Z dużym opóźnieniem zamieszczam mini-galerię i opis Tomasza z lipcowej wyprawy na wyspę wulkaniczną Savo (Wyspy Salomona). Zdjęcia z 14 lipca 2026 roku, Tomasz Lepich. Oddaję Tomaszowi głos:
"Wulkan Savo na wyspie Savo zdobyty. Wyspa znajduje się blisko Guadalcanal (Isatabu), gdzie znajduje się stolica Wysp Salomona, Honiara.
Savo to stratowulkan, leżący w obszarze wielkiego łuku melanezyjskiego. Wulkan słynący z periodycznych erupcji co 100-300 lat, aktywny, na zboczu liczne fumarole. Słynie z bardzo zasadowej lawy, mocno wysyconej sodem. Według legend Tohavitu w ustnych przekazach mowa jest o katastrofalnych erupcjach tego wulkanu. Ostatnia erupcja miała miejsce między 1835 a 1850 rokiem. Wulkan ten charakteryzuje się niezwykle gwałtownymi erupcjami ze spływami piroklastycznymi i laharami. Na całej wyspie znajdują się gejzery, fumarole i gorące źródła świadczące o powolnym odgazowywaniu się komory magmowej pod powierzchnią.
Aby dostać się na wyspę trzeba przepłynąć łodzią (1 godzina) w zależności od warunków pogodowych. W bonusie dostaliśmy widok stadka delfinów. W drodze powrotnej, ze względu na wysokie fale płynęliśmy trochę dłużej (1 godzina 20 minut). Następnie kolejną łodzią z punktu na wyspie płynie się do miejsca, skąd zaczyna się wędrówkę. - szlak jest nieoznakowany, ale jeśli raz się go przejdzie - dość prosty. Zaczyna się korytem wyschniętej rzeki (około 1.5 km), pozostałością po laharze, następnie praktycznie przez cały czas idzie się rzeką, wielokrotnie ją przekraczając. Fajne są ciepłe wodospady, choć temperatura raczej zachęca do zimnych kąpieli. Najpierw woda w rzece jest letnia, gdy po jakimś czasie staje się gorąca, dochodzi się do miejsca, gdzie występują liczne fumarole i gazy. Następnie zaczyna się wspinaczka na krawędź starej kopuły lawowej przez dżunglę - najbardziej stroma część wyprawy, by wreszcie zobaczyć krater, gdzie na dnie widać słabo czynne fumarole. Krater ma wymiary 1 x 1.5 km.
Wulkan ten jest drzemiący, ale potencjalnie zagraża życiu na wyspie. Jak podają źródła jedna z jego erupcji była na tyle silna, że wytępiła wszystkie istoty żywe na wyspie. Czas wyprawy to około 3-4 godziny.
Savo jest też ciekawa dla miłośników II Wojny Światowej.
To niestety jedyny wulkan, do którego dotarłem na Wyspach Salomona, gdyż był okres Dnia Niepodległości i jedyny przewoźnik Solomon Airline - wszystkie loty na wyspy zostały wyprzedane, nie ma jak wydostać się z wyspy. Dobrze, że Kavachi jest obecnie mniej aktywny. Opuszczamy Wyspy Salomona z małą iskierką zdobytego kontaktu, że być może uda mi się tu wrócić szczególnie na wulkan Tinakula w niedalekiej przyszłości, bo taki był pierwotny cel tej wyprawy."








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz