wtorek, 30 grudnia 2025

Widok z drona na kalderę wulkanu Erta Ale w Etiopii

                                                                     





Tomasz wybrał się wczoraj na wulkan tarczowy Erta Ale i sfotografował z drona nowy krater zapadliskowy w kalderze etiopskiego wulkanu. Kaldera Erta Ale częściowo zapadła się, gdy magma spod Erta Ale została wydrenowana przemieszczając się w kierunku wulkanu Hayli Gubbi. 23 listopada br. Hayli Gubbi wybuchł eksplozywnie. 

Na zdjęciach Tomasza także dwa aktywne kratery wulkanu Hayli Gubbi. 

26 grudnia br. japońscy naukowcy z JAMSTEC sfotografowali za pomocą kamer ROV-u (podmorskiego robota) podmorski wulkan NW Rota-1 (Mariany). Wulkan ten jest często badany i dość słynny, jeśli chodzi o wulkanologię, gdyż w 2004 roku po raz pierwszy zarejestrowano na filmie jego podmorską erupcję eksplozywną. Link poniżej: 

https://www.youtube.com/watch?v=RY3a7rIFlEs

Od 29 grudnia br. trwa wyciek lawy na wschodnim zboczu wulkanu Kraszeninnikowa (Kamczatka).

To prawdopodobnie mój ostatni wpis na tym blogu w 2025 roku. Przytoczę jeszcze na sam koniec opowieść Davida Leeminga o nieudanej próbie wspinaczki na czynny stratowulkan Tinakula (Wyspy Salomona) w 2002 roku, gdyż na takie komentarze na Facebooku natykam się bardzo rzadko. 

"W 2002 roku próbowałem wspiąć się na Tinakula wraz z towarzyszem z Makira. Ross Hepworth wysadził nas po północnej stronie, ponieważ myślałem, że będzie tam łatwiej - zbocza wyglądały na wolne od roślinności. Błąd. Okazało się to koszmarem: luźne odłamki skalne i ogromne niebezpieczeństwo. W pewnym momencie sięgnąłem po luźny kamień i znalazłem tam jednego z tych gołębi (z Tinakula), siedzącego i patrzącego na mnie bez cienia strachu. 

Zeszliśmy na dół i postanowiliśmy spróbować dostać się na jedyną dostępną plażę wyspy, wspinając się po spiętrzonych wokół brzegu skałach wulkanicznych. W pewnym momencie złamał się punkt podparcia i prawie spadłem, a do tego przeciąłem sobie nadgarstek. Bardzo chciało nam się pić, bo nie było żadnych źródeł wody, ale znaleźliśmy trochę wody u podstawy pewnych roślin. 

Znaleźliśmy jedną z tych pionowych 'rynien', jak je nazywałem, i okazało się to dużo łatwiejsze i bezpieczniejsze - niemal dotarliśmy do górnej granicy roślinności, ale czas się kończył, więc zawróciliśmy i dotarliśmy na plażę. Ross pływał w oddaleniu od brzegu wyspy. ale mimo naszych machań nie zauważył nas i ostatecznie uznał, że zaginęliśmy. Wrócił do Lata i zgłosił nasze zaginięcie. 

Spaliśmy na plaży. a następnego dnia Ross wrócił i zabrał nas na pokład. Wszystko się skończyło dobrze. Austriacki lekarz, Gunter, posłuchał mojej rady i wkrótce potem wrócił na Tinakula i wspiął się pomyślnie, używając tych 'rynien' jako swojej trasy. Opisał szczyt wulkanu jako mistyczne miejsce z gigantycznymi chrząszczami. 

Z perspektywy czasu żałuję, że nie zwróciłem się do odpowiednich władz plemiennych o pozwolenie na takie wyprawy i proszę o wybaczenie za moją ignorancję i niezamierzoną nieświadomość. Teraz rozumiem, że takie miejsca mogą mieć znaczenie sakralne lub duchowe i związane z nim protokoły kulturowe."

Opis prawie jak z opowiadania weird fiction H.P. Lovecrafta. Do tej pory uznawałem Tinakula za wulkan niezdobyty, ale póki co wzmiankę o Gunterze potraktuję jako dowód anegdotyczny. Tak czy owak, to przepiękny wulkan.

https://www.instagram.com/p/DRVbvfGEo1M/

Obstawiam przebudzenie Tinakula w 2026 roku obok np. Piton de la Fournaise, Reykjanes-Svartsengi czy Anak Krakatau. 

niedziela, 28 grudnia 2025

Krater wulkanu Bora Ale zdobyty przez Tomasza

                                              





Bora Ale to bardzo mało znany stratowulkan w łańcuchu Erta Ale. Daty erupcji nieznane. Tomasz jest być może pierwszym człowiekiem w ogóle, który stanął na skraju jego krateru o szerokości 300 metrów.

"27/28 grudnia 2025 roku, tym razem w końcu krater Borale Ale (Bora Ale) zdobyty. Rok temu eksplorowałem trochę kalderę z piękną kopułą lawową, jednak nie udało się dotrzeć do samego krateru. Wiedziałem, że muszę tutaj wrócić. Wtedy atakowaliśmy wulkan od strony zachodniej, teraz od strony południowej. 

Wędrówka ponad 40 km, najpierw prosto, bo wielbłąd nosi wszystko. To dokładnie 14.7 km i tutaj zostawiliśmy część rzeczy. O mały włos nie straciłem drona z powodu zwrotu sygnału satelitarnego, ale procedura RTH i udało się go odzyskać. Tak czułem, a nawet wiedziałem, że wyprawa na krater musi być następnego dnia. Już rok temu te głazy dały mi się we znaki. Ale najpierw wejście do kaldery, która w tym miejscu jest szeroka, po prawej stronie mijamy pole lawowe, potem wszystko pokryte popiołem wulkanicznym, trochę drzew i dopiero potem zaczyna się wędrówka na krater Bora Ale. Początkowo jest dość łatwo, ale potem robi się coraz stromiej, zasypane pyłem wulkanicznym ogromne głazy ciągną się do samego końca, ponadto chyboczące kamienie, więc trzeba uważać gdzie się stawia stopy. Po około 4 godzinach docieramy na skraj krateru. Piękne fumarole siarkowe, acz trochę zasłonięte. Próbuję iść trochę wzdłuż kaldery, żeby lepiej zobaczyć te fumarole, ale po przejściu około 2 km wracam. Wszystko lepiej widać z drona, więc kilka zdjęć i powrót, bo wiem, że nie będzie łatwo. Po około 5 godzinach docieramy do obozu, krótki odpoczynek i kolejne 14 km do miejsca, w którym czekał na nas samochód. 

Krater już widziałem rok temu, zatem wiedziałem czego się spodziewać, ale z bliska te fumarole siarkowe robią wrażenie. Po drodze trochę małych solfatar i na samym brzegu zapach siarki świadczą że wulkan jest potencjalnie aktywny."

Wiele wulkanów w Etiopii wciąż pozostaje niezbadanych, podobnie niektóre wulkany w Erytrei czy Jemenie.

Paroksyzm erupcyjny wulkanu Etna z NE Crater

                                                                  

27 grudnia br. doszło do paroksyzmu erupcyjnego z NE Crater (Krater Północno-Wschodni) wulkanu Etna poprzedzonego aktywnością strombolijską. Fontanny lawy wystrzeliły na wysokość około 300-400 metrów. Kolumna erupcyjna sięgnęła wysokości kilku kilometrów. Obecnie obłok SO2 wygenerowany przez paroksyzm erupcyjny znajduje się nad Korsyką i Sardynią. 

https://x.com/localteamit/status/2004956587417374731

Łagodna aktywność strombolijska miała także miejsce w kraterze Bocca Nuova. Rankiem 28 grudnia br. emitować popiół zaczął inny krater centralny sycylijskiego wulkanu, czyli Voragine. Z jego wschodniej strony zaczął płynąć wylew lawy w kierunku Valle del Bove. 

Młodszy brat NE Crater, czyli SE Crater miał ponad 100 paroksyzmów erupcyjnych w ciągu ostatnich 15 lat, krater Bocca Nuova wygenerował paroksyzm erupcyjny 10 listopada 2024 roku, teraz pora na NE Crater (najstarszy z czterech szczytowych kraterów wulkanu Etna, który wybuchał po raz pierwszy w latach 1917 i 1918, fontanny lawy). Do paroksyzmów erupcyjnych NE Crater dochodziło wcześniej m.in. 16 lipca 1977 roku, 24 września 1986 roku, 23 grudnia 1995 roku i w nocy z 27 na 28 marca 1998 roku. W porównaniu do SE Crater (najbardziej aktywnego krateru centralnego Etny) NE Crater wybucha znacznie rzadziej. 

Spodziewajcie się przed końcem roku opisu i pionierskich zdjęć kolejnego etiopskiego wulkanu, a mianowicie Bore Ale

Zachęcam do wsparcia finansowego WŚ, jeśli lubicie moje wytrwałe popularyzowanie/mój monitoring wulkanów. Można to zrobić w dwojaki sposób (trwale/okresowo via Patronite) oraz jednorazowo/cykliczne via buymeacoffe. Z góry dziękuję. 

https://patronite.pl/wulkanyswiata

https://buycoffee.to/wulkanyswiata

Tym razem pochwalę za historyczny research i polecę do lektury poniższy artykuł:

https://polskieradio24.pl/artykul/3533061,etna-przypomina-o-swojej-groznej-potedze-jak-polacy-podrozowali-do-paszczy-wulkanu

piątek, 26 grudnia 2025

Wyprawa Tomasza na etiopski wulkan Alu w masywie Erta Ale

                                                          






25-26 grudnia br. Tomasz wybrał się na słabo zbadany wulkan Alu w masywie Erta Ale. Do jedynej erupcji szczelinowej Alu-Dalafilla doszło w 2008 roku. Wygenerowała ona wylewy lawy oraz duży obłok SO2. 

Zapraszam do przejrzenia unikalnych zdjęć (nikt tam nie dociera) i oddaję głos Tomaszowi:

"Wulkan Alu zdobyty po bardzo trudnym i wyczerpującym szlaku. Trochę jestem poobijany, posiniaczony i podrapany, ze stłuczonym mięśniem, ale cały. Niestety załamała się pode mną płyta z lawy i wpadłem aż po pas. Trasa dwudniowa, a przydałby się jeszcze jeden dzień, ale Afarowie inaczej liczą czas. Około 11.30 pierwotne plany idą w łeb, bo droga nie nadaje się dla wielbłąda, więc wodę trzeba dźwigać na barkach. Idzie ze mną wpierw trzech Afarów, jak się okaże tylko jeden z nich pójdzie dalej ze mną, po czym na końcu zostanę sam. Tym razem się uparłem - widząc w oddali kalderę nie mogłem odpuścić. Około 18 po sześciu godzinach wędrówki zostajemy w miejscu gdzie nocujemy. Rankiem ruszamy dalej, ja i Afarczyk, mamy mało wody, na szczęście reszta poczekała po drodze, więc jedna butelka wody się potem znalazła. W pierwszym dniu pokonujemy bardzo trudną i niebezpieczną trasę ze względu na ostre, chyboczące kamienie. Idzie się bardzo powoli patrząc pod nogi, by nie skręcić kostki lub obedrzeć skóry. Lawa jest ostra, a po polu lawowym następuje kolejny etap. Ciężkie, ogromne kamienie i ślady gwałtownej erupcji. Tutaj znajduję miejsce z obsydianami. 14 km morderczej drogi kończy dzień. Kolejny dzień to już wspinaczka na samą kalderę, byleby dotrzeć do stożków tufowych. Tam jest już łatwiej. Docieram do kaldery, jeszcze wspinaczka i dojście do szczeliny, dron i potem powrót, bo mało czasu. Zostało 20 km, gdzie po południu około 15 docieramy do drogi. Trochę o Alu - nie ma tutaj typowego krateru, jest kaldera poprzecinana wieloma szczelinami, zresztą Alu wraz ze stratowulkanem Dalafilla tworzą kompleks wulkaniczny. Na szczegóły i więcej zdjęć przyjdzie jeszcze czas."

Jutro Tomasz spróbuje dotrzeć do krateru stratowulkanu Bora Ale w masywie Erta Ale. Trzymam kciuki. 

czwartek, 25 grudnia 2025

Kilauea, Piparo i tragedia na wulkanie Kilimandżaro

                                                            

W nocy z 23 na 24 grudnia br. miał miejsce 39 epizod erupcyjny w kalderze Halemaumau wulkanu tarczowego Kilauea (Hawaii). Maksymalna wysokość fontanny lawy z południowego otworu erupcyjnego to 420 metrów, a z północnego 280 metrów. Cykl erupcyjny najaktywniejszego hawajskiego wulkanu w toku. Zakładam wręcz, że w 2026 roku będą miały miejsce kolejne erupcje w jego kalderze.

Wulkan błotny Piparo (Trynidad i Tobago) zaczął wybuchać wyrzucając błoto na niską wysokość. W drodze na zachód od Piparo pojawiły się pęknięcia. Do dużej erupcji tego błotnego wulkanu doszło 22 lutego 1997 roku. Jej nagranie poniżej:

https://www.youtube.com/watch?v=mCYTPWIIsdo

Około 17.30 w dolinie Barafu (wysokość około 4700 metrów), południowo-wschodnia strona wulkanu Kilimandżaro (Tanzania) rozbił się śmigłowiec ratunkowy należący do KiliMedAir. Śmigłowiec spadł kilka minut po starcie z lądowiska Barafu i stanął w płomieniach w momencie uderzenia o ziemię. Zginęło 5 osób: młode małżeństwo z Czech, pilot z Zimbabwe, lekarz i lokalny przewodnik. 

W nocy 25 grudnia rozpoczęła się aktywność strombolijska w NE sycylijskiego wulkanu Etna. Delikatny opad popiołu zarejestrowano w Linguaglossa. 

Wieści z Etiopii. Tomasz próbuje zorganizować wyprawę na stratowulkan Alu-Dalafilla (miejsce erupcji szczelinowej w 2008 roku), ale na razie bez powodzenia. Nikt jeszcze do tego wulkanu wcześniej nie dotarł. Trzymam kciuki. Temperatura w masywie Erta Ale sięga obecnie 50 stopni C, więc jest ultra-gorąco.

poniedziałek, 22 grudnia 2025

Pionierskie zdjęcia wulkanu Hayli Gubbi po erupcji 23 listopada br.

 





Tomasz działa już w Etiopii i przed chwilą wysłał mi kilkanaście zdjęć z eksploracji aktywnych kraterów wulkanu Hayli Gubbi, który zasłynął erupcją 23 listopada br. Dla przypomnienia była to pierwsza potwierdzona erupcja tego wulkanu w czasach historycznych. Tomasz dotarł do aktywnych kraterów jako pierwszy Polak miesiąc po erupcji. Oddaję mu głos:

"Musiałem tutaj wrócić 2 tygodnie później, ale jednak się udało - na Hayli Gubbi. Jak żartowałem to takie moje "dziecko". Niecały rok temu to był zupełnie inny wulkan.

To nie takie proste, żeby się tutaj dostać, ale dostałem po krótkiej rozmowie i po znajomości zgodę, ważny papier. 

03.40 wyruszamy: ja i dwóch miejscowych w kierunku wulkanu. Pełna improwizacja, po około 1 km musimy trochę zawrócić. Jest ciemno, przeciskamy się przez różne pola lawowe, stare i nowe. W końcu docieramy do świeżej szczeliny wulkanu tarczowego Erta Ale, który to trochę się zapadł po erupcji Hayli Gubbi. Potem płasko, ale musieliśmy obejść trochę krater, a właściwie kratery jak się później okaże, bo wiatr dmucha w naszą stronę, maski przeciwgazowe niezbędne. Po 14 km odległości docieramy do brzegu krateru. Ja chcę dojść do obu kraterów. Ten mocno dymiący wydaje się być mało bezpieczny. Opary dwutlenku siarki, ale ryzykuję, zakładam maskę i gogle i udało się. Puszczam jeszcze drona, fotki, filmiki i powoli wracamy o godzinie 10, żeby po 29 km dotrzeć z powrotem do obozu. Warto było.

Wulkan po erupcji zmienił się nie do poznania. Trzy kratery, w tym jeden bardzo aktywny. Mało co było widać, bo wszędzie opary, ale z drona coś tam widać. Po drodze natrafiłem na dowody, że była to potężna erupcja. Zabieram trochę materiału. W promieniu około 2-3 km zalega pył i materiał wulkaniczny z ostatniej erupcji 23 listopada, trzeba momentami używać maski, bo mocno drapie w gardle. 

Kiedyś nieznany wulkan, teraz już wszyscy wiedzą gdzie jest. Dobrze, że naciskałem żeby go zdobyć rok temu."

Mój opis erupcji wulkanu Hayli Gubbi w Etiopii 23 listopada br.

http://wulkanyswiata.blogspot.com/2025/11/silna-erupcja-wulkanu-hayli-gubbi-w.html

Tutaj możecie porównać sobie jak Hayli Gubbi wyglądał w marcu 2025 roku:

https://wulkanyswiata.blogspot.com/2025/03/hayli-gubbi-pionierskie-zdjecia-wulkanu.html

Zdj. Tomasz Lepich, 22 grudnia 2025 roku. Więcej zdjęć w styczniu 2026 roku, na razie kilka.

No i na sam koniec możecie pooglądać umiarkowane eksplozje płytkiego podmorskiego wulkanu Kavachi (Wyspy Salomona), tzw. Sharkano. Nagranie to stało się niesamowitym viralem na moim fanpejdżu.

https://www.instagram.com/reel/DSYKWzAEoRm/

poniedziałek, 8 grudnia 2025

Emisje popiołu z wulkanu Ambae (Manaro Vui) w Vanuatu

                                                                              

Od kilku dni trwają niewielkie emisje popiołu z wulkanu Ambae (Manaro Vui, Vanuatu).  8 grudnia br. chmury popiołu emitowane przez wulkan wzniosły się na wysokość 2.4 km. Wulkan od grudnia 2021 roku jest objęty drugim stopniem alarmu. Anomalie termiczne wskazują, że magma znajduje się na niewielkiej głębokości, blisko powierzchni. Manaro Vui to bazaltowy wulkan tarczowy z kalderą i jeziorami kraterowymi. Do jego silnych erupcji dochodziło w latach 2017-18, co skutkowało ewakuacją ludności Ambae. 

6 grudnia br. miał miejsce 12-godzinny 38 epizod erupcyjny w kalderze Halemaumau wulkanu tarczowego Kilauea. Fontanna lawy z południowego otworu erupcyjnego sięgnęła wysokości 365 metrów, rozżarzone odłamki skalne zniszczyły jedną z kamer USGS. Obłok tefry nad kalderą sięgnął wysokości 6 km. Opad popiołu zarejestrowano w Pahalo. Zdj. USGS Volcanoes. 

Wylew lawy z wulkanu Barren Island (Andamany) uformował lawową deltę powiększając powierzchnię bezludnej wyspy wulkanicznej. 

Ostatnie moje pojawienia medialne:

Audycja "Motywy" Agaty Passent (podcast):

https://jedynka.polskieradio.pl/artykul/3603303,O-r%C3%B3%C5%BCnych-aspektach-wybuchu-rozmawiaj%C4%85-poetka-Ewa-Lipska-re%C5%BCyserka-Lena-Frankiewicz-oraz-pisarz-Bart%C5%82omiej-Krawczyk

Wywiad ze mną dla TVN Meteo:

https://tvn24.pl/tvnmeteo/nauka/zaglada-ktorej-nie-mozna-przewidziec-drzemie-pod-powierzchnia-ziemi-st8781487

sobota, 6 grudnia 2025

Potężna erupcja nieznanego wulkanu w 1345 roku a wybuch epidemii dżumy w Europie

                                                                          

Badania naukowe rzucają nowe światło na przyczyny jednej z największych katastrof w historii ludzkości - Czarnej Śmierci (Black Death), która przetoczyła się przez Europę w połowie XIV wieku. Okazuje się, że za łańcuchem zdarzeń, który sprowadził dżumę dymieniczną (patogen Yersinia pestis, pałeczka dżumy) na kontynent, stała odległa i nieznana erupcja wulkaniczna w tropikach około 1345 roku.

Wybuch nieznanego wulkanu około roku 1345 wyrzucił do atmosfery ogromne ilości dwutlenku siarki SO2. Aerozole siarkowe zgodnie z danymi z rdzeni lodowych (wykazującymi duże stężenie siarki) odbijały światło słoneczne, co zapoczątkowało globalne ochłodzenie. W rejonie Morza Śródziemnego skutkowało to okresem chłodnej i pochmurnej pogody, co znalazło potwierdzenie w ówczesnych relacjach historycznych z lat 1345-49 (zmniejszona ilość światła słonecznego, zachmurzenie i tzw. ciemne zaćmienie słońca). 

Ta radykalna zmiana klimatu doprowadziła do załamania produkcji rolnej w Europie, wywołując kryzys żywnościowy. Aby zapobiec głodowi kupcy z miast portowych (głównie włoskich) musieli w trybie pilnym importować duże ilości ziarna. 

To właśnie ten desperacki import okazał się fatalny. Zboże było sprowadzane z regionów wokół Morza Czarnego, gdzie bakteria dżumy występowała endemicznie. Transport tego zboża statkami wraz z ładunkiem, a co ważniejsze - z zakażonymi pchłami i szczurami - spowodował dotarcie zarazy do europejskich miast portowych w 1347 roku.

W ten sposób geologiczne wydarzenie sprzed lat stworzyło warunki klimatyczne i gospodarcze, które otworzyły drzwi dla pojawienia się dżumy w Europie. Czarna Śmierć rozprzestrzeniła się błyskawicznie, zabijając od 30 do 60 procent ludności Europy.

Historia ta jest doskonałym przykładem tzw. efektu motyla pokazując, jak pozornie odległe zjawiska naturalne mogą wywołać katastrofy na skalę globalną. 

Badanie zostało przeprowadzone przez historyka Martina Baucha i geografa Ulfa Buntgena, łączących dane klimatyczne i źródła historyczne i opublikowane w czasopiśmie Communications Earth & Environment. 

Źródła: 

https://www.nature.com/articles/s43247-025-02964-0

https://www.scientificamerican.com/article/the-black-death-may-be-linked-to-a-mysterious-volcanic-eruption/

Mój starszy artykuł na ten temat:

https://wulkanyswiata.blogspot.com/2021/04/erupcje-wulkanow-epidemie-patogenow.html

Trwają emisje popiołu z kolumbijskiego wulkanu Purace. Obłoki popiołu sięgają wysokości 800 metrów ponad aktywny krater. Istnieje ryzyko przyszłej silniejszej erupcji kolumbijskiego wulkanu.

wtorek, 25 listopada 2025

Wyprawa Tomasza na indonezyjskie wulkany, w tym Anak Krakatau

                                         










































                              
We wrześniu br. eksplorator wulkanów Tomasz Lepich zawitał na Sumatrę, Flores, Lembatę i Jawę. Wspiął się m.in. na czynny sumatrzański wulkan Kerinci, obserwował aktywność erupcyjną wulkanu Lewotolo, a także spokojny w trakcie jego pobytu wulkan Lewotobi Lakilaki. 30 września 2025 roku jako pierwszy Polak wszedł do krateru zniszczonego przez erupcję w 2018 roku stożka Anak Krakatau. Oddaję Tomaszowi głos:

"Krakatau (Krakatoa), Anak Krakatau, Anak Krakatau Baru zdobyte. Marzyłem od dawna, żeby tutaj być. To dla geologów, wulkanologów i miłośników wulkanów, a nawet biologów badających różne ekosystemy wyjątkowe miejsce. Ilość ciekawych geologicznie miejsc, które stanowią dowód cyklicznego życia tego wulkanu, a także skutki ogromnych tsunami i jednej z największych erupcji wulkanicznych w dziejach ludzkości widać w wielu miejscach. Erupcja tego wulkanu to dzisiaj najgłośniejsza erupcja zanotowana na Ziemi. Huk było słychać w odległości 4325 km, nawet na odległej malutkiej wyspie Rodriguez, a chmury popiołu sięgnęły stratosfery. To też jedna z największych klęsk żywiołowych w historii ludzkości. Pamiętny rok 1883 i 40 metrowe tsunami, a potem pamiętna erupcja w 2018 roku, która też wygenerowała tsunami. Historia geologiczna tego wulkanu jest fascynująca. Po zapadnięciu się pierwotnego wulkanu narodził się w jego miejsce Anak Krakatau (Dziecko Krakatau), który następnie znowu częściowo się zapadł tracąc 200 metrów z 310 m, a na samym Anak Krakatau powstał kolejny 'nowy' - Anak Krakatau Baru. Wulkan ten do dzisiaj jest aktywny, liczne fumarole i ciągle rośnie (choć w ostatnim czasie nieco wolniej). Ze względu na bardzo bliskie położenie jednej ze ścian dawnej kaldery jest on bardzo niestabilny i bardzo prawdopodobne że w przyszłości, całkiem niedalekiej (a w każdej chwili może dojść do erupcji) dojdzie do zapadnięcia się ścian, co co wygeneruje znowu tsunami. Jak ono będzie duże zależy od wielkości erupcji i osunięć.

Stając na Anak Krakatau i odwiedzając różne geologiczne punkty naprawdę czuje się respekt i można zrozumieć całą historię geologiczną tego wulkanu. Nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował (udało się) wejść nie tylko na Anak Krakatau, ale na aktywną część, czyli na stożek, który w każdej chwili może wybuchnąć. Nie podarowałbym sobie tego. Już sama wizyta na Anak Krakatau to przeżycie jak widzi się krajobraz niczym z innej planety - stożek tufowy, gdzie nie widać prawie żadnych oznak życia, a co dopiero aktywna część Anak Krakatau. Wejście na niego zaskoczyło mnie trudnością - szczególnie zejście. Bardzo ważnym miejscem z punktu widzenia historii geologicznej jest miejsce, gdzie widać wnętrze dawnego wulkanu i jak lawa próbowała wydostać się na powierzchnię. Została zatrzymana, a to zupełnie inny wulkan Danan był przyczyną erupcji. Dzisiaj Danan to wystające nad wodą pojedyncze skały, a całość jest ukryta pod wodą. 

Jest też jaskinia lawowa (Nicotera Cove), miejsce gdzie lawa wylewała się do cieśniny Sundajskiej, obecnie nieco zapadnięta i szkoda, że nie można było do niej wejść. Po przeciwnościach losu - brak erupcji Lewotobi Lakilaki, odwołane loty z powodu erupcji Lewotolo, moja niedyspozycja jelitowa (na szczęście jednodniowa), uszkodzony przez wiatr i pył dron, wielokrotnie brak dobrej widoczności, (ale to Indonezja) pokrzyżowały trochę plany. Jednak w końcu wizyta na Anak Krakatau i jego aktywnej części, świt z pobliskiej niezamieszkałej wyspy Sertung, a to uwielbiam - bezludne i odległe wyspy wulkaniczne, burza to też przeżycie - żałowałem, że zostawiłem statyw (błyskawice nad Anak Krakatau), w bonusie dosłownie śniadanie z waranami paskowanymi (mini Komodo) całkowicie wszystko zrekompensowały. Dwa dni spędzone w tej okolicy to stanowczo za mało, choć i tak jestem przeszczęśliwy, że w końcu udało się tutaj dotrzeć. W planach oczywiście powrót jak tylko się da - na pewno jak dojdzie do erupcji, ale jest też do zdobycia trudny technicznie wulkan Rakata (czyli wyspa pozostała po erupcji w 1883 roku) i eksploracja pól lawowych z 2020 roku, czyli ta część, na którą zabrakło już czasu i dobrej pogody, a także porządne zdjęcia i filmy z drona. Do kolekcji andezyt z dawnej erupcji (duży, ale przeszedł kontrolę na lotnisku) i trochę kawałków lawy z Anak Krakatau i jego aktywnej nowej części. Z wszystkich ważniejszych miejsc historycznych i ogromnych erupcji w Indonezji mających wpływ na klimat pozostało mi tylko jezioro kalderowe Toba."

Zdj. Tomasz Lepich, wrzesień 2025. Na zdjęciach także wulkan Marapi, erupcje wulkanu Lewotolo na wyspie Lembata oraz pozostałości po tsunami z 1883 roku (tzw. tsunamit) oraz ślady po tsunami z 2018 roku.

Kolejny kierunek Tomasza to, rzecz jasna, Etiopia. :-)

GeologyHub na X napisał, że w ciągu ostatniej doby zapadła się część wierzchołka wulkanu tarczowego Erta Ale w Etiopii o szerokości 720 metrów. Może to być krater zapadliskowy (pit crater), który przemieścił się w górę od dajki (intruzji magmy) z lipca br. , zapadnięcie się kaldery może też być powiązane z erupcją Hayli Gubbi z 23 listopada albo może związek z nowym ruchem magmy. 

Tak jak wspomniałem emisje popiołu zostały także zarejestrowane z wulkanu tarczowego Erta Ale. 

25 listopada br. kolumbijski wulkan Purace wyemitował obłok popiołu sięgający wysokości 1.7 km.