowy przeczytany w 2012 roku.

7 komentarzy:

  1. Nie wiem, czy wiesz, ale stożki monogenetyczne lubią się tworzyć wokół większej aktywności wulkanicznej, więc całkiem możliwe, że West Eifel i East Eifel budzą się do życia, skoro zanotowano tam ostatnio dość dużo wstrząsów no i ten tlenek węgla... co jednak nie oznacza rychłej katastrofy. Możemy jedynie czekać na rozwój wydarzeń.
    Wydaje mi się, że jeśli cokolwiek miałoby się tam wydarzyć - musi minąć trochę czasu.
    Możliwe też, że dzieje się tam tak dużo, że się o tym na razie nie dowiemy - władze nie chcą wzbudzać paniki.
    Cóż. Fani wulkanizmu mogą jedynie mieć nadzieję na ciekawy rozwój wydarzeń - dlatego oficjalnie zaczynam interesować się tematem niemieckiego wulkanu ;)
    Pozdrawiam serdecznie.
    P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jak napisałem w poście geolodzy tak naprawdę nie są pewni czy Laacher See jest wulkanem poligenetycznym czyli zdolnym nie do pojedynczej, ale do ponownej erupcji. Dla mnie najbardziej prawdopodobnym rozwojem wydarzeń w przyszłości jest erupcja a la Paricutin w Meksyku, kiedy utworzył się nowy stożek - może to mieć miejsce gdziekolwiek w East Eifel. Z drugiej strony od kilku tysięcy lat nie odnotowano w Niemczech aktywności erupcyjnej - chciałbym w 2012 roku odwiedzić Laacher See. W Polsce niestety nie mamy takich jezior kalderowych.

    Zatem uznałem artykuł Daily Mail, obficie później przedrukowany w polskich mediach za typowe sianie paniki. Jego jedynym plusem jest to, iż przyczynił się do wzrostu zainteresowania niemieckim wulkanizmem. Jeszcze nigdy nie miałem tyle wejść na bloga. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Toba wybuchła ostatnio ponad 50 tysięcy lat temu i ani razu po a to też nie powód aby ją skreślić...

    OdpowiedzUsuń
  4. Toba - 74 000 lat temu - skala erupcji 8 VEI, najpotężniejsza erupcja ostatnich 25 milionów lat, przy czym do wcześniejszych erupcji Toba formujących kalderę doszło około 840 000 i 700 000 lat temu. Mamy zatem trzy erupcje Toba.

    Laacher See - 12 900 lat temu, 6 w skali VEI, erupcja formująca kalderę, żadnej innej erupcji do tej pory.

    Chodzi mi o to, że obszar wulkaniczny East Eifel składa się z monogentycznych wulkanów czyli wybuchających tylko raz. Zatem do erupcji w Niemczech może dojść gdziekolwiek - niekoniecznie akurat w Laacher See. Wybuchnąć może jakikolwiek inny stożek scorii albo maar. Ale czy tak będzie - nie mam pewności, taka opcja (jeśli będzie) wydaje mi się po prostu bardziej prawdopodobna. Pisałem o wulkanizmie monogenetycznym tutaj:

    http://wulkanyswiata.blogspot.com/2011/11/monogenetyczne-otwory-erupcyjne.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za wyjaśnienie :) Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy blog, może tylko wpisy krótkie. Znając media wystarczy tylko poczekać, aż zaczną nas straszyć wulkanem w Owerni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zazwyczaj zaczynają straszyć, gdy jest spokojnie pod kątem aktywności wulkanicznej. Tak jak teraz. Rok 2012 jest wyjątkowo grzeczny, jeśli chodzi o wybuchające wulkany. Dzięki za uwagi. Bloga piszę z pozycji ogromnego pasjonata, gdyż nie mam wykształcenia geologicznego. Będę śledził Twoje blogi.

      Usuń