niedziela, 4 stycznia 2026

Land Roverem na wulkan Elbrus

 


Jednymi z ciekawostek zamieszczonych przeze mnie przy okazji krótkiego opisania siedmiu wulkanicznych szczytów wchodzących w skład Wulkanicznej Korony Ziemi były dwa rekordy Guinnessa wjazdu samochodem pod/na szczyt.

Położony w zachodniej części Kaukazu, w górach Kabardo-Bałkarskiej Republiki Rosyjskiej Elbrus to uśpiony, najwyższy wulkan Europy (wierzchołek wschodni - 5642 m.n.p.m i zachodni - 5621 m.n.p.m). 

Do 1997 roku oba wierzchołki były zdobywane w tradycyjny sposób. W 1996 roku Aleksander Abramow, rosyjski alpinista i podróżnik zaproponował inny sposób podboju Elbrusa. Zamierzał wykorzystać terenowy Land Rover. 

Po rocznym treningu na bezdrożach i górach Kaukazu, a także po wielkokrotnym przemierzeniu przyszłej trasy pojazdu, 1 sierpnia 1997 roku o godzinie 06.30 rano Abramow specjalnie przygotowanym Defenderem-90 (w seryjnym turbodieslu o mocy 113 KM zostały wzmocnione elementy podwozia, zamocowane blokady międzykołowe, zainstalowano dodatkowe wyciągarki, oświetlenie i sprzęt łączności), wraz z ośmioma współtowarzyszami wyruszył na podbój najwyższego europejskiego wulkanu. Dotarcie na wysokość 3883 metrów, do stacji Gara-Bashi, nie było zbyt trudne, głównie dzięki sprzyjającym warunkom pogodowym i terenowym. Najtrudniejsze miało dopiero nadejść. 

Warunki podjazdu pogorszyły się, śnieg i lód zaczęły odgrywać coraz większą rolę w jeździe pod górę. Pomimo dodatkowego wyposażenia i wzmocnień samochód wielokrotnie wymagał naprawy. Na stoku wymieniono m.in. półosie, przekładnię kierowniczą, skrzynię rozdzielczą, wyciągarki. 

Po 44 dniach niekończącej się walki ze śniegiem, lodem i problemami mechanicznymi, 13 września 1997 roku Abramow i jego zespół zdołali jednak wjechać (częściowo wciągnąć Land Rover) na zachodni wierzchołek Elbrusa, ustanawiając tym samym rekord Guinnessa wjazdu samochodem na maksymalną wysokość. 

Po zdobyciu szczytu, zespół uznał, że po tak dużym wysiłku zasłużył na odpoczynek nad Morzem Czarnym. Po pobycie i regeneracji na tzw. Rosyjskiej Riwierze, zespół Abramowa wyruszył pod koniec września, aby ściągnąć Land Rovera z oblodzonego szczytu. 

Niestety warunki pogodowe znacznie się pogorszyły, było jeszcze więcej śniegu i zimniej niż przed miesiącem. Po dotarciu na miejsce okazało się, że samochód jest całkowicie zamarznięty. Po odlodzeniu i uruchomieniu silnika podjęto mozolną akcję sprowadzenia samochodu w dół. Jednak podczas jej trwania, 11 października zerwała się główna lina, którą był zabezpieczany. Koziołkując po zboczu Land Rover roztrzaskał się o skały na wysokości około 5400 metrów. Nadal spoczywa w tym miejscu. 

W !999 roku w rosyjskiej telewizji pojawił się film członka wyprawy Olega Bogdanowa zatytułowany "Człowiek, samochód i góra", poświęcony ekspedycji. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz