niedziela, 2 października 2022

Mapowanie kaldery wulkanu Hunga Tonga-Hunga Ha'apai [wywiad]

Potężna erupcja tongijskiego wulkanu Hunga Tonga-Hunga Ha'apai 15 stycznia 2022 roku zaskoczyła wulkanologów, geofizyków, meteorologów oraz fizyków atmosfery. W jej wyniku dotychczasowa wysepka wulkaniczna uległa nieomal całkowitemu zniszczeniu. Erupcja wygenerowała fale tsunami docierające do różnych zakątków ziemskiego globu oraz wyemitowała obłok erupcyjny, którego fragment sięgnął aż mezosfery (wysokość 58 km).

Od kilku tygodni w rejonie podmorskiej kaldery przebywa 12-metrowy bezzałogowy statek USV "Maxlimer", który rejestruje fizyczne i chemiczne parametry wody do głębokości 300 metrów oraz  przeprowadza pomiary batymetryczne. Co ciekawe, wśród międzynarodowej ekipy badawczej znajdują się także polscy naukowcy z K2sea z siedzibą w Gdyni, w tym doktor inżynier Karolina Zwolak, która kontroluje dane przesłane prosto z pokładu USV "Maxlimer". Z racji tego, że jestem ogromnie ciekaw na czym dokładnie polega jej praca naukowa nawiązałem z Karoliną kontakt.

Na czym dokładnie polega Pani praca? W jaki sposób tworzona jest mapa podmorskiej kaldery wulkanu w Tonga?

Opracowanie mapy Hunga Tonga-Hunga Ha'apai jest częścią projektu TESMaP - Tonga Eruption Seabed Mapping Project. W ramach tego projektu dane w rejonie kaldery wulkanu zbierane były przez 2 jednostki. W maju w rejonie kaldery pracowała załoga nowozelandzkiego statku badawczego RV Tangaroa. W oparciu o zebrane przez nich dane batymetryczne powstała mapa głębokowodnych obszarów wokół HTHH. Sama kaldera uważana była za obszar wciąż niebezpieczny, długo pozostawała strefą wyłączoną z nawigacji. Stąd pomysł wysłania tam jednostki bezzałogowej. W lipcu, po przygotowaniu jednostki do pracy i serii prób na wodach Tonga, rozpoczęliśmy zbieranie danych w najbardziej interesującej części akwenu.

USV Maxlimer jest wyposażona w echosondę wielowiązkową. W maksymalnym uproszczeniu: echosonda wysyła w kierunku dna morskiego sygnał hydroakustyczny i „nasłuchuje” odbicia tego sygnału od dna morskiego. Głębokość określana jest na podstawie pomiaru czasu od nadania do odebrania sygnału przy znanym rozkładzie prędkości dźwięku w wodzie. Dzięki specjalnej geometrii przetworników nadawczego i odbiorczego oraz zaawansowanym algorytmom przetwarzania odebranych sygnałów, z jednego tzw. „pingu” echosondy otrzymujemy kilkaset punktów pomiarowych, tworząc szczegółowa mapę ukształtowania dna pod jednostką.

Cały ten proces nie jest automatyczny. Wymaga przede wszystkim dokładnego zaplanowania trasy jednostki z uwzględnieniem parametrów pracy echosondy oraz stałej kontroli jakości zbieranych danych i bieżącego modyfikowania ustawień. I tu pojawia się moja rola. Opracowuję plany poszczególnych misji USV Maxlimer w taki sposób aby efektywność jej pracy była jak największa, a jednocześnie misja była dla niej bezpieczna z punku widzenia nawigacji – to ostatnie jest szczególnym wyzwaniem w rejonie HTHH, ponieważ pracujemy na całkowicie nieznanych wodach. Od czasu erupcji w tamtym rejonie nie było pomiarów pozwalających na aktualizację map nawigacyjnych. 

W czasie gdy jednostka jest w morzu, koordynuję prace wachtowych hydrografów i dbam o to, czy dane, które zbieramy są satysfakcjonującej nas jakości, czy spełniamy swoje założenia badawcze. Ostatnim etapem, który jest wciąż przed nami będzie analiza i tzw. „post-processing” zebranych danych oraz wygenerowanie końcowych produktów: map i modeli, zgodnie z wymaganiami kierujących całością projektu naukowców.

Jak duży jest zespół? Jednostka jest bezzałogowa, czy to znaczy, ze w taki projekt zaangażowanych jest mniej ludzi?

Całość projektu zarządzana jest przez ekspertów z NIWA (New Zealand’s National Institute for Water and Atmospheric Research). W Tonga przebywa zespół techniczny w minimalnym składzie. Bezpośrednim sterowaniem bezzałogową jednostką pływającą zajmuje się zespół operatorów pracujących w Zdalnym Centrum Kontroli, zlokalizowanym w Wielkiej Brytanii. Za dane dotyczące chemicznych i fizycznych parametrów wody odpowiada amerykańsko-nowozelandzki zespół badaczy. Natomiast część batymetryczna to domena mojej grupy. Jesteśmy związani z projektem Seabed 2030, jesteśmy absolwentami Uniwersytetu New Hampshire w Stanach Zjednoczonych, wydziału specjalizującego się w badaniach oceanicznych. Hydrografowie pracują zdalnie z Australii, Polski, Irlandii, Egiptu i Mauritiusu. Łącznie cały zespół to około 16 osób. Nie jest więc prawdą, że „bezzałogowy” to znaczy bez ludzi. Taki projekt wymaga zaangażowania całkiem sporej grupy ludzi, z tą różnicą, że pracują oni ze swoich biur a nawet ze swoich domów, nie na pokładzie statku. W przypadku akwenu tak ryzykownego, za jaki była uważana kaldera Hunga Tonga-Hunga Ha'apai, fakt odsunięcia ludzi z niebezpiecznego rejonu jest wręcz kluczowy.

 W jaki sposób odbywa się koordynacja współpracy pomiędzy ekipą badawczą?

Cały zespół spotyka się codziennie w formie telekonferencji. Podsumowujemy poprzedni dzień, ustalamy, czy wszyscy są na bieżąco w tym, co będzie się działo przez kolejne 24 godziny. Czy do wszystkich zadań jesteśmy przygotowani. Operatorzy jednostki pływającej i hydrografowie pracują zmianowo, zapewniając obsługę urządzeń w sposób zdalny przez 24 godziny na dobę. Komunikacja pomiędzy nimi odbywa się w formie czatu, w kilku kanałach w zależności od tego czego dotyczy, a jeśli jest taka konieczność – telefonicznie. Ponadto mamy oczywiście dostęp do różnych form informacji w czasie rzeczywistym na temat aktualnego położenia jednostki, parametrów jej ruchu czy chociażby aktualnych warunków meteorologicznych. 

Jakie znaczenie mają dane batymetryczne. Dlaczego właśnie im poświęca się tak wiele uwagi?

Dane batymetryczne są podstawą map, w tym morskich map nawigacyjnych. Stanowią wartość poznawczą same w sobie, informując o ukształtowaniu dna i stanowiąc punkt wyjścia do modelowania procesów geofizycznych, jakie zaszły w danym rejonie. Ponadto dane batymetryczne umiejscawiają innego rodzaju informacje, takie jak zmienność parametrów fizycznych i chemicznych, w kontekście geograficznym i geofizycznym, umożliwiając ich właściwa interpretację i analizę ich związków z procesami wpływającymi na kształt dna morskiego. 

Czy projekt TESMaP to tylko badanie kaldery Hunga Tonga-Hunga Ha'apai, czy dane zbierane są również w innych obszarach?

Po zakończeniu prac w rejonie HTHH przenosimy się na Fonuafo‘ou – odległy o 15 mil morskich na północ od HTHH kolejny podwodny wulkan, który swoją aktywność po raz ostatni okazał w 1993 roku. Do roku 1949 wulkan ten był wyspą, jego obecny kształt nie jest znany, informacje o zakresie głębokości, jakich możemy się tam spodziewać pochodzą z jednego przejścia nad nim jednostki wyposażonej w echosonde jednowiązkową, tzn generującą tylko jeden punkt pomiarowy w każdego wygenerowanego sygnału akustycznego. Dane te sugerują, że może być tam bardzo płytko, mapy nawigacyjne na bazie wspomnianego przejścia ostrzegają wręcz przed niebezpieczeństwami nawigacyjnymi. Będzie ciekawie!

Dane batymetryczne odsłaniają kształt kaldery Hunga Tonga-Hunga Ha'apai po erupcji z 15 stycznia 2022 r. 

Dane: NIWA/Seabed 2030/TESMaP Team, opublikowano na: 

https://www.teledynecaris.com/en/news/newsroom/teledyne-geospatial-partners-with-seabed-2030-to-study-submarine-impacts-of-volcanic-eruption-in-tonga/ 

Przynajmniej od 1 października trwają emisje popiołu z wulkanu Nishinoshima (Japonia). Czekam na pierwsze zdjęcia z pokładu samolotu czy statku. Podobnie jak na pierwsze fotki nowej wyspy wulkanicznej Home Reef (Tonga). 

czwartek, 29 września 2022

Wspinaczka na balijski wulkan Agung

                                 



Ponownie oddaję głos Tomaszowi. Przypomnę tylko, że balijski wulkan Agung wybuchał w 2017-18, jednak nie skończyło się to kataklizmem.  Zdj. Tomasz Lepich.

"Wulkan Agung, Bali 🇮🇩 zdobyty 🙂 - wysokość 3031 m npm ( bo po ostatniej erupcji - koniec 2019 rok troszkę się zmniejszył). Wyspa Bali rządzi się swoimi prawami - musi być obecny lokalny przewodnik - w sumie nie wiem po co, w Polsce są trudniejsze szlaki no ale nie mi dyskutować. Są oficjalnie 2-3 trasy na ten wulkan, my wybraliśmy tą najmniej turystyczną ale tez najbardziej wymagającą. Moim zdaniem wulkan ten można zdobyć w jeden dzień ale spanie w namiocie na zboczu wulkanu to też jakaś atrakcja 😉 Szlak jest dobrze widoczny, dość wymagający, idzie się praktycznie od razu mocno pod górkę, wystające korzenie i śliski grunt nie pomagają. Do tzw. POS2 idzie się zatrzymując często ok. 4h, potem na szczyt ok. 3h. Na górze bardzo wieje, widok kalderę wulkanu Rinjani z jednej strony, a z tyłu na kalderę wulkanu Batur ze wschodem wynagradza wszelkie trudy. Jest to dużo ładniejszy widok - szczególnie na Rinjani widoczny z boku - niż popularny szlak na wulkan Batur. Nie udało się zobaczyć części krateru (podobno są fumarole) oraz dron odmówił współpracy niestety, ale krater ładny. Zejście też trochę wymaga wysiłku, bo znowu schodzi się dość stromo, w zależności od kondycji trwa od POS 2 1,5 do nawet 3h. Po 1,5 h osiągnęliśmy świątynię, z której startowaliśmy. W sumie na wyspie Bali zdobyte 2 podstawowe wulkany."

Przynajmniej od 19 września trwa aktywność strombolijska kurylskiego wulkanu Ałaid (na zdjęciu). Obłoki popiołu sięgają wysokości 3 km. 

Prawdopodobna aktywność erupcyjna wulkanów Tinakula (Wyspy Salomona), Michael (Sandwich Południowy) i Nishinoshima (Japonia). 

Po 50 dniach ustała erupcja gejzeru na wyspie Hokkaido.

czwartek, 22 września 2022

Wspinaczka na jawajski wulkan Semeru

                                                                    





Tym razem od razu oddaję głos Tomaszowi, ale w ramach ciekawostki dodam, że ostatnio udało mi się znaleźć zdjęcie Semeru z 1880 roku. 

"20-22.09.2022

Semeru 3676 m npm, najwyższy wulkan na Jawie, obecnie w trakcie erupcji, najtrudniejszy do zdobycia i jeden z najbardziej niebezpiecznych. Wyprawę na niego rozpoczyna się jazdą jeepem przez ok. 1h mijając pobliskie wioski, następnie dojeżdża się się do świątyni skąd zaczyna się trasa. Wspinaczkę zaczynamy od modłów, hmm będzie grubo 🤔 każdy pewnie do swojego Boga, ja nie mam tam chodów jednak mimowolnie kieruje wzrok ku górze. Wulkan jest nieobliczalny, w zeszłym roku w wyniku nagłego zawalenia się kopuły lawowej wygenerował spływ piroklastyczny, który dotarł aż do wiosek oddalonych 17 km i zabił wielu ludzi - ok. 100, a ponad 60 uznaje się za zaginione. Zanotowano ponad 60 erupcji w ciągu 200 lat , prawie każda pochłaniała ofiary. Dodatkowo wulkan ten ma na swoim sumieniu wielu śmiałków, którzy nie potrafili wrócić z niego. Data wejścia na niego to 21, dla mnie ważna, przypadek tak zdecydował więc musi się udać 🙂 startujemy - najpierw dżungla, tym razem bez maczety, za to z łopatą😱. Trasa biegnie początkowo przez dżunglę, pośród której znajdują się bardzo niestabilne miałkie pozostałości starego spływu piroklastycznego, grzbiety leżące nad przepaścią oraz zejścia w dół, stąd dwukrotnie potrzebna lina. Dalej tylko ostro pod górkę i pełna improwizacja, początkowo piasek, więc łopata idzie w ruch, a następnie w wyniku erozji i spływających laharów wspinaczka odbywa się w głębokich żlebach i szczelinach. Jest mglisto i niezbyt ciepło, co sprzyja wspinaczce. Po ok. 5h docieramy na wysokość ok. 2800 gdzie rozbijamy obóz. Szybka kolacja i idziemy praktycznie spać, bo wczesnym rankiem ok. 4 ruszamy dalej. Wstajemy i teraz czeka nas kolejne 5 h już na szczyt bardzo stromym podejściem - idzie się wolno, bardzo wolno - niby tylko kilkaset metrów, ale znowu trzeba sobie stworzyć szlak używając dosłownie butów, kijków i czego tylko się da, by wyżłobić sobie szlak. Im wyżej tym bardziej stromo i pojawiają się ostre skały. Wreszcie docieramy na szczyt. Mahameru, stare Semeru tutaj zmęczenie daje znać o sobie i zasypiam przy kamieniu 😉 wybieramy jednak miejsce bliżej nowego krateru i tutaj w odległości ok. 200 m rozbijamy obóz. Pogoda zaczyna się poprawiać, więc jak najszybciej zmierzamy ku nowemu kraterowi zwanemu Jonggring Seloko. Widać jak na dłoni co stało się w grudniu 2021 roku. Zostajemy na krawędzi krateru tak długo jak się da wytrzymać, gdyż po zachodzie Słońca robi się tak zimno, że ciężko zostać. Kładziemy się spać i nocą czeka nas niemiłosierny ziąb, deszcz - na szczęście „Hilton” tym razem wytrzymał oraz bardzo silny wiatr. Decydujemy się, że jak tylko pogoda pozwoli wstajemy o 4 rano. Puszczam drona, choć wiatr jest bardzo silny, ale prawdopodobnie nigdy tutaj nie wrócę. Udaje się jeszcze zanim znowu pojawią się chmury i udaje się złapać kolejny cień do kolekcji. I znowu chyba jestem pierwszym Polakiem, który zdobył wulkan Semeru od strony południowej. Szlak praktycznie nie istnieje, wulkan zamknięty jest od roku po tragedii, a jeśli już idzie się to od północy, ale wtedy nie widzi się aktywnej części. Zbieramy się z powrotem ok 10, ale powrót wcale nie jest prosty - znowu improwizacja trasy - ostre, twarde żleby po spływie piroklastycznym są zabójcze dla kolan i bardzo śliskie. Po 2,5 h docieramy do obozu. Po krótkim odpoczynku schodzimy, a właściwie zjeżdżamy po czarnym piasku do miejsca gdzie zostawiliśmy wodę i rzeczy, gdyż nie było sensu wszystkiego taszczyć na górę. Potem czeka nas jeszcze zejście wzdłuż laharów i rzeki oraz dżungla i już jesteśmy z powrotem przy świątyni. Zmęczony, potwornie brudny, z oparzeniem słonecznym, zziębnięty, ale przeszczęśliwy, że się udało."
 
Zdjęcia: Tomasz Lepich. 

poniedziałek, 19 września 2022

Aktywność erupcyjna wulkanu Ibu

                                                                  


Rankiem 19 września Tomasz podesłał mi kilka zdjęć z aktywności erupcyjnej wulkanu Ibu na wyspie Halmahera.  Ibu posiada aktywną kopułę lawową i jest w stanie erupcji od kwietnia 2008 roku. Ten czynny wulkan często emituje obłoki popiołu sięgające wysokości 1.5 km. Posiada wewnętrzny krater o szerokości 1 km i głębokości 400 m. oraz zewnętrzny o szerokości 1.2 km. 

Oddaję głos Tomaszowi: "Będzie zajeżdżało patosem ale cóż powiedzieć, że to piękny wulkan to mało powiedzieć. Gunug Ibu - stratowulkan, wys. 1325 m npm. Wulkan aktywny praktycznie nieprzerwanie od 1998-99 roku. Pierwsze erupcje zanotowano w 1911 roku poza tym niewiele o nim wiadomo Zbudowany głównie z andezytu. Wulkan posiada aktywne 2 części - kopułę lawową, które emituje głównie erupcje efuzywne o rzadko podobno dochodzi do nich - (miałem to szczęście, że 2 razy stała się aktywna:) oraz właściwy stożek z erupcjami typu strombolijskiego oraz freatycznego. Już leżące bomby wulkanicznie i skały znajdowane po drodze w dżungli sugerowały typy erupcji. Ibu jest otoczony kalderą o szerokości 1,2 km, otwartą w kierunku północno - zachodnim, porośniętą bardzo bujną dżunglą. Nie ma oczywiście żadnych oficjalnych tras bo wulkan jest zamknięty i rzadko odwiedzany. Od dawna był na mojej liście do zobaczenia. Ścieżkę czasami trzeba było po prostu sobie stworzyć i bez pomocy miejscowych byłoby to oczywiście niemożliwe. Miejsce obozowiska tez praktyczne trzeba było stworzyć Żeby dotrzeć na skraj kaldery trzeba pokonać ok 5-6h wspinaczkę na nią lub 7-8h jeśli startuje się z wioski. Teren jest podmokły i bardzo śliski a podejście jeśli chce się iść na skróty dość strome. Wyzwanie stanowi dopiero jednak zejście z kaldery. Ibu jest ponadto bardzo akustycznym wulkanem - siedząc sobie na skraju kaldery można było usłyszeć a to coś jak dźwięk odrzutowca, tramwaju czy nawet pisk dziecka, gdyż wydobywający się gaz przez wąskie szczeliny imituje różne dźwięki. Nocą emitował co ok 15-20 min zachwycające erupcje typu strombolijskiego, to raj dla fotografów. Na szczęście bomby wulkaniczne nie dosięgały kaldery. Warto było też praktycznie nie spać 😀. Zachwycający jest ten wulkan, chciałbym zabrać te chwile i widoki ze sobą na zawsze. Wulkan ląduje na mojej prywatnej liście ulubionych i bardzo będę chciał tutaj kiedyś wrócić (a gdzie ja bym nie chciał wrócić)."

19 września rozpoczęła się pierwsza w tym roku erupcja szczelinowa wulkanu Piton de la Fournaise na wyspie Reunion. Jej miejsce to południowo-zachodnia flanka wulkanu, sektor krateru Rivals (wysokość 2200 metrów). Otworzyła się aktywna szczelina erupcyjna. Mają miejsce fontanny lawy o wysokości 20-30 m.

18 września doszło do erupcji wulkanu błotnego w rezerwacie Tabin (Borneo, Malezja). Także 18 września miały miejsce emisje popiołu z krateru wulkanu White Island (Nowa Zelandia).

19 września po raz pierwszy w historii podniesiony został stopień alarmu na pierwszy dla nowozelandzkiej kaldery (superwulkanu) Taupo z uwagi na aktywność sejsmiczną i deformację gruntu - wspominam o Taupo w poniższym artykule:

http://wulkanyswiata.blogspot.com/2022/02/superwulkany-globalne-zagrozenie.html

środa, 14 września 2022

Wulkan Dukono w Indonezji - wizyta Tomasza

                                             




Mój dobry znajomy i eksplorator wulkanów Tomasz Lepich podesłał mi dzisiaj sporo zdjęć i informacji o czynnym wulkanie Dukono (Halmahera, Indonezja).  Dukono wybucha bez przerwy od 1933 roku emitując obłoki popiołu i dwutlenku siarki. Wulkan jest zamknięty i nie jest dostępny dla turystów, jednakże wszystko w Indonezji da się załatwić i niekiedy śmiałkowie do niego docierają i wspinają się na aktywny krater. Wyprawa obejmuje 4 godzinny marsz przez dżunglę i obcowanie z wszechobecnym pyłem wulkanicznym. Tomasz wraz z towarzyszami naliczyli 14 września 2022 roku trzy eksplozje Gunung Dukono, wokół którego rozciąga się dwukilometrowa strefa wykluczenia. Aktywny erupcyjne pozostaje krater Malupang Wariang o wymiarach 700 x 570 metrów.

Oddaję głos Tomaszowi: "Gunung Dukono, Halmahera, 🇮🇩 okazał się łaskawy - początkowo zapowiadało się fatalnie, ulewa, grzmoty i praktycznie całe zasłonięte niebo. Mój „Hilton” nie przetrwał ulewy, trzeba było się ewakuować. Jednak późną nocą wszystko się zmieniło 🙂 warto było przedzierać się 4 h dżunglą, przeżyć wszechobecny pył wulkaniczny by wreszcie stanąć na krawędzi krateru mając nadzieje, że nie zdarzy się eksplozja lub nie spadnie bomba wulkaniczna. Uczucie nie do opisania jak słyszy się potężny dźwięk wydobywający się z krateru. Układ szczelin ułożył się w piękny okrąg. Wcześniej czekała mnie nie lada niespodzianka - podobno, tzn wg księgi oraz słów wulkanologa (w co trudno mi uwierzyć) byłem pierwszym Polakiem, który dotarł do tutejszego centrum wulkanologicznego i na Dukono."

Co ciekawe według informacji lokalnego obserwatorium wulkanologicznego i tamtejszej księgi Tomasz jest pierwszym Polakiem, który dotarł do tego aktywnego indonezyjskiego wulkanu.

Kolejne plany Tomasza to wulkany Ibu (nieustanna aktywność erupcyjna od 2008 roku), Semeru i być może Anak Krakatau

Zdj. erupcji Dukono z 14 września 2022 roku. 

Od 9 września trwa aktywność erupcyjna podmorskiego wulkanu Home Reef 25 km od wyspy wulkanicznej Late (Tonga). Wulkan ten jest zdolny do tworzenia efemerycznych wysp wulkanicznych. Już 12 godzin od początku aktywności erupcyjnej pojawiła się maleńka wysepka wulkaniczna o średnicy 70 metrów i wysokości około 10 metrów. Czekam na jakieś fotografie z powietrza. Być może nowa wysepka nie będzie istnieć zbyt długo.

8 niewielkich eksplozji targnęło wulkanem Telica w Nikaragui. 

Od końca sierpnia trwa rój trzęsień ziemi pod wulkanem Trident (Alaska). Do ostatniej erupcji Trident doszło w 1974 roku. Aktywność sejsmiczna wulkanu nie zawsze skutkuje erupcją.

Aktywne pozostają jezioro lawy i spatter cone w południowym kraterze zapadliskowym wulkanu Erta Ale w Etiopii.

Przy okazji zapraszam do patronowania mi na Patronite oraz wspierania kawowego:

https://buycoffee.to/wulkanyswiata 

https://patronite.pl/wulkanyswiata

IG: https://www.instagram.com/wulkanyswiatablog/

piątek, 9 września 2022

Tragedia wspinaczkowa na wulkanie Kluczewska Sopka

Rosja obecnie dostaje łupnia w wojnie z Ukrainą i tak trzymać. Jednakże wrzesień jest zdecydowanie miesiącem dość ospałym, jeśli chodzi o aktywność wulkanów na świecie. Niemniej o tym niusie warto wspomnieć, bo było o nim głośno w ostatnich dniach. 3 września doszło do tragedii na kamczackim wulkanie Kluczewska Sopka. Na wulkan wspinało się 10 wspinaczy plus dwoje przewodników w ramach zorganizowanej przez biuro Extreme Time z Nowosybirska wyprawy wspinaczkowej na wulkan (koszt 57 000 rubli). Feralnego dnia dziewięciu wspinaczy poniosło śmierć & obrażenia wskutek 30-metrowego upadku z wysokości około 4200 metrów. Opad świeżego śniegu, silne wiatry i ekstremalny chłód trzykrotnie uniemożliwiał wylądowanie helikopterowi ewakuacyjnemu na zboczu wulkanu. Zmarły kolejne cztery osoby. Ostatecznie ratownikom udało się uratować jedynie trzech rannych wspinaczy: przewodnika i dwóch turystów, którzy pozostali na wysokości 3300 metrów w domku wulkanologów. Dopiero 7 września ratownikom w śmigłowcu udało się zabrać z wysokości 4158 metrów ciała wszystkich 9 członków pechowej wyprawy, po czym zostały one dostarczone do Pietropawłowska Kamczackiego na sądowe badanie lekarskie. Dyrektora Extreme Time i wspinacza Andrieja Stepanowa aresztowano. 

30-letni przewodnik Iwan Alabugin dotarł do osób, które spadły. Rozstawił namiot, do którego wniósł 3 jeszcze przytomne ofiary upadku z wysokości. Próbował je ogrzać, ale wspinacze wkrótce zmarli. Gdy pogoda się pogorszyła przewodnik wrócił do domku wulkanologów do pozostałej grupy turystów. Wszyscy zostali przetransportowani rankiem 6 września przez ratowników do wioski Klyuchi, w której mieści się lokalne obserwatorium wulkanologiczne. Jedną z ofiar tragicznej wyprawy był doświadczony przewodnik górski Andriej Miszczenko, który wspiął się wcześniej na Kluczewską Sopkę w sierpniu 2022 roku i doskonale znał trasę, umiał ocenić ryzyko oraz obserwował pogodę przed wyjazdem. Inną był Pavel Selyanichev, który pracował w zarządzaniu biznesem i IT m.in. dla Gazpromu i KasperskyLab. 

Podczas wspinaczki na Kluczewską Sopkę niezbędne są raki, czekany i liny do asekuracji grupy oraz ubezpieczenie finansowe. Dwa inne wulkany w Rosji i Gruzji, takie jak Elbrus i Kazbek są uważane za bezpieczniejsze do wejścia. Groźne na Kluczewskiej Sopce są wichury, niestabilna pogoda oraz spadające skały.

czwartek, 1 września 2022

Emisje popiołu kurylskiego wulkanu Ebeko

Pierwszy dzień szkoły (zarówno w Polsce, jak i wielu innych państwach na świecie). Ciekawy początek roku szkolnego mieli mieszkańcy Siewiero-kurylska na wyspie Paramuszyr, gdyż w trakcie jego inauguracji zaobserwowali emisję popiołu z wulkanu Ebeko sięgającą wysokości około 4 km. 

Nadto aktywność erupcyjną wykazują m.in. Fuego (Gwatemala), Reventador (Ekwador), Sangay (Ekwador) czy Sabancaya (Peru).

Ciekawe jakie wulkaniczne niespodzianki będą we wrześniu. Erupcje Karthala (Komory) czy Piton de la Fournaise (Reunion)? W ciągu najbliższych dni nie będę tutaj aktywny z powodu wyjazdu. Kolejny wpis jakoś za kilka dni. 

Polskim uczniom życzę zainteresowania wulkanami i ich erupcjami, a polskim nauczycielom wytrwałości w zmaganiu się bolączkami i upolitycznieniem naszego systemu edukacji. Ukrainie zaś zwycięstwa w wojnie z Rosją.

Zapraszam ewentualnych donatorów i z góry dziękuję:

https://buycoffee.to/wulkanyswiata

sobota, 27 sierpnia 2022

Chmury niczym krew i "Krzyk" Muncha

                                      

27 sierpnia mija kolejna już rocznica potężnej erupcji wulkanicznej wulkanu Krakatau w Indonezji, która miała miejsce w 1883 roku i wygenerowała tsunami, które uderzyły w wybrzeża Jawy i Sumatry zabijając 36 417 osób. Jaki jest jej związek z najsłynniejszym obrazem Edvarda Muncha "Krzyk" (1893)? To doprawdy ikoniczny obraz, którego sławę można porównać np. z enigmatycznym uśmiechem "Mona Lisy" Leonardo da Vinci czy parą farmerów z widłami w "American Gothic" Granta Wooda. Munch namalował pełną udręki twarz i krwistoczerwone niebo w Christiania (obecne Oslo) - w tle widoczne są statki w zatoce. Munch nigdy nie zapomniał widoku nieba tamtego wieczoru. Oto jego cytaty. Nie mam nawet śmiałości tłumaczyć je na język polski, gdyż w tłumaczeniu angielskim brzmią wystarczająco doskonale:

"I was walking down the road with two friends - then the sun set; all at once the sky became blood red and I felt overcome with melancholy. I stood still and leaned against the railing, dead tired - clouds like blood and tongues of fire hung above the blue-black fjord and the city. My friends went on, and I stood alone, trembling with anxiety. I felt a great unending scream piercing through nature."

"One evening I was walking out along a mountain road near Christiania (Oslo), together with two companions... the Sun went down... it was as if a flaming sword of blood slashed open the vault of heaven. The atmosphere turned to blood with glaring tongues of fire. The hills became deep blue. The fjord shaded into cold blue - among the yellow and red colors that garish blood-red on the road and the railing. My companions' faces became yellow-white. I felt something like a great scream - and truly I heard great scream."

"Krzyk" powstał w 1893 roku, ale pomiędzy 1892 a 1896 roku Munch namalował jego wariacje zatytułowane "Despair" (Rozpacz) i "Anxiety" (Niepokój). Zimą 1891-92 malarz przebywał w Nicei i dyskutował o sztuce z przyjacielem Christianem Skredsvigiem. Od dłuższego czasu chciał namalować wspomnienie 'krwistoczerwonego zachodu słońca", które wywołało w nim poczucie grozy. Chodziło mu o wspomnienie z roku 1884. To potężna erupcja Krakatau 27 sierpnia 1883 roku za sprawą emisji aerozoli siarkowych do stratosfery spowodowała pojawianie się ognistych (krwistoczerwonych) wschodów i zachodów słońca - najpierw w południowej hemisferze, potem blisko równika, wreszcie na północnej szerokości geograficznej. Szkarłatne niebo i chmury widoczne były np. w Nowym Jorku 28 listopada 1883 roku oraz w Eastbourne (Wielka Brytania) 29 listopada ("bladopomarańczowe niebo zamieniło się w krwistą czerwień"). I zaczęły pojawiać się w obrazach Williama Ascrofta oraz w poezji Lorda Alfreda Tennysona. "Intensywny czerwony blask" pojawił się w Oslo 30 listopada 1883 roku. Być może wspomnienie krwistoczerwonego nieba Muncha pochodzi z okresu od końca listopada 1883 do połowy lutego 1884 roku. Czyli zakotwiczyło się w umyśle artysty zimą 1883-84.

wtorek, 23 sierpnia 2022

Erupcja gejzeru w japońskim lesie

                                                    
Około 8 sierpnia w lesie miasteczka Oshamambe (Hokkaido, Japonia) blisko świątyni Iyu pojawił się gejzer. Erupcja wyrzuca wodę o temperaturze 23 stopni C na wysokość 30 metrów oraz gaz ziemny. Ryczący dźwięk gejzeru jest słyszany nawet w odległości 1 km od miejsca erupcji. Japończycy szybko odgrodzili teren erupcji, która stała się lokalną atrakcją turystyczną. Zdj. japoński Twitter.

Czekam na więcej info odnośnie tego fenomenu. 

Przy okazji podwyższenie stopnia alarmu dla dwóch wulkanów: Karthala (Komory) ze względu na aktywność sejsmiczną na zachodniej flance oraz Mayon (Luzon, Filipiny). Trwa także rój trzęsień ziemi w Samoa Amerykańskim.

22 sierpnia kurylski wulkan Chikurachki (Czikuraczki) wyemitował obłok popiołu o wysokości 2 km.

Raz jeszcze zachęcam: wybierzcie się do kin na film dokumentalny "Wulkan miłości" (2022) Sary Dosa, gdyż naprawdę warto.

Gorąco zachęcam do wsparcia mnie w popularyzacji wulkanów w Polsce. Liczę też na ewentualną współpracę w zakresie promowania wiedzy na ten fascynujący temat.

https://patronite.pl/wulkanyswiata

https://buycoffee.to/wulkanyswiata 

niedziela, 21 sierpnia 2022

Koniec erupcji w dolinie Meradalir

                                                  


W ciągu ostatnich czterech dni erupcja lawowa w dolinie Meradalir wyraźnie słabła. 19 sierpnia jedynie dwa małe otwory erupcyjne emitowały lawę w kraterze stożka. Rankiem 20 sierpnia nie było wypływu lawy ze stożka żużlowego. Spadł też poziom drgań wulkanicznych, emisja gazu też zaczęła spadać. To zazwyczaj znak zakończenia erupcji, która (jak zapewne pamiętacie) rozpoczęła się 3 sierpnia 2022 roku i jeśli faktycznie się zakończy to po 17-18 dniach aktywności erupcyjnej. Osobiście dla mnie jest to małe rozczarowanie, bo rozpatrywałem przylot i dostanie się na miejsce erupcji pod koniec września 2022 roku. Erupcja Geldingadalsgos dla porównania trwała pół roku. Zdj. Tomasz Lepich wykonane w dniach od 18 do 20 sierpnia 2022.

Rankiem 21 sierpnia na kamerach widoczne jest jedynie odgazowanie.

Od kilkunastu dni trwa rój trzęsień ziemi w okolicach wysp Manu'a (Samoa Amerykańskie) mogący zwiastować możliwość erupcji. Ma on miejsce bliżej wulkanu Ta'u niż wysp wulkanicznych Ofu-Olosega. Warto sytuację monitorować, gdyż do ostatniej erupcji w Samoa Amerykańskim doszło w 1866 roku.

Trwa aktywność erupcyjna wulkanów Ebeko (Kuryle, Rosja), Nevado del Ruiz (Kolumbia, sporadyczne emisje popiołu), Sangay i Reventador (Ekwador), Kavachi i Tinakula (Wyspy Salomona). 

Badacze oszacowali, że wysokość fali tsunami wygenerowanej w trakcie erupcji wulkanu Hunga Tonga-Hunga Ha'apai 15 stycznia 2022 roku mogła sięgnąć nawet 90 metrów. Tsunami zostało wygenerowane nie tylko przez zaburzenie mas wody wskutek potężnego wybuchu wulkanu, ale także wskutek atmosferycznych fal uderzeniowych (ciśnienia), które okrążyły glob. 

https://phys.org/news/2022-08-tonga-volcano-eruption-metersnine-taller.html

Z kolei badacze z Uniwersytetu Sheffield oszacowali, że styczniowa erupcja tongijskiego wulkanu stanowiła ekwiwalent 61 megaton (Mt) TNT w porównaniu do zdetonowanej w 1958 roku nad Nową Ziemią Car Bomby (50-58 megaton, bomba wodorowa). Niesamowita moc. Gigantyczna energia. 

16 sierpnia w Abyss Pool jeden z pracowników Parku Narodowego Yellowstone odnalazł ludzką stopę w bucie. Na razie nie wiadomo czy doszło do morderstwa czy tragicznego wypadku/samobójstwa. Tak czy owak ciało ofiary zostało nieomal kompletnie rozpuszczone. Na razie nie są znane jego/jej personalia. Nie jest to pierwszy przypadek tragicznej śmierci w gorących źródłach kaldery Yellowstone. Wiadomo już, że ofiara mogła zginąć rankiem 31 lipca 2022. Głębokość Abyss Pool wynosi 16 metrów, a temperatura 60 stopni C.

Raz jeszcze zachęcam do wybrania się do kin studyjnych na fantastyczny film dokumentalny "Wulkan miłości" (2022) o francuskich wulkanologach Mauricie i Katii Krafft - w polskich kinach studyjnych od 19 sierpnia. Osobiście widziałem ten film już trzykrotnie. Jeśli zastanawiacie się nad sierpniowym wypadem do kina to wybierzcie się koniecznie na "Fire of Love"!

Przy okazji moje ostatnie wystąpienia w rodzimych mediach:

TVP2 "Pytanie na śniadanie" 

https://pytanienasniadanie.tvp.pl/61856236/wulkany-swiata-etna-znowu-aktywna

Tok FM, prowadzi: Patrycja Wanat.

https://audycje.tokfm.pl/podcast/127359,Krawczyk-o-filmie-Wulkan-Milosci-Uslyszec-huk-erupcji-i-zobaczyc-fontanne-lawy-to-jest-cos-niezwyklego

sobota, 6 sierpnia 2022

Kontynuacja erupcji w dolinie Meradalir

Lawa z erupcji w dolinie Meradalir powoli pokrywa wylewy lawy z erupcji Geldingadalsgos w 2021 roku. Aktywna szczelina erupcyjna obecnie ma długość 100 metrów. Pięknie prezentuje się na licznych zdjęciach i materiałach filmowych bulgoczące jezioro lawy. Islandczycy po raz kolejny otworzyli miejsce erupcji dla tysięcy osób, które chcą ją zobaczyć. Tak jak wspominałem erupcje szczelinowe są nader bezpieczne dla obserwacji, choć sam szlak do doliny Meradalir jest dość trudny i wymagający. Jednak widowisko jest niesamowite! Aż chciałbym się tam teleportować. 

Erupcja jest stabilna. Na razie nowe szczeliny erupcyjne nie otworzyły się. Zdj. Kristin Jonsdottir. 

Powoli formuje się tzw. stożek rozbryzgowy (spatter cone). Niektóre wyrzuty (fontanny) lawy tryskają na wysokość 100 metrów. Być może z czasem dojdzie do przelania lawy do doliny Suðurstrandavegi, co może zająć najbliższe dni bądź tygodnie. 

3 i 4 sierpnia dwie eksplozje wulkaniańskie targnęły indonezyjskim wulkanem Anak Krakatau generując obłoki erupcyjne sięgające wysokości 1.8 km i 900 metrów. 

Słabe i umiarkowane emisje popiołu mają sporadycznie miejsce z dwóch kurylskich wulkanów Czikuraczki i Ebeko (oba zlokalizowane na wyspie Paramuszyr).

Z południowo-wschodniego zbocza wulkanu Sangay w Ekwadorze schodzi nowy wylew lawy. Wulkan emituje obłoki popiołu.

EDIT: 12 sierpnia powstałe wskutek ulewnych deszczy lahary zeszły ze zboczy wulkanu Stromboli i zdewastowały wioskę o tej samej nazwie. Na szczęście nikt nie zginął ani nie odniósł obrażeń. Zejście potoków błota ułatwił brak naturalnej bariery - spalona wskutek pożaru w dniu 25 maja wegetacja.

czwartek, 4 sierpnia 2022

Wulkan miłości (2022) - recenzja

Nigdy nie zapomnę materiałów wulkanologicznych nakręconych przez parę francuskich wulkanologów Maurice'a i Katie Krafft, które oglądałem w trakcie dzieciństwa. To właśnie owe wspaniałe i ogromnie sugestywne filmy brawurowego duetu Francuzów, przedstawiające wulkany oraz ich erupcje uczyniły ze mnie wielbiciela wulkanów. To głównie Krafftom zawdzięczam zaciekawienie mnie w dzieciństwie wybuchającymi górami. Z ogromnym entuzjazmem obejrzałem zatem "Fire of Love" - poruszający film dokumentalny stanowiący kronikę ich niebanalnego i przedwcześnie przerwanego życia. 

Maurice i Katia Krafft zgineli w tragiczny sposób. 3 czerwca 1991 roku zabił ich spływ piroklastyczny z japońskiego wulkanu Unzen. Pozostawili jednak po sobie niezwykle bogate naukowe dziedzictwo: setki godzin nakręconego materiału filmowego, tysiące zdjęć, mnóstwo unikatowych okazów geologicznych. Poznali się w 1966 roku, w 1970 roku wzięli ślub i spędzili miesiąc miodowy na wyspie wulkanicznej Santorini. Od tego czasu stali się nierozłączni. Połączyła ich nie tylko miłość wzajemna, ale chyba przede wszystkim miłość do wulkanów. Oboje byli rozczarowani ludzkością, zatem uciekali w fascynujący i tajemniczy świat przyrody. Chcieli zrozumieć jakie siły kształtują i przekształcają świat, w którym przyszło im żyć. W końcu zrozumienie to inne imię miłości.

Pierwsze wyprawy wulkaniczne podejmowali na Etnę, Vulcano i Stromboli oraz na Islandię. Potem tych wypraw, materiałów filmowych i zdjęć zaczęło przybywać. Katia i Maurice nie umieli żyć bez wulkanów i ich erupcji, była to dogłębna fascynacja nieokiełznanym żywiołem, która zahaczała wręcz o obsesję. Oboje byli zarazem mistrzami cierpliwej naukowej obserwacji, wulkanologami, dla których ciekawość była silniejsza niż strach. Eksploracja wulkanów w ich wykonaniu była czymś niezwykłym, niepowtarzalnym: flirt, taniec ze śmiercią odzwierciedlający miłość do nieznanego, do zjawisk kreacji i destrukcji, które jakże często przerastają możliwości ludzkiego umysłu. Kontemplacja rozmaitych erupcji wulkanicznych i nieustanna obserwacja. Najczystszy, najpiękniejszy zachwyt. Motto Maurice'a było proste: "Wolę życie krótkie i intensywne, niż długie i monotonne", a jego ostatecznie niezrealizowane marzenie nieco ekscentryczne: spływ kajakiem aż do morza potokiem lawy na Big Hawaii.

W "Fire of Love" nie brakuje unikatowych materiałów filmowych autorstwa Krafftów: przepłynięcie gumowym pontonem kwasowego jeziora kraterowego wulkanu Ijen (Jawa, Indonezja) w 1971 roku, obserwacja erupcji wulkanów Eldfell i Krafla (Islandia), Una Una, Galunggung i Anak Krakatau (Indonezja), Nyiragongo (DRK) czy Augustine (Alaska), wizyty na miejscu silnych erupcji wulkanów Mount Saint Helens (1980 r.) czy Nevado del Ruiz (1985), czyli w apokaliptycznych strefach nagłych wulkanicznych kataklizmów. Finalny materiał z erupcji Unzen w Japonii jest poruszający, gdyż czas życia Krafftów nagle, niespodziewanie dobiegł końca. Zegar zatrzymał się na zawsze na godzinie 16.18.

To piękny, refleksyjny i nieco melancholijny, choć nie pozbawiony akcentów humorystycznych film o urokach i niebezpieczeństwach eksploracji wulkanicznej i o naukowej pasji dwójki wędrownych wulkanologów. Pasji tak silnej, trwałej i nieustannej, że połączyła ze sobą na zawsze dwie jednostki. To także film o odmierzaniu czasu: życie ludzkie jest niebywale krótkie i ulotne w porównaniu do geologicznego życia ziemskich wulkanów. 

Premiera "Wulkanu miłości" w polskich kinach studyjnych 19 sierpnia 2022 roku. Zapraszam na seanse i oczywiście gorąco polecam.

Zwiastun: 

https://www.youtube.com/watch?v=EoMm7NJnBKM

Wywiad z Sarą Dosą, reżyserką filmu:

https://weekend.gazeta.pl/weekend/7,177333,28798773,erupcja-wulkanu-to-piekno-i-groza-kazda-ich-kolejna-wyprawa.html 

środa, 3 sierpnia 2022

Erupcja w dolinie Meradalir - druga erupcja cyklu Ogni Fagradalsfjall

                                                         
Pilne! Dziś o godzinie 13.16 lokalnego czasu rozpoczęła się erupcja szczelinowa w dolinie Meradalir - po wystąpieniu około 10 000 trzęsień ziemi. Aktywna szczelina erupcyjna znajduje się około 1 km na północny wschód od krateru Nar z erupcji Geldingadalsgos oraz 3 km na północ od Langihryggur. Mamy zatem Ognie Fagradalsfjall - drugą erupcję szczelinową najnowszego cyklu erupcyjnego na półwyspie Reykjanes. Obecnie teren erupcji pozostaje zamknięty dla turystów. EDIT: Jednak nie, turyści nie są z miejsca erupcji zawracani przez ratowników.

Na razie erupcja jest raczej mała - niewielkie fontanny lawy o wysokości ok. 30-50 m, szczelina erupcyjna o długości ok. 300 m. Niewykluczone jest powstanie kolejnych aktywnych szczelin na obszarze Meradalir.

W pierwszych godzinach erupcji wyciek (emisja, produkcja) lawy wg pomiaru = 32 metry sześcienne na sekundę. 

4 sierpnia intensywność erupcji uległa redukcji. Aktywna szczelina erupcyjna uległa skróceniu osiągnąwszy długość 135 metrów. Być może w ciągu najbliższych dni uformuje się pojedynczy aktywny krater.