Muszę przyznać że spodobał mi się ten wulkan (stratowulkan Afdera). Jest ładny, stożkowy. Nie są znane jego erupcje w czasach historycznych. Erupcje w latach 1907 i 1915 pochodzą zapewne z sąsiedniego wulkanu Alayata na zachód od Afdera. Tak czy owak gratuluję Tomaszowi zdjęć z drona, gdyż to pierwsze w ogóle zdjęcia krateru Afdera, które widzę.
Nadal ludzie dążą do zdobywania szczytów, także tych wulkanicznych, które były już zdobywane setki, by nie rzec tysiące razy. A na świecie mamy jeszcze wiele wulkanów, na które nikt jeszcze się nie wspiął.
"Czynny stratowulkan Afdera góruje nad miasteczkiem Afdera, prawie się udało. Zabrakło 400 metrów. Afar time i woda, to wszystko tłumaczy. Trasa średnio-ciężka. Początkowo prawie płasko, potem trzeba przejść przez szczeliny i właściwie dochodzi się do stożka, nie wiem jak ze wspinaczką na sam stożek, ale nie wyglądało to źle. Zdziwiłem się że 3 km od stożka żyją ludzie na tym pustkowiu. Przez wzgląd na respektowanie praw mieszkańców nie mam zdjęć. Zresztą próbując zrobić zdjęcie samego stożka z tej okolicy już zostałem upomniany. Szanuję to jak najbardziej oczywiście. Ledwo udało się zrobić zdjęcie samego krateru, który jest strasznie płytki. Sam wulkan, a właściwie symetryczny stożek przypomina Dalafilla, Mayon, a nawet Fudżi. Nagle trzeba było zmienić trasę, która znacznie się wydłużyła, bo była jakaś blokada policji. Trasa bez wspinaczki na sam stożek - 25 km i niecałe 10 godzin, wulkan do powtórki, ale na pewno nie będzie to mój priorytet."
Zdj. Tomasz Lepich.
19 lutego br. filipiński wulkan Kanlaon na wyspie Negros wyemitował obłok popiołu na wysokość 2.5 km.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz