Trochę wulkanicznych niusów z ostatnich dni:
- Kuchinoerabujima (Japonia) - Od 29 sierpnia 2018 roku ten japoński wulkan jest objęty trzecim stopniem alarmu. 28 października niewielkie emisje popiołu miały miejsce z krateru Shintakeyama.
- Barren Island (Andamany) - Efuzywna erupcja tego wulkanu w toku obejmująca aktywność strombolijską, fontanny lawy oraz wylew lawy prawdopodobnie już docierający do wód Oceanu Indyjskiego. Z aktywnego krateru oraz wybrzeża (miejsca interakcji lawy z oceanem) unoszą się obłoki pary. Na zdj. Tropical Andamans.
- Anak Krakatau (Indonezja) - Eksplozje wulkaniańskie wyrzucające bomby wulkaniczne/ odłamki balistyczne oraz silne odgazowanie wulkanu, z południowej krawędzi aktywnego krateru Anak Krakatau schodzi wylew lawy. Bardzo spektakularna erupcja, którą warto obserwować.
- Manam (Papua Nowa Gwinea) - Mają miejsce emisje popiołu i gazu z kraterów tego czynnego wulkanu.
- Semisopochnoi (Alaska) - 28 października małe eksplozje. Od 26 października pomarańczowy kod awiacji. Trwa także efuzja lawy z innego alaskańskiego wulkanu Veniaminof.
Nadal brak potężnej i spektakularnej erupcji eksplozywnej takiej jak np. erupcja wulkanu Manam 25 sierpnia 2018 roku.
EDIT: 30 października wulkan Ambae (Manaro Voui, Vanuatu) emituje popiół na wysokość 4-5 km.
Blog poświęcony wspaniałym wulkanom, ich erupcjom, wyprawom na nie oraz geomorfologii. Popularyzujący wulkanologię i podróżniczy. Zapraszam do ewentualnej współpracy media, osoby prywatne, ewentualnych sponsorów czy marki, których mógłbym zostać ambasadorem. Kontakt do mnie: krawczykbart(at)yahoo.com
poniedziałek, 29 października 2018
wtorek, 23 października 2018
Wulkany a globalne ocieplenie - wywiad z fizyczką atmosfery Aleksandrą Kardaś
Decydując się na ten wywiad zastanawiałem się czy wskutek stopniowo postępującego globalnego ocieplenia jesteśmy skazani w przyszłości na zagładę. Chciałem także raz na zawsze rozprawić się z szeroko pokutującym mitem jakoby wulkany produkowały więcej cieplarnianego CO2 niż ludzka działalność gospodarcza i przemysłowa. Dane prezentowane przez setki badaczy nie pozostawiają złudzeń: ziemski klimat się ociepla. I to dzięki spalaniu paliw kopalnych, od których użycia jesteśmy wciąż uzależnieni. Jaka będzie przyszłość kolejnych pokoleń? Czy w ciągu kolejnych dekad grozi nam katastrofa klimatyczna? Są to ważkie pytania, z którymi ludzkość będzie musiała się prędzej czy później zmierzyć. Rozmawiam z dr Aleksandrą Kardaś, fizyczką atmosfery z serwisu Naukaoklimacie.pl, współautorką książki „Nauka o klimacie”, która już niedługo pokaże się w księgarniach.
Jakie są możliwe przyszłe (mniej lub bardziej niepokojące) scenariusze ewolucji zachodzących zmian klimatycznych? Kiedy orientacyjnie osiągniemy tzw. punkt krytyczny (bez powrotu)? Czy rzeczywiście kres cywilizacji jest już coraz bliżej?
Najogólniej mówiąc, spodziewamy się dalszego wzrostu średniej temperatury, co objawia się między innymi częstszym występowaniem fal upałów, i czemu towarzyszy zmniejszanie zasięgu lodu morskiego, masy lodowców i lądolodów oraz wzrost poziomu morza. Rośnie i będzie rosło prawdopodobieństwo ekstremalnych zjawisk pogodowych, takich jak burze, silny wiatr, ulewy. To, na ile zmienią się statystyki, częstość występowania i intensywność tych zjawisk zależy od tego, ile gazów cieplarnianych zostanie w sumie wyemitowane do atmosfery. Według najnowszego raportu specjalnego IPCC fizycznie możliwe (choć niezwykle trudne) jest zatrzymanie wzrostu średniej temperatury na poziomie 1,5°C powyżej stanu z epoki przedprzemysłowej. Jeśli jednak w gospodarce nie nastąpią radykalne zmiany, trzeba liczyć się z tym, że do końca wieku średnia temperatura wzrośnie nawet o 4°C. Żeby uzmysłowić sobie, co oznacza taka zmiana, warto sięgnąć po przykład z historii klimatu: 4-5°C to różnica temperatury dzieląca dzisiejsze czasy od epoki lodowej. Wtedy było właśnie o tyle chłodniej a nasza planeta wyglądała zupełnie inaczej.
Opisując przechodzenie planety do „zupełnie innego stanu” zwraca się uwagę na grupę kluczowych zjawisk, mających duże znaczenie dla tego jak sama planeta wygląda i jak rozwija się dalsza zmiana klimatu. Należą do nich np. zanik lodu arktycznego, wysychanie Amazonii czy rozmarzanie wieloletniej zmarzliny. Przynoszą one nie tylko zmiany w krajobrazie. Ocenia się, że gdy osiągną pewien poziom zaawansowania, dalsze emisje gazów cieplarnianych przez człowieka nie będą już potrzebne by je „dokończyć” - tzn. zamiana rozpraszającej promieniowanie słoneczne powierzchni lodu na ciemną powierzchnię wody spowoduje pochłanianie takich ilości energii słonecznej, która wystarczy do stopienia pozostałych resztek, emisje gazów cieplarnianych ze zmarzliny staną się wystarczające, żeby związane z nimi ocieplenie stopiło całą itd. Dla każdego z tych procesów „punkt krytyczny” leży gdzie indziej, dlatego trudno jest ustalić jeden konkretny punkt krytyczny dla całej Ziemi. Im więcej z nich przekroczymy, tym bardziej zmieni się świat. Wiadomo, że przynajmniej w przypadku topnienia Antarktydy Zachodniej punkt krytyczny już minęliśmy i choć zajmie to dużo czasu, ta część lądolodu spłynie do morza.
Mam nadzieję, że nasza cywilizacja zdoła sobie poradzić z tym, nie ma co ukrywać, bardzo poważnym zagrożeniem. Symboliczny „Zegar Zagłady”, którego wskazania co roku publikuje Bulletin of the Atomic Scientists wskazuje jednak już tylko 2 minuty do północy, co jest związane właśnie z zagrożeniem zmianą klimatu.
Jakie są przykładowe mniej lub bardziej widoczne skutki antropogenicznego ocieplenia klimatu, tudzież powiązane z nimi sprzężenia zwrotne?
O najbardziej oczywistych konsekwencjach już opowiedziałam, może więc podam kilka innych przykładów. Przykładowo, ciesząc się tegoroczną ciepłą i słoneczną jesienią zapominamy, że zjawisko, któremu ją zawdzięczamy, czyli spowodowane przez ocieplanie Arktyki spowalnianie prądu strumieniowego, zimą przyniesie nam smog.
Z kolei ciesząc się ciepłymi zimami, podczas których zdecydowanie mniej wydajemy na opał, nie zwracamy uwagi, że umożliwiają one także całoroczne żerowanie kleszczy i namnażanie się bakterii i wirusów chorobotwórczych, które te kleszcze przenoszą. Nie każdy też orientuje się, że wcześniejsze nadejście wiosny powoduje, że rośliny zielenią się i kwitną wcześniej, przez co są narażone na przymrozki w bardziej wrażliwym momencie swojego rozwoju.
Oprócz wspomnianych przeze mnie wcześniej sprzężeń zwrotnych związanych z zanikiem lodu arktycznego czy rozmarzaniem wieloletniej zmarzliny, warto zwrócić uwagę na przykład na towarzyszący ociepleniu wzrost wilgotności powietrza, który nasila zapoczątkowany przez nas wzrost średniej temperatury, oraz zmiany w zachmurzeniu. Do niedawna brano pod uwagę możliwość, że gdy za wzrostem temperatury oceanu pójdzie nasilenie parowania, pojawi się również więcej chmur, które być może ograniczą ocieplanie się klimatu, ograniczając ilość docierających do powierzchni Ziemi promieni słonecznych. Okazało się jednak, że w praktyce zmiany w zachmurzeniu wyglądają inaczej: ubywa chłodzących Ziemię chmur niskich, przybywa sprzyjających ocieplaniu chmur na wyższych piętrach atmosfery. Zamiast hamowania globalnego ocieplenia mamy więc jego napędzanie.
Czy jesteśmy w stanie przestać patrzeć krótkowzrocznie, kolektywnie dogadać się i podjąć skuteczne kroki ku zahamowaniu emisji gazów cieplarnianych do ziemskiej atmosfery? W jaki sposób możemy to zrobić? Odnoszę niepokojące wrażenie nieodwracalności niektórych procesów (np. topnienia polarnych pokryw lodowych) związanych z globalnym ociepleniem.
To pytanie bardziej do badaczy społeczeństwa i historii polityki. Przykład Protokołu Montrealskiego, który spowodował wycofanie z produkcji substancji niszczących ozon i w rezultacie powolną odbudowę chroniącej nas przed promieniowaniem UV warstwy ozonowej w atmosferze, pokazuje jednak, że czasem się to udaje.
Rzeczywiście są procesy, których możemy nie zdążyć zatrzymać. Przykładem jest wspomniana przeze mnie wcześniej Antarktyda Zachodnia, której podłoże jest tak ukształtowane, że nawet zatrzymanie ocieplenia nie zapobiegnie już jej stopieniu przez ocean. Poważnie zagrożona jest też Amazonia, gdzie przedłużające się susze powodują wymieranie kolejnych połaci lasu, co z kolei utrudnia zatrzymywanie przez niego wilgoci i zwiększa obciążenie w porze suchej.
Dlaczego kwestia globalnego ocieplenia wzbudza tak duży sprzeciw wśród klimatycznych negacjonistów? W jaki sposób można ich przekonać że ten niepokojący proces trwa i wymaga zmiany ludzkiej świadomości na poziomie globalnym?
Psychologowie tłumaczą nam, że ludzie z jednej strony nie są ewolucyjnie przygotowani do zrozumienia zagrożeń takich jak zmiana klimatu – nadciągających stopniowo, i trudnych do zaobserwowania. Kto z nas ma w głowie statystyki pogód z ostatnich 100 lat? Wydaje nam się, że lata zawsze były takie ciepłe jak dziś a powodzie przecież też co jakiś czas się zdarzały.
Dodatkowo, przyjmując do wiadomości, że coś się jednak dzieje, przynajmniej część z nas czuje się zobowiązana, by coś w tej kwestii zrobić. Recepty na zatrzymanie ocieplenia mogą być niewygodne – wymagać od nas zmiany przyzwyczajeń albo poniesienia wydatków. Dlatego niektórym wygodniej jest po prostu wyprzeć problem.
Badania pokazują, że zmiana klimatu to jedna z kwestii, które są nie tylko trudne do zrozumienia ale też których zrozumienie mogą blokować rozmaite bariery psychologiczne – na przykład wspomniana niechęć do zmian albo niechęć do „odstawania” od swojego środowiska. „Zwalczanie” czyjegoś stanowiska jest bardzo trudne i może skutkować jego wzmocnieniem. Dlatego lepiej jest może próbować opowiadać, tłumaczyć, zamiast zajmowania się chwytliwymi bzdurami – serwować „chwytliwe fakty”, pokazywać jak pracują naukowcy i dlaczego warto korzystać z ich dokonań.
Czym będzie skutkować nieuchronne ocieplanie się klimatu Arktyki? Czy topnienie lodowców np. na Islandii może zdestabilizować systemy magmowe tamtejszych podlodowych wulkanów?
Ocieplanie się klimatu Arktyki będzie skutkować coraz mniejszym zasięgiem lodu morskiego i coraz silniejszym nagrzewaniem się tych rejonów. W efekcie zmniejszy się różnica temperatur pomiędzy strefą podbiegunową i podzwrotnikową, co skutkuje spowalnianiem prądu strumieniowego a w rezultacie – przedłużonym występowaniem jednolitej, niezmiennej pogody w Europie czy Ameryce Północnej. To oznacza dla nas długie fale ciepła oraz mrozów.
Obserwuje się także zmiany geologiczne – topnieje wieloletnia zmarzlina, nasila się erozja wybrzeży chronionych dotąd przylegającym do nich lodem morskim. Oba procesy powodują destabilizację podłoża.
Rzeczywiście, pojawiają się sygnały, że cofanie się lodowców może skutkować w niektórych miejscach zwiększaniem się aktywności wulkanicznej. Wycofanie się lodu oznacza, że zmniejsza się nacisk na płaszcz Ziemi i to może powodować zmiany w przepływach magmy. Jednak oczekuje się, że zaobserwowanie takich efektów będzie wymagało raczej setek lat.
Czy mamy bezpośrednie dowody topnienia wieloletniej zmarzliny na Syberii czy w Kanadzie? W jaki sposób metan może pogłębić globalne ocieplenie?
Tak, obserwacje potwierdzają, że w wielu regionach wieloletnia zmarzlina robi się coraz mniej trwała. Trzeba pamiętać, że podobnie jak w przypadku lodu morskiego, mamy tu do czynienia z rocznymi cyklami. Powierzchniowa warstwa gruntu w Arktyce w wielu miejscach rozmarza latem a zamarza zimą, głębiej znajduje się warstwa, która nie rozmarza przez wiele lat. Obecnie obserwujemy, że warstwa rozmarzająca sięga coraz głębiej, gdzie indziej to, co kiedyś rozmarzało raz na kilkanaście – kilkadziesiąt lat, teraz rozmarza co kilka itd. Obserwacje nie zawsze wymagają zaawansowanych metod i czujników. Rozmarzanie zmarzliny powoduje w niektórych miejscach katastrofy budowlane a na wybrzeżach – widoczne gołym okiem odłamywanie się i spływanie kawałów lądu.
Skąd pojawił się szeroko powielany wśród denialistów zmian klimatycznych mit o tym iż wybuchające wulkany generują więcej CO2 niż działalność przemysłowa człowieka? W jaki sposób najłatwiej ten mit obalić?
Wydaje mi się, że najprościej jest podać fakty: w ciągu roku wulkany emitują do atmosfery ponad 100 razy mniej dwutlenku węgla niż działalność człowieka. W dodatku towarzyszące dużym erupcjom emisje aerozolu siarczanowego do stratosfery skutkują 1-2 letnim ochłodzeniem Ziemi (i tu można nawiązać, bo niektórzy słyszeli takie hasło, do „roku bez lata” po erupcji Tambory).
Trudno jednoznacznie powiedzieć, skąd wziął się ten mit. Myślę, że przede wszystkim zasila go przekonanie, że skoro coś silnie dymi, to pewne emituje dużo dwutlenku węgla (który, nawiasem mówiąc, jest przecież przezroczysty). W serwisie Nauka o klimacie opisujemy jeden z możliwych rodowodów hasła „jeden wulkan emituje więcej...” (Korzenie mitu „Wulkany emitują więcej CO2 od nas”). Myślimy, że mogło zacząć się od artykułu naukowego na temat towarzyszących dużym erupcjom (np. Long Valley Caldera w Kalifornii, 700 000 lat temu) emisjom chloru, które faktycznie są imponujące w porównaniu z dokonaniami człowieka. Informacja ta była następnie przekręcana – raz zmieniano datę erupcji (na jedną z erupcji dwudziestowiecznych), raz ilość substancji, raz jej rodzaj. W połączeniu z faktem, że wiele osób słysząc słowo „emisje” nie wnika już w to, jakie substancje są emitowane, mamy receptę na niezłe zamieszanie.
Czy potężne erupcje wulkaniczne (choć sporadyczne) np. o sile Tambora (1815 rok) czy Pinatubo (1991 rok) byłyby w stanie schłodzić ziemski klimat na dłużej?
Podczas dużych erupcji uwalniane przez wulkany związki siarki mogą dostać się do wyższych warstw atmosfery, stratosfery, gdzie pozostawać mogą przez dłuższy czas, nawet kilka lat. Aerozol siarczanowy obniża ilość promieniowania słonecznego docierającego do powierzchni Ziemi i w ten sposób obniżają jej średnią temperaturę. Efekt trwa zwykle od roku do kilku lat.
Ile CO2 emituje przeciętnie jeden wulkan (w ciągu dnia bądź roku)? Czy istnieją dokładne dane na ten temat? I jak one się mają do przemysłowych i rolniczych emisji dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych?
Dokładny skład gazów wulkanicznych i tempo ich uwalniania są bardzo zróżnicowane, chyba więc nie ma sensu mówić o „przeciętnym wulkanie”. Z podsumowania „Deep Carbon Emissions from Volcanoes” opublikowanego w przez Mineralogical Society of America dowiadujemy się, że współcześnie aktywne wulkany mogą emitować od poniżej 0,01MtCO2 rocznie (wulkan Douglas, USA) do ok. 19 MtCO2 rocznie (Nyiragongo, Kongo). Dla porównania, w Polsce w 2016 wyemitowano dzięki spalaniu paliw kopalnych ok. 319 MtCO2 a sama elektrownia w Bełchatowie emituje rocznie trzydzieści kilka MtCO2. Aktywność wulkaniczna zmienia się z roku na rok, jednak nawet w przypadku występowania dużych erupcji związane z nią emisje gazów cieplarnianych są ponad 100 razy mniejsze niż te związane z działalnością człowieka.
Oczywiście wulkany są stale monitorowane, przede wszystkim ze względu na związane z nimi zagrożenia – chodzi nie tylko o możliwość erupcji ale też wpływ gazów takich jak związki siarki, chloru czy selenu na jakość powietrza, skład deszczu i zakwaszenie gleby w okolicy.
Udział dwutlenku węgla w gazach wulkanicznych jest na ogół bardzo mały: trudno zaobserwować związany z obecnością wyziewów wzrost koncentracji CO2 na tle dość wysokiego tła atmosferycznego (400 cząstek CO2 na milion cząstek powietrza). Dużo łatwiej zaobserwować obecność dwutlenku siarki lub innych gazów, których normalnie jest w atmosferze dużo mniej. Dlatego wiele pomiarów emisji CO2 z wulkanów polega na tym, że na podstawie próbek pobranych bezpośrednio na zboczu wulkanu określa się udział dwutlenku węgla z uwalnianej mieszaniny gazów a następnie na podstawie ciągłych pomiarów koncentracji dwutlenku siarki np. z użyciem satelitów czy monitorujących wulkan kamer UV, oblicza się, ile emitują dwutlenku węgla.
Zainteresowanym kuchnią pomiarów gazów wulkanicznych polecam mój artykuł „CO2 z wulkanów – jak to się mierzy?” (część 1, część 2) oraz Volcano blog Toma Peringa.
Jakie obecne bądź przyszłe działania ludzkości związane z globalnym ociepleniem mogą napawać optymizmem?
Z wydanego ostatnio Specjalnego raportu IPCC dotyczącego następstw globalnego ocieplenia klimatu o 1,5°C wynika, że niektóre z działań niezbędnych do powstrzymania zmiany klimatu już są w różnych regionach świata podejmowane. Dodatkowo, posunięcia, które mogłyby ograniczyć zmianę klimatu, w dużej mierze sprzyjają też rozwiązywaniu innych problemów społecznych, takich jak ubóstwo, nierówności, narażenie dużych grup ludzi na niedobór żywności, wody czy zagrożenia związane ze zjawiskami pogodowymi. Ja zawsze lubię korzystać z możliwości załatwienia kilku spraw za jednym zamachem, mam nadzieję, że reszta ludzkości podobnie.
Na zdjęciach stratosferyczny obłok erupcyjny w trakcie erupcji wulkanu Pinatubo (Filipiny) w 1991 roku oraz zanik lodowca Columbia na Alasce (zdjęcia z lat 2009 i 2015, James Balog i Extreme Ice Survey)
Przydatne linki:
http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/korzenie-mitu-wulkany-emituja-wiecej-co2-od-nas-172
https://pdfs.semanticscholar.org/4e58/5f447a80c2965cb72c56945e4e9b2306833f.pdf
http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/co2-z-wulkanow-jak-to-sie-mierzy-czesc-1-91
http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/co2-z-wulkanow-jak-to-sie-mierzy-czesc-2-92
http://www.volcano-blog.com/
https://www.yaleclimateconnections.org/2018/02/the-permafrost-bomb-is-ticking/
Mój starszy krótki tekst (temat będzie powracał jak bumerang):
https://wulkanyswiata.blogspot.com/2016/12/w-jaki-sposob-wulkany-wpywaja-na.html
EDIT: 26 października 2018 roku aleucki wulkan Semisopochnoi wyemitował obłok popiołu na wysokość 3.6 km. Niewielkie emisje popiołu mają także miejsce z japońskiego wulkanu Kuchinoerabujima. Aktywność strombolijska i wulkaniańska obejmująca eksplozje i wylewy lawy wulkanów Barren Island (Andamany) i Anak Krakatau (Indonezja) w toku.
Jakie są możliwe przyszłe (mniej lub bardziej niepokojące) scenariusze ewolucji zachodzących zmian klimatycznych? Kiedy orientacyjnie osiągniemy tzw. punkt krytyczny (bez powrotu)? Czy rzeczywiście kres cywilizacji jest już coraz bliżej?
Najogólniej mówiąc, spodziewamy się dalszego wzrostu średniej temperatury, co objawia się między innymi częstszym występowaniem fal upałów, i czemu towarzyszy zmniejszanie zasięgu lodu morskiego, masy lodowców i lądolodów oraz wzrost poziomu morza. Rośnie i będzie rosło prawdopodobieństwo ekstremalnych zjawisk pogodowych, takich jak burze, silny wiatr, ulewy. To, na ile zmienią się statystyki, częstość występowania i intensywność tych zjawisk zależy od tego, ile gazów cieplarnianych zostanie w sumie wyemitowane do atmosfery. Według najnowszego raportu specjalnego IPCC fizycznie możliwe (choć niezwykle trudne) jest zatrzymanie wzrostu średniej temperatury na poziomie 1,5°C powyżej stanu z epoki przedprzemysłowej. Jeśli jednak w gospodarce nie nastąpią radykalne zmiany, trzeba liczyć się z tym, że do końca wieku średnia temperatura wzrośnie nawet o 4°C. Żeby uzmysłowić sobie, co oznacza taka zmiana, warto sięgnąć po przykład z historii klimatu: 4-5°C to różnica temperatury dzieląca dzisiejsze czasy od epoki lodowej. Wtedy było właśnie o tyle chłodniej a nasza planeta wyglądała zupełnie inaczej.
Opisując przechodzenie planety do „zupełnie innego stanu” zwraca się uwagę na grupę kluczowych zjawisk, mających duże znaczenie dla tego jak sama planeta wygląda i jak rozwija się dalsza zmiana klimatu. Należą do nich np. zanik lodu arktycznego, wysychanie Amazonii czy rozmarzanie wieloletniej zmarzliny. Przynoszą one nie tylko zmiany w krajobrazie. Ocenia się, że gdy osiągną pewien poziom zaawansowania, dalsze emisje gazów cieplarnianych przez człowieka nie będą już potrzebne by je „dokończyć” - tzn. zamiana rozpraszającej promieniowanie słoneczne powierzchni lodu na ciemną powierzchnię wody spowoduje pochłanianie takich ilości energii słonecznej, która wystarczy do stopienia pozostałych resztek, emisje gazów cieplarnianych ze zmarzliny staną się wystarczające, żeby związane z nimi ocieplenie stopiło całą itd. Dla każdego z tych procesów „punkt krytyczny” leży gdzie indziej, dlatego trudno jest ustalić jeden konkretny punkt krytyczny dla całej Ziemi. Im więcej z nich przekroczymy, tym bardziej zmieni się świat. Wiadomo, że przynajmniej w przypadku topnienia Antarktydy Zachodniej punkt krytyczny już minęliśmy i choć zajmie to dużo czasu, ta część lądolodu spłynie do morza.
Mam nadzieję, że nasza cywilizacja zdoła sobie poradzić z tym, nie ma co ukrywać, bardzo poważnym zagrożeniem. Symboliczny „Zegar Zagłady”, którego wskazania co roku publikuje Bulletin of the Atomic Scientists wskazuje jednak już tylko 2 minuty do północy, co jest związane właśnie z zagrożeniem zmianą klimatu.
Jakie są przykładowe mniej lub bardziej widoczne skutki antropogenicznego ocieplenia klimatu, tudzież powiązane z nimi sprzężenia zwrotne?
O najbardziej oczywistych konsekwencjach już opowiedziałam, może więc podam kilka innych przykładów. Przykładowo, ciesząc się tegoroczną ciepłą i słoneczną jesienią zapominamy, że zjawisko, któremu ją zawdzięczamy, czyli spowodowane przez ocieplanie Arktyki spowalnianie prądu strumieniowego, zimą przyniesie nam smog.
Z kolei ciesząc się ciepłymi zimami, podczas których zdecydowanie mniej wydajemy na opał, nie zwracamy uwagi, że umożliwiają one także całoroczne żerowanie kleszczy i namnażanie się bakterii i wirusów chorobotwórczych, które te kleszcze przenoszą. Nie każdy też orientuje się, że wcześniejsze nadejście wiosny powoduje, że rośliny zielenią się i kwitną wcześniej, przez co są narażone na przymrozki w bardziej wrażliwym momencie swojego rozwoju.
Oprócz wspomnianych przeze mnie wcześniej sprzężeń zwrotnych związanych z zanikiem lodu arktycznego czy rozmarzaniem wieloletniej zmarzliny, warto zwrócić uwagę na przykład na towarzyszący ociepleniu wzrost wilgotności powietrza, który nasila zapoczątkowany przez nas wzrost średniej temperatury, oraz zmiany w zachmurzeniu. Do niedawna brano pod uwagę możliwość, że gdy za wzrostem temperatury oceanu pójdzie nasilenie parowania, pojawi się również więcej chmur, które być może ograniczą ocieplanie się klimatu, ograniczając ilość docierających do powierzchni Ziemi promieni słonecznych. Okazało się jednak, że w praktyce zmiany w zachmurzeniu wyglądają inaczej: ubywa chłodzących Ziemię chmur niskich, przybywa sprzyjających ocieplaniu chmur na wyższych piętrach atmosfery. Zamiast hamowania globalnego ocieplenia mamy więc jego napędzanie.
Czy jesteśmy w stanie przestać patrzeć krótkowzrocznie, kolektywnie dogadać się i podjąć skuteczne kroki ku zahamowaniu emisji gazów cieplarnianych do ziemskiej atmosfery? W jaki sposób możemy to zrobić? Odnoszę niepokojące wrażenie nieodwracalności niektórych procesów (np. topnienia polarnych pokryw lodowych) związanych z globalnym ociepleniem.
To pytanie bardziej do badaczy społeczeństwa i historii polityki. Przykład Protokołu Montrealskiego, który spowodował wycofanie z produkcji substancji niszczących ozon i w rezultacie powolną odbudowę chroniącej nas przed promieniowaniem UV warstwy ozonowej w atmosferze, pokazuje jednak, że czasem się to udaje.
Rzeczywiście są procesy, których możemy nie zdążyć zatrzymać. Przykładem jest wspomniana przeze mnie wcześniej Antarktyda Zachodnia, której podłoże jest tak ukształtowane, że nawet zatrzymanie ocieplenia nie zapobiegnie już jej stopieniu przez ocean. Poważnie zagrożona jest też Amazonia, gdzie przedłużające się susze powodują wymieranie kolejnych połaci lasu, co z kolei utrudnia zatrzymywanie przez niego wilgoci i zwiększa obciążenie w porze suchej.
Dlaczego kwestia globalnego ocieplenia wzbudza tak duży sprzeciw wśród klimatycznych negacjonistów? W jaki sposób można ich przekonać że ten niepokojący proces trwa i wymaga zmiany ludzkiej świadomości na poziomie globalnym?
Psychologowie tłumaczą nam, że ludzie z jednej strony nie są ewolucyjnie przygotowani do zrozumienia zagrożeń takich jak zmiana klimatu – nadciągających stopniowo, i trudnych do zaobserwowania. Kto z nas ma w głowie statystyki pogód z ostatnich 100 lat? Wydaje nam się, że lata zawsze były takie ciepłe jak dziś a powodzie przecież też co jakiś czas się zdarzały.
Dodatkowo, przyjmując do wiadomości, że coś się jednak dzieje, przynajmniej część z nas czuje się zobowiązana, by coś w tej kwestii zrobić. Recepty na zatrzymanie ocieplenia mogą być niewygodne – wymagać od nas zmiany przyzwyczajeń albo poniesienia wydatków. Dlatego niektórym wygodniej jest po prostu wyprzeć problem.
Badania pokazują, że zmiana klimatu to jedna z kwestii, które są nie tylko trudne do zrozumienia ale też których zrozumienie mogą blokować rozmaite bariery psychologiczne – na przykład wspomniana niechęć do zmian albo niechęć do „odstawania” od swojego środowiska. „Zwalczanie” czyjegoś stanowiska jest bardzo trudne i może skutkować jego wzmocnieniem. Dlatego lepiej jest może próbować opowiadać, tłumaczyć, zamiast zajmowania się chwytliwymi bzdurami – serwować „chwytliwe fakty”, pokazywać jak pracują naukowcy i dlaczego warto korzystać z ich dokonań.
Czym będzie skutkować nieuchronne ocieplanie się klimatu Arktyki? Czy topnienie lodowców np. na Islandii może zdestabilizować systemy magmowe tamtejszych podlodowych wulkanów?
Ocieplanie się klimatu Arktyki będzie skutkować coraz mniejszym zasięgiem lodu morskiego i coraz silniejszym nagrzewaniem się tych rejonów. W efekcie zmniejszy się różnica temperatur pomiędzy strefą podbiegunową i podzwrotnikową, co skutkuje spowalnianiem prądu strumieniowego a w rezultacie – przedłużonym występowaniem jednolitej, niezmiennej pogody w Europie czy Ameryce Północnej. To oznacza dla nas długie fale ciepła oraz mrozów.
Obserwuje się także zmiany geologiczne – topnieje wieloletnia zmarzlina, nasila się erozja wybrzeży chronionych dotąd przylegającym do nich lodem morskim. Oba procesy powodują destabilizację podłoża.
Rzeczywiście, pojawiają się sygnały, że cofanie się lodowców może skutkować w niektórych miejscach zwiększaniem się aktywności wulkanicznej. Wycofanie się lodu oznacza, że zmniejsza się nacisk na płaszcz Ziemi i to może powodować zmiany w przepływach magmy. Jednak oczekuje się, że zaobserwowanie takich efektów będzie wymagało raczej setek lat.
Czy mamy bezpośrednie dowody topnienia wieloletniej zmarzliny na Syberii czy w Kanadzie? W jaki sposób metan może pogłębić globalne ocieplenie?
Tak, obserwacje potwierdzają, że w wielu regionach wieloletnia zmarzlina robi się coraz mniej trwała. Trzeba pamiętać, że podobnie jak w przypadku lodu morskiego, mamy tu do czynienia z rocznymi cyklami. Powierzchniowa warstwa gruntu w Arktyce w wielu miejscach rozmarza latem a zamarza zimą, głębiej znajduje się warstwa, która nie rozmarza przez wiele lat. Obecnie obserwujemy, że warstwa rozmarzająca sięga coraz głębiej, gdzie indziej to, co kiedyś rozmarzało raz na kilkanaście – kilkadziesiąt lat, teraz rozmarza co kilka itd. Obserwacje nie zawsze wymagają zaawansowanych metod i czujników. Rozmarzanie zmarzliny powoduje w niektórych miejscach katastrofy budowlane a na wybrzeżach – widoczne gołym okiem odłamywanie się i spływanie kawałów lądu.
Skąd pojawił się szeroko powielany wśród denialistów zmian klimatycznych mit o tym iż wybuchające wulkany generują więcej CO2 niż działalność przemysłowa człowieka? W jaki sposób najłatwiej ten mit obalić?
Wydaje mi się, że najprościej jest podać fakty: w ciągu roku wulkany emitują do atmosfery ponad 100 razy mniej dwutlenku węgla niż działalność człowieka. W dodatku towarzyszące dużym erupcjom emisje aerozolu siarczanowego do stratosfery skutkują 1-2 letnim ochłodzeniem Ziemi (i tu można nawiązać, bo niektórzy słyszeli takie hasło, do „roku bez lata” po erupcji Tambory).
Trudno jednoznacznie powiedzieć, skąd wziął się ten mit. Myślę, że przede wszystkim zasila go przekonanie, że skoro coś silnie dymi, to pewne emituje dużo dwutlenku węgla (który, nawiasem mówiąc, jest przecież przezroczysty). W serwisie Nauka o klimacie opisujemy jeden z możliwych rodowodów hasła „jeden wulkan emituje więcej...” (Korzenie mitu „Wulkany emitują więcej CO2 od nas”). Myślimy, że mogło zacząć się od artykułu naukowego na temat towarzyszących dużym erupcjom (np. Long Valley Caldera w Kalifornii, 700 000 lat temu) emisjom chloru, które faktycznie są imponujące w porównaniu z dokonaniami człowieka. Informacja ta była następnie przekręcana – raz zmieniano datę erupcji (na jedną z erupcji dwudziestowiecznych), raz ilość substancji, raz jej rodzaj. W połączeniu z faktem, że wiele osób słysząc słowo „emisje” nie wnika już w to, jakie substancje są emitowane, mamy receptę na niezłe zamieszanie.
Czy potężne erupcje wulkaniczne (choć sporadyczne) np. o sile Tambora (1815 rok) czy Pinatubo (1991 rok) byłyby w stanie schłodzić ziemski klimat na dłużej?
Podczas dużych erupcji uwalniane przez wulkany związki siarki mogą dostać się do wyższych warstw atmosfery, stratosfery, gdzie pozostawać mogą przez dłuższy czas, nawet kilka lat. Aerozol siarczanowy obniża ilość promieniowania słonecznego docierającego do powierzchni Ziemi i w ten sposób obniżają jej średnią temperaturę. Efekt trwa zwykle od roku do kilku lat.
Ile CO2 emituje przeciętnie jeden wulkan (w ciągu dnia bądź roku)? Czy istnieją dokładne dane na ten temat? I jak one się mają do przemysłowych i rolniczych emisji dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych?
Dokładny skład gazów wulkanicznych i tempo ich uwalniania są bardzo zróżnicowane, chyba więc nie ma sensu mówić o „przeciętnym wulkanie”. Z podsumowania „Deep Carbon Emissions from Volcanoes” opublikowanego w przez Mineralogical Society of America dowiadujemy się, że współcześnie aktywne wulkany mogą emitować od poniżej 0,01MtCO2 rocznie (wulkan Douglas, USA) do ok. 19 MtCO2 rocznie (Nyiragongo, Kongo). Dla porównania, w Polsce w 2016 wyemitowano dzięki spalaniu paliw kopalnych ok. 319 MtCO2 a sama elektrownia w Bełchatowie emituje rocznie trzydzieści kilka MtCO2. Aktywność wulkaniczna zmienia się z roku na rok, jednak nawet w przypadku występowania dużych erupcji związane z nią emisje gazów cieplarnianych są ponad 100 razy mniejsze niż te związane z działalnością człowieka.
Oczywiście wulkany są stale monitorowane, przede wszystkim ze względu na związane z nimi zagrożenia – chodzi nie tylko o możliwość erupcji ale też wpływ gazów takich jak związki siarki, chloru czy selenu na jakość powietrza, skład deszczu i zakwaszenie gleby w okolicy.
Udział dwutlenku węgla w gazach wulkanicznych jest na ogół bardzo mały: trudno zaobserwować związany z obecnością wyziewów wzrost koncentracji CO2 na tle dość wysokiego tła atmosferycznego (400 cząstek CO2 na milion cząstek powietrza). Dużo łatwiej zaobserwować obecność dwutlenku siarki lub innych gazów, których normalnie jest w atmosferze dużo mniej. Dlatego wiele pomiarów emisji CO2 z wulkanów polega na tym, że na podstawie próbek pobranych bezpośrednio na zboczu wulkanu określa się udział dwutlenku węgla z uwalnianej mieszaniny gazów a następnie na podstawie ciągłych pomiarów koncentracji dwutlenku siarki np. z użyciem satelitów czy monitorujących wulkan kamer UV, oblicza się, ile emitują dwutlenku węgla.
Zainteresowanym kuchnią pomiarów gazów wulkanicznych polecam mój artykuł „CO2 z wulkanów – jak to się mierzy?” (część 1, część 2) oraz Volcano blog Toma Peringa.
Jakie obecne bądź przyszłe działania ludzkości związane z globalnym ociepleniem mogą napawać optymizmem?
Z wydanego ostatnio Specjalnego raportu IPCC dotyczącego następstw globalnego ocieplenia klimatu o 1,5°C wynika, że niektóre z działań niezbędnych do powstrzymania zmiany klimatu już są w różnych regionach świata podejmowane. Dodatkowo, posunięcia, które mogłyby ograniczyć zmianę klimatu, w dużej mierze sprzyjają też rozwiązywaniu innych problemów społecznych, takich jak ubóstwo, nierówności, narażenie dużych grup ludzi na niedobór żywności, wody czy zagrożenia związane ze zjawiskami pogodowymi. Ja zawsze lubię korzystać z możliwości załatwienia kilku spraw za jednym zamachem, mam nadzieję, że reszta ludzkości podobnie.
Na zdjęciach stratosferyczny obłok erupcyjny w trakcie erupcji wulkanu Pinatubo (Filipiny) w 1991 roku oraz zanik lodowca Columbia na Alasce (zdjęcia z lat 2009 i 2015, James Balog i Extreme Ice Survey)
Przydatne linki:
http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/korzenie-mitu-wulkany-emituja-wiecej-co2-od-nas-172
https://pdfs.semanticscholar.org/4e58/5f447a80c2965cb72c56945e4e9b2306833f.pdf
http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/co2-z-wulkanow-jak-to-sie-mierzy-czesc-1-91
http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/co2-z-wulkanow-jak-to-sie-mierzy-czesc-2-92
http://www.volcano-blog.com/
https://www.yaleclimateconnections.org/2018/02/the-permafrost-bomb-is-ticking/
Mój starszy krótki tekst (temat będzie powracał jak bumerang):
https://wulkanyswiata.blogspot.com/2016/12/w-jaki-sposob-wulkany-wpywaja-na.html
EDIT: 26 października 2018 roku aleucki wulkan Semisopochnoi wyemitował obłok popiołu na wysokość 3.6 km. Niewielkie emisje popiołu mają także miejsce z japońskiego wulkanu Kuchinoerabujima. Aktywność strombolijska i wulkaniańska obejmująca eksplozje i wylewy lawy wulkanów Barren Island (Andamany) i Anak Krakatau (Indonezja) w toku.
niedziela, 14 października 2018
O erupcji Tseax River Cone w Kanadzie
Najpierw krótka notka z ustnej tradycji ludu Nisga'a.
"Dawno temu dwoje dzieci bawiło się nad rzeką. Jedno dziecko złapało łososia i rozcięło mu grzbiet. Dziecko wbiło gałązki w plecy łososia, podpaliło je i zwróciło rybę do rzeki. Dzieci były rozbawione, widząc, jak łosoś pływa nieregularnie, z jego grzbietu unosi się dym. Drugie dziecko złapało łososia i rozcięło mu grzbiet, włożyło kawałek łupka i wrzuciło z powrotem do rzeki. Łosoś unosił się na grzbiecie, obciążony przez łupek. Dzieci śmiały się z walczącej ryby. Pojawił się członek starszyzny i ostrzegł dzieci: "Uważajcie, co robicie. Łosoś przeklnie was, a Stwórca odpowie w naturze." Ziemia zaczęła drżeć i drżeć. Harmonia natury została zakłócona. Do zbadania wysłano zwiadowcę. Ze szczytu Gennu'axwt zobaczył dym i płomienie i pobiegł, aby ostrzec ludzi o ich ognistym przeznaczeniu. W panice niektórzy wieśniacy uciekli z góry. Inni przepłynęli łodziami canoe na drugi brzeg rzeki, ale zostali zabici przez lawę. Gdy ludzie obserwowali przepływ lawy nad wioskami, nagle pojawił się Gwaxts'agat (potężna nadprzyrodzona istota), by zablokować wypływ lawy. Przez wiele dni Gwaxts'agat zwalczał lawę, dmuchając na nią swoim wspaniałym nosem. Wreszcie lawa zakrzepła, a Gwaxts'agat wycofał się w góry, gdzie pozostaje do dziś."
Do erupcji stożka żużlowego Tseax River Cone (lokalna nazwa Ayinash) w dolinie Nass (Kanada) doszło pomiędzy 1750 a 1775 rokiem. Lawa wywołała pożary okolicznych lasów i pokryła dwie wioski ludu Nisga'a: Wii Lax K'abit i Lax Ksiluux. Według podań ludu Nisga'a zginęło 2000 ludzi. Dokładna przyczyna ich śmierci nie jest znana. Mogli zatruć się dwutlenkiem węgla, być może miał miejsce spływ piroklastyczny, co jednak jest wątpliwe, gdy mamy do czynienia ze spokojną efuzją lawy (nie ma dowodów na erupcję eksplozywną Tseax River Cone). Warto dodać iż wylew lawy z Tseax River Cone o długości aż 22.5 km zatamował rzekę Tseax formując Lava Lake.
12 października 2018 roku mamy wznowienie aktywności eksplozywnej wulkanu Kadovar (Papua Nowa Gwinea).
Wylew lawy o długości 600 metrów z wulkanu Pacaya w Gwatemali płynie w kierunku Cerro Chino. Wulkan Fuego w dniu 12 października oprócz fontann i wylewu lawy generuje spływy piroklastyczne docierające do dwóch wąwozów (barrancas).
Zdj. krateru Tseax River Cone z lipca 2010 roku autorstwa The Grumpy Diver. Podobno krater stożka pozostaje wolny od śniegu nawet wówczas gdy zimą biały puch pokrywa jego otoczenie.
"Dawno temu dwoje dzieci bawiło się nad rzeką. Jedno dziecko złapało łososia i rozcięło mu grzbiet. Dziecko wbiło gałązki w plecy łososia, podpaliło je i zwróciło rybę do rzeki. Dzieci były rozbawione, widząc, jak łosoś pływa nieregularnie, z jego grzbietu unosi się dym. Drugie dziecko złapało łososia i rozcięło mu grzbiet, włożyło kawałek łupka i wrzuciło z powrotem do rzeki. Łosoś unosił się na grzbiecie, obciążony przez łupek. Dzieci śmiały się z walczącej ryby. Pojawił się członek starszyzny i ostrzegł dzieci: "Uważajcie, co robicie. Łosoś przeklnie was, a Stwórca odpowie w naturze." Ziemia zaczęła drżeć i drżeć. Harmonia natury została zakłócona. Do zbadania wysłano zwiadowcę. Ze szczytu Gennu'axwt zobaczył dym i płomienie i pobiegł, aby ostrzec ludzi o ich ognistym przeznaczeniu. W panice niektórzy wieśniacy uciekli z góry. Inni przepłynęli łodziami canoe na drugi brzeg rzeki, ale zostali zabici przez lawę. Gdy ludzie obserwowali przepływ lawy nad wioskami, nagle pojawił się Gwaxts'agat (potężna nadprzyrodzona istota), by zablokować wypływ lawy. Przez wiele dni Gwaxts'agat zwalczał lawę, dmuchając na nią swoim wspaniałym nosem. Wreszcie lawa zakrzepła, a Gwaxts'agat wycofał się w góry, gdzie pozostaje do dziś."
Do erupcji stożka żużlowego Tseax River Cone (lokalna nazwa Ayinash) w dolinie Nass (Kanada) doszło pomiędzy 1750 a 1775 rokiem. Lawa wywołała pożary okolicznych lasów i pokryła dwie wioski ludu Nisga'a: Wii Lax K'abit i Lax Ksiluux. Według podań ludu Nisga'a zginęło 2000 ludzi. Dokładna przyczyna ich śmierci nie jest znana. Mogli zatruć się dwutlenkiem węgla, być może miał miejsce spływ piroklastyczny, co jednak jest wątpliwe, gdy mamy do czynienia ze spokojną efuzją lawy (nie ma dowodów na erupcję eksplozywną Tseax River Cone). Warto dodać iż wylew lawy z Tseax River Cone o długości aż 22.5 km zatamował rzekę Tseax formując Lava Lake.
12 października 2018 roku mamy wznowienie aktywności eksplozywnej wulkanu Kadovar (Papua Nowa Gwinea).
Wylew lawy o długości 600 metrów z wulkanu Pacaya w Gwatemali płynie w kierunku Cerro Chino. Wulkan Fuego w dniu 12 października oprócz fontann i wylewu lawy generuje spływy piroklastyczne docierające do dwóch wąwozów (barrancas).
Zdj. krateru Tseax River Cone z lipca 2010 roku autorstwa The Grumpy Diver. Podobno krater stożka pozostaje wolny od śniegu nawet wówczas gdy zimą biały puch pokrywa jego otoczenie.
środa, 3 października 2018
Erupcja wulkanu Soputan kilka dni po trzęsieniu ziemi i tsunami w Sulawesi
Kilka dni po tragicznym trzęsieniu ziemi i tsunami, które dotknęło zachodnie wybrzeże Sulawesi dzisiaj o godzinie 08.47 czasu WITA wybucha wulkan Soputan generując obłok erupcyjny o wysokości 4 km ponad krater albo 5.8 km nad poziomem morza. Erupcja wulkaniańska trwa przez 6 minut. Soputan znajduje się na północy Sulawesi. Obowiązuje trzeci stopień (poziom) alarmu. Warto dodać że w przypadku tego wulkanu jego aktywność wzrastała w ciągu ostatnich miesięcy. Trudno zatem doszukać się związku z niedawnym tragicznym trzęsieniem ziemi i tsunami na zachodnim wybrzeżu Sulawesi, o którym krótko muszę wspomnieć. Strefa wykluczenia wynosi 4-6.5 km.
Trzęsienie ziemi raczej nie spowodowało przebudzenia wulkanu Soputan, choć związek tektonicznych trzęsień ziemi i erupcji wulkanicznych nie jest jeszcze zbadany.
Do kolejnych erupcji doszło w godzinach 10.44, 11.12 i 11.52 z obłokami erupcyjnymi o wysokości 2 km, 2.5 km i wreszcie 5 km. W nocy Soputan żarzy się, widoczne są fontanny i wylewy lawy.
Trzęsienie ziemi o magnitudzie 7.5 miało miejsce na Sulawesi w piątek 28 września 2018 roku o godzinie 18.03 lokalnego czasu. W tej chwili bilans ofiar 1350 ofiar śmiertelnych, które są chowane w masowych grobach. Setki osób uchodzą za zaginione. Trzęsienie ziemi (oraz liczne wstrząsy wtórne) uruchomiły osuwiska. Wygenerowane zostały także fale tsunami o wysokości dochodzącej do 5.5 metrów, które uderzyły w wybrzeża wąskiej zatoki Palu niszcząc domy i zabijając ludzi (w Palu i Donggala). Spekuluje się iż trzęsienie ziemi przyczyniło się do podmorskiego osuwiska i w konsekwencji do powstania tsunami. Niektórzy kręcili nadciągające fale smartfonami. Sytuacja wymknęła się spod kontroli naukowców. Naukowcy nie oszacowali odpowiednio wysokości tych morderczych fal, wąska zatoka Palu spowodowała ich wzrost gdy docierały do wybrzeża. Zniesiono ostrzeżenie o tsunami. Niemniej niektórzy mieszkańcy reagowali prawidłowo szukając schronienia w wyżej położonych miejscach i obiektach.
Silna aktywność sejsmiczna podmorskiego wulkanu Kick'em Jenny (Grenada).
Do eksplozywnych erupcji wulkanu Manam (Papua Nowa Gwinea) doszło w dniach 23 i 30 września 2018 roku.
4 października czynny wulkan Gamalama na wyspie Ternate, Indonezja wyemitował niewysoki obłok erupcyjny o wysokości 250 metrów. Tego samego dnia wulkan Ulawun (Papua Nowa Gwinea) wyemitował obłok pary i popiołu o wysokości 4.5 km.
Trzęsienie ziemi raczej nie spowodowało przebudzenia wulkanu Soputan, choć związek tektonicznych trzęsień ziemi i erupcji wulkanicznych nie jest jeszcze zbadany.
Do kolejnych erupcji doszło w godzinach 10.44, 11.12 i 11.52 z obłokami erupcyjnymi o wysokości 2 km, 2.5 km i wreszcie 5 km. W nocy Soputan żarzy się, widoczne są fontanny i wylewy lawy.
Trzęsienie ziemi o magnitudzie 7.5 miało miejsce na Sulawesi w piątek 28 września 2018 roku o godzinie 18.03 lokalnego czasu. W tej chwili bilans ofiar 1350 ofiar śmiertelnych, które są chowane w masowych grobach. Setki osób uchodzą za zaginione. Trzęsienie ziemi (oraz liczne wstrząsy wtórne) uruchomiły osuwiska. Wygenerowane zostały także fale tsunami o wysokości dochodzącej do 5.5 metrów, które uderzyły w wybrzeża wąskiej zatoki Palu niszcząc domy i zabijając ludzi (w Palu i Donggala). Spekuluje się iż trzęsienie ziemi przyczyniło się do podmorskiego osuwiska i w konsekwencji do powstania tsunami. Niektórzy kręcili nadciągające fale smartfonami. Sytuacja wymknęła się spod kontroli naukowców. Naukowcy nie oszacowali odpowiednio wysokości tych morderczych fal, wąska zatoka Palu spowodowała ich wzrost gdy docierały do wybrzeża. Zniesiono ostrzeżenie o tsunami. Niemniej niektórzy mieszkańcy reagowali prawidłowo szukając schronienia w wyżej położonych miejscach i obiektach.
Silna aktywność sejsmiczna podmorskiego wulkanu Kick'em Jenny (Grenada).
Do eksplozywnych erupcji wulkanu Manam (Papua Nowa Gwinea) doszło w dniach 23 i 30 września 2018 roku.
4 października czynny wulkan Gamalama na wyspie Ternate, Indonezja wyemitował niewysoki obłok erupcyjny o wysokości 250 metrów. Tego samego dnia wulkan Ulawun (Papua Nowa Gwinea) wyemitował obłok pary i popiołu o wysokości 4.5 km.
czwartek, 27 września 2018
Wulkan Katla nie jest gotowy do erupcji
W ostatnich dniach pojawiło się wiele alarmistycznych artykułów prasowych, które wskazywały na rychłą potężną erupcję islandzkiego podlodowego wulkanu Katla. To najczystsza dezinformacja i sianie paniki wśród czytelników (podobna sprawa ma się z wieloma artykułami dotyczącymi superwulkanów takich jak np. Yellowstone czy Campi Flegrei). Źródłem tego prasowego straszenia był rzetelny artykuł wulkanologów z University of Leeds zamieszczony w Geophysical Research Letters, w którym badacze oszacowali ilość CO2 emitowaną przez Katlę. Okazało się że emisje CO2 Katli są bardzo wysokie. Ale w tym artykule nie ma mowy o ryzyku erupcji Katli w najbliższych dniach, co zaczęły sugerować tabloidy takie jak The Sunday Times i inne mało wiarygodne strony katastroficzne. Oczywiście pojawiła się sugestia że rychła erupcja Katli będzie znacznie silniejsza niż Eyjafjallajökull w 2010 roku i spowoduje jeszcze większy kryzys lotniczy, co jest bzdurą.
Wulkanologia to interdyscyplinarna nauka opierająca się na prawdopodobieństwach, a nie na pewności. Niektórzy dziennikarze nie umieją tego zrozumieć, gdyż ich celem jest wywołanie wśród czytelników strachu i generowanie jak największej liczby odsłon. Szkoda czasu na takie artykuły jak w The Sunday Times. Gazety nierzadko okłamują czytelników. Naukowcy nie są w stanie przewidzieć kiedy Katla wybuchnie. Prędzej czy później to nastąpi, ale żaden badacz nie jest w stanie podać precyzyjniejszej daty. Do ostatniej silnej erupcji wulkanu Katla doszło w 1918 roku (na zdjęciu). O niej pisałem tutaj, jeśli kogoś to interesuje:
https://wulkanyswiata.blogspot.com/2016/03/o-erupcji-wulkanu-katla-w-1918-roku.html
Link do artykułu z GPL: https://agupubs.onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1029/2018GL079096
Wylewy lawy i obłoki popiołu generuje wulkan Sangay w Ekwadorze. Trwa także aktywność stromblijska wulkanów Veniaminof (Alaska) i Anak Krakatau (Indonezja), której towarzyszą wycieki lawy. W przypadku Veniaminof wylew lawy z południowego otworu erupcyjnego osiąga długość 900 metrów. 75 metrów na północ od niego znajduje się drugi otwór erupcyjny, który generuje fontanny lawy. W nocy widać otwory erupcyjne żarzą się. W przypadku Anak Krakatau opad popiołu ma miejsce na wyspę Verlaten, jedną z wysp Krakatau.
Z nowości: 21 września możliwa emisja popiołu z wulkanu Ketoi (Kuryle, Rosja). Tego samego dnia pilot zaobserwował obłok erupcyjny o wysokości 3.7 km nad wulkanem Ulawun (Papua Nowa Gwinea). Kilka dni temu rozpoczęła się także erupcja wulkanu Barren Island (Andamany, Indie), która obejmuje wylew lawy na północnym zboczu.
Wulkanologia to interdyscyplinarna nauka opierająca się na prawdopodobieństwach, a nie na pewności. Niektórzy dziennikarze nie umieją tego zrozumieć, gdyż ich celem jest wywołanie wśród czytelników strachu i generowanie jak największej liczby odsłon. Szkoda czasu na takie artykuły jak w The Sunday Times. Gazety nierzadko okłamują czytelników. Naukowcy nie są w stanie przewidzieć kiedy Katla wybuchnie. Prędzej czy później to nastąpi, ale żaden badacz nie jest w stanie podać precyzyjniejszej daty. Do ostatniej silnej erupcji wulkanu Katla doszło w 1918 roku (na zdjęciu). O niej pisałem tutaj, jeśli kogoś to interesuje:
https://wulkanyswiata.blogspot.com/2016/03/o-erupcji-wulkanu-katla-w-1918-roku.html
Link do artykułu z GPL: https://agupubs.onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1029/2018GL079096
Wylewy lawy i obłoki popiołu generuje wulkan Sangay w Ekwadorze. Trwa także aktywność stromblijska wulkanów Veniaminof (Alaska) i Anak Krakatau (Indonezja), której towarzyszą wycieki lawy. W przypadku Veniaminof wylew lawy z południowego otworu erupcyjnego osiąga długość 900 metrów. 75 metrów na północ od niego znajduje się drugi otwór erupcyjny, który generuje fontanny lawy. W nocy widać otwory erupcyjne żarzą się. W przypadku Anak Krakatau opad popiołu ma miejsce na wyspę Verlaten, jedną z wysp Krakatau.
Z nowości: 21 września możliwa emisja popiołu z wulkanu Ketoi (Kuryle, Rosja). Tego samego dnia pilot zaobserwował obłok erupcyjny o wysokości 3.7 km nad wulkanem Ulawun (Papua Nowa Gwinea). Kilka dni temu rozpoczęła się także erupcja wulkanu Barren Island (Andamany, Indie), która obejmuje wylew lawy na północnym zboczu.
wtorek, 18 września 2018
Wulkanizm Fogo (Cabo Verde, Wyspy Zielonego Przylądka)
Ciąg dalszy o wulkanie Fogo (Cape Verde). Nawiązałem kontakt z Weroniką Ofierską, petrologiem i geochemikiem skał magmowych, która w ramach pracy magisterskiej bada tempo stygnięcia komory magmowej wulkanu Fogo na Uniwersytecie w Uppsali (Wydział Nauk o Ziemi). Naturalnie jako miłośnik wulkanów, którego fascynują te wybuchające góry zapytałem Weronikę o szczegóły. Oddaję jej głos:
Wybuchy wulkanów są znaczącym i bardzo nieprzewidywalnym zagrożeniem dla społeczeństwa w skali nie tylko lokalnej, ale również globalnej. Kilka lat temu media skupiały się na jedynej aktywnie wulkanicznie wyspie Fogo archipelagu Cape Verde. Jej erupcja zaczęła się 23 listopada 2014, ustała natomiast 7 lutego 2015 roku. Oprócz mediów Fogo przykuło również atencję wielu naukowców z szeroko rozumianej dziedziny „nauk o Ziemi”. Warto więc pokrótce wytłumaczyć dlaczego tak wielu naukowców wciąż pochyla się nad badaniem wulkanicznej aktywności.
Typową strategią w przypadku badania zachowania wulkanów jest instalacja systemu monitoringu sejsmicznego, który zbiera informacje odnośnie ilość trzęsień ziemi, magnitudy oraz głębokości. Dodatkowo wykonywane są pomiary morfologii gruntu za pomocą GPS oraz INSAR. Obie metody dostarczają wielu istotnych informacji, jednak mogą być one trudne w jednoznacznej interpretacji, gdyż nawet generowanie trzęsień ziemi oraz zmiana morfologii stożka mogą nie być wystarczającym czynnikiem alarmującym o zbliżającej się erupcji wulkanu. Z tych powodów wulkanolodzy ramię w ramię z petrologami oraz geochemikami pochylają się nad produktami wcześniejszych erupcji w celu zrozumienia procesów zachodzących bezpośrednio w komorze magmowej.
Skały wulkaniczne można traktować jako zapis wydarzeń, który dostarcza informacji odnośnie warunków powstania magmy, krystalizację minerałów, aż po wędrówkę ku powierzchni i w końcu erupcję. Badanie takich skał jest jedyną dostępną nam metodą pozwalającą „zajrzeć” do systemu magmowego, który doprowadził do erupcji. Minerały budujące skały wulkaniczne można traktować jak miniaturowe archiwa, które przechowują chronologię procesów krystalizacji oraz warunków panujących w komorze magmowej. Dzięki badaniom składu chemicznego skał, minerałów oraz zon w minerałach jesteśmy w stanie zinterpretować procesy magmowe takie jak krystalizacja frakcjonalna, mieszanie się magm o różnych składach chemicznych i różnym stopniu ewolucji. Zrozumienie mechanizmu działania oraz przebiegu procesów magmowych zachodzących jeszcze na etapie komory magmowej pozwala w pewnym stopniu określić czynnik dominujący powodujący erupcję wulkanu. Tak jak na przykład dodanie mentosa do coli powoduje erupcje napoju, tak samo dostanie się porcji mało wyewoluowanej zasadowej magmy do komory z bardziej wyewoluowaną magmą może spowodować erupcję. Ważnym jest, aby prześledzić wszystkie procesy zarejestrowane przez skałę, a następnie niczym detektyw ułożyć wszystkie poszlaki w logiczną oraz pasującą do siebie całość.
Jednym z narzędzi, które pozwala zajrzeć w głąb komory magmowej jest modelowanie geotermobarometryczne. Pozwala ono określić temperaturę oraz ciśnienie krystalizacji minerałów, w efekcie czego możemy stworzyć model systemu magmowego wraz z określeniem temperatury magmy na poszczególnych stadiach ewolucji oraz głębokości (Putrika 2003). Dzięki temu wiadomo, że system magmowy pod Cape Verde składa się z głównej - głęboko położonej komory magmowej oraz płytszego – tymczasowego zbiornika (Fig 1.)
Wysiłek wielu naukowców, którzy aktualnie zajmują się szczegółowym analizowaniem przebiegu oraz skutków wcześniejszych erupcji wulkanicznych może w przyszłości dostarczyć informacji, które pozwolą na zmodernizowanie systemu monitoringu i wczesnego ostrzegania dla najbardziej aktywnych wulkanicznie rejonów świata. Niezaprzeczalnie ujmujący jest dla mnie fakt, iż przy użyciu technologii w skali mikro można obserwować procesy, których skutki oddziałują często na skalę globalną.
Carracedo, J.-C., Perez-Torrado, F. J., Rodriguez-Gonzalez, A., Paris, R., Troll, V. R., Barker, A. K Volcanic and structural evolution of Pico do Fogo, Cape Verde. Geology Today, Vol. 31, No. 4, July–August 2015.
Hildner E., Magma storage and ascent of historic and prehistoric eruptions of Fogo, Cape Verde Islands: A barometric, petrologic and geochemical approach, 2011.
Fig.1 Schematyczny model systemu magmowego zrekonstruowanego na podstawie z erupcji w 1995 roku (E. Hildner, 2011).
Zdjęcia wulkanu Tomasz Lepich.
Wybuchy wulkanów są znaczącym i bardzo nieprzewidywalnym zagrożeniem dla społeczeństwa w skali nie tylko lokalnej, ale również globalnej. Kilka lat temu media skupiały się na jedynej aktywnie wulkanicznie wyspie Fogo archipelagu Cape Verde. Jej erupcja zaczęła się 23 listopada 2014, ustała natomiast 7 lutego 2015 roku. Oprócz mediów Fogo przykuło również atencję wielu naukowców z szeroko rozumianej dziedziny „nauk o Ziemi”. Warto więc pokrótce wytłumaczyć dlaczego tak wielu naukowców wciąż pochyla się nad badaniem wulkanicznej aktywności.
Typową strategią w przypadku badania zachowania wulkanów jest instalacja systemu monitoringu sejsmicznego, który zbiera informacje odnośnie ilość trzęsień ziemi, magnitudy oraz głębokości. Dodatkowo wykonywane są pomiary morfologii gruntu za pomocą GPS oraz INSAR. Obie metody dostarczają wielu istotnych informacji, jednak mogą być one trudne w jednoznacznej interpretacji, gdyż nawet generowanie trzęsień ziemi oraz zmiana morfologii stożka mogą nie być wystarczającym czynnikiem alarmującym o zbliżającej się erupcji wulkanu. Z tych powodów wulkanolodzy ramię w ramię z petrologami oraz geochemikami pochylają się nad produktami wcześniejszych erupcji w celu zrozumienia procesów zachodzących bezpośrednio w komorze magmowej.
Skały wulkaniczne można traktować jako zapis wydarzeń, który dostarcza informacji odnośnie warunków powstania magmy, krystalizację minerałów, aż po wędrówkę ku powierzchni i w końcu erupcję. Badanie takich skał jest jedyną dostępną nam metodą pozwalającą „zajrzeć” do systemu magmowego, który doprowadził do erupcji. Minerały budujące skały wulkaniczne można traktować jak miniaturowe archiwa, które przechowują chronologię procesów krystalizacji oraz warunków panujących w komorze magmowej. Dzięki badaniom składu chemicznego skał, minerałów oraz zon w minerałach jesteśmy w stanie zinterpretować procesy magmowe takie jak krystalizacja frakcjonalna, mieszanie się magm o różnych składach chemicznych i różnym stopniu ewolucji. Zrozumienie mechanizmu działania oraz przebiegu procesów magmowych zachodzących jeszcze na etapie komory magmowej pozwala w pewnym stopniu określić czynnik dominujący powodujący erupcję wulkanu. Tak jak na przykład dodanie mentosa do coli powoduje erupcje napoju, tak samo dostanie się porcji mało wyewoluowanej zasadowej magmy do komory z bardziej wyewoluowaną magmą może spowodować erupcję. Ważnym jest, aby prześledzić wszystkie procesy zarejestrowane przez skałę, a następnie niczym detektyw ułożyć wszystkie poszlaki w logiczną oraz pasującą do siebie całość.
Jednym z narzędzi, które pozwala zajrzeć w głąb komory magmowej jest modelowanie geotermobarometryczne. Pozwala ono określić temperaturę oraz ciśnienie krystalizacji minerałów, w efekcie czego możemy stworzyć model systemu magmowego wraz z określeniem temperatury magmy na poszczególnych stadiach ewolucji oraz głębokości (Putrika 2003). Dzięki temu wiadomo, że system magmowy pod Cape Verde składa się z głównej - głęboko położonej komory magmowej oraz płytszego – tymczasowego zbiornika (Fig 1.)
Wysiłek wielu naukowców, którzy aktualnie zajmują się szczegółowym analizowaniem przebiegu oraz skutków wcześniejszych erupcji wulkanicznych może w przyszłości dostarczyć informacji, które pozwolą na zmodernizowanie systemu monitoringu i wczesnego ostrzegania dla najbardziej aktywnych wulkanicznie rejonów świata. Niezaprzeczalnie ujmujący jest dla mnie fakt, iż przy użyciu technologii w skali mikro można obserwować procesy, których skutki oddziałują często na skalę globalną.
Carracedo, J.-C., Perez-Torrado, F. J., Rodriguez-Gonzalez, A., Paris, R., Troll, V. R., Barker, A. K Volcanic and structural evolution of Pico do Fogo, Cape Verde. Geology Today, Vol. 31, No. 4, July–August 2015.
Hildner E., Magma storage and ascent of historic and prehistoric eruptions of Fogo, Cape Verde Islands: A barometric, petrologic and geochemical approach, 2011.
Fig.1 Schematyczny model systemu magmowego zrekonstruowanego na podstawie z erupcji w 1995 roku (E. Hildner, 2011).
Zdjęcia wulkanu Tomasz Lepich.
niedziela, 16 września 2018
Cabo Verde i wulkan Fogo: wyprawa Tomasza w 2018 roku
Niestrudzony zdobywca wulkanów Tomasz wybrał się ze znajomym w sierpniu 2018 roku na Wyspy Zielonego Przylądka. Głównym celem był czynny wulkan Fogo znajdujący się na wyspie o tej samej nazwie. Jego centralny stożek Pico wznosi się na wysokość 2829 metrów nad poziomem morza i posiada krater o szerokości 500 metrów i głębokości 150 metrów. Pico znajduje się w podkowiastej kalderze Cha o szerokości 7 km. Pamiętam jak śledziłem zapomnianą przez media erupcję Fogo w latach 2014-15. Wylewy płynnej lawy z otworu erupcyjnego u podstawy Pico zniszczyły wówczas dwie wioski Portela i Bangaeira i doprowadziły do ewakuacji 1500 mieszkańców kaldery. Co najsmutniejsze niektórzy ewakuowani z czasem wrócili do kaldery i nadal nie chcą jej opuścić mieszkając w ruderach. Oddaję głos Tomaszowi, który umie bardzo ciekawie opowiadać o odwiedzonych wulkanach:
W wyniku porównania kierunku przepływu lawy oraz różnych opisów literackich wulkanu naukowcy ustalili jego geohistorię. Wyspa powstała na Oceanie Atlantyckim kilkaset tysięcy lat temu w wyniku wypiętrzenia jednego potężnego wulkanu o wysokości około 3,5 km. Ten pierwotny wulkan, a właściwie jego szczątki, zachowały się do dzisiaj jako Monte Amarelo. Ponieważ ściany tego wulkanu były bardzo niestabilne, w ciągu ostatnich dziesięciu tysięcy lat doszło do osunięcia się większej jego części po stronie wschodniej do morza, zmniejszając w ten sposób wysokość wulkanu o około 300 m. W wyniku lawiny powstało wtedy prawdopodobnie megatsunami. Oprócz tej pierwszej dużej erupcji wystąpiło wiele mniejszych, które utworzyły liczne kratery na dnie olbrzymiej kaldery. Jej wymiary na chwilę obecną wynoszą około 9 km długości oraz 7 km szerokości. Od 1450 do 1750 roku wulkan stopniowo wzrastał. W roku 1680 roku nastąpiła potężna erupcja i od tej pory wyspa nazywana jest Fogo, co w języku portugalskim oznacza ogień. W czasie erupcji w roku 1680 wiele żyznych gruntów zostało zniszczonych, co zmusiło tamtejszą ludność do emigracji na sąsiednią wyspę Brava. W roku 1785 erupcja Pico do Fogo doprowadziła do spływu lawy po północno-wschodnich zboczach, tworząc wzniesienia w okolicach dzisiejszego miasteczka Moisteros, wtedy też Pico do Fogo stał się najwyższym szczytem archipelagu. Od 1785 roku wszystkie erupcje wulkanu (jedna w 1799, 3 kolejne w latach 1847,1852 orz 1857) odbywały się wewnątrz kaldery i tworzyły liczne kratery, w wyniku czego nadano jej nazwę Chã das Caldeiras (Plain of Craters). W 1847 roku żniwem trzęsień ziemi towarzyszących erupcji wulkanu były ofiary śmiertelne wśród ludności. Podczas erupcji w 1852 roku powstał stożek Monte Preto de Baixo. W XX wieku wystąpiły dwie erupcje – podczas tej w 1951 roku, która zaczęła się o godzinie 8 rano, lawa wypłynęła głównie po południowym zboczu kaldery w postaci dwóch języków lawy. Pierwszy zatrzymał się obok Estancia Roca, drugi w Bombardeiro, zaledwie 100 m od morza. Wtedy też w części południowej Cha powstały następujące stożki: Monte Orlando, Monte Rendall. W części północnej lawa wydostawała się z jednego komina tworząc Monte Preto da Coma. Erupcja w 1995 roku poprzedzona była niewielkimi, a następnie potężnymi trzęsieniami ziemi. Rozpoczęła się tuż po północy – z wulkanu wydobywały się strumienie lawy na wysokość około 400 m, spadały bomby wulkaniczne o średnicy do 4 m. Szacuje się, że podczas tego wybuchu wulkan wyrzucił od 4 do 8.5 miliona metrów sześciennych materiału piroklastycznego. Na szczęście ta aktywność wulkanu nie pochłonęła żadnych ofiar śmiertelnych. Lawa spływała głównie po północnej i zachodniej stronie, osiągając wioskę Boca Forte. Przez większość czasu jedyna aktywna szczelina znajdowała się na północno-wschodnim krańcu wulkanu. Przez kolejne 20 lat wulkan milczał aż do 23 listopada roku 2014, jak dotąd ostatniej erupcji, podczas której zostały zniszczone wioski wewnątrz kaldery: najpierw lawa dosięgnęła wioski Portela, a 7 grudnia - siostrzanej wioski Bangaeira. Zniszczona została również droga prowadząca do kaldery od strony południowej. Erupcja ta trwała do 7 lutego 2015 roku, w tym czasie ewakuowano ok. 1000 osób. Podczas erupcji w latach 1995 oraz 2014 powstał stożek Pico Pequeno. Od tamtej pory wulkan drzemie.
Tymczasem mamy wzrost aktywności sejsmicznej wulkanu Semisopochnoi, Alaska, Aleuty. Brak oznak aktywności erupcyjnej. 17 września intensyfikacja aktywności sejsmicznej aleuckiego wulkanu - możliwe emisje popiołu. Prawdopodobna emisja popiołu z Mount Cerberus w dniu 8 września 2018 roku. Pomarańczowy kod awiacji, wzrost poziomu alarmu.
17 września eksplozja kurylskiego wulkanu Sarychev generuje obłok popiołu o wysokości 4.5 km.
Czwarta erupcja wulkanu tarczowego Piton de la Fournaise w toku. W centralnej części szczeliny erupcyjnej uformował się stożek żużlowy o wysokości 20 metrów i szerokości 60 metrów.
Wszystkie zdjęcia Tomasz Lepich.
W wyniku porównania kierunku przepływu lawy oraz różnych opisów literackich wulkanu naukowcy ustalili jego geohistorię. Wyspa powstała na Oceanie Atlantyckim kilkaset tysięcy lat temu w wyniku wypiętrzenia jednego potężnego wulkanu o wysokości około 3,5 km. Ten pierwotny wulkan, a właściwie jego szczątki, zachowały się do dzisiaj jako Monte Amarelo. Ponieważ ściany tego wulkanu były bardzo niestabilne, w ciągu ostatnich dziesięciu tysięcy lat doszło do osunięcia się większej jego części po stronie wschodniej do morza, zmniejszając w ten sposób wysokość wulkanu o około 300 m. W wyniku lawiny powstało wtedy prawdopodobnie megatsunami. Oprócz tej pierwszej dużej erupcji wystąpiło wiele mniejszych, które utworzyły liczne kratery na dnie olbrzymiej kaldery. Jej wymiary na chwilę obecną wynoszą około 9 km długości oraz 7 km szerokości. Od 1450 do 1750 roku wulkan stopniowo wzrastał. W roku 1680 roku nastąpiła potężna erupcja i od tej pory wyspa nazywana jest Fogo, co w języku portugalskim oznacza ogień. W czasie erupcji w roku 1680 wiele żyznych gruntów zostało zniszczonych, co zmusiło tamtejszą ludność do emigracji na sąsiednią wyspę Brava. W roku 1785 erupcja Pico do Fogo doprowadziła do spływu lawy po północno-wschodnich zboczach, tworząc wzniesienia w okolicach dzisiejszego miasteczka Moisteros, wtedy też Pico do Fogo stał się najwyższym szczytem archipelagu. Od 1785 roku wszystkie erupcje wulkanu (jedna w 1799, 3 kolejne w latach 1847,1852 orz 1857) odbywały się wewnątrz kaldery i tworzyły liczne kratery, w wyniku czego nadano jej nazwę Chã das Caldeiras (Plain of Craters). W 1847 roku żniwem trzęsień ziemi towarzyszących erupcji wulkanu były ofiary śmiertelne wśród ludności. Podczas erupcji w 1852 roku powstał stożek Monte Preto de Baixo. W XX wieku wystąpiły dwie erupcje – podczas tej w 1951 roku, która zaczęła się o godzinie 8 rano, lawa wypłynęła głównie po południowym zboczu kaldery w postaci dwóch języków lawy. Pierwszy zatrzymał się obok Estancia Roca, drugi w Bombardeiro, zaledwie 100 m od morza. Wtedy też w części południowej Cha powstały następujące stożki: Monte Orlando, Monte Rendall. W części północnej lawa wydostawała się z jednego komina tworząc Monte Preto da Coma. Erupcja w 1995 roku poprzedzona była niewielkimi, a następnie potężnymi trzęsieniami ziemi. Rozpoczęła się tuż po północy – z wulkanu wydobywały się strumienie lawy na wysokość około 400 m, spadały bomby wulkaniczne o średnicy do 4 m. Szacuje się, że podczas tego wybuchu wulkan wyrzucił od 4 do 8.5 miliona metrów sześciennych materiału piroklastycznego. Na szczęście ta aktywność wulkanu nie pochłonęła żadnych ofiar śmiertelnych. Lawa spływała głównie po północnej i zachodniej stronie, osiągając wioskę Boca Forte. Przez większość czasu jedyna aktywna szczelina znajdowała się na północno-wschodnim krańcu wulkanu. Przez kolejne 20 lat wulkan milczał aż do 23 listopada roku 2014, jak dotąd ostatniej erupcji, podczas której zostały zniszczone wioski wewnątrz kaldery: najpierw lawa dosięgnęła wioski Portela, a 7 grudnia - siostrzanej wioski Bangaeira. Zniszczona została również droga prowadząca do kaldery od strony południowej. Erupcja ta trwała do 7 lutego 2015 roku, w tym czasie ewakuowano ok. 1000 osób. Podczas erupcji w latach 1995 oraz 2014 powstał stożek Pico Pequeno. Od tamtej pory wulkan drzemie.
Tymczasem mamy wzrost aktywności sejsmicznej wulkanu Semisopochnoi, Alaska, Aleuty. Brak oznak aktywności erupcyjnej. 17 września intensyfikacja aktywności sejsmicznej aleuckiego wulkanu - możliwe emisje popiołu. Prawdopodobna emisja popiołu z Mount Cerberus w dniu 8 września 2018 roku. Pomarańczowy kod awiacji, wzrost poziomu alarmu.
17 września eksplozja kurylskiego wulkanu Sarychev generuje obłok popiołu o wysokości 4.5 km.
Czwarta erupcja wulkanu tarczowego Piton de la Fournaise w toku. W centralnej części szczeliny erupcyjnej uformował się stożek żużlowy o wysokości 20 metrów i szerokości 60 metrów.
Wszystkie zdjęcia Tomasz Lepich.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































































