W sieci pojawiło się viralowe nagranie panicznej ucieczki grupy wspinaczy próbujących dotrzeć na wierzchołek kopuły lawowej Caliente kompleksu kopuł lawowych Santiaguito, którzy zostają zaskoczeni przez nagłą eksplozję. Wspinacze zignorowali zakaz wspinaczki na Caliente (ciągła aktywność erupcyjna od 1922 roku) i znaleźli się w centrum wyrzutu bomb wulkanicznych, bloków i lapilli. Te fruwające odłamki skalne mogą poparzyć, zranić, a nawet zabić.
Wspinacze założyli, że skoro wulkan nie wybuchł w ciągu ostatnich kilkunastu minut, to prędko znowu nie wybuchnie. To przykład ignorowania rachunku prawdopodobieństwa na rzecz chwilowego komfortu psychicznego.
Oprócz adrenaliny pokierowała nimi chęć posiadania unikalnych zdjęć, nagrań, wspomnień, których nie mają inni. W świecie skrajnie atencyjnych mediów społecznościowych bycie tam, gdzie nie wolno to waluta statusu i podziwu. Ale nikt nie jest szybszy od nagłej eksplozji kopuły lawowej czy spływu piroklastycznego.
Santiaguito to obok Fuego najaktywniejszy wulkan Gwatemali (Pacaya jest obecnie w stanie drzemki).
Nagranie z perspektywy wspinacza poniżej:
https://www.facebook.com/share/r/1DRJh8JnxG/
11 kwietnia japoński wulkan Sakurajima (Kiusiu) wyemitował obłok erupcyjny o wysokości 3.4 km.
W ciągu ostatnich dni popiół emitowały m.in. indonezyjskie wulkany Dukono i Marapi oraz filipiński Kanlaon.
Na koniec zachęcam moich Czytelników do wsparcia WŚ patronacko (długoterminowo) bądź kawowo (jednorazowo). Z góry dziękuję za wszelką hojność. I pomyśleć, że zawzięcie monitoruję globalną aktywność wulkaniczną od prawie 16 lat!

